Test: KELLYS eSOOT 70 – elektryczny gravel ze sportowym charakterem!

Poznaj nasze wrażenia z testów Kellys’a eSOOT’a 70 – e-gravela, który jest nowością słowackiej marki na sezon 2026!

Drukuj
Kellys eSOOT 70 Szary Szum

Kellys Soot to popularny gravel o ugruntowanej pozycji na rynku. Teraz do kolekcji dołączyła jego nowa wersja z dopiskiem ,,e”, czyli wariant z dodatkowym wspomaganiem ze strony silnika Mahle X30 w tylnej piaście. Sprawdziliśmy, jak nowy model radzi sobie w terenie!?

Galeria
Galeria: Kellys eSOOT 70 (2026) Zobacz pełną galerię

Rodzina rowerów szutrowych Kellys’a składa się z modeli Soot i Groot. Ten pierwszy występuje w dwóch opcjach – bardziej sportowej, na karbonowej ramie oraz nieco bardziej budżetowej, opartej o ramę z aluminium. Tymczasem Groot to maszyna o znacznie bardziej przygodowym i terenowym charakterze, która mieści szersze opony i ma geometrię przygotowaną pod bardziej wymagające technicznie trasy. Dotychczasowa – bogata oferta szutrówek – teraz wzbogaciła się o kolejny model, testowanego przez nas eSOOT’a 70. To ciekawy ruch, bo Słowacy robią naprawdę dobre rowery elektryczne. Z kolei ich gravele – a mieliśmy okazję testować już kilka ich modeli – też fajnie się prowadzą. Sami byliśmy więc mocno ciekawi, jak poradzili sobie z tą mieszanką i jaki w praktyce będzie ich nowy e-gravel!?

 

Kellys eSOOT 70 – co warto wiedzieć na początek?

Kellys eSOOT 70 to elektrycznie wspomagany gravel o – jeśli spojrzeć na geometrię – wyraźnie sportowym charakterze, który ma łączyć lekkość klasycznego roweru szutrowego z dyskretnym wspomaganiem elektrycznym. Zaprojektowany został z myślą o wszechstronności, aby dawać frajdę zarówno na asfaltach i łatwych szutrach, jak również w bardziej wymagającym terenie. Konstrukcja opiera się na aluminiowej ramie opisywanej przez producenta jako Superlight, która w dolnej rurze ma pięknie zintegrowaną baterię. Z boku naprawdę ciężko zorientować się, że to elektryk! Całość ma estetycznie zintegrowane, wewnętrznie prowadzone przewody i wygląda bardzo zgrabnie. Z przodu znajdziemy karbonowy widelec, a rower toczy się na mocnych kołach 28” (grube szprychy i obręcze MTB), na których znajdziemy szerokie opony SCHWALBE G-One Overland 50-622, czyli model mający aż 2 cale. 

 

 

Za wspomaganie odpowiada kompaktowy silnik MAHLE X30 umieszczony w tylnej piaście. Jego maksymalny moment obrotowy wynosi 45 Nm, silnik podaje moc do osiągnięcia prędkości 25 km/h, potem odcina wspomaganie. Co ważne, eSoot ma system wspomagania z czujnikiem momentu obrotowego w suporcie, który usprawnia płynność działania silnika oraz zapewnia szybszą reakcję na nasze zmiany w generowanej mocy, czy rytmie pedałowania. Wspomniana bateria, którą wkomponowano w ramę to MAHLE iX2 o pojemności 237 Wh. Całość sterowana jest za pomocą minimalistycznej jednostki iWoc ONE na górnej rurze ramy. 

 
 

 

Poza tym mamy tu sprawdzone komponenty. Napęd oparto na grupie Shimano GRX w konfiguracji 1x11. Konkretnie jest tutaj korba RX600 40T, przerzutka RX812, kaseta 11-42T i łańcuch KMC X11 EL. Za hamowanie odpowiadają hydrauliczne hamulce tarczowe SHIMANO GRX RX400 – tu ciekawostka – z tarczami uznanej firmy GALFER. Listę wyposażenia uzupełniają aluminiowe komponenty kokpitu i sztyca, a warto jedynie dodać, że kierownica ma sporą szerokość i znaczną flarę. Tak przygotowany rower został wyceniony na 12 999 zł i występuje w trzech rozmiarach ramy: S, M i testowanej przez nas L. Dodamy jedynie, że przedział wzrostu dla L-ki to 179 do 193 cm, co oznacza, że rider na zdjęciach był dokładnie na górnej granicy tego przedziału. 

 
 

 

Czy taki rower jest potrzebny?

Rowery elektryczne często kojarzone są z jednośladami dla starszych bądź mało wytrenowanych osób, które potrzebują wygodnej pozycji i silnika wyręczającego ich z wysiłku. To powszechne spojrzenie na temat jest krzywdzące, bo o ile cała masa rowerzystów faktycznie kupuje e-bike’a z takich powódek, to jest też spora grupa riderów, którzy decydują się na elektryka z innego powodu. Ci drudzy chcą normalnie się zmęczyć, cenią sobie dobre wrażenia z jazdy, ale sięgają po rower ze wspomaganiem, aby jeździć szybciej, zajechać dalej, pobawić się więcej, a to wszystko zrobić w krótszym czasie. Sami uważamy, że na przykład górskie rowery elektryczne to świetna kategoria, gdzie mając do dyspozycji dwie wolne godziny można najeździć się na trailach do upadłego! Chyba każdy woli zjechać fajne zjazdy 10 razy, niż np. 6, bo taka jest mniej więcej relacja elektryk vs. analog.

 

 

Cały czas jednak mamy zgryz, jak to jest – i będzie, bo ten segment ciągle ewoluuje – z gravelami. Z jednej strony są to rowery o szybkim, sportowym charakterze, które w łatwym terenie bez trudu przekraczają maksymalną prędkość wspomagania, czyli 25 km/h. Natomiast z drugiej strony w górach wymagają siły, jak każde inne. Na pewno dobrym ruchem jest kierunek, jaki obrał Kellys, czyli jeśli wspomagać gravela, to właśnie lekkim silnikiem i lekką, dyskretną baterią. Duża moc i duża bateria niepotrzebnie windowały by masę w górę, a dodatkowo pamiętajmy, że opona w gravelu ma swoje ograniczenia co do przyczepności i takie 45 Nm jest dla niej w punkt! 

 

 

O ile w terenie płaskim może nie być potrzebne korzystanie ze wspomagania (chyba, że jest bardzo mocny wiatr), o tyle na podjazdach, czy w wariancie wyprawowym (dociążenie roweru przez sakwy) to zaczyna mieć sens. To już nie pierwszy e-gravel w redakcji, ale za każdym takim testem odświeża nam się temat ,,poszukiwania idealnego zastosowania” dla takiego roweru. 

 

 

Pozycja na rowerze i prowadzenie

Testowany eSOOT to rower, na którym siadamy dość sportowo, mniej więcej tak, jak na analogowym wszechstronnym gravelu. Pozycja jest dość długa, a główka i stack ramy pozostają niskie. Mamy więc raczej wyciągniętą i pochyloną sylwetkę, co sprzyja mocnemu pedałowaniu, ale też dobrze rozkłada masę ridera pomiędzy oba koła. Właściwie ustawiony środek ciężkości w tym rowerze przekłada się na bardzo przyjemne prowadzenie. Rower chętnie skręca, jest zwrotny, ale przy tym pozostaje stabilny. Rider jest tutaj – jak mawiamy – w rowerze, czyli tak, jak należy! Typowym turystom może tu być ,,zbyt sportowo”. 

 

 

Właściwie opracowana geometria sprawia, że ten eSOOT naprawdę pewnie prowadzi się na zjazdach. Z kolei pod górkę – mając dodatkowe wspomaganie – podjeżdża ścieżkami, które normalnie zarezerwowane są tylko dla MTB. Pojawia się jednak mały problem. Bowiem, o ile opony mogą i potrafią dużo, geometria również na to pozwala, o tyle zaczyna brakować amortyzacji na zjazdach. Około 15-kilogramowy rower, ale właśnie odbijający się od korzeni i kamieni na zjazdach zaczyna ciążyć i robi się mało komfortowo. Tak naprawdę eSOOT potrafi dużo, ale na dłuższych zjazdach brak przedniego amortyzatora zaczyna doskwierać i staje się ograniczeniem hamującym potencjał tej maszyny.

 
 

 

Działanie systemu wspomagania

Zastosowana jednostka Mahle X30 to świetny wybór do roweru, którym chcemy jeździć tak, aby się zmęczyć, ale mieć dodatkową moc, która pomoże nam wtedy, gdy tego potrzebujemy. Wrażenia z jazdy są bardzo naturalne, silnik nie zabiera nam poczucia, że jeździmy rowerem, ale wydatnie pomaga tam, gdzie nam zaczyna brakować siły. Nigdy nie wadzi zbyt wyrywnym zachowaniem, gdzie moment obrotowy silnika staje się niebezpieczny, ale za to potrafi wspomagać nas wydatnie w wielu momentach. Fajne jest to, że skutecznie działa nawet przy niskich kadencjach, a mimo to pozostaje bardzo naturalny i przyjemny w odbiorze. Na pewno nie oczekujcie od tej jednostki pełnego wyręczania nas z wysiłku podczas jazdy, ale na podjazdach jego pomoc jest bardzo przyjemna. Po prostu szybciej docieramy na górę, czyli w rozrachunku dłuższej trasy dojedziemy dalej i pokonamy całość sprawniej. Z tego względu taki e-gravel wydaje się najbardziej zasadny w rejonach, gdzie trasy są cały czas w naprzemiennym układzie góra-dół, w terenie płaskim limit wspomagania narzucony przepisami Unii Europejskiej (25 km/h) jest jednak nieco za niski. Oczywiście pewnego rodzaju limitem jest zasięg, bo gdy chcemy czuć wyraźną pomoc silnika, to należy spodziewać się realnego zasięgu rzędu 30-40 km. To poniekąd cena niskiej masy i naturalnego wyglądu ramy, w której ukryta jest mała bateria. 

 

 

Podsumowanie

Kellys eSOOT 70 to dopracowany i świadomie zaprojektowany e-gravel, który nie próbuje być „rowerem dla każdego”, tylko celuje w konkretnego użytkownika – ridera szukającego sportowych wrażeń z jazdy, ale z dodatkowym wsparciem wtedy, gdy robi się naprawdę ciężko. Największe wrażenie robi tu naturalność działania systemu Mahle, niska masa oraz udane prowadzenie wynikające z dopracowanej geometrii – to rower, który nadal daje frajdę z jazdy i nie odbiera poczucia obcowania z klasycznym gravelem. Z drugiej strony jego potencjał terenowy momentami wyprzedza możliwości wynikające ze sztywnego widelca i braku amortyzacji, przez co najlepiej czuje się na mieszanych trasach, gdzie szybkie szutry przeplatają się z podjazdami i umiarkowanie trudnymi zjazdami. Jeśli więc szukacie lekkiego, dynamicznego e-gravela do jazdy „dla funu” i dłuższych tras w pagórkowatym terenie – eSOOT 70 to ciekawa i przede wszystkim sensownie zbalansowana propozycja.

 

Strona producenta: kellysbike.com

 

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj