Test: Aero szosa wagi piórkowej – Canyon Aeroad CFR Di2 (2025)!

Poznaj nasze wrażenia z testów czwartej generacji wyścigowej aerodynamicznej szosówki Canyon Aeroad w topowej wersji CFR Di2, która jest nowością w kolekcji na 2025 rok!

Drukuj
Canyon Aeroad CFR Di2 (2025) Szary Szum

Po kilku tygodniach spędzonych na najnowszej generacji aerodynamicznej szosy Canyon Aeroad mamy jedną rozterkę… Zastanawiamy się, czy jest jeszcze sens posiadania lekkiej, wspinaczkowej szosówki, skoro można mieć rower aero, który jest równie lekki i bajecznie uniwersalny. Sprawdźcie szczegóły!

Galeria
Galeria: Canyon Aeroad CFR Di2 (2025) Zobacz pełną galerię

Na początek kilka faktów na temat kolekcji rowerów szosowych Canyona, bo w końcu nie każdy dokładnie musi mieć je w małym palcu. Niemiecki producent ma w ofercie trzy rowery szosowe. Najbardziej rekreacyjną propozycją jest Endurace, który łączy długodystansowy komfort z lekko sportowym zacięciem. Kolejny model to Ultimate, czyli lekka wyścigowa szosówka, która jest typowym przykładem modelu uniwersalnego z dobrą aerodynamiką i odpowiednim komfortem jazdy, ale ze zdecydowanym naciskiem na lekkość pokonywania podjazdów. Wreszcie jest Canyon Aeroad, którego głównym zadaniem jest bycie szybkim za sprawą dopracowanej aerodynamiki. Z tego względu Aeroad to oczywisty wybór na trasy ze sprinterskimi końcówkami, wyścigi w terenie płaskim i pagórkowatym. 

 

Premiera pierwszej generacji Aeroad’a miała miejsce w 2010 roku, kiedy na rynku na dobre pojawił się trend na budowanie aero-szosówek. Pierwsza wersja na hamulcach tarczowych dołączyła do kolekcji w 2017 roku, a testowana przez nas generacja to już czwarta odsłona tego modelu. Na pewno warto podkreślić, że Aeroad to niezwykle udany i utytułowany rower. Lista zwycięstw i tytułów zdobytych na tym modelu jest imponująco długa, a o jego wszechstronności niech świadczy choćby fakt, że Mathieu van der Poel wygrał na nim zarówno Szosowe Mistrzostwa Świata, jak i piekielnie wymagające Piekło Północy, czyli wyścig Paris-Roubaix po słynnych kocich łbach. Mało tego, niejednokrotnie Aeroad – choć jest modelem aero – używany był z sukcesami nawet podczas wyścigów w górach. Chyba najlepszym przykładem może być tu rasowy góral Joaquim Rodriguez, który na Aeroad’zie wygrywał choćby górskie etapy Tour de France, choć oczywiście mógł wybrać sobie do tego bardziej wspinaczkowego Ultimate’a. 

 

Tyle o historii, warto po prostu mieć na uwadze, że aerodynamiczny Canyon od lat jest jednym z najszybszych rowerów w peletonie, który – mimo, iż jest rowerem aero – tak naprawdę doskonale odnajduje się każdym terenie. Projektując czwartą – testowaną przez nas – generację Aeroad’a inżynierowie postawili sobie za cel, aby był on najszybszym rowerem w pro-peletonie, a dodatkowo aby stał się bardziej uniwersalny i przyjazny w kontekście serwisu oraz codziennego użytkowania. W tym celu zebrano obszerny feedback od 50 kolarzy ze sponsorowanych przez Canyona drużyn oraz ich mechaników. Rezultatem jest rower, który – choć wizualnie nawiązuje do poprzednika – kryje w sobie masę ciekawych zmian mających uczynić go jeszcze szybszą, bardziej uniwersalną i lepszą wyścigową szosówką. Dodatkowo łatwiejszą w obszarze fittingu i personalizacji oraz bardziej odporną na uszkodzenia i zużycie. Wszystkie nowości, jakie zawarto w nowej generacji Aeroad’a szerzej omawialiśmy w artykule opublikowanym w momencie premiery, jeśli więc interesują Was wszelkie technologiczne i konstrukcyjne ciekawostki, to zapraszamy tutaj: PREMIERA: NOWY CANYON AEROAD – MA BYĆ JESZCZE LEPSZY! Natomiast w skrócie nowości zamykają się na poniższej liście: 

 

  • Większa wytrzymałość ramy i odporność na uszkodzenia, kraksy itp.
  • Nowy kokpit PACE Bar z szerszymi możliwościami personalizacji
  • Poprawiona aerodynamika 
  • Obniżenie masy
  • Bardziej responsywne prowadzenie, dzięki dopracowanej sztywności ramy w kluczowych miejscach
  • Zwiększona przyjazność serwisowa dla użytkownika
  • Łatwiejsza regulacja pozycji na rowerze
  • Przestrzeń na opony do 32 mm

 

 

 

Canyon Aeroad CFR Di2 – co my tutaj mamy?

Na redakcyjne testy trafiła do nas topowa odsłona nowego Canyona, czyli oparta o ramę CFR. Do tego wyposażono ją w zasadzie we wszystko co najlepsze, ponieważ są tutaj koła DT Swiss ARC 1100 o wysokości 50 mm, do tego kompletny napęd Shimano Dura-Ace z pomiarem mocy i opony tubeless ready Continental GP 5000 TR 28 mm z tyłu i 25 mm z przodu. W zasadzie nie ma tutaj już żadnego pola do usprawnień przy użyciu normalnych komponentów. Zresztą nie ma takiej potrzeby, ponieważ nasz testowy egzemplarz w rozmiarze XL, z dwoma koszykami na bidon, uchwytem na Garmina i najtańszymi pedałami Shimano RS-500 (320 gramów) waży jedynie 7650 gramów, czyli naprawdę niewiele jak na rasowy rower aero! 

 

 

 

 

W techniczne szczegóły nie będziemy się tym razem zagłębiać, ponieważ wszystko dokładnie omawialiśmy w artykule, do którego odnosimy Was powyżej i do którego lektury Was gorąco zachęcamy. Wymienimy jednak najważniejsze różnice, czyli to, co wyraźnie widać gołym okiem… Po pierwsze zmiany mamy na froncie walki z wiatrem, czyli przodzie roweru, który ma najważniejszy wpływ na aerodynamikę całej konstrukcji. Główka jest węższa, a widelec ma bardzo spłaszczony i głębszy niż dotychczas profil. Podobnie dolna rura ramy, która – idąc za główką – w płaszczyźnie czołowej jest bardzo wąska, ale jej boczny profil również jest głęboki. W oczy rzuca się też nieco inny splot tylnego trójkąta z rurą podsiodłową oraz to, że od strony napędowej otwory sztywnych osi kół są zabudowane. Istotną nowością – której nie widać – jest też wzmocnienie i usztywnienie ramy w poszczególnych miejscach, co ma pozytywnie wpływać na jakość prowadzenia (o to wnioskowali prosi) oraz lepszą odporność na uszkodzenia przez uderzenia kierownicą o górną rurę podczas kraks. 

 

 

 

 

Sporo ciekawostek kryją też komponenty będące integralną częścią framesetu Aeroad’a. Nowa sztyca jest oczywiście super spłaszczona – jak dawniej – ale już nie ma tak głębokiego profilu, co ma dawać większy komfort dzięki lepszym właściwościom absorbującym drgania. Nowy jest też kokpit, który – co bardzo doceniliśmy podczas ustawiania pozycji w naszej testówce – nadal posiada opcję regulację wysokości i szerokości, bez konieczności ingerencji w układ hamulcowy. To jednak nie wszystko, bowiem ma jeszcze zupełnie nowe cechy, jakich dotąd nie było. Po pierwsze w zestawie z rowerem otrzymujemy dwie opcje dolnego chwytu. Klasyczny i z flarą, wedle życzenia możemy sobie je samodzielnie podmienić, a Canyon w zestawie dokłada nawet dodatkową owijkę. Po drugie jest tu nowy system mocowania akcesoriów, który pozwala nie tylko schludnie i pewnie założyć komputer z GPS, ale można tu zamontować nawet dedykowaną lemondkę! 

 

 

 

 

Rezultatem wszystkich opisywanych zabiegów ma być rower, który jest aerodynamicznie najszybszy w peletonie, a do tego bardziej uniwersalny i wygodniejszy, niż dawniej. W tym miejscu warto dodać, że zmiany w obszarze ramy, sztycy i kokpitu pozwoliły osiągnąć wymierne aerodynamiczne zyski. Nowa generacja Canyona na kołach o wysokości 50 mm jest tak samo szybka jak poprzednia na 62 mm. Jak wiadomo niższe koła są bardziej dynamiczne podczas przyspieszania, cechują się lepszą stabilnością przy mocnym wietrze, a do tego mają pozytywny wpływ na jakość prowadzenia roweru. Dlatego Canyon w całej gamie nowych Aeroad’ów zdecydował się właśnie na koła z 5-centymetrowym profilem. To tyle w kwestii najważniejszych spraw… Tak naprawdę 3 i 4 generacja optycznie są do siebie bardzo podobne. Choć faktycznie wiele jest tu różnic, które są wynikiem istotnego dopracowania dotychczasowego modelu. Natomiast teraz przechodzimy do najważniejszego, czyli – jak to jeździ!?

 

 

 

 

Szybkość i lekkość w jednym!

Dopracowana aerodynamika to – w kontekście ścigania – chyba największa zaleta testowanego modelu. Szanujemy to, że nie mamy do czynienia z kolejnym nowym rowerem allround, które zalewają obecnie rynek, a pełnokrwistą aerodynamiczną wyscigówką stanowiącą narzędzie do krzywdzenia rywali na wyścigu i kolegów na ustawkach. Pierwsza jazda jaka przypadła na naszym Aeroad'zie nie pozostawiła tu złudzeń. Solowa pętla na dystansie około 60 km z przejazdem przez miasto na początku i końcu ,,zrobiła się” w jeździe typu tempo ze średnią prędkością lekko ponad 38 km/h. Takie prędkości bez poczucia zarzynania się naprawdę robią wrażenie. Potem podobnych jazd było jeszcze sporo, bo przychodzą one na tym rowerze dość naturalnie…

 

 

 

 

Jak słusznie skwitował to jeden ze znajomych – nie ma lepszej rekomendacji dla szosy aero, niż solówka z taką średnią. I wiecie co? Ma rację! W zasadzie można by tutaj urwać ten tekst, bo nowy Aeroad w wersji CFR Di2 to jedna z najszybszych szosówek jakiej kiedykolwiek mieliśmy okazję dosiadać. Łatwość nabierania prędkości oraz jej utrzymywania stoją w tym modelu na absolutnie najwyższym poziomie. Do tego – co nie jest standardem – Aeroad ma dużą zdolność szybkiej jazdy pod wiatr i przy bocznych podmuchach. Na pewno spory udział mają w tym jedne z najlepszych i najbardziej stabilnych kół na rynku, jakimi są DT Swiss ARC 1100. 

 

Wszystko, o czym pisaliśmy powyżej jest jednak dość oczywiste, w końcu nawet niezależne wyniki badań z tunelu aerodynamicznego wskazywały, że Aeroad’y już od drugiej generacji były jednymi z najszybszych szos na rynku. Szok jednak pojawia się w terenie pagórkowatym oraz na dłuższych podjazdach. Okazuje się tam, że ten rower wspina się nie gorzej, niż typowa szosa w góry. Składa się na to kilka czynników, które w dużej mierze wynikają z tego, że testowaliśmy topowy wariant, ale nadal jest to po prostu imponujące. Wiele rowerów z segmentu tzw. allrounderów nadal waży więcej, niż aerodynamiczny Canyon. 

 

 

 

 

W każdym razie producent zadbał, aby w tym rowerze wszystkie inne opory zostały również ograniczone do minimum. Podstawą tak dobrych odczuć w górzystym terenie jest oczywiście niska masa, ale wspiera ją kilka innych obszarów. Opory tarcia na łożyskach są minimalne, ponieważ mamy tu ceramikę. Podobnie sprawy się mają w kontekście oporów tarcia na napędzie, bo przecież Dura-Ace to najlżej kręcący się napęd, który jest w tym aspekcie o jakieś 2-3 Waty lepszy, niż SRAM Red. Wreszcie niższe koła i super szybkie opony to gwarancja atomowego przyspieszania i lekkiego toczenia. To wszystko sprawia, że ten rower ,,jedzie” nie tylko, gdy mówimy o solowym piłowaniu 40 km/h po płaskim, ale również na krótszych i dłuższych podjazdach. 

 

Jako redakcja często latamy podobne trasy, w podobnym składzie, ale właśnie na różnych rowerach i ten jest naprawdę bestią! Ciekawe, jak będzie to wyglądało w przypadku tańszych wersji, choć na pewno dość podobnie, bo nowy Aeroad występuje tylko jako CFR i CF SLX, które również trzymają poziom i zwykle są jedynie o około 200 gramów cięższe (mowa oczywiście o ramie). 

 

 
 

 

 

Prowadzenie, które nie pozwala zwolnić

Jakość prowadzenia to niemniej istotny element układanki, której celem skuteczny wyścigowy rower szosowy. Tu nie będziecie rozczarowani. Poziom czucia roweru wynikający z dopracowanej geometrii i odpowiedniej sztywności oraz dobrze rozłożonego środka ciężkości jest tu doskonały. W zakręty chce się wchodzić agresywnie, a ciasne nawroty, czy omijanie dziur Aeroad wykonuje niczym skrętna przełajówka. Przy wysokich prędkościach również jest bardzo pewnie. Może znamy bardziej stabilne rowery na rynku, które dadzą lepsze odczucia, gdy zaczniecie zbliżać się do setki (oczywiście km/h), jednak Aeroad ma w sobie świetne połączenie skrętności powalającej bardzo agresywnie wchodzić w zakręty ze stabilnością potrzebną do dobrego samopoczucia przy peletonowych prędkościach. I to wystarczy! W zasadzie mając tego CFR’a u siebie przestaliśmy się dziwić dlaczego MVDP ma tak agresywny styl jazdy, ten rower do tego zachęca. Naprawdę! Po prostu chcesz, niczym Mathieu wykorzystać każdy centymetr jezdni…

 

W aspekcie prowadzenia jest tylko jedna sprawa, która ukazuje, że Aeroad jest maszyną aero. Chodzi o zachowanie, gdy w zakręcie dostaniemy nagły podmuch, albo o jazdę w dni, kiedy wieje naprawdę porywiście. Wówczas – mimo stosunkowo niskich kół – czuć, że powierzchnia boczna ramy jest duża i wiatry wprowadzają małe wytrącenia z równowagi. Nie ma dramatu, to naprawdę świetny rower, ale gdyby nie ta jedna cecha, to mielibyśmy do czynienia z rowerem aero, który nie ma żadnych wad rowerów aero…

 

 
 

 

 

Jest komfort!

Nie ma się co oszukiwać, że niemal każdy producent dokonuje cudów w aspekcie komfortu, gdy mówimy o nowoczesnych wyścigowych szosach. Jeszcze 10 lat temu rower aero nie mógł być wygodny, natomiast dziś jest zupełnie inaczej. Przykładem tej zmiany jest również najnowszy Aeroad, któremu nic nie brakuje, aby latać szybko po dziurawych drogach, brukach, czy aby po prostu wciąż czuć się świeżo mimo kilku godzin spędzonych w siodle. Oczywiście nie jest to poziom amortyzacji roweru endurance, ale suma wygody jaką dostarcza tłumienie ramy, świetne i miękkie siodło 3D, a także chyba najważniejsze w tej układance opony tubeless ready jest absolutnie doskonała. 

 

Topowe wyposażenie

O zastosowanych komponentach już pisaliśmy, natomiast warto podkreślić, że obecność topowych części również pozwala uzyskiwać zyski czasowe. Ceramiczne łożyska, lekko toczące się opony, czy perfekcyjnie działający napęd i hamulce Shimano Dura-Ace pozwalają wszystko robić szybciej, pewniej i z minimalnym wysiłkiem. To oczywiście detale, ale również wpływające na ostateczne cyferki, czy wynik na mecie. Również kokpit jest rzeczą, o której warto wspomnieć. Z jednej strony bardzo opływowy i aerodynamiczny, na którym fajnie podpiera się przedramiona przy pozycji aero hoods, a z drugiej jego górny uchwyt dobrze leży w dłoniach również na długich, górskich podjazdach. Nawet dobór opon, gdzie tylna 28 mm ma dawać wyższy komfort, a przednia 25 mm obniżać opory powietrza to detal, który składa się końcowy efekt. W zasadzie dla nas brakuje tu tylko twardszych przełożeń, bo przecież 52/36 na korbie zamknie na tym rowerze nawet przeciętny amator. A jednak fajnie byłoby móc jeździć na większym blacie i częściej utrzymywać lepszą (z punktu widzenia efektywności napędu) linię łańcucha.

 

 

 

 

Podsumowanie

Najnowszy Canyon Aeroad w wersji CFR Di2 to jeden z najszybszych rowerów aero na rynku i zdecydowanie najbardziej uniwersalna aero szosa, z jaką mieliśmy do czynienia. Ten rower to prawdziwa broń wyścigowa, która sprawdzi się praktycznie w każdym terenie. Dla cięższych zawodników jakość jej działania w górach stawia pod znakiem zapytania sensowność modelu Ultimate. Poziom wygody oferowany przez ten rower, jego niska masa, styl prowadzenia oraz aerodynamiczna szybkość sprawiają, że to jedna z najlepszych szosówek, jakie kiedykolwiek trafiły do redakcji! Nie zmieniamy zdania i jak zawsze uważamy, że to kolarz jest najważniejszy, ale – jeśli kogoś stać – kupując Aeroad’a CFR Di2 możecie za odpowiednią kwotę stać się lepszą wersją siebie! Spytajcie naszych kolegów… 

 

Strona producenta: www.canyon.com

 

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj