Ordnung muss sein (Porządek musi być!) – trzeba oddać Niemcom, że to stereotypowe powiedzenie nader często znajduje odbicie w realnym świecie. Pierwszy przykład z brzegu to nazwa roweru, który bierzemy na warsztat w tym tekście: Endurace CF SL DISC 8.0 – trudno wyobrazić sobie bardziej treściwą nazwę dla współczesnej szosówki. Po pierwsze mamy tu sprytny językowy twór Canyona, a więc Endurace, nawiązujący rzecz jasna do rowerów szosowych z segmentu endurance, a więc konstrukcji nastawionych na jak największy komfort jazdy i pokonywanie bardzo długich dystansów. Po drugie: CF SL (od Carbon Fiber Super Light) – prosta sprawa - rama testowanego przez nas roweru w całości wykonana została z włókna węglowego. Po trzecie zaś Disc, czyli hamulce tarczowe - jeden z bardziej gorących tematów ostatnich lat w szosowym półświatku. Kropką nad i jest numer oznaczający miejsce w modelowej hierarchii rodziny Endurace. W nasze ręce wpadł model oznaczony numerem 8.0, który poniżej rozbijamy na czynniki pierwsze!
Rama, widelec, geometria
Aby lepiej zrozumieć charakter modelu Endurace warto wyjść od geometrii ramy – na stole kreślarskim w niemieckiej Koblencji powstał bowiem podręcznikowy przykład nowoczesnej szosy nastawionej na komfort jazdy: wyższa rura sterowa (oraz widelec z nieco wyższą koroną, dzięki której sterówka wygląda lepiej - bo nie musi być aż tak długa), krótsza rura górna – te dwa elementy pozwalają zająć na modelu Endurace bardziej wyprostowaną (względem klasycznych wyścigowych szosówek) pozycję. Trzecim charakterystycznym dla szos z segmentu komfortowego jest dłuższy ogon – w tym przypadku 415 mm, które nie tylko podnosi stabilność prowadzenia, ale także pomaga w tłumieniu drgań. Jeśli jesteśmy już przy tylnym trójkącie - w tłumieniu drgań pomaga także konstrukcja rury podsiodłowej, która nie tylko posiada charakterystyczne wypłaszczenie w dolnych partiach, ale także kryje w sobie zintegrowany zacisk sztycy, który względem tradycyjnej obejmy jest przesunięty niżej - również tutaj zwiększa się zdolność ugięcia.
Trzeba jednak pamiętać, że Endurace to jednak nadal szosa, a pierwiastek „Race” jest tu mocno wyczuwalny – przecież sercem tej konstrukcji jest nowoczesna, karbonowa rama i widelec. Poza rozwiązaniami konstrukcyjnymi, które poprawiają zdolność ugięcia tylnych partii roweru na nierównościach (odpowiedni profil podsiodłówki, wspomniany dłuższy chainstay oraz cienkie rurki górne tylnego trójkąta pozbawione poprzeczki do mocowania hamulców szczękowych) zadbano także o to, aby na wyczynowym poziomie stała sztywność roweru, co bezpośrednio przekłada się też na jego szybkość oraz precyzję prowadzenia. W tym miejscu wystarczy wspomnieć zastosowanie tu suportu PressFit, dbającego o efektywny transfer energii oraz sztywne osi obu kół, które w kontekście zastosowania tu tarczówek są punktem obowiązkowym. Dlaczego? Siła hamowania tarczówek jest większa niż tradycyjnych u-brake'ów i przede wszystkim działa w zupełnie innym miejscu - to dlatego nowoczesne rowery szosowe z hamulcami tarczowymi to konstrukcje kryjące pod lakierem sporo zmian względem swoich tradycyjnych braci. Co ciekawe Canyon nie stosuje tu główki ramy typu tapered - w miejsce tego standardu zdecydowano się na zastosowanie rury o średnicy 1 i 1/4 cala (nie stwierdzamy żadnych braków w sztywności, w czym sporą zasługę ma oczywiście też fakt, że wszystko jest tu karbonowe).
Canyon i tarcze na szosie
Nad związkami szosówek Canyona z tarczówkami warto się zatrzymać na dłużej, bo to temat dość ciekawy. Mogłoby się wydawać, że Canyon stosunkowo późno zdecydował się na wprowadzenie tego rozwiązania, o czym przypomina nam m.in. głośna kontuzja Ventoso podczas ubiegłorocznego Paris-Roubaix, który rzekomo został zraniony przez tarczę hamulcową roweru innego zawodnika (w tym czasie Canyon nie posiadał w swoim portfolio szosy na tarczach). Puszczamy tu do Was oko, pijąc do tego, że dziwnym trafem głośne kontuzje poniesione teoretycznie od tarcz zdarzają się zawodnikom, których dostawcy sprzętu tarczówek nie stosują (patrz sprawa Owaina Doulla na Abu Dhabi Tour ścigającego się na nowym Pinarello F10, które nie posiada wersji Disc - przypadek? Nie sądzę…). Rozchodzi się nam tylko o to, że teorie jakoby tarcze w peletonie były śmiercionośną bronią są z każdym dniem bardziej wątpliwe (ale przynajmniej dostarczyły sporo śmiesznych memów).
Wróćmy jednak do Canyona – niemiecki producent w rzeczywistości wykazał się wyjątkowo dobry "timingiem", bo tarcze tak naprawdę wprowadzono w momencie idealnym - dokładnie wtedy, kiedy ugruntowały się na rynku dwa wiodące standardy: mocowania hamulca flat mount oraz oś 12mm. Nie dziwi więc, że kiedy już Canyon zdecydował się wprowadzić tarcze na asfalt, poszedł na całego, wrzucając je nie tylko do komfortowego Endurace’a, ale i do typowo wyścigowych Aeroada oraz Ultimate’a.
Ciekawostką jest, że Canyon stworzył prototypową szosę na tarczach już w 2006 roku – prototyp nazywał się Projekt 6.8, a nazwa związana była oczywiście z limitem wagowym 6,8 kg narzuconym przez UCI (który zresztą pozostaje w mocy po dziś dzień).
A jakie argumenty producenci mają po swojej stronie jeśli chodzi o słuszność stosowania tarcz na szosie? Po pierwsze sprawy oczywiste – o wiele lepsza modulacja siły hamowania (tarczom daleko do działania na zasadzie zero-jeden) i działanie na tym samym wysokim poziomie bez względu na panujące warunki atmosferyczne. Niebagatelną zaletą tarcz jest też to, że umożliwiają one zastosowanie o wiele szerszych opon – praktycznie nie ma tu ograniczeń, które siłą rzeczy wprowadzają szczęki – szerokie opony w ostatnim czasie zdobyły serca szosowców ze względu na poprawę komfortu jazdy i znaczącą poprawę przyczepności w zakrętach – nie musimy chyba tłumaczyć, że są to kluczowe cechy rowerów segmentu endurance.
Wyposażenie
W testowanym wariancie 8.0 Disc, a więc podstawowym wariancie zbudowanym na ramie CF SL, zastosowano hydrauliczne hamulce Shimano BR-505 – jest to produkt oficjalnie określany przez Shimano jako poziom grupy napędowej 105, a więc możemy powiedzieć, że mamy tu kompletną grupę Shimano 105. Hamulce dorównują wysoko postawionej poprzeczce grupy 105.
Napęd Shimano 105 w wersji 5800 (11-biegowej) jest nam znany doskonale. Co warte podkreślenia – Canyon zastosował tu blaty 52 i 36, które nie ukrywamy, są naszą ulubioną konfiguracją, będącą kompromisem pomiędzy kompaktem (50/34) i klasycznym wyścigowym przełożeniem (53/39). Rowery endurance zwykle w seryjnym wyposażeniu mają bardziej miękkie przełożenia 50/34, ale osoby chcące podjeżdżać najbardziej strome ścianki w górach mogą być spokojne – z tyłu czeka na nas kaseta o rozpiętości 11-32. Tutaj mała uwaga – wrzucanie miękkich biegów na takiej kasecie przy użyciu hydraulicznych manetek odbywa się minimalnie wolniej niż w standardowych wersjach manetek Shimano 105.
Na koniec wróćmy jeszcze na moment do komfortu – o ten element zadbać ma nie tylko rama, ale także elementy wyposażenia. Po pierwsze: szeroka opona 28mm, która w przypadku szerokich obręczy niejednokrotnie jeszcze zyskuje na szerokości, bo najzwyczajniej w świecie inaczej się układa. Po drugie – sztyca. Tutaj należy się słowo wyjaśnienia – w naszym testowym egzemplarzu znalazła się karbonowa sztyca o średnicy 27,2mm. Seryjnie montowany jest tu inny wspornik - charakterystyczna sztyca Canyon S15 VCLS 2.0 CF, pozwalająca na spore ugięcie – bazując na naszych doświadczeniach z poprzednich testów, np. przełajowego Inflite’a wiemy, że ten element także pozwala w ogromnym stopniu podnieść komfort jazdy.
Pozostałe wrażenia z jazdy
Endurace w naszym odczuciu kryje w sobie idealne proporcje jeśli chodzi o komfort oferowany przez konstrukcje komfortowe oraz tradycyjny, wyścigowy charakter szosy. Z jednej strony rower w odpowiednio dobranym rozmiarze (Canyon na stronie WWW podaje sugerowane rozmiary rowerów i to możemy z czystym sumieniem uznać za prawidłowe wyliczenia – ah ta niemiecka precyzja) pozwala jechać w wygodnej, wyprostowanej jak na szosę pozycji. Z drugiej strony Canyon Endurace kryje w sobie wyścigowy pazur – łapiemy dolny chwyt, stajemy w korbach i… Endurace zachowuje się jak rasowa, wyścigowa szosówka. Sztywność okolic suportu czy pozostałych kluczowych elementów stoi tu na bardzo przyzwoitym poziomie. To przede wszystkim z powodu sztywności (a niekoniecznie wagi, bo 8,5 kg jak na szosę w karbonie to średni wynik, za który odpowiadają m.in. cięższe podzespoły Shimano 105 i tarczówki) rower bardzo efektywnie podjeżdża i łatwo utrzymuje wysokie prędkości podczas dłuższych odcinków, np. na płaskich tempówkach.
Przy okazji pozycji zajmowanej na komfortowych szosach warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną sprawę – zjazdy. Z jednej strony bowiem Endurace jest skrajnie stabilny podczas jazdy w dół, a jego szeroka opona wręcz prowokuje do tego, by dać się ponieść ułańskiej fantazji w trakcie pędzenia wraz z siłami grawitacji na którejś z górskich przełęczy (sprawdzone na kultowych przełęczach Beskidu Małego). Z drugiej strony jednak wyższa rura sterowa nie pozwala na zbyt mocne dociążenie przedniego koła i zajęcie agresywnej pozycji, która jednak podczas szybkich zjazdów jest w cenie - mówiąc inaczej: Endurace mógłby na zjeździe rozczarować specjalistę od zjazdów, który potrafi we właściwy sposób wykorzystać potencjał wyścigowej szosy. Charakter Endurace'a stoi bardziej po stronie stabilności niż zwrotności i agresywnego charakteru.
Podsumowanie
Canyon Endurace z karbonową ramą zdobędzie wiele serc za sprawą swojej uniwersalności - z jednej strony zadowoli osoby, które niekoniecznie widzą w kolarstwie tylko cyferki i wyścigową rywalizację, ale chcą po prostu najzwyczajniej w świecie pojechać przed siebie na całodniową wyprawę po nieznanych szosach. Jednocześnie Endurace nie utracił swojego wyścigowego rodowodu, a to za sprawą napotkanej tu bardzo udanej karbonowej ramy - to najzwyczajniej w świecie szybki rower, za co odpowiada odpowiednia sztywność kluczowych elementów, np. węzła suportu. Wszystko to uzupełnione zostało hamulcami tarczowymi, które do konstrukcji tego typu pasują jak ulał, oraz podzespołami z grupy Shimano 105 oraz jej hydraulicznych odpowiedników, co pozwoliło uzyskać fajny stosunek ceny do jakości - co zresztą jest typowe Canyona jako potentata sprzedaży bezpośredniej.
Canyon Endurace CF SL Disc 8.0
- CENA 9499.00 PLN (w momencie publikacji 8999 zł w cenie promocyjnej)
- RAMA CANYON ENDURACE CF SL DISK
- WIDELEC CANYON ONE ONE FOUR SLX DISC
- TYLNA PRZERZUTKA SHIMANO 105, 11S
- PRZEDNIA PRZERZUTKA SHIMANO 105, 11S
- MANETKI SHIMANO 105 DISC, 11S
- HAMULCE SHIMANO 105 DISC
- KASETA SHIMANO 105, 11S
- KOŁA MAVIC AKSIUM DISC
- OPONY CONTINENTAL GRAND PRIX 4000S II
- KORBA SHIMANO 105, 11S (52 | 36)
- ŁAŃCUCH SHIMANO CN-HG600-11
- WKŁAD SUPORTU SHIMANO PRESSFIT
- MOSTEK CANYON V13
- KIEROWNICA CANYON H17 ERGO AL
- HANDLEBAR TAPE CANYON ERGOSPEED GEL
- SIODŁO FIZIK ARDEA VS
- SZTYCA CANYON S15 VCLS 2.0 CF (25 / 13 MM SETBACK)
- MASA 8,5 KG (ROZMIAR M)
Strona producenta: canyon.com
Fot. Tomasz Makula









