Test: Leatt Enduro 3.0 – kask 3w1 na każdą okazję!

Poznaj nasze wrażenia z testów kasku Leatt Enduro 3.0 (V25) – hybrydowego modelu, który łączy 3 rodzaje kasków w jednym produkcie!

Drukuj

Leatt Enduro 3.0 zdaje się idealnie wpisywać w potrzeby riderów, którzy lubią polatać po różnych trasach o odmiennym stopniu trudności. W Enduro 3.0 standardowy ścieżkowy kask ma możliwość dodania szczęki lub samych ochraniaczy uszu. Brzmi jak fajny pomysł, a my sprawdziliśmy, jak całość spisuje się w praktyce?

Leatt to znany specjalista od zapewniania nam bezpieczeństwa, a historia powstania marki bezpośrednio związana jest z prywatnymi doświadczeniami jej założyciela. Dr Chris Leatt był świadkiem wypadku motocyklowego, w którym poszkodowany został kolega jego syna. Leatt próbował udzielić poszkodowanemu pierwszej pomocy, ale ostatecznie motocyklista zmarł. Ponieważ jego syn, Matthew Leatt, dopiero zaczynał interesować się jazdą na motocyklach, Chris Leatt postanowił niezwłocznie zająć się ochroną ciała – tak, aby jego syn był bardziej bezpieczny podczas jazdy na motocrossie. Cała historia miała miejsce w 2001 roku, a w 2006 roku na rynek trafiły pierwsze produkcyjne egzemplarze ochraniacza karku – rozwiązania, które Leatt wymyślił i spopularyzował. Dziś Leatt produkuje odzież, kaski i ochraniacze dedykowane do jazdy na motocyklach i rowerach, a my zaprezentujemy Wam nasze wrażenia z jazdy w jednym z najpopularniejszych rowerowych kasków tej marki.

 

 

 

Leatt Enduro 3.0, czyli idea kasku uniwersalnego!

Podstawową cechą wyróżniającą testowany przez nas kask jest jego wszechstronność. Bazowo mamy tutaj klasyczny model z pogranicza enduro i trail, który posiada typową dla tego segmentu konstrukcję z rozbudowaną tylną częścią skorupy oraz dużym daszkiem. Po bokach mamy jednak specjalne gniazda, które umożliwiają doczepienie do Enduro 3.0 dodatkowych ochraniaczy. Pierwszą opcją rozbudowy jest przerobienie go na wentylowanego, lekkiego fullface’a, gdy dodamy całą szczękę. To oczywiście świetna opcja dla osób, które regularnie jeżdżą wycieczkowo lub po trasach średniej trudności, a jedynie okazjonalnie chcą wyskoczyć do bikeparku, czy na jakieś hardkorowe trasy enduro. Natomiast nie jest to nic nowego, bowiem kilku innych producentów takie kaski z powodzeniem od lat oferuje. Leatt poszedł jednak krok dalej i dodaje nam jeszcze jedną opcję, a mianowicie ochraniacze samych uszu, które podnoszą bezpieczeństwo przy upadkach z uderzeniem bokiem głowy, a przy okazji mocno stabilizują cały kask na głowie. 

 

 

 

 

Realnie są tu więc trzy opcje, które powinny pokryć 90% zapotrzebowań, jakie mają zwyczajni riderzy – tacy jak my – którzy jednego razu lecą po prostu na wycieczkę po górach, innego śmigają po średnio-trudnych trailach, by raz na jakiś czas zawitać na jakiś większy spot i kontemplować przed nowym dropem w bikeparku w poszukiwaniu odwagi. Jednym słowem mamy jeden kask, który tak naprawdę pokrywa bardzo szeroki wachlarz zastosowań – od lekkiego trailu, przez enduro, aż po amatorskie latanie po bikeparkach. Idea doskonała, którą zresztą Leatt’owi fajnie udało się wcielić w życie, choć w praktyce ma trochę małych minusów, ale o tym wszystkim ze szczegółami piszemy poniżej. 

 

 

 

 

Budowa i podstawowe fakty

Testowany kask został oczywiście wykonany z pianki EPS w technologii in-mold. Ponadto we wnętrzu skorupy zatopiony jest dodatkowy element wzmacniający kask i absorbujący siłę uderzenia – tzw. PowerBridge. To nie koniec dodatkowych patentów, bowiem Leatt wyposażył kask Enduro w swój autorski system 360° Turbine Technology. To te małe niebieskie krążki, które widzicie na zdjęciach. Mają zdolność obracania się i zostały wykonany z materiału, który pochłania energię uderzenia. Te z pozoru małe elementy dają jednak duże i potwierdzone naukowo zyski na polu poprawy naszego bezpieczeństwa. Po pierwsze obracając się redukują siły działające podczas uderzeń rotacyjnych (czyli w zasadzie działają jak MIPS, czy KinetiCore), a do tego zgniatają się i/lub pękają pochłaniając resztę siły uderzenia. 

 

 

 

 

Poza tym mamy tu sporo klasycznych rozwiązań. Regulację głębokości, obwodu, magnetyczny pasek podbródkowy z klamrą Fidlock, czy miejsce na transport okularów. Oczywiście można jeździć też w goglach i kask jest z nimi kompatybilny, ale z tyłu nie przewidziano dedykowanego uchwytu na pasek. Jest też duży daszek z 3-pozycyjną regulacją położenia. W zasadzie komplet tego, co kaski tego typu mieć powinny. 

 

 

 

 

Jeżeli chodzi o wentylację to otworów jest sporo i są duże, ale ich lokalizację ograniczono do przedniej i tylnej części skorupy, boki są mocno zabudowane. Warto jeszcze dodać, że kask występuje w trzech rozmiarach. My testowaliśmy S (51-55 cm), a dostępne są jeszcze M (55-59 cm) oraz L (59-63 cm). Realna waga S-ki w wariancie bez dodatkowych protektorów to 417 gramów, a przy założonej szczęce na wadze wychodzi dokładnie 636 gramów.

 

 

 

 

Duże możliwości personalizacji!

Podstawową zaletą Enduro 3.0 jest oczywiście fakt, że jednym zakupem zastępujemy sobie posiadanie trzech różnych modeli kasków. Jednak na tym opcje dopasowania kasku się nie kończą. Producent dodaje w zestawie dodatkowe elementy wyściółki do kasku i boczki do szczęki oraz do protektorów uszu. Są to opcje o mniejszej, niż fabrycznie zamontowane, grubości. Wszystko po to, aby możliwie precyzyjnie dopasować kask do indywidualnej budowy czaszki każdego z nas. Choć nie ukrywajmy, kask i tak trzeba przymierzyć, a ten szczególnie, o czym dowiecie się nieco dalej. 

 

 

 

 

Jak leży na głowie?

Ogólną cechą modelu Enduro 3.0 jest wąska skorupa i dobre przyleganie do czaszki. Bez dwóch zdań to model, który znajduje się cały czas blisko twarzy i to w każdym z trzech wariantów. Goła skorupa (bez dodatków) nie zostawia wiele luzu. Dzięki temu mamy bardzo stabilnie trzymający się kask, który nie dość, że w ogóle nie pracuje podczas jazdy i nie ma tendencji do przekrzywiania się, to dodatkowo daje wrażenie lekkości, ponieważ środek ciężkości cały czas znajduje się blisko głowy. 

 

W opcji z nausznikami robi się bardzo zwarto. Z pozoru to mały dodatek, ale kontakt z policzkami bardzo usztywnia kask na głowie i zwiastuje dużą stabilność przy mocnym kontakcie z ziemią na dużej prędkości. Robi się już jednak ciasno. Tu warto po prostu przymierzyć kask i ewentualnie szukać idealnego dopasowania przy pomocy dodatkowych wkładek, ale fakty są takie, że Enduro 3.0 jest wąski i gdy dodamy mu boczki to leży na głowie w bardzo przylegającym stylu. Dodatkowa ochrona uszu utrudnia nieco zakładanie, ale gdy dobrze chwycimy za skorupę i rozchylimy ją podczas ubierania to kask wchodzi na głowę bez większego problemu.

 

 

 

 

Wreszcie mamy trzecią opcję ze szczęką, która jeszcze bardziej usztywnia cały kask. Całość jest wąska do tego stopnia, że trzeba się mocno nagimnastykować podczas zakładania. Naprawdę trzeba go przeciskać przez głowę. Oczywiście to zawsze indywidualne kwestie, ale takie są obiegowe opinie o tym modelu i w naszym przypadku również się potwierdzają. Zakładanie go ze szczęką jest trochę bolesne i wymaga opracowania własnego patentu. Coś za coś… pytanie też, jak często z opcji fullface się korzysta, jeśli jest to kilka razy w roku to idzie to przeboleć! 

 

W zasadzie w każdej z trzech powyższych opcji kask leży bardzo stabilnie na głowie, im większa ochrona, tym sztywniej trzyma się na czaszce, ale nawet już w wersji lekkiej poziom stabilności jest nienaganny. My jednak – oprócz trudności z zakładaniem, gdy mamy szczękę – widzimy tu jedno spore ograniczenie, a konkretnie niewielką kompatybilność z okularami. W naszym przypadku tylko jedne z czterech posiadanych obecnie w redakcji okularów pasowała do tej skorupy. Oczywiście jak zawsze jest to kombinacja wielkości kasku, kształtu czaszki i formy oprawek, ale fakty są takie, że musicie podczas zakupów mieć to na uwadze. 

 

 

 

 

Leatt Enduro 3.0 po prostu słynie z tego, że jest generalnie wąski, przy dodanym ochraniaczu szczęki jest już bardzo wąski. To bezpieczne i wygodne podczas ostrej jazdy, ale jeśli komuś odpowiadają szersze produkty to zdecydowanie więcej miejsca znajdzie w modelu Enduro 4.0. Na koniec jeszcze słowo o dopasowaniu, ale w aspekcie designu, bowiem trzeba oddać Leatt’owi, że ten model świetnie wygląda w każdej z trzech opcji. Nie ma się wrażenia, że został zaprojektowany pod jedną opcję, a dwie pozostałe to dodatki. Po prostu każdy z ,,trzech kasków” wygląda dobrze!

 

 

 

 

Komfort jazdy, obsługa i wentylacja

Gdy już znajdziemy pasujące okulary i nauczymy się techniki zakładania go na głowę (mowa oczywiście o scenariuszu ze szczęką) cała reszta wypada świetnie. Mechanizm do montażu dodatkowych protektorów działa dobrze i nie trzeszczy. Kask jest komfortowy, ma świetny system nośny i jest łatwy do precyzyjnej regulacji. Duża stabilność na głowie sprawia, że zakładasz i ustawiasz go raz, a potem przez całą jazdę już o nim zapominasz. Również dlatego, że daje poczucie lekkości na głowie. Komfortowe są też wkładki mające kontakt z czaszką. Podobne zdanie mamy o klamrze Fidlock, która działa szybko i jest prostsza w obsłudze, niż klasyczna. Skuteczna jest też wentylacja. To oczywiście nie kask do XC, ale śmiało można pojechać na wycieczkę z dużą ilością podjazdów, czy zrobić sobie trening na trailowym fullu bez poczucia, że gotujemy głowę. Cyrkulacja powietrza jest zdecydowanie ok, nie najlepsza na świecie, ale na pewno bez poczucia, że grzejemy głowę. Co warte podkreślenia, dodatkowe ochraniacze uszu, czy nawet szczęka nie powodują znacznego pogorszenia wentylacji. 

 

 

 

 

Podsumowanie

Testowany kask Leatt Enduro 3.0 to świetna propozycja dla osób, które szukają jednego modelu na zróżnicowane trasy. Jest bardzo stabilny na głowie, komfortowy i lekki, a do tego ma wystarczająco dobrą wentylację, aby intensywniej pokręcić podczas wspinaczek. W każdej z trzech opcji mamy wrażenie posiadanie pełnowartościowego kasku. Głównym ograniczeniem w naszym wypadku była kompatybilność z niewielką liczbą okularów oraz bardzo utrudnione zakładanie w opcji ze szczęką. Zdajemy sobie jednak sprawę, że to problemy, które mogą być indywidualne i ,,bolą” raz, a podczas jazdy już nie stanowią kłopotu.

 

Cena: 1399 zł

Leatt zapewnia 3-letni Crash Replacement: - 40% zniżki na zakup nowego kasku. 

Dystrybucja w Polsce: www.larix.com.pl

 

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj