Test: Trek Fuel+ EX 8 – wszechstronna trailówka z silnikiem TQ HPR60 i dużą baterią! (2026)

Poznaj nasze wrażenia z testów nowej elektrycznie wspomaganej trailówki – Trek Fuel+ EX z kolekcji na rok modelowy 2026!

Drukuj
Trek Fuel+ EX 8 Szary Szum

Trek Fuel+ zapowiadany jest jako bardzo wszechstronna ścieżkowa platforma. Nowy model sprawdziliśmy w wersji EX 8, z aluminiową ramą i całkiem solidnym wyposażeniem. Według nas ten elektryk fajnie łączy dwa różne światy e-MTB, choć ma też swoje ograniczenia. Poznajcie nasze wrażenia!

Galeria
Galeria: Trek Fuel+ EX 8 – e-trailówka z silnikiem TQ HPR60 i baterią 580 Wh! Zobacz pełną galerię

W kolekcji Treka na sezon 2026 spore zmiany zaszły w ofercie trailowych rowerów górskich. Zarówno analogowych modeli Fuel, jak i elektrycznie wspomaganej rodziny Fuel+. Nowe Treki Fuel+ zastępują dotychczasowe modele Fuel EXe, choć tak naprawdę są po prostu ich nową generacją, tyle że ze zmienionym nazewnictwem. W praktyce mamy jednak do czynienia z czymś więcej, niż tylko premierą nowej odsłony dotychczasowego modelu. Trek Fuel’om – zarówno elektrykom, jak i analogom – zafundował bowiem spore rozszerzenie możliwości. Każdy z nich występuje w trzech opcjach. Pierwszą z nich jest testowany EX, czyli klasyczny, wszechstronny ścieżkowiec na kołach 29”. Kolejną jest MX, bardziej zabawowy model na kołach mullet. Natomiast opcja trzecia to LX, czyli wersja enduro, z większym skokiem i kołami 29”. Najciekawsze jednak jest to, że wszystkie te warianty łączy identyczna rama. Różnice tkwią w zastosowaniu innych rockerów oraz – rzecz jasna – komponentów. Natomiast w praktyce każdą wersję można przebudować i dostroić pod indywidualne preferencje, bądź zmieniające się potrzeby, choćby wraz z naszym rozwojem skilla. To w zasadzie pierwsza duża zaleta nowego Fuel’a+. Jest ich więcej, o wszystkim opowiemy Wam ze szczegółami poniżej, zacznijmy jednak od odrobiny historii i ogólnych faktów. Natomiast dla chętnych szerszych informacji o nowych modelach Fuel i Fuel+ odsyłamy do naszego artykułu, który opublikowaliśmy w momencie ich premiery: Nowe modele Trek Fuel i Fuel+ – jedna rama, masa możliwości! (2026)

 

Większy i mocniejszy od EXe!

Jak już wspomnieliśmy nowy Trek Fuel+ to następca rewolucyjnego modelu Fuel EXe. Słowo rewolucyjny oczywiście nie jest przypadkowe, ponieważ był to pierwszy e-MTB na rynku z cichym i super lekkim silnikiem TQ HPR50, który poza niską masą i generowaniem minimum hałasu dawał też bardzo naturalny Q-factor i bardzo naturalne ogólne wrażenia z jazdy. Dla wielu ta jednostka odmieniła rowery elektryczne, ponieważ od czasu pojawienia się jej na rynku kategoria lekkich e-MTB bardzo się rozwinęła i przekonała do jazdy ze wspomaganiem osoby, które gardziły dużymi, ciężkimi elektrykami. Mieliśmy okazję testować EXe, zarówno w wariancie karbonowym, jak i aluminiowym. Przyznajemy, że niezaprzeczalnie to bardzo poręczny i lekko prowadzący się rower, jak na maszyny ze wspomaganiem, choć z wyraźnym ograniczeniem w postacie niewielkiego zasięgu. Tu oczywiście wszystko zależy od potrzeb i stylu jazdy, natomiast realnie baterii starczało tam na jakieś dwie, do maksymalnie trzech godzin mocnej zabawy w terenie. Dodamy tylko, że EXe miał koła 29” i skok 150 mm przód / 140 mm tył, a jego silnik posiadał maksymalny moment obrotowy 50 Nm i zasilany był baterią 360 Wh.

 

 

Nowy Fuel+ ma natomiast nową, mocniejszą jednostkę TQ HPR60 z 60 Nm, która w Treku zasilana jest ze znacznie większej baterii, bo aż 580 Wh. Czyli mamy tu trochę 2w1, bo z jednej strony nadal lekki silnik, ale już dużą baterię! Do tego skok został powiększony, w naszej wersji EX mamy 150 mm z przodu w parze ze 145 mm z tyłu. Geometria jest podobna – są tu po prostu aktualne, ścieżkowe kąty. 64,5 stopnia kąta główki i około 77 stopni rury podsiodłowej (w zależności od rozmiaru ramy kąt waha się od 78,2 do 76,9 stopnia). Do tego bardzo niski przekrok, aby można było tu stosować regulowaną sztycę z jak największym skokiem. Całość wygląda agresywnie-zjazdowo, nowocześnie i trzeba przyznać, że jednak wyraźnie lepiej, niż w EXe. Tam Trek stosował takie charakterystyczne rozpórki, których brak powoduje, że nowa rama jest bardziej smukła i minimalistyczna z wyglądu. 

 

 

Trek Fuel+ EX 8 – podstawowe fakty

Nowy Fuel+ – wzorem EXe – występuje w dwóch wersjach ramy. Topowe modele są karbonowe, a podstawowe aluminiowe. Konkretnie wykonane z trekowskiego aluminium Alpha NEXT Platinum. Amerykański producent anonsuje swój nowy model jako e-MTB ze średnią mocą i średnią masą, czyli sytuuje Fuel’a+ jako sprzęt między kategorią SL (superlight), a klasycznymi mocnymi e-MTB z dużą mocą i wielką baterią, którą w Treku reprezentuje model Rail. Ciężko się z takim określeniem nie zgodzić, bo jeśli topowa wersja Fuel’a+ waży około 19,1 kg i ma baterię 600 Wh oraz 60 Nm maksymalnego momentu, to faktycznie wypada ona gdzieś między kategoriami SL, a ,,pełną mocą i dużym zasięgiem”.

 

 

Nasz EX 8 to drugi model od dołu, oparty o aluminiową ramę i dobre, choć nadal dość podstawowe komponenty. Realna masa testowanego egzemplarza w opcji ,,gotowy do jazdy”, czyli z pedałami, po 150 ml mleka (na jedno koło) w oponach i koszykiem na bidon to równe 22,6 kg. To nadal lekko, bo jednak zachowanie roweru 22,5 kg, a 25 kg w ciasnych sekcjach pokonywanych na małych prędkościach jest odczuwalnie lżejsze i bardziej poręczne. Prowadzenie roweru to oczywiście wynik nie tylko wagi, ale też geometrii, czy kinematyki zawieszenia, natomiast czuć, że masa EX 8 nie przytłacza. Rower da się sprawnie przenieść przez powalone drzewo, włożyć na bagażnik samochodowy, czy złamać w ciasnym nawrocie, bez poczucia, że operujemy przegubowym ikarusem. O jeździe jednak za moment. 

 

 

Nowa rama Fuel+ prezentuje się bardzo zgrabnie, a dużą baterię świetnie wkomponowano w dolną rurę. Nie jest wymienna, ale dzięki temu całość jest perfekcyjnie kompaktowa, sztywna i cicha. Nic tu nie puka, ani nie stuka, a rower jest gotowy do katowania i latania po ciężkich trasach. Silnik HPR 60 – wzorem starszej wersji 50 – jest minimalistyczny i ładnie komponuje się węzłem suportowym. W zasadzie rower z daleka wygląda jak analog i to należy uznawać za sukces, bo jednak wzrosła pojemność baterii i moc silnika, a całość optycznie wydaje się nawet chudsza. 

 
 

 

Klasycznie dla agresywnych rowerów MTB Treka mamy tu czterozawias z ABP, czyli technologią, która zapewnia brak wpływu hamowania na zawieszenie, które mimo agresywnych dohamowania nie ma tendencji do usztywniania się i tym samym cały czas zachowuje dobrą trakcję. Amortyzację dostarczają dobre – choć w dziedzinie rowerów zaawansowanych wciąż podstawowe – modele Fox’a. Z przodu znajdziemy amortyzator Rhythm 36, a z tyłu Performance Float X. Aluminiowe koła Bontrager Line 30 są oczywiście tubeless ready i znajdziemy na nich ogumienie Bontrager Brevard Pro XR o szerokości 2,5 cala z dość uniwersalnym bieżnikiem, który radzi sobie w większości warunków. Poza tym na liście wyposażenie jest mechaniczny napęd SRAM Eagle 70 z kasetą 10-52 i mocowaniem tylnej przerzutki z pominięciem haka. Ze stajni SRAMa są też hamulce – konkretnie najwyższy model z podstawowej linii DB, czyli DB8. Ciekawym uzupełnieniem są komponenty kokpitu Race Face Turbine, natomiast dropper to model ze stajni Treka – Bontrager Line z przyjemnym skokiem 200 mm w testowanej XL-ce. 

 

 

Silnik TQ HPR60 – polubisz go, jeśli chcesz pojeździć!

Nowa jednostka TQ jest odrobinę mocniejsza, niż poprzednia. Daje to fajny efekt w technicznym terenie, ponieważ na stromych sekcjach silnik ma z czego pociągnąć nas w kluczowych segmentach, np. podczas pokonywania jakiejś skałki, czy dużego korzenia. Jednak w ogólnym odczuciu to nadal takie TQ, jakie już znamy. Jest cicho, naturalnie, a motor liniowo dodaje nam wsparcia wraz ze wzrostem mocy, który my wkładamy w pedały. Nie da się ukryć, że to świetna propozycja dla osób, które już jeżdżą, albo dla nowych rowerzystów MTB, którzy chcą mieć lekki rower i liczą się z tym, że jazda nas trochę zmęczy. Fakty są bowiem takie, że aby jeździć szybko i dynamiczne przy HPR60 trzeba włożyć trochę siły w pedałowanie. To nie jest poziom wspomagania niczym z Boscha CX, czy innej mocnej jednostki, gdzie dosłownie ,,za darmo” da się pokonać strome góry. W TQ czujemy się jak na normalnym rowerze, tyle że jedziemy jakieś 40% szybciej… Dzięki temu zajedziemy dalej, pokonamy więcej fajnych zjazdów, a wszystko to krótszym czasie i przy mniejszym wysiłku, niż na klasycznym rowerze bez wspomagania. Jednym słowem idealny sprzęt dla osób, które lubią jeździć, ale chcą pojeździć więcej i zostawić sobie trochę energii w baku na pracę, rodzinę, czy inne obowiązki… Jak zawsze w TQ mamy trzy tryby, które można dostroić z poziomu aplikacji. Całością sterujemy z wygodnej manetki przy lewej dłoni oraz wyświetlaczem z przyciskiem na górnej rurze ramy. Minimalistycznie, czysto, schludnie i wystarczająco! 

 
 

 

Według naszej oceny najbardziej rewolucyjną zmianą jest tutaj bateria, która urosła z 360 Wh do aż 580 Wh. To naprawdę duża zmiana i powiększenie zasięgu przy realnie niewielkim wzroście masy. Niegdyś testowaliśmy Fuel’a EXe 8, a teraz mając Fuel’a+ EX 8 rower mimo 220 Wh więcej utył jedynie około kilograma. Dodatkowo warto zwrócić uwagę, że ma też nieco bardziej agresywną budowę i może więcej w terenie, niż poprzednik. Realnie na jednym ładowaniu udało nam się pokonać 45 km i 1600 metrów przewyższenia w naprawdę wymagającym terenie, a podczas jazdy męczyliśmy Fuel’a+ wyłącznie w najmocniejszym trybie. Jak zwykle kwestia zasięgu jest bardzo indywidualna, ale nie boimy się powiedzieć, że realny zasięg tego roweru to 1500 do 2000 metrów przewyższenia bez specjalnego oszczędzania baterii. Przy ekonomicznym trybie jazdy to spokojnie rower na kilkugodzinny wypad w góry. 

 

 

Co Fuel+ EX potrafi na szlaku?

Rodzina ścieżkowych modeli Fuel od lat uznawana jest za udaną i dobrze jeżdżącą w terenie… i te geny czuć w nowym Fuel+ EX. Rower ma naprawdę dobrze zbalansowaną geometrię. Jest łatwy do wyczucia, w pełni stabilny, co jest zresztą stałą cechą elektryków, ale przy tym naprawdę zwrotny i chętny do pokonywania ciasnych nawrotów nawet na małych prędkościach. Kilka razy nawet dziwiło nas jak sprawnie tak ,,duży” rower łamał się tam, gdzie się tego nie spodziewaliśmy. Płaski kąt główki nie tylko daje dużo swobody na stromych i trudnych odcinkach, ale też pozwala z lekkością zainicjować skręt nawet przy teoretycznie zbyt wolnej jeździe. Reszta roweru chętnie te skręty wykańcza i tworzy nam się z tego naprawdę spójnie i pewnie jeżdżący full w teren. Dobrze czuliśmy się zarówno na sekcjach krętych, jak i stromych, czy usianych kamieniami i korzeniami. W locie nie ma tej lekkości, co analog, ale to norma przy elektrykach. Dopiero na naprawdę dużych prędkościach można pozbawić się tego uczucia. Przy tym rama jest odpowiednio sztywna, z jednej strony nie ma mowy o żadnych brakach i wyginaniu się roweru tam, gdzie nie chcemy, a z drugiej nie jest zbyt twardo i EX fajnie płynie po tarkach, czy korzeniach. Rama i jej geometria są tu naprawdę udane. Całość jest wszechstronna i zwinna tak na podjazdach, jak i na zjazdach. 

 
 

 

Tak naprawdę realne wady tego roweru wynikają głównie z dość podstawowego wyposażenia. W spokojnej jeździe, na wycieczkach, czy u początkujących nie będą to sprawy odczuwalne. Jednak zaawansowani riderzy odczują, że FOX Rhythm na ostrych sekcjach z dużą częstotliwością występujących kamieni zaczyna się trochę gubić. To było chyba główne ograniczenie przy takiej naprawdę agresywnej jeździe. Trochę brakowało nam też ergonomicznych dodatków, jak choćby regulacji reach’u w klamkach za pomocą pokrętła. W DB8 trzeba robić to imbusem. Uważamy też, że walk assist w TQ daje nieco za mało wspomagania jak na rower o masie około 22,5 kg. Na stromych wypychach trochę się męczyliśmy. 

 

 

Wreszcie dochodzimy do najbardziej doskwierającego ,,minusa” całego Fuel’a+, czyli napędu Eagle 70 i najtańszej kasety T-Type, czyli XS-1270. O ile idea napędu T-Type jest genialna i w droższych napędach sprawuje się rewelacyjnie, to w tańszych modelach bywa nie do końca idealna. Tu mamy naprawdę małe tolerancje, aby całość dobrze funkcjonowała, a przez brak śrub regulacyjnych całość po prostu działa lub nie. Nasza kaseta miała dwie koronki, na których łańcuch zdecydowanie nie pracował idealnie i przy jeździe z pełną mocą i zmianach biegów lubił niepokojąco mocno strzelać na kasecie. W teorii SRAM każe zmieniać biegi pod pełnym obciążeniem, jednak tańsze komponenty nie zawsze idealnie sobie z tym radzą. Nie były to wielkie problemy, jednak czasem podczas wachlowania biegami po kasecie musieliśmy nieco odpuścić, aby przypadkiem nie zerwać łańcucha. W trudnym terenie, tu mówimy o technicznych podjazdach, bywało to irytujące. Ogólnie jednak całość pozostawiła dobre wrażenie, zdajemy sobie też sprawę, że to norma, iż tańsza specyfikacja roweru ma zawsze jakiś minusy względem droższej… Tak naprawdę, jeśli szukać realnych ograniczeń to właśnie w FOX’ie Rhythmie dla zaawansowanych i w napędzie Eagle 70 na trudnych technicznie podjazdach. Reszta po prostu skutecznie działa. 

 
 

 

Podsumowanie 

Trek Fuel+ EX 8 to świetny ścieżkowiec, który wyróżnia się bardzo dopracowaną geometrią i udanym systemem zawieszenia. Dzięki temu oferuje doskonale zbalansowane prowadzenie w zasadzie w każdym terenie. Z jednej strony jest pewny i stabilny na stromiznach, czy przeszkodach, a z drugiej naprawdę skutecznie uwija się w ciasnych sekcjach. Jako całość jest wszechstronny i pozwala naprawdę pobawić się na szlakach. Nowy silnik TQ wraz z większą baterią daje możliwość pokonania wyraźnie dłuższej trasy, niż poprzednik. Nadal wymaga od nas trochę pracy, ale riderzy, którzy chcą pojeździć po górach i trochę się zmęczyć będą z niego naprawdę zadowoleni. Ten sprzęt doskonale jeździ i wiele nie odbiega od tradycyjnego roweru, a przy tym spokojnie można nim poruszać się po górach jakieś 40% szybciej, niż analogiem, a przy tym mniej się zmęczyć i pokonać dłuższą trasę. Jednym słowem więcej zabawy w krótszym czasie. Bardzo udany model, choć mocno zaawansowanym riderom polecili byśmy wersję z lepszymi amortyzatorami. 

 

Cena: 24 699 zł

Strona producenta: www.trekbikes.com

 

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj