Spis treści:
Musimy przyznać, że od czasu kiedy braliśmy udział w premierze pierwszej generacji systemu Shimano STEPS E8000 (a było to już 5 lat temu!), świat e-bike'ów zrobił ogromny krok do przodu. Elektryki zaczęły wyglądać jak klasyczne rowery, zwiększyły swoje zasięgi szereg innych osiągów. Co więcej na rynku od tego czasu pojawiły się elektryczne odpowiedniki praktycznie każdego z klasycznych typów rowerów - łacznie z lekkimi e-szosówkami. Nie było zatem to żadne zaskoczenie, kiedy Shimano jakoś przed około rokiem zaprezentowało nową generację ich flagowego systemu czyli EP8. To system pomyślany przede wszystkim o segmencie górskich rowerów elektrycznych, jednak jak czas pokazał coraz chętniej producenci sięgają po niego także przy budowie bardziej terenowo zorientowanych elektrycznych graveli.
Japoński producent otwarcie przyznawał już w momencie premiery, że EP8 stanowi ewolucję poprzedniego systemu, który zresztą na przestrzeni tych 4 lat rynkowej obecności zyskiwał pewnego rodzaju aktualizacje, chociażby w kontekście nowych wersji akumulatorów - modeli z powiększonymi pojemnościami i pełnym stopniem integracji w ramach. Nie zmienia to jednak faktu, że sam silnik EP8, który uznajemy za swojego rodzaju serce układu mocno się zmienił i poprawił swoje najważniejsze parametry. Co dokładnie znajdziemy w EP8, jakie są jego mocne i słabe strony? O tym opowiadamy poniżej!
Silnik Shimano EP8
Japończycy od momentu wejścia na rynek z silnikiem E8000 mocno podkreślali, że ich silnik jest najbardziej kompaktowym i lekkim na rynku. Przy tym wszystkim trzeba doprecyzować - mowa tu o systemach dedykowanych do górskich rowerów elektrycznych, bo obecnie na rynku są oczywiście o wiele lżejsze systemy (patrz: Fazua lub ebikemotion X35), które to jednak zaprojektowano z myślą o użyciu szosowym, gravelowym i lekkim XC. Powyższe superlekkie systemy cechują się o wiele mniejszymi momentami obrotowymi i zwykle też mniejszymi pojemnościami baterii.
Nowy silnik EP8 względem swojego poprzednika został dodatkowo odchudzony oraz pomniejszony - dokładnie tak! EP8 legitymuje się masą 2,57 kg, czyli mowa o utracie około 300 g. To naprawdę spora różnica która sprawia, że Shimano jeszcze mocniej odskakuje na tym polu od bezpośrednich konkurentów: Bosch Performance CX Line generacji 4 waży 2,79 kg, a Brose Drive S Mag to już masa 2,98 kg. Jeśli chodzi o rozmiary - te nie zmieniają się na tyle, żeby mieć wpływ na dodatkowe skrócenie chainstayu - przypomnijmy, że na tym polu Shimano zawsze było najmocniejsze i umożliwiało producentom budowanie rowerów elektrycznych o charakterze bardzo bliskim modeli klasycznych. Co jednak fajne - pomniejszenie EP8 pozwoli w przyszłości budować elektryki o jeszcze bardziej kompaktowych rozmiarach dolnej rury. W naszej testówce tego tak widać nie było, bo producent zastosował osłonę, która dopełniała estetycznie linię roweru, jednak już pod osłoną trochę wolnej przestrzeni zostało.
Kolejne znaczące udoskonalenie Shimano EP8 to zwiększenie momentu obrotowego - ten został zwiększony do 85 Nm, czyli Shimano dogoniło w tym względzie do Boscha. Moment obrotowy ma bezpośredni wpływ na kulturę pracy, która już z kolei od Boscha znacząco w Shimano się różni. Japońskie jednostki zawsze słynęły z tego, że w dość naturalny sposób dopasowują moc wspomagania do naszego kręcenia, przez co i nie mają tendencji do nieprzyjemnego szarpnięcia i nadmiaru mocy w początkowej fazie. Shimano STEPS E8000 zawsze było uznawane za silnik działający po prostu płynnie i podobnie jest w przypadku nowego EP8. Nie odczuwamy tu jakiegoś znacząco większego ciągu silnika, natomiast to co zauważalnie zostało poprawione to jego elastyczność pracy - wydaje się, że EP8 nie jest tak bardzo wrażliwy na kadencję z jaką kręcimy i czule nas wspomaga zarówno kiedy jedziemy z przysłowiowym młynkiem, jak i kiedy przychodzi nam wolniej przepchnąć korbę na jakiejś sztajfie. EP8 lepiej reaguje w takich podbramkowych sytuacjach. O tym jak system pracuje w poszczególnych programach wspomagania piszemy nieco dalej.
W tym miejscu dochodzimy do cechy, którą wielu wymieniało wśród minusów silnika E8000 - mowa o tym jak głośno system pracuje. Poprzednia generacja "słynęła" z tego, że pracowała stosunkowo głośno, a w stosunku np. do Brose różnica była naprawdę solidna. EP8 poprawia ten aspekt - silnik działa zauważalnie ciszej, a jego dźwięk operuje na niższych częstotliwościach. Silnik Shimano nadal jest głośniejszy niż Brose, ale dźwiękowo względem poprzednika zrobił naprawdę spory progres - dla nas wystarczająco duży, żeby móc stwierdzić, że dźwięk pracy Shimano już nie irytuje i jest naprawdę... nieinwazyjny.
EP8 za sprawą przeprojektowanej konstrukcji sprzęgła nabawiło się jednak innego, na szczęście delikatnego problemu. Od początku z naszej testówce kiedy puszczaliśmy korby na zjeździe i nie pedałowaliśmy, dało się słyszeć delikatne stukanie dochodzące z okolic silnika. Początkowo myśleliśmy, że to coś stuka w samej ramie, jednak później udało nam się dojść do tego, że stuki pochodzą z silnika. Szybko da się do tego przyzwyczaić i ponownie - nie jest to na tyle upierdliwe, żeby przeszkadzało. Warto jednak wiedzieć wcześniej, że to sprzęgło wydaje taki dźwięk, a nie np. jakiś defekt roweru.
Wyeliminowanie ostrzeżenia W013
Shimano udało się naprawić też niedociągnięcie w postaci słynnego ostrzeżenia W013. Otóż w momencie włączania silnika E8000 nie mogliśmy naciskać na korby. Nacisk powodował pojawienie się wspomnianego komunikatu, który można było skasować kilkukrotnym obrotem korb do tyłu (co zresetuje czujnik momentu obrotowego) lub po prostu ponownym włączeniem systemu. EP8 z tym problemem już sobie poradziło i żaden reset potrzebny nie jest. Mała rzecz a cieszy!
Wyświetlacz i manetka
Już w tym miejscu jesteśmy Wam winni doprecyzowanie, że akurat w naszej testówce wyświetlacz i manetka pochodziły z niższej grupy Shimano STEPS E7000, jednak jak się szybko przekonaliśmy, pod względem funkcjonalności, które wynikają przede wszystkim ze spraw software'owych, nasz "zestaw" pozwolił poznać esencję nowości EP8. Jeśli chodzi o manetkę, to ta nowa z EP8 jest podobna do przełącznika z E7000 - również posiada dwa przyciski i podobny ich układ, jednak już kształt przycisków jest inny. Od dłuższego już czasu producenci stawiający na topowy system Shimano manetkę mimo wszystko zapożyczali z grupy niższej, bo to właśnie E7000 już od jakiegoś czasu pozwalała na swobodne stosowanie dźwigni dropperów. Pod względem ergonomii kontrolerom Shimano nie brakuje absolutnie niczego - przyciski są wystarczająco duże, żeby łatwo w nie trafić nawet bez patrzenia na kokpit, co w przypadku jazdy terenowej jest kluczowe.
Personalizacja
W wyświetlaczu na pierwszy rzut oka też zmienia się niewiele jeśli chodzi o EP8 - cały czas mowa tu o kolorowym, niewielkim prostopadłościanie z małym przyciskiem u dołu ekranu. Najwięcej tak naprawdę dzieje się wewnątrz. Wraz z wypuszczeniem EP8 Shimano wypuściło także odświeżoną aplikację E-TUBE Project, która umożliwia personalizowanie poszczególnych trybów wspomagania w naszym EP8.
Oczywiście instalacja aplikacji to była jedna z pierwszych rzeczy, jakie zrobiliśmy rozpoczynając test EP8 - sparowanie apki z systemem wspomagania przebiegło bez problemów. W aplikacji na tacy dostajemy informacje o elementach naszego systemu wspomagania, ale co najfajniejsze - możemy właśnie dostosowywać charakter pracy wspomagania na każdym z trzech trybów - a przypomnijmy, że do dyspozycji w EP8 mamy tradycyjnie: Eco, Trail oraz Boost. Ah i byśmy zaopmnieli - jest też nieco udoskonalony tryb "Walk Assist".
W aplikacji możemy operować trzema parametrami. Pierwszy to "assist charakter", który odpowiada za to, z jaką maksymalną mocą będzie pracował silnik oraz za to jak szybko osiągnie maksymalny moment obrotowy. Drugi parametr "max torque" to oczywiście ograniczenie momentu obrotowego, a trzeci to "assist start", który odpowiada za szybkość reakcji systemu na pierwszy ruch korbą. Co jest zdecydowanie godne uwagi to fakt, że nowe oprogramowanie nowego EP8 pozwala na utworzenie dwóch profili ustawień, pomiędzy którymi możemy przełączać bez konieczności używania smartfona, a za pośrednictwem właśnie samego wyświetlacza - taką funkcjonalność mieliśmy także w naszym systemie, który nie było kompletnym EP8. Dzięki możliwości przełączania pomiędzy tymi dwoma profilami możemy swobodnie eksperymentować i jeden z profili zostawić w fabrycznym ustawieniu, a np. drugi ustawić sobie z myślą o zwiększeniu zasięgu.
Baterie
W ramach shimanowskiego systemu wspomagania możemy wybierać pomiędzy dwoma pojemnościami baterii - 504 Wh oraz 630 Wh, które to zamknięte są w takich samych obudowach. Dziś te 630 Wh na nikim nie robi już większego wrażenia, bo od premiery nowego akumlatora minęło sporo czasu, w którym taka pojemnośc baterii stała się swojego rodzaju standardem. W naszym testowym Canyonie mieliśmy właśnie możliwość pojeździć z baterią 630 Wh i możemy śmiało powiedzieć, że taka pojemność w parze z silnikiem EP8 o zmniejszonych oporach pracy wystarczy na prawdziwą, całodniową górską wycieczkę z przewyższeniami rzędu 1500 - 2000 m przewyższeń.
Jak zwykle estymacja dokładnego zasięgu jest poza naszymi możliwościami, bo jest to po prostu sprawa zależna od zbyt wielu czynników. Co jednak warte podkreślenia - komputer pokładowy Shimano dość dokładnie podaje i co jakiś czas aktualizuje pozostały nam do rozładowania zasięg, biorąc pod uwagę wiele zmiennych (przede wszystkim intensywnośc pracy silnika) w czasie rzeczywistym. To pozwala uniknąć sytuacji rozładowania akumulatora na trasie i np. w razie konieczności obrać kierunek do najbliższego schroniska, w którym całkiem możliwe, że uda nam się baterię podładować.
Pozostałe wrażenia z jazdy
W tym miejscu tak naprawdę warto omówić sobie dokładniej odczucia z jazdy na każdym z trybów wspomagania. Wspomnieliśmy, że Shimano EP8 jest bardziej elastyczne jeśli chodzi o kadencję, z jaką kręcimy. Faktycznie tak jest, silnik wydaje się lepiej wyciągać przy jeździe z niższą kadencją, ale jednocześnie cały czas nobilituje kręcenie z kadencją wysoką. Oczywiście najmocniejszy tryb "Boost" to bezlitosna wyciągarka, która jeśli tylko tylne koło nie zgubi trakcji, pozwoli podjechać ścianki, na których woda się wylewa z bidonów. Najwięcej uwagi zdecydowanie warto poświęcić trybowi Trail, który w nowym systemie dodatkowo zyskał na wszechstronności. Jego moment obrotowy maksymalnie osiąga 85 Nm, natomiast przeważnie oscyluje w okolicach 60 Nm (pewnie wielu z Was celem wydłużenia zasięgu ograniczy nieco maksymalne Nm w tym trybie z poziomu aplikacji). Nie zmienia to faktu, że nowy tryb Trail jest maksymalnie responsywny względem sytuacji na trasie i tego, w jaki sposób kręcimy - potrafi wspomagać nas subtelnie, by po chwili, jeśli będzie to potrzebne, dodać nam wiatru w plecy z pełnym impetem. Jednocześnie te zmiany intensywności pracy za każdym razem odbywają się maksymalnie płynnie.
Właśnie płynność pracy zarówno w momencie załączania się silnika, jak i jego odcięcia powyżej granicy 25 km/h to jest kolejny mocny punkt charakteru pracy EP8. Shimano zresztą nigdy z tym problemu nie miało - japoński silnik nie ma tendencji do wyrywania od pierwszego naciśnięcia na korby, a po przekroczeniu granicy prędkości maksymalnej nie czujemy szarpnięcia wynikającego z wyłączenia wspomagania (jedynie zaczynamy czuć, że musimy napędzić po prostu ciężki rower).
Podsumowanie
Poprzednia generacja STEPS E8000 cieszyła się uznaniem wielu osób i zresztą system Japończyków w wielu miejscach punktował konkurencję. EP8 dodatkowo poprawia sporo parametrów - silnik jest delikatnie mniejszy i jeszcze lżejszy, jego moment obrotowy dorównał najmocniejszym, a głośność pracy, która była uważana za jedną z wad poprzednika, została zauważalnie zredukowana. Shimano EP8 spodobało nam się przede wszystkim ze względu na bardzo naturalny charakter pracy, który imponuje płynnością pracy i elastycznością. Oczywiście EP8 nadal lubi wysokie kadencje, ale jednocześnie nie wymusza na nas takiego młynkowania, jak miało to miejsce w poprzedniku. Do jedynego minusu, jakim jest niewątpliwie stukanie mechanizmu sprzęgła w momencie, kiedy nie pedałujemy, da się przyzwyczaić i szybko o nim zapomnieć. Wszystko to sprawia, że obecność EP8 w rowerze elektrycznym uważamy za atut, a często pewnie będzie to też ostateczny argument za tym, że dany rower będziemy chcieli polecić - spore słowa uznania należą się tu dla japońskiego giganta!
Strona dystrybutora: shimano-steps.com










