Spis treści:
Skandynawska Husqvarna jest marką, którą wszyscy doskonale znamy z produkcji narzędzi spalinowych i elektrycznych. Nie tak dawno, bo w 2019 roku Szwedzi rozwinęli swoją działalność i pojawili się na rynku rowerowym. Dziś mogą pochwalić się szeroką ofertą elektryków oraz kilkoma modelami analogowymi w kolekcji. Producent podkreśla, że w swoich konstrukcjach łączy skandynawski design z nowoczesnymi technologiami. My natomiast przez ostatnie tygodnie mogliśmy sprawdzić, jak te zapewnianie mają się do praktyki, bowiem na testy trafił do nas Pather 2. To elektryczny trekking Husqvarny i jednocześnie pierwszy rower tej marki, z jakim mieliśmy bliższy i dłuższy kontakt. Więcej o samej marce i jej ofercie pisaliśmy w osobnym artykule: Poznajemy rowery elektryczne Husqvarna (2025) - dopracowane modele, dobre okazje! Natomiast w tym artykule zapraszamy Was na omówienie konstrukcji testowanego Pathera oraz podsumowanie naszych wrażeń z jazdy.
Solidna rama z komfortową geometrią
Fundamentem testowanego modelu jest aluminiowa rama o solidnej konstrukcji, która zarówno wizualnie, jak i podczas jazdy sprawia naprawdę dobre wrażenie. Przede wszystkim całość została wykończona z atencją na detale. Zdradzają to ładnie wykonane spawy, wysoka jakość malowania, czy precyzja spasowania obudowy baterii – to wszystko jest na odpowiednim poziomie i zdecydowanie wygląda tak jak powinno. Z kolei podczas jazdy czujemy, że rower ma udaną geometrię i odpowiednio wysoką sztywność ramy. Tak, aby zapewnić rowerzyście wysoki poziom precyzji prowadzenia oraz ogólną łatwość panowania nad rowerem. To pozornie oczywiste sprawy, jednak testowany sprzęt kosztuje obecnie 8999 zł, a w tym zakresie cenowym elektryki nie zawsze posiadają wszystko na tak dobrym poziomie. Tu warto dodać, że naszego Pathera otrzymaliśmy na testy od centrumrowerowe.pl i zarówno on, jak i inne modele Husqvarny są tam teraz naprawdę atrakcyjnie wycenione.
Rama w swoim wnętrzu kryje baterię o pojemności 630 Wh, a silnik to oczywiście jednostka centralna, czyli wszystko wedle najbardziej aktualnych standardów. Tak naprawdę jedyną cechą, która wizualnie nie nawiązuje do najnowszych trendów to prowadzenie przewodów, które trafia do wnętrza ramy przez dolną rurę, a nie przez stery. Naturalnie jest to nieco mniej estetyczne, aniżeli w przypadku pełnej integracji przewodów. Jednak to co oferuje Pather jest znacznie prostsze i tańsze w późniejszym serwisie, a to dla nabywców też ważna sprawa.
Warto dodać, że Pather występuje w trzech wersjach ramy. Nasza to klasyczna opcja z poziomą górną rurą, natomiast dostępne są jeszcze ramy trapez i obniżone low. Geometria jest komfortowa i rekreacyjna. Rower prowadzi się w bardzo stabilny i zrównoważony sposób. Pozycja ciała jest mało pochylona i zrelaksowana. Efekt potęguje kierownica mocno zagięta do rowerzysty, a finalny tuning pozycji można wykonać przez samodzielną regulację kąta wspornika kierownicy, bowiem tego typu mostek został tu założony przez producenta.
System wspomagania Yamaha
Zawsze powtarzamy, że za połowę – jeśli nie więcej – sukcesu roweru elektrycznego odpowiada silnik. W przypadku Husqvarny nie ma dróg na skróty. Szwedzki producent korzysta z renomowanych dostawców i w swojej kolekcji używa głównie systemów Bosch, Shimano i Yamaha. W testowanym e-trekkingu znajdziemy motor od tego ostatniego producenta. Konkretnie mamy tutaj jednostkę Yamaha PW-S2, czyli centralny silnik z maksymalnym momentem obrotowym 75 Nm. Obsługuje się go za pomocą ergonomicznej manetki zlokalizowanej przy lewej dłoni oraz dużego wyświetlacza zamontowanego na wysokości wspornika kierownicy. Całość jest zasilana z baterii o pojemności 630 Wh, a poza energią do systemu wspomagania akumulator ten zapewnia również prąd oświetleniu, które zresztą można wygodnie włączać i wyłączać za pomocą przycisku na komputerku Yamaha.
Jeżeli chodzi o wrażenia z jazdy to Yamaha nie rozczarowuje. Jest to mocna jednostka, która zapewnia dobry poziom wsparcia i brak męczenia się nie tylko w terenie płaskim, ale również na podjazdach. W najmocniejszym trybie spokojnie można pokonywać nawet górskie wspinaczki. Maksymalny moment obrotowy 75 Nm to duży zastrzyk wspomagania i nie trzeba się martwić o to, że będziemy się nadmiernie męczyć. Jest tu jednak jedno ale… Yamaha w testowanym modelu lubi wysoką kadencję i szczytowe moce oraz wysoki moment obrotowy można na niej osiągnąć dopiero przy kadencji pedałowania około 85 obrotów na minutę. Przy pedałowaniu od niechcenia, na twardym obrocie – powiedzmy kadencja rzędu 65-80 obrotów na minutę – silnik będzie nas wspomagał, ale bez wielkiego zastrzyku przyspieszenia. Dynamicznie robi się właśnie, gdy my zaczniemy szybciej kręcić pedałami. Niekoniecznie mocniej, ale właśnie z większą częstotliwością.
Poza tym jednostka działa naprawdę przyjemnie. Jest czuła, co przekłada się na duże bezpieczeństwo jazdy i łatwe wyczucie tego roweru. Głośność pozostaje na normalnym poziomie – Yamaha jest oczywiście słyszalna, ale silnik nie wydaje jakichś dziwnych dźwięków. Dodamy jeszcze, że przy intensywnej eksploatacji w terenie płaskim, gdzie większość czasu mocno jeździmy na najmocniejszym trybie wspomagania, baterii powinno starczyć na około 70-80 km jazdy.
Pozostałe wyposażenie
Pozostałe elementy specyfikacji w przeważającej większości również trzymają dobry poziom. Bardzo przyjemnie działa napęd 1x11 od Tektro, który posiada kasetę o szerokiej rozpiętości przełożeń (rodem z MTB), a to bardzo przydaje się na do utrzymania wysokiej kadencji na podjazdach i korzystania na nich z maksymalnej mocy wspomagania. Podobnie dobrze wypowiadamy się o hamulcach Tektro HD-T390, którym nie brakuje mocy, a ich modulacja jest bardzo łatwa do wyczucia i dozowanie odpowiedniej siły hamowania przychodzi tutaj całkowicie automatycznie.
Jednym z najjaśniejszych punktów wyposażenia są solidne koła 27,5 cala, na które założono świetnie opony Schwalbe Super Moto-X o szerokości aż 2,4 cala! Nie dość, że zastosowane ogumienie lekko się toczy i świetnie klei się podczas pokonywania zakrętów na twardym podłożu, to dodatkowo ich ogromny balon zapewnia masę komfortu. Duża objętość tych opon pozwala obniżyć ciśnienie i cieszyć się skuteczną amortyzacją podczas jazdy na gorszej jakości nawierzchniach. Uzupełnieniem w tej kwestii na większych dziurach, czy choćby miejskich krawężnikach, jest przedni widelec SR Suntour Mobie 25 o skoku 75 mm. Ma miękką charakterystykę działania i dobrze połyka wspomniane większe uderzenia.
Kropką nad i skutecznego wyposażenia są ważne dodatki. Solidny bagażnik z systemem MIK, pełne błotniki, stabilna nóżka, czy wspomniane już oświetlenie stałe zasilane z baterii roweru. W zasadzie jedyne co nam tu przeszkadzało to niskiej klasy pedały, na których buty ślizgają się nawet w suchych warunkach. Nieco zbyt twarde i sportowe jest też siodło, szczególnie jeśli zamierzacie jeździć w zwykłej odzieży i bieliźnie. Poza tym naprawdę Husqvarna trzyma poziom i jest kompletnie wyposażona.
Podsumowanie wrażeń z jazdy
Husqvarna Pather 2 – jak przystało na e-trekkinga – doskonale radzi sobie w wielu miejscach. Śmiało można jeździć tym elektrykiem po mieście, szosach, szutrach, czy utwardzonych leśnych duktach. Wszędzie tam prowadzi się wdzięcznie i łatwo. Jest stabilny, bezpieczny i nie wymaga od nas żadnego okresu adaptacji, czy szczególnej techniki. To dobrze zbalansowana geometria do codziennej i rekreacyjnej jazdy. Tak naprawdę całość jest na tyle solidna, że można pokusić się o wjechanie w lekki teren, szczególnie gdy zmienimy opony na lekko bieżnikowane. Wprawdzie to jeszcze nie e-SUV, ale zdecydowanie mocniejsza propozycja, niż masa e-trekkingów, które znajdziemy na rynku w podobnej cenie. Poza tym rower jest wygodny i zapewnia przyjemną jazdę. Komfortową pozycję znajdzie na nim większość amatorskich użytkowników. Z naszego punktu widzenia wymiana pedałów to absolutna konieczność i śmiało można jechać w trasę, bo Pather 2 to udana i gotowa do jazdy propozycja.
Rower przekazał nam do testów sklep: www.centrumrowerowe.pl









