Test: Kask rowerowy ABUS StormChaser

Poznaj nasze wrażenia z jazdy w kasku rowerowym ABUS StormChaser - modelu ze średniej półki cenowej o mocno wyścigowym zacięciu.

ABUS StormChaser Michał Kuczyński

Choć przygoda ABUSa w segmencie kasków jest stosunkowo krótka, to niemiecki producent zdążył przyzwyczaić nas, że również w tym fachu jest ekspertem. Ich szturm na rynek kasków trwa, a przystępny cenowo i sportowy StormChaser jest tego najlepszym dowodem.

ABUS w przeciągu kilku lat od firmy, w ofercie której był dosłownie jeden sportowy kask, stał się w tej dziedzinie producentem o ugruntowanej rynkowej pozycji. Niemiecka marka może obecnie pochwalić się szeroką paletą modeli dostosowanych do różnych odmian kolarstwa. Jednym z nich jest StromChaser - sportowy model, który pasować będzie na szosę, ale i przełaj, gravel, a nawet XC czy maratony. Kask, który swoją premierę miał w 2020 roku, to wciąż nowość w ofercie, a jednocześnie ciekawy model z punktu widzenia zaawansowanych amatorów - StormChaser łączy w sobie atrakcyjną cenę z niską masą i zaawansowaną konstrukcją. 

Budowa 

 

 

Wprawdzie (na szczęście) nie mieliśmy okazji sprawdzać skuteczności kasku podczas upadków, ale konstrukcja StormChasera jest dość typowa dla zaawansowanych modeli i jednocześnie zgodna z wyśrubowanymi normami, które ABUS nakłada na swoje produkty. Nie mówimy tu o certyfikatach bezpieczeństwa, a własnych jeszcze bardziej surowych normach. Skorupa standardowo została wykonana w technologii In-Mold z tworzywa EPS i PC, a klasa zastosowanych materiałów gwarantuje, że kask nie waży dużo i bardzo przyjemnie oraz stabilnie leży na głowie. ABUSowi musimy zaufać, że jest równie bezpieczny, co wygodny. Konstrukcyjnie StromChaser jest podobny do pozostałych ,,szosowych” kasków tego producenta. Ma wewnątrz niewiele paneli z wyściółki (tzw. gąbek), co zapewnia przyleganie do czaszki ,,na sztywno”, a w trakcie jazdy bardzo pewne trzymanie się na głowie w stałej pozycji. Do tego należy dodać jeszcze dość specyficzną dla ABUSa wąską skorupę oraz wyróżniające się paski boczne, które są zszyte poniżej uszu. To charakterystyczne rozwiązania w sportowo-szosowej linii ABUSa i wszystko to znajdziemy też w kasku Stormchaser. Stąd, jeśli komuś pasuje np. GameChanger, to z dużym prawdopodobieństwem również w StormChaserze poczuje się komfortowo. 

 

Zobacz również:

 

 

Dopasowanie i regulacja

Skorupa StromChasera jest dość płytka i wąska, stąd szczególną uwagę podczas wyboru rozmiaru powinny na ten obszar zwrócić osoby o szerokiej budowie czaszki. Jeśli chodzi o jego ,,płytkość”, to jest ona standardowa dla kasków o przeznaczeniu wyścigowym, czy też stosowanych na mniej wymagający teren (czytaj: nieprzeznaczonych do trailu czy enduro). Tu liczy się niska masa i sprawna wentylacja, kosztem pancernej ochrony tyłu głowy. To naprawdę lekki kask - w zależności od rozmiaru waży od 200 do 240 gramów

 
 

 

ABUSa regulować możemy w kilku obszarach. Obwód dostraja się klasycznie - pokrętłem z tyłu. ,,Kółko” jest dość małe i pracuje z wyraźnym oporem, ale klikanie ząbków precyzyjnie informuje nas o ile go zacieśniamy lub luzujemy. W dużym zakresie możemy też dostroić głębokość kasku, czyli wysokość, na jakiej znajdzie się tylny panel z regulacją obwodu. Tutaj skala wydaje się być znacznie większa, niż w wielu innych firmach, a zakres regulacji po prostu szeroki. Poza wspomnianymi, regulowany jest jeszcze pasek podbródkowy i to w zasadzie tyle. W skrócie - łatwo i szybko można ustawić go pod osobiste preferencje, a brak regulacji pasków przy uszach (choć niektórych może irytować) zapewnia ich idealne przyleganie do boków głowy. My akurat bardzo lubimy ten prosty i estetyczny system, który docenia się także wśród zawodowych kolarzy. Będąc przy tym elemencie, warto jeszcze dodać, że sam mechanizm zapinania (zatrzask) pod brodą działa z dość dużym oporem - łatwo go zapiąć, ale wyraźnie ciężej odpiąć, szczególnie, że jest małych rozmiarów. Sądzimy jednak, że jest to celowy zabieg. Podyktowany chęcią uniknięcia ,,zrzucenia” kasku z głowy podczas wypadku, co niekiedy się zdarza i jest najbardziej niepożądanym efektem, jaki może się w trakcie wypadku przytrafić. Przy okazji mała sprzączka jest bardzo komfortowa w kontakcie z okolicą podbródka - nie uwiera podczas jazdy w dolnym chwycie, pozycji TT czy Super Tuck.

Wygoda i wentylacja 

 

 

Niska masa Stormchasera wespół z bardzo precyzyjnym przyleganiem do czaszki sprawiają, że kask praktycznie nie rusza się na głowie podczas jazdy, co z kolei powoduje bardzo komfortowe wrażenia. Jego ciężaru, ani obecności właściwie nie czuć na głowie. Sportowa budowa przekłada się na dobrą wentylację kasku - mamy tu aż 23 otwory, z czego oczywiście część pełni funkcje wlotową, a inne wylotową. Ich równomierne rozmieszczenie oraz odpowiednia konstrukcja wnętrza skorupy zapewniają dobre wentylowanie głowy na całej powierzchni. Mówimy o chłodzeniu na poziomie typowym dla sportowych kasków. My akurat mamy go od wczesnej jesieni 2020 roku, więc upałów nie doświadczyliśmy, ale porównując go ze sprawdzonymi modelami na lato ,,uczucie wietrzenia w tych chłodnych porach roku” jest bardzo bliźniacze, a z kolei podczas typowo zimowych jazd wychładzanie głowy w StromChaserze było znacznie bardziej intensywne, niż w modelach szosowych aero. Jednym słowem technologia, którą ABUS nazywa Forced Air Cooling bez wątpienia działa, a poziom wentylacji nie odbiega od czołowych modeli wyczynowych kasków szosowych. 

 
 

 

Warto też wspomnieć o wygodnym w użytkowaniu ,,miejscu na okulary”. Abus nazywa je AirPort, co w praktyce oznacza, że we wnętrzu dwóch bocznych tylnych otworów skorupa ma specjalnie kanały (odpowiednio wyprofilowane otwory), które są czymś w rodzaju kanałów dla zauszników okularów. Dzięki nim można stabilnie wozić okulary wsadzone w kask, a fakt, że są one zlokalizowane z tyłu zaburza aerodynamikę w mniejszym stopniu, niż klasyczne wożenie ich z przodu kasku. 

Dodatkowe rozwiązania i trwałość

 

 

Mając na uwadze, że StormChaser został przewidziany do jazdy przede wszystkim szosowej jego sylwetka jest opływowa. Tego oczywiście sprawdzić nie możemy, ale ABUS podkreśla, że model ma dopracowaną aerodynamikę. Poza tym dla bezpieczeństwa wyposażono go w odblaskowe wstawki, a nam bardzo spodobał się wygląd ,,dyfuzora” - tylny panel wylotowy jest innego koloru, niż cała skorupa i zapewnia testowanemu ABUSowi bardzo bojowy wygląd. 

Jak już wspominaliśmy - kask spędził z nami około pół roku. Mimo to, nie nosi zbyt wielu śladów użytkowania, a skorupa nie jest porysowana. Wprawdzie to nie jest jeszcze duży ,,dystans” dla chełmu, ale jakość wykonania zdaje się być tutaj na wysokim poziomie, który tym bardziej utwierdza nas, że cena wynosząca 560 złotych za ten lekki i dobrze wentylowany kask nie jest wygórowana

Specyfikacja

Kask ABUS StromChaser
  • Rozmiary: S 51-55 cm, M 54-48 cm, L 57-61 cm
  • Masa: S - 200 gramów, M - 220 gramów, L - 240 gramów
  • 10 wersji kolorystycznych
  • Miejsce na kucyk 

 

Strona producenta: www.abus.com

 

Podobne artykuły