Materiał zawiera treści reklamowe

Test: Canyon Endurace CF SLX 8 Di2 – nowoczesna szosa dla amatora!

Sprawdź, jak w naszym teście wypadł nowy Canyon Endurace CF SLX 8 Di2 – aerodynamiczna szosa z komfortową geometrią!

Drukuj
Canyon Endurace CF SLX 8 Di2 Szary Szum

Nowy Canyon Endurace w wariancie CF SLX wygląda jak wyścigowa aero szosa, jednak jego geometria – klasycznie dla tego modelu – jest wyraźnie bardziej rekreacyjna. Jak to połączenie wypada na trasie? No i czy ,,aero” nie zabrało komfortu? To wszystko właśnie sprawdziliśmy!

Galeria
Galeria: Canyon Endurace CF SLX 8 Di2 (2027) Zobacz pełną galerię

Canyon Endurace to uznana marka na rynku komfortowych rowerów szosowych. Niemiecki producent znalazł swój własny przepis na to, jak budować skuteczne rowery dla amatorów jazdy po szosie i od lat ten model uznawany jest za jedną z najlepszych propozycji dla ,,typowego kolarza amatora”. Jeden rower, który jest na tyle sportowy, aby pozwolić na szybką i dynamiczną jazdą, za którą wszyscy kochamy szosę. A z drugiej strony na tyle komfortowy, aby nie męczyć na długim dystansie i pozwolić ustawić się w znacznie mniej wymagającej pozycji, aniżeli na wyścigowych rowerach. Charakter tego modelu doskonale oddawała zawsze nazwa, bowiem każda kolejna odsłona Endurace’a bardzo przyjemnie łączyła światy endurance i race. Jak jest tym razem? To właśnie sprawdziliśmy podczas testowania najnowszej odsłony szosowego bestsellera od marki z Koblencji!

 

Nowy Endurace to tak naprawdę 3 rowery!

Na początek warto jednak uporządkować fakty, ponieważ Canyon skomplikował nieco swoją ofertę w obrębie rodziny rowerów szosowych Endurace. Składa się ona teraz defacto z trzech wyraźnie innych modeli, które łączy wspólna nazwa. Najdroższym i mającym najmniej wspólnego z amatorskim kręceniem po szosie jest model Endurace CFR, czyli wyścigowa platforma stworzona pod kątem najtrudniejszych brukowanych klasyków w stylu Paris-Roubaix. Sztywniejsza bocznie, niż model Aeroad, bardziej wytrzymała na trudne warunki, mająca miejsce na opony do 35 mm i cechująca się typową wyścigową geometrią.

 

 

Potem już schodzimy do świata amatorskiej jazdy i pojawiają się dwa kolejne modele. Testowany przez nas Endurace CF SLX, czyli aerodynamicznie, bardzo rasowo wyglądający rower szosowy, ale z geometrią typową dla tej rodziny rowerów, czyli komfortową. Natomiast poniżej są podstawowe modele Endurace CF, również karbonowe, również z wygodą geometrią, ale mniej ,,sportowo” wyglądające, bez całego tego aero-sznytu, który ma nasz testowy CF SLX. Tyle w skrócie o tym, jak Niemcy sobie to teraz wymyślili, a jeśli interesuje Was więcej, to poniżej wrzucamy linki do dwóch artykułów, w których prezentowaliśmy te modele w momencie ich premier.

Zobacz również:

 

 

Nowy Endurace CF SLX – współczesna szosa dla amatora!

Na redakcyjne testy trafił do nas model oznaczony numerem 8, który będący drugim CF SLX’em w kolekcji, patrząc oczywiście od góry. Kosztuje 20 299 zł i ma wszystko, czego amatorowi potrzeba, aby móc powiedzieć, że rower jest wyposażony w sposób kompletny, już bez żadnych słabych punktów. Fundamentem jest tu oczywiście karbonowa rama z poziomu CF SLX. Te modele zwykle cechują się dużą lekkością i wysokim poziomem wykonania. Warto o tym pamiętać, bowiem czuć i widać na wadze, że między ramami CFR a CF SLX różnica jest wyraźnie mniejsza, niż między podstawowymi CF a poziomem CF SLX… 

 

Wróćmy jednak do naszego Endurace’a. Wariant 8 ma pełną grupę napędową Shimano Ultegra Di2 w wariancie pod rekreacyjnego kolarza, czyli z kompaktową korbą 50/34, kasetą 11-34 i dwoma tarczami hamulcowymi o średnicy 160 mm. Do tego zastosowano karbonowe koła DT Swiss ERC 1600 o niskim profilu 35 mm i szybkie opony Schwalbe Pro One w rozmiarze 32 mm. Nieco więcej uwagi warto skierować na komponenty Canyon dedykowane do tego modelu, czyli kierownicę PACE Bar, w której możemy regulować samodzielnie szerokość oraz nową sztycę. PACE Bar to zintegrowany aero kokpit, który wygląda przepięknie, a w Endurace ma dodatkowo niezwykle płytki drop, który pozwala jechać w dolnym chwycie bez poczucia, że wpadamy dłońmi dwa piętra niżej. Tu naprawdę przejście jest subtelne. Na deser wspomniana nowa sztyca SP093 VCLS Aero – z jednej strony prezentuje się w pełni aerodynamicznie, a z drugiej ,,na papierze” i w realu daje odczuwalnie dużo amortyzacji. 

 

 

Rama nie tylko wygląda rasowo, ale dostarczone nam wyniki badań w tunelu aerodynamicznym potwierdzają też, że to bardzo opływowa konstrukcja. Sprzęt na poziomie rowerów World Tour, przykładowo szybszy niż popularny Spec Tarmac generacji ósmej. To jednak nie jest tu najważniejsze, z naszego punktu widzenia fajne jest to, że rower po prostu jest ładny, wygląda bardzo sportowo, a jednocześnie ma wygodną pozycję. Dzięki temu ,,typowy kowalski” nie musi pchać pod kokpit stosu podkładek, tylko może jeździć na takim ustawieniu jakie choćby widzicie na naszych zdjęciach. 

 
 

 

Istotne są też detale konstrukcyjne. Po pierwsze mamy tu miejsce na opony do 38 mm, co czyni z tego roweru pełnoprawnego allroada, zresztą zjechaliśmy kilka razy na szutry, więc damy za moment znać co i jak w tej materii. Do tego rama i widelec kryją punkty montażowe na dedykowane błotniki z łatwym systemem zakładania. Wreszcie rama w dolnej rurze kryje przepastny schowek, gdzie spokojnie można przewozić dętki, łyżki, multitoola, pompkę CO2 i zapasowe naboje. Miejsca jest dużo, wejście jest szerokie i naprawdę jest to funkcjonalny dodatek. Znacznie lepiej rozwiązany, niż schowek w górnej rurze, który Canyon posiadał w poprzedniej generacji. Na uwagę zasługuje też nowoczesne podejście do tematu wymiarów poszczególnych komponentów, wspomnijmy choćby krótkie korby – w naszym XL jest tylko 170 mm! Kropką nad i jest nowoczesny standard haka, czyli UDH, co nie tylko ułatwia szybkie znalezienie zapasu w razie uszkodzenia, ale daje też opcję jazdy na napędach SRAM XPLR. Aha – masa – kompletny rower, gotowy do jazdy, z pedałami, uchwytem na licznik, dwoma koszykami na bidon, multitoolem, dętką na zapas, łyżkami i pompką z dwoma nabojami CO2, waży realnie 8,85 kg w rozmiarze XL. To chyba tyle, najważniejsze cechy i fakty mamy już skrótowo omówione, przejdźmy do jazdy!

 

 

Komfortowa pozycja na rowerze 

Wyglądasz wyścigowo, siedzisz komfortowo – to w zasadzie w pełni opisuje pozycję na tym rowerze. Odpowiednio wysoka główka w połączeniu z odrobinę skróconą górną rurą dają efekt dynamicznej sylwetki, ale wyraźnie mniej pochylonej i mniej wyciągniętej, niż w wyścigowych modelach. Zdecydowanie jest to rower rekreacyjny i czuć to podczas jazdy. Poskładać się niczym pros z WorldTour’u będzie tutaj ciężko, ale na tyle, aby polecieć na lokalną ustawkę już owszem. Z drugiej strony jazda w pozycji, jaką oferuje ten rower po prostu nie męczy, a to przecież jedno z założeń dla Endurace’a. Istotny wpływ na takie odczucia ma też krótka korba, która zmniejsza kąt zgięcia w miednicy, co korzystnie wpływa na jazdę – po prostu łatwiej jest spędzić więcej czasu w pochylonej pozycji. 

 
 

 

Gotowy na złe drogi i szutry

Niegdyś Endurace wyposażony był w znaną sztycę VCLS, która we współpracy z dobrej klasy ramą, szerszymi oponami i resztą komponentów, zapewniała fajny poziom wygody podczas jazdy po nierównych drogach. Teraz wszystko wywróciło się do góry kołami, bo rower ma bardzo spłaszczone aero przekroje, do tego aero kokpit i maszt pod siodłem. Taki zestaw optycznie nie zapowiada super amortyzacji… A jednak! Ciężko powiedzieć, gdzie tkwi główny sekret, ale ten rower naprawdę płynie po dziurach, brukach i szutrach. W naszych odczuciach za wszelkie małe rzeczy – czyli połatany, nierówny lub spękany asfalt, czy choćby równy szuter – odpowiadają świetne opony i dobra karbonowa rama. Naprawdę rower izoluje Cię od wibracji, o czym dowiadujesz się, kiedy dzień później wracasz na te same trasy bardziej wyścigową szosą. Jeszcze ciekawiej robi się na bruku, albo innej mocno wyboistej drodze, bowiem tam zaczyna się mieć wrażenie, że te większe doły dobrze zbiera sztyca. Pierwsze kilka dużych uderzeń wiązało się z dezorientacją ,,czy ja mam kapcia”, ale nie! Tak mniej więcej działa sztyca w Endurace’ie – daje Ci takie końcowe, lekko sprężynujące ugięcie, kiedy jest jakieś mocne uderzenie. Trzeba przyznać, że poziom komfortu – jak na tak aero konstrukcję – jest tu zadziwiająco wysoki. I chyba to jest największa zaleta tego roweru, takie perfekcyjne połączenie pro-wyglądu z komfortem topowego roweru endurance. To naprawdę uderza podczas jazdy.

 

 

Szybkość i prowadzenie

O tym, że mamy do czynienia ze świetnej klasy ramą i generalnie dobrym rowerem Canyon przypomina podczas krótkich przyspieszeń, stawania w korby, czy intensywnego podjeżdżania krótkich hopek. Czuć, że rama jest responsywna, fajnie przyspiesza, a rower zachowuje się w dynamiczny sposób. Jednak podczas szybkiej jazdy po płaskim wyraźnie daje o sobie znać, że pod nami znajduje się rower dla ,,amatora”, a nie zawodnika walczącego o podium. Zrelaksowana pozycja utrudnia aerodynamiczne poukładanie się na rowerze i prawa fizyki zaczynają odgrywać kluczową rolę. Nikt nie wymaga od roweru tego typu zdolności znanych choćby z modelu Aeroad, ale warto to rozumieć, że fakt posiadania aero ramy nie sprawi, że na płaskim – mając endurance’ową pozycję – polecimy tak samo jak na typowej szosówce do ścigania. W końcu to kolarz stanowi większość oporu!

 
 

 

Prowadzenie też jest wyraźnie bardziej zrelaksowane i spokojniejsze, niż w modelach wyścigowych. To oczywiście pożądane w tego typu sprzęcie. Rower przede wszystkim jest stabilny i daje duże poczucie bezpieczeństwa. Czy na zakrętach, czy przy wyższej prędkości, czy na dziurawych drogach – wszędzie jest pewnie, a rower naturalnie chce przeć do przodu. Oczywiście ma to swoje odbicie w szybkości manewrowania, kiedy zechcemy naprawdę agresywnie coś ominąć, musimy włożyć w Endurace’a nieco więcej pracy ciałem. Pewnie znacie ten efekt – rowery do ścigania mają nieco inny rozkład masy i inną geometrię, dzięki czemu dosłownie podążają za kolarzem. Tu jest bardziej ,,na spokojnie” – Canyon Endurace daje więcej swobody i sam z siebie jest po prosty stabilny, ale żeby go dynamicznie łamać w zakrętach potrzeba aktywnej pracy ciałem. I to jest ok! Tak ma się prowadzić sprzęt dla amatora. 

 

 

Podsumowanie

Canyon Endurace CF SLX 8 Di2 to nowoczesna szosa dla amatora, która bardzo umiejętnie łączy sportowy charakter z wysokim komfortem jazdy. Rower wygląda jak rasowa maszyna wyścigowa, ale dzięki wygodnej geometrii i świetnemu tłumieniu nierówności pozwala cieszyć się szybką jazdą bez typowego dla agresywnych szos zmęczenia na dłuższych trasach. Największe zalety tego modelu to bardzo udane połączenie wygody, stabilnego prowadzenia i dynamicznej, responsywnej ramy. Endurace dobrze przyspiesza, daje dużo pewności na szybkich zjazdach i nierównych drogach, a jednocześnie pozostaje rowerem przewidywalnym i łatwym w prowadzeniu. Duży prześwit na opony dodatkowo zwiększa jego uniwersalność i pozwala bez stresu zjechać także na szutry. To rower przede wszystkim dla ambitnych amatorów, którzy chcą jednej szosy do wszystkiego – szybkich treningów, długich tras, lokalnych ustawek i okazjonalnej jazdy poza idealnym asfaltem. Jeśli ktoś szuka nowoczesnej, szybkiej i komfortowej szosy, w której pozycja dopasowana jest do amatora, a nie zawodowca, Endurace CF SLX 8 Di2 będzie bardzo mocnym kandydatem.

 

Cena: 20 299 zł

Strona producenta: www.canyon.com

 

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj