Najtańsze aerodynamiczne szosówki na rynku

Sprawdź podstawowe modele aerodynamicznych rowerów szosowych na 2022 rok.

Michał Kuczyński

Aerodynamiczne szosówki stanowią zwieńczenie kolekcji producentów rowerów. Są piękne, szybkie i takie, jakich używają prosi. Bez dwóch zdań dają korzyści podczas jazdy, sprawdzamy ile minimalnie trzeba wydać, by móc je poczuć na własnej skórze?

Rowery dopracowane pod kątem maksymalnie obniżonych oporów powietrza to technologiczne dzieła sztuki. Kompleksowo korzystają z możliwości jakie oferuje produkcja ram z karbonu, aby finalnie przyjąć kształt skutecznie tnący powietrze. Jeśli trzymać się podziału, że rowery szosowe kategoryzujemy jako: super lekkie, klasyczne, aerodynamiczne i endurance, to maszyny aero są najmłodszą kategorią w segmencie ,,road”. 

Pierwsze jednoślady tego typu zaczęły się pojawiać na rynku około 2009-2011 i głównym elementem czyniącym z nich rowery bardziej opływowe była jedynie sztyca lub maszt zintegrowany z ramą o płaskim przekroju oraz wewnętrzne prowadzenie linek. Warto przy okazji mieć na uwadze, że były one mniej aero niż dzisiejsze klasyczne szosy, a ich ogromną bolączką był absolutny brak komfortu przez sztywne maszty biegnące do siodła. Swego rodzaju przełom można datować na lata 2013-2015, kiedy masowo zaczęto produkować - nie bójmy się odważnego stwierdzenia - w pełni zintegrowane bolidy do cięcia powietrza, których wyrafinowana konstrukcja mistrzowsko wykorzystywała naukowo wyliczone kształty i profile rur ramy, ale jednocześnie podnosiła skomplikowanie konstrukcji na tyle, że wymagała wizyty w serwisie do wykonania nawet najprostszych napraw. Cena prędkości… w zasadzie nadal często przyjdzie nam ją zapłacić. 

 

Zobacz również:

pokaż pełną listę

 

Rozwój technologii, coraz większa skala produkcji oraz ogromny skok komfortu w rowerach aero sprawił, że segment najszybszych szosówek bardzo zyskał na popularności. Te rowery po prostu dają wymierne korzyści - jeżdżą szybciej przy mniejszym nakładzie pracy ze strony kolarza. Rosnący popyt na opływowy sprzęt sprawił, że obecnie możemy wybierać spośród większej liczby tego typu rowerów dysponując rozsądnym budżetem. Badania rynku wskazują, że da się mając około 10 000 zł wyjechać ze sklepu nową aerodynamiczną szosową maszyną. Takim rowerom - aero entry level - tym razem wnikliwie się przyglądamy. 

 
 

 

Dlaczego aero?

To proste pytanie może zaskakiwać, ale jest zasadne. Czy rzeczywiście potrzebujemy roweru, który da nam te 1-2 km/h wyższą prędkość. Na pewno nie potrzebują ich turystycznie nastawieni riderzy, ale każdy, kto traktuje rower w kategoriach rywalizacji z innym, z samym sobą, czy po prostu lubi jeździć szybko, powinien spoglądać w ich stronę. Ten sprzęt daje darmową prędkość i czuć to podczas jazdy - tak po prostu

Od niemal dziesięciu lat pro peleton kładzie ogromny nacisk na zyskiwanie przewagi wszędzie, gdzie to możliwe. Także w aerodynamice rowerów, odzieży, kasków, czy samej pozycji. My, zwykli konsumenci możemy więc korzystać z wpływu badań naukowych, które mają zapewnić wąskiej garstce profesjonalnych kolarzy zwycięską różnicę na trasie. Rozwiązania, które mają swój początek w zawodowym peletonie, ostatecznie trafiają do seryjnej produkcji. Jeśli więc jesteś typem kolarza, który chce jeździć szybciej, po prostu skorzystaj z tego - warto!

Jakie są ceny?

Problem zaczyna się, gdy przychodzi moment zakupu. Topowe maszyny kosztują szokująco dużo - ceny oscylują w zależności od producenta między 35, a 55 tysięcy złotych. Jeśli jednak chcemy cieszyć się prędkością, ale nie mamy w planach wydawać takiej kwoty, z pomocą przyjdą modele podstawowe - choć akurat w ich przypadku to mało trafione stwierdzenie.

Analiza rynku wskazuje, że najtańsze aero rowery w kolekcjach niektórych marek zaczynają się już od około 8-10 tysięcy zł w przypadku maszyn z obręczowymi hamulcami oraz około 11 tys. zł w przypadku maszyn na hamulcach tarczowych. Choć warto mieć na uwadze, że podstawowy Trek, czy Cannondale to kwota ponad 20 tysięcy złotych. Choć potrafią być też wyraźnie lepiej wyposażone. 

Co otrzymamy za te pieniądze?

Decydując się na podstawowy model aerodynamicznej szosówki otrzymamy sprzęt oparty na karbonowej ramie, która wytwarzana jest w identycznej formie, co model najdroższy, a różnicą jest użycie innego karbonu oraz być może też inny sposób wzajemnego poukładania jego warstw. Choćby precyzja zaplanowanego ułożenia - to ręczna praca, więc zmienność może być spora. Mamy więc tą samą opływową konstrukcję, która będzie zapewne odczuwalnie cięższa (np. 200 - 300 g) oraz może cechować się innym poziomem sztywności i sprężystości. 

Drugim ważnym z aerodynamicznego punktu widzenia elementem są koła. Rynek zweryfikował to, co zdarzało się jeszcze niedawno i obecnie już praktycznie żaden producent nie oferuje maszyny aero bez stożkowych kół na wyposażeniu. Rowery za najniższe kwoty z reguły mają warianty wysokich kół z obręczą aluminiową i karbonowym wysoko-profilowym kołnierzem. Są więc cięższe, mniej komfortowe i mniej sztywne, niż modele karbonowe. Niektóre firmy nie idą na skróty i już ich podstawowy model aero ma karbonowe stożki. Wówczas należy spodziewać się kosztu około 12 tys. złotych.

Całość wieńczy osprzęt, którym najczęściej będzie zaawansowana grupa Shimano Ultegra (2x11) lub niezwykle udana i ładna Shimanowska 105-tka. Grupa R7000 działa doskonale, choć jest to oczywiście mechaniczny osprzęt. Warto zwrócić uwagę na przełożenia. Blaty 52/36 będą idealne w takim rowerze. Kompakt 50/34 zapewne sprawdzi się w 95% sytuacji u każdego z nas, ale gdy mocno powieje nam w plecy, albo jest lekko z górki, może brakować obrotu, podczas gdy rower wciąż będzie chciał jechać. Rzadko, ale da się też upolować rower na Shimano Ulterga Di2 - elektroniczna grupa napędowa to stopień wyżej w dziedzinie ,,jakości i lekkości" działania. Pozostałe komponenty to z reguły aluminiowe wsporniki i kierownica. Choć nie zawsze, często rower wyjściowo jest droższy i kosztuje bliżej 20 000 zł, ale ma już wszystko z odpowiednio wysokiej półki, z karbonową spłaszczoną kierownicą włącznie. 

 
 

 

Jeździ rama i koła, ale kokpit też się liczy

Podczas zakupów wybierajmy przez pryzmat - przede wszystkim - ramy oraz kół, a w dalszej części kierownicy, choć akurat ją najniższym nakładem można zamienić w przyszłości. Im te składniki będą lepsze i bardziej dopracowane w tunelu aerodynamicznym, tym szybciej pojedziemy. W kwestii oporów powietrza liczy się głównie powierzchnia czołowa, dlatego najistotniejsze z aerodynamicznego punktu widzenia są opływowa rama, sztyca, kierownica oraz przednie koło. To czy na pokładzie będzie Dura-Ace, czy Tiagra nie ma tu większego znaczenia.

Schyłek klasycznych hamulców

 

 

Jak już wspomnieliśmy możemy nabyć rowery z dwoma typami hamulców, przy czym daje się zaobserwować trend odchodzenia od klasycznych spowalniaczy. Wiele firm już nawet nie produkuje modeli aero na innych hamulcach, niż tarczowe - zaliczają się do nich tacy giganci jak: Trek, Cannondale, czy Specialized. Niewątpliwie można się spodziewać, że to jest kierunek w którym podąża rynek. Dla nas tarcze mają trzy namacalne zalety: karbonowe koła nie będą podatne na zużywanie się lub przegrzewanie od hamowania, mamy większą siłę spowalniania oraz zyskujemy na precyzji prowadzenia i transferze mocy za sprawą sztywnych osi. Z drugiej strony, właśnie dzięki hamulcom obręczowym firmy takie jak: Ridley, Giant, czy Canyon są nam stanie zaoferować rewelacyjne cenowo oferty na bardzo dobre konstrukcje. 

Di2 ready

Oczywistym jest, że wszystkie współczesne rowery są gotowe na elektroniczny osprzęt. W zasadzie większość z nich jest projektowana wyłącznie pod tym kątem. Dlatego w najtańszych wersjach wyposażenia, z mechanicznym osprzętem na pokładzie, pojawia się niekiedy problem z estetyką prowadzenia pancerzy. Ewidentnie szosówki te tworzono z myślą o cienkich i elastycznych kabelkach. Potrafi się to odbijać na wyglądzie roweru z linkami, zamiast przewodów. Zwróćmy w tym miejscu uwagę, jeśli wydajemy ponad 10 000 zł na rower, powinniśmy wymagać w nim zgrabnego wyglądu i mało zagiętych kabli. 

Skomplikowanie serwisowe i logistyczne 

Ostatnim elementem jest skomplikowanie całej konstrukcji. Zdarzają się modele w których nie da się w prosty sposób zdemontować kierownicy, choćby na tyle, aby włożyć rower do walizki, czy spakować w karton. Podobnie z regulacją zintegrowanych z ramą hamulców obręczowych - potrafi być wyjątkowo wymagająca. Często pozornie oczywiste sprawy mogą nas w tych maszynach przerosnąć, choć akurat w przypadku modeli podstawowych zazwyczaj ominie nas większość kłopotów. Mamy tu zwykłe kokpity i standardowe hamulce. Warto być jednak czujnym i przeanalizować konstrukcję przed zakupem. To w końcu sprzęt na lata, chwila wytężonej uwagi pozwoli uniknąć rozczarowań w przyszłości.

Co oferuje rynek?

Na kolejnych stronach prezentujemy po jednym podstawowym modelu aero z każdej marki, który dostępny jest na polskim rynku. Przegląd został wykonany w oparciu o katalog rowerowy: katalog.bikeworld.pl. Przyjęliśmy system prezentowania maszyn od najtańszych karbonowych modeli aero do najdroższych. Górna granica ceny w tym przeglądzie to 20 000 zł.

 

(czytaj dalej)