Pomiar mocy wg SRAM'a

Sram do swojej oferty wprowadza korby S975 z wbudowanym pomiarem mocy. Dostępne będą dwa modele, ale każdy z nich oparty jest o inny system.

Trzeba jasno powiedzieć, że kolarska czołówka trenuje z pomiarem mocy, a nie przy pomocy pulsometru. To właśnie przeprowadzenie takiego rodzaju treningu, w oparciu o fachową wiedzę, pozwala na doprowadzenie danego organizmu na wyżyny swoich możliwości, a ponadto potrafi zapobiec przetrenowaniu i ułatwia odnalezienie bodźców treningowych, które mają na nas najbardziej pozytywny wpływ.

Urządzenia mierzące moc nigdy nie były specjalnie tanie (a już na pewno nie tak tanie, jak pulsometry), ale często ich zakup prowadzi do większych korzyści, niż w przypadku wydania tych samych pieniędzy na zakup, na przykład, nowych kół. Oczywiście pod warunkiem, że wiemy jak z tego urządzenia korzystać w sposób mądry - co w naszym kraju jest niezwykle trudne - brakuje bowiem wykwalifikowanych pod tym kątem trenerów oraz przetłumaczonej na nasz język literatury, a inaczej zakup "powermeter'a" może stać się po prostu zbędnym wydatkiem na niepotrzebny gadżet. Jednak niewielki spadek cen oraz pojawienie się nowych produktów tego typu na rynku, prowadzą do wzrostu popularność tych urządzeń i wygląda na to, że fakt ten będą próbowali wykorzystać sami producenci osprzętu lub korb.


Sram do oferty dołożył dwie nowe korby, z wbudowanym systemem pomiaru mocy. Pierwszy model korzysta z doświadczenia SRM, natomiast drugi, z nieco niższej ceny, dość świeżego producenta - amerykańskiej firmy Quarq i jego urządzenia o nazwie Cinqo. Obydwie wersje sporo jednak łączy - mają po +/- 2% dokładności pomiaru, no i korzystają z tych samych zębatek z grupy Red. Także karbonowe ramiona są identyczne - pochodzą one z korby S900, która jest poza grupową propozycją szosową Sram'a, zlokalizowaną na poziomie korb Force. Korby S975 dostępne będą w 4 długościach - od 170 mm do 177.5 mm z zębatkami 53/39, a montaż do ramy odbywać się będzie przy użyciu standardu GXP Sram'a. Tak przynajmniej informuje producent na swojej stronie www, ale wersje pod BB30 były już jakiś czas temu widziane jako prototypy i w ofercie powinny pojawić się w najbliższym czasie. Odmiany BB30 będą także lżejsze, jednak nie wiadomo o ile. Wiemy natomiast, że wersja SRM jest, według danych producenta, cięższa o 38g w stosunku do odmiany opartej o system Quarq Cinqo - 922g vs. 884g z suportem.

Bezprzewodowy przesył danych odbywa się za pomocą protokołu ANT+, co oznacza, że S975 SRM kompatybilny będzie nie tylko z komputerkiem PowerControl VI, ale także z urządzeniami Garmina, z kolei S975 Quarq współpracować ma tylko z Garminem, gdyż PowerControl nie obsługuje innych powermeter'ów niż własny SRM. Cena nowych korb SRAM'a nie jest znana, ale wiadomo, że tanio nie będzie. Koszt standardowego SRM, zbudowanego z użyciem korb Dura-Ace lub karbonowych FSA, z komputerkiem PC VI potrafi znacznie przekroczyć kwotę 3000 Euro i w przypadku nowych produktów SRAM'a powinno to wyglądać podobnie. Cinqo będzie na pewno sporo tańszy, jednak wciąż będzie to spory wydatek.

Info: www.sram.com
Dystrybutor: www.harfa-harryson.com.pl