Test: Marin Nicasio niedrogi gravel ze stali

Poznaj naszą opinię na temat Marina Nicasio z kolekcji 2020 - stalowej szutrówki ze stali w przystępnej cenie

Tomasz Makula

Marin Nicasio jest stalowym gravelem, który katalogowo wyceniony został na 3000 zł. Czy Nicasio może być dobrym pomysłem na pierwszego, uniwersalnego gravela? Gdzie sprawdzi się najlepiej - na asfaltach czy poza nimi? I w końcu - jak Nicasio radzi sobie podczas codziennych, rowerowych wyzwań w mieście?

Galeria
Galeria: Stalowy Marin Nicasio (2020) Zobacz pełną galerię

Marin praktycznie od samego początku gravelowego boomu w Polsce miał w szutrowych tematach bardzo dużo do powiedzenia. Pamiętamy doskonale, że już w 2016 roku mieliśmy okazję testować modele Gestalt czy Lombard. Kaliforniski producent od tego czasu oczywiście stopniowo rozwija swoje gravele zgodnie z rynkowymi trendami, jednak nie zapomina także o konstrukcjach, które w miejsce najbardziej nowoczesnych standardów w budowie szutrówek mają do zaoferowania po prostu atrakcyjną cenę i cały czas dużą uniwersalność. Bo przecież dziś nikogo już chyba nie trzeba przekonywać, że gravel to nie tylko rower do jazdy po leśnych duktach i do wypraw, ale konstrukcja, która doskonale sprawdza się jako szybki, miejski commuter z całą gamą praktycznych dodatków. Dziś właśnie bierzemy pod lupę jeden z takowych modeli - podstawową szutrówkę kalifornijskiego producenta w postaci modelu Nicasio.

Pierwszy rzut oka na Nicasio oraz jego cenę z urzędu każe zatrzymać się przy tej konstrukcji na dłużej - Nicasio kosztuje 3000 zł bez złotówki i wygląda przy tym bardzo atrakcyjnie. Jeśli do powyższego dodamy fakt, że na rynku rowerów nowych nie spotykamy tak naprawdę wielu ciekawych propozycji graveli do 3 tys. zł, bo rowery z tego segmentu są zwyczajnie droższe, niż chociażby wyposażone na podobnym poziomie szosówki, to Marin ma szansę zyskać naprawdę solidną atencję początkujących szutrowców. Oczywiście osoby decydujące się na kupno bądź co bądź taniej szutrówki, muszą liczyć się z pewnymi kompromisami i oszczędnościami - Marina wizja na zbudowanie przystępnego cenowo roweru szutrowego opiera się o stalową ramę oraz proste rozwiązania konstrukcyjne. Nicasio już na pierwszy rzut oka może skraść serca miłośników wysmakowanego minimalizmu i stalowych ram - rower po prostu prezentuje się bardzo stylowo i wygląda na zdecydowanie droższy, niż jest w rzeczywistości. Jaki jednak dokładnie jest Marin Nicasio w rowerowej praktyce? Odpowiedzi szukamy poniżej.

Rama

Jak zwykle zaczynamy od najważniejszego elementu całego roweru, czyli framesetu - ten w całości wykonany został ze wspomnianej stali, a mówiąc dokładniej z podwójnie cieniowanego Cr-Mo. Dla niewtajemniczonych - Cr-Mo to o wiele bardziej zaawansowany stop stali, niż tanie hi-ten. Cr-Mo jest o wiele bardziej wytrzymałe i cenione jest za samą mechanikę materiału, która pozwala uczynić ramę po prostu bardziej komfortową pod względem wygładzania nierówności. Widelec zbudowano z tego samego stopu stali. Stal oczywiście jest cięższym materiałem, niż bardziej powszechnie spotykane aluminium - i to w Nicasio widać, bo rower nie należy do kategorii lekkich, osiągając masę 12,9 kg.

Każdy z bardziej świadomych rowerzystów doskonale jednak wie, że w rowerach typu Nicasio to nie lekkość jest najważniejsza, a szereg innych cech konstrukcyjnych - rama pomieści opony o szerokości maksymalnej 40 mm w przy padku 28" oraz 47 mm w przypadku koła średniego. Seryjnie nasz Nicasio stoi na mocno szosowej gumie o szerokości 30c, natomiast nasz pomiar potwierdził słuszność marinowskich wyliczeń deklarowanej przestrzeni na opony. Marin zawsze sporo uwagi przywiązuje do umieszczenia w swoich szutrówkach otworów do przymocowania bagażnika czy błotników - i tego też w Nicasio nie zabrakło, a widelec naszej szutrówki jest 100-procentowo odpowiedni do bikepackingowych zastosowań.

Będąc przy widelcu - ten nie posiada taperowanej rury sterowej, co jest domeną droższych konstrukcji i pozytywnie wpływa na sztywność przodu roweru. W stalowych rowerach i tak zwykle spotykamy rury sterowe o prostych profilach, co też podkreśla vintage'owe korelacje tego typu rowerów. Ciekawostką jest natomiast, że za sprawą zastosowania hamulca tarczowego mocowanego za pomocą standardu IS, koło w widelcu jest zamontowane zauważalnie nie w jego osi (widać asymetrię). Na szczęście dziwne uczucie towarzyszy nam tylko podczas przyglądania się widelcowi z przodu, bo wspomniana asymetria nie wpływa wcale na wrażenia z jazdy - koło znajduje się w osi całego roweru, co jest oczywiście w tym przypadku najważniejsze.

 

(czytaj dalej)

Podobne artykuły