Test: Giant Trance X 29 1 (2021) enduro-trail

Sprawdź, jak w praktyce radzi sobie wszechstronny full a pogranicza enduro i trailu - Giant Trance X 29 w topowej wersji 1 (2021)

Giant Trance X 29 1 (2021) Michał Kuczyński

Giant Trance X jest aluminiowym fullem z pogranicza świata ścieżkowców i endurówek. Całkowicie nowa platforma w ofercie Gianta stoi na 29-calowym kole, pozwala na dwupozycyjną zmianę geometrii i zapowiada się na wyjątkowo wszechstronny rower MTB. Sprawdziliśmy go na szlaku!

Galeria
Galeria: Giant Trance X 29 1 (2021) Zobacz pełną galerię

Lubimy rowery, które zręcznie wymykają się próbom zaszufladkowania. Zwykle są to typy niesforne, żyjące własnym życiem i nie robiące sobie zupełnie nic z tego, co dzieje się dookoła. Bez dwóch zdań jednym z takich rowerów jest Giant Trance X - powyższy w kolekcji na sezon 2021 to jedna z najciekawszych terenowych nowości Gianta. No i właśnie - pewnie większość z Was nazwę Trance kojarzy z podręcznikowym obrazem trailówki. Jest to uzasadnione, bo Giant ma oczwyście w szeregach typowo trailowego Trance’a. Model z dopiskiem X jest jednak konstrukcją inną i na swój sposób redefiniuje pojęcie ścieżkowca – w założeniu ma być oczywiście rowerem możliwie jak najbardziej uniwersalny, ale jednocześnie posiada o wiele więcej skoku i bardziej wypłaszczoną geometrię, co ma uczynić z niego oczywiście dzielnego zjazdowca. Zapowiada się jak full z pogranicza, z którym można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.

Trance X 29 z numerem 1 to najlepiej wyposażony model zbudowany na ramie z aluminium. Warto natomiast nadmienić, że równolegle Giant w ofercie posiada także modele Trance X 29 Advanced Pro, czyli wersje zbudowane w całości z włókna węglowego Advanced, które pod względem geometrycznym, ilości skoku czy zastosowanych standardów są praktycznie identyczne do testowanego przez nas modelu z aluminium. Jeśli ten tekst czytają Panie, to odnotujcie, że marka LIV, a więc marka siostrzana Gianta koncentrująca się w 100 procentach na budowaniu rowerów dla kobiet, w szeregach ma model Intrigue 29, który w większości elementów bazuje także na konstrukcji Trance'a X.

Klasyfikacja

Trance X jest i będzie określany mianem trailówki, jednak powiedzieć o nim, że jest tylko ścieżkowcem, to o wiele za mało. Giant prezentuje w jego przypadku inne podejście do budowy fulla – mamy tu do czynienia z rowerem o wiele większym (niż trailówka) terenowym potencjale, za sprawą mocniej położonej i wydłużonej geometrii i większego niż w trailówkach zapasie skoku. W klasycznym Trance spotykamy 130 mm skoku z przodu i 115 mm skoku zawieszenia z tyłu, natomiast w modelu X wartości skoku to juz kolejno 150 mm oraz 135 mm - różnice zatem znaczące i odczuwalne. Trance X pozycjonuje się zatem gdzieś pomiędzy światem trailu i enduro, co zasadniczo zwykliśmy nazywać mianem all-mountain. Zwał jak zwał, najważniejsze jest to, co w praktyce idzie za taką charakterystyką.

W założeniu ma być to owszem full, który umożliwi komfortowe i efektywne podjeżdżanie, ale jednocześnie będzie oferował pełnię wsparcia nie tylko na tych najłatwiejszych ścieżkach w górach (jak taki bielski Twister np.), ale i pozwoli zapuścić się na bardziej dzikie i techniczne trasy. Idąc dalej - to ma być model, który pozwoli wystartować w zawodach enduro, ale nie będzie służył tylko do ścigania. Chętnie zabierzemy go na typowo rozrywkowy wypad na ścieżki po pracy, gdzie nie będzie ciążył jak pełnoprawna endurówka. W efekcie zaś może być modelem o wiele ciekawszym dla osób, które nie mają stałego dostępu do gór i potrzebują roweru, który po pracy pozwoli im przyjemnie pojeździć w łatwiejszym terenie, na lokalnych hopkach czy leśnych singlach.

 

 

 

Rama - konstrukcja i detale

Polerowane na wysoki połysk srebro w ramie naszej testówki od razu odsyła nasze wspomnienia do 2013 roku, kiedy to Giant wprowadził do oferty również model o nazwie Trance X. Był on wykończony w charakterystycznym biało-srebrnym malowaniu, także był fullem i stał na 29-calowym kole! Pewnie wnikliwe oko dopatrzyłoby się jeszcze kilku podobieństw, jednak dalsze porównanie mija się z celem - Trance X 2021 to model całkowicie inny od jego imiennika sprzed 8 lat.

Nowy "X" jest łudząco podobny do innego Gianta - mamy na myśli oczywiście endurówkę Reign. Podobieństw na linii obu konstrukcji znajdziemy wiele. Testowany przez nas Trance X posiada oczywiście komplet ważnych rozwiązań konstrukcyjnych – takie elementy jak sztywne osie kół Boost to "must have" w tego typu konstrukcji. Giant postawił w tym przypadku na suport PressFit, co dla osób własnoręcznie serwisujących rower może być minusem, bo suport z gwintem najzwyczajniej w świecie łatwiej wymienić własnoręcznie. Z ciekawszych detali warto wspomnieć o pojemności na opony – maksymalnie zmieścimy tu gumę o szerokości 2,5”. Uwadze nie umyka też estetyczna gumowa osłona dolnej rury ramy i suportu oraz osłona rury łańcuchowej.

 

 

 

 

W Trance X spotkamy też popularny system zawieszenia Gianta – mowa oczywiście o układzie Maestro z mocowaniem dampera trunnion. Kinematycznie klasyfikuje się go jako układ z wirtualnym punktem obrotu. Dla nas charakter pracy tego układu jest bardzo dobry – jest niezależne od układu napędowego czy hamulcowego, cechuje go bardzo dobra czułość i progresja pod koniec skoku. Oferuje dużo wsparcia na szlaku.

Ważną cechą Tance’a X jest możliwość regulacji geometrii w dwóch płaszczyznach. Podobnie jak kilku innych producentów Giant stosuje insert w rockerze zawieszenia, czyli tzw. Filp Chip. To nowość dla Gianta i jednocześnie producent pozwala na zmianę geometrii większą niż w przypadku innych firm – mowa o zmianie kątów na poziomie 0,73 stopnia zmianie wysokości suportu o 10 mm. Do zmiany flip chipa wymagany jest 5mm klucz imbusowy – zmiana jest prosta i można ją przeprowadzić z powodzeniem w terenie.

(czytaj dalej)
comments powered by Disqus

Podobne artykuły