Test: Bosch Performance Line CX – jak jeździ 5. generacja jednego z najlepszych silników e-MTB!

Poznaj nasze wrażenia z testów systemu wspomagania Bosch Performance Line CX piątej generacji (BDU384Y).

Drukuj
Bosch Performance Line CX gen. 5 Szary Szum

Na papierze nowa generacja flagowego silnika Bosch’a wydaje się niewiele różnić od poprzednika… jednak w trakcie jazdy różnice są bardzo wyraźnie odczuwalne. Sprawdźcie nasze wrażenia z jazdy na piątej generacji systemu wspomagania Bosch Performance Line CX.

Bosch Performance Line CX to jeden z najbardziej uznanych systemów wspomagania do elektrycznych rowerów górskich, którego rynkowa historia ma już 10 lat. Pierwsza generacja została bowiem zaprezentowana już w 2015 roku. Przez ten czas Performance Line CX zdążył wyrobić sobie naprawdę dobrą opinię, będąc mocną i odporną na przegrzewanie się jednostką. Do tego stopnia udaną, że śmiało można uznawać ten silnik z rynkowe Top 3, choć wiele osób bez wahania wymienia go nawet jako nr 1 wśród mocnych jednostek.

Bohater tego artykułu, czyli najnowsza – piąta – generacja Boscha Performance Line CX miała swoją oficjalną premierę jesienią 2024 roku, natomiast dopiero niedawno w nasze ręce trafił rower wyposażony w tą jednostkę. Postanowiliśmy więc podzielić się z Wami, jakie są nasze wrażenia z testów tego silnika. Na wstępie jedynie dodamy, że zaskoczył nas… bo choć ,,liczby” pozostają w nim bardzo podobne do generacji czwartej, to odczucia z jazdy i wrażenia dźwiękowe są już zdecydowanie inne!

 

 

 

Bosch Performance Line CX 5. Gen. – podstawowe fakty

Podstawowe dane liczbowe, które tyczą się nowego silnika pozostają identyczne, jak w przypadku generacji 4. Mamy więc maksymalny moment obrotowy na poziomie 85 Nm, pik mocy wynoszący 600 W i maksymalny poziom wspomagania 340%. ,,Czwórka” była tak samo mocna i widocznie Bosch uznał, że nowej generacji więcej nie trzeba. W zasadzie to pokrywa się z naszymi odczuciami, ale wiadomo, że liczby zawsze przyciągają i klienci patrzą, który spośród konkurentów jest najmocniejszy… a w ostatnim czasie wśród mocnych jednostek zrobiło się trochę ruchu, bowiem zarówno DJI, jak i Specialized pokazali, że duży i mocny elektryk opiera się – ich zdaniem – na nieco wyższych wartościach, niż Bosch’owskie 85 Nm. 

 

Być może ten rynkowy ,,ruch w temacie” spowodował, że już wkrótce testowany przez nas Bosch piątej generacji będzie mógł być przez każdego użytkownika zaktualizowany do większej mocy. Prosta sprawa, czyli wgranie nowego oprogramowania (dostępnego od lata bieżącego roku) ma dać CX’owi aż 100 Nm maksymalnego momentu, peak power 750 W i obfite 400% maksymalnego współczynnika wspomagania. My jednak testowaliśmy ,,wyjściowe” 85 Nm i nasz artykuł traktujcie jako recenzję tej właśnie opcji. 

 

 

 

 

O ile wyjściowe liczby nie ujawniają, że nowa generacja znacząco różni się od czwartej, to porównanie wagi, jak i samej budowy nowej jednostki wskazują, że to nie tylko lifting, ale kompleksowe zaprojektowanie silnika Performance Line CX od nowa. Bosch piątej generacji jest nieco mniejszy i lżejszy o 100 gramów od poprzednika. Waży około 2820 gramów. Schudły też dedykowane do niego baterie, ale o tym za chwilę. Warto pochylić się bowiem nad szczegółami wnętrza, które ma przekonstruowaną przekładnię, służącą wyciszeniu na zjazdach. Teraz odłącza się ona od napędu roweru (kasety, łańcucha i zębatki przedniej) podczas zjazdów. Do tego nowy system mocowania silnika w ramie eliminuje wibracje, a sama obudowa jest magnezowa, co nie tylko obniża masę, ale dodaje też odporności na korozję. Zresztą zewnętrzne poszycie jest malowane proszkowo i zdaniem Boscha jest bardzo odporne na uszkodzenia powłoki lakierniczej. 

 

 

 

 

Nowy kształt, nowy system mocowania i nowa przekładnia to nie koniec, bowiem najciekawszą i chyba będącą najbardziej odczuwalną nowością jest system bardzo szybkich czujników oraz nowe oprogramowanie. Mamy tutaj m.in. czujniki momentu obrotowego, kadencji, nachylenia, wibracji, czy przyspieszenia, które są na tyle inteligentne i szybkie, że niejednokrotnie byliśmy zdziwieni, jak bardzo precyzyjnie Bosch reaguje na zmiany w otoczeniu i naszym pedałowaniu. 

 

Do tego mamy dwie opcje baterii – PowerTube 600 i 800, czyli warianty o pojemności 600 i 800 Wh. W naszym wypadku testowaliśmy PowerTube 800. Co ciekawe, producent zapowiada, że ładowanie od 0 do 100% trwa 7 godzin, natomiast zmierzony przez nas realny czas ładowania z poziomu gdzie bateria miała 2% wyniósł tylko 5 godzin i 10 minut do pełnego naładowania. Warto dodać, że nowe baterie sprawiają, że pojemność wzrosła, ponieważ poprzednia miała 750 Wh, a teraz jest wspomniane 800 Wh, które nie dość, że ma o 50 Wh więcej, to jeszcze waży około 400 gramów mniej. Realna masa naszego egzemplarza PowerTube 800 to dokładnie 3934 gramy. Dla zainteresowanych jest też możliwość dodania extendera baterii, który daje kolejne 250 Wh i jest mocowany w miejscu koszyka na bidon. 

 

 

 

 

Poza tym klasycznie mamy 4 tryby wspomagania, czyli Turbo, e-MTB, Tour i Eco, które można wedle uznania konfigurować za pomocą aplikacji Flow. Jest też tryb Walk Assist, który przydaje się podczas pchania roweru pod górę. Tu też jest mała nowość, czyli jego przyspieszanie lub zwalnianie – system automatycznie dostosuje prędkość do tempa naszego spaceru. Działa to nieźle, choć czasem gdy pchaliśmy chwilowo kierownicę mocniej (szybciej, np. aby przetoczyć rower przez skałkę), niż tempo naszego kroku to odczuwalne było za mocne przyspieszanie Walk Assist, ale generalnie tu wszystko jest kwestią przyzwyczajenia i wyczucia, a funkcja ogólnie jest na plus. Poza tym ładowanie odbywa się za pomocą tej samej ładowarki, jaką Bosch miał dotychczas. 

 

 

 

 

Wrażenia z jazdy, czyli moc pod kontrolą!

Nasza przygoda z nowym systemem Bosch Performance Line CX to przede wszystkim jazda elektrycznym fullem allmountain po prawdziwych górach, ale jednocześnie mieliśmy okazję sprawdzić go w ciasnym, krętym i bardzo interwałowym terenie – naszej redakcyjnej rundzie XC, gdzie testujemy rowery cross-country oraz wykonujemy zwykle pierwsze testowe jazdy, aby ustawić pozycję i zawieszenie w rowerze. Celowo o tym wspominamy, ponieważ siłą rzeczy to miejsce, gdzie mamy idealnie porównanie każdego roweru i komponentu, a to właśnie tam otrzymaliśmy pierwszy sygnał, że ,,jest dobrze”. Otóż do niedawna byliśmy przekonani, że na tego typu trasach duży e-MTB, z pełną mocą, dużą baterią i wagą około 25 kg jest zbyt ciężki, zbyt mało poręczny, a silnik za mocny. Tymczasem już tam zaczęliśmy latać w trybie Turbo po krótkich technicznych sztajfach, przedzielonych dziesiątkami zakrętów. No i wrażenia były genialne, bo nowy Performance Line CX jest pierwszym mocnym silnikiem, który na tej trasie nie zrywał nam przyczepności, nie wydawał się mieć za dużo niekontrolowanej mocy i generalnie spisywał się podobnie precyzyjnie do tego, jak w takim terenie spisuje się inny genialny silnik od Boscha, czyli lekki SX. Dodamy, że mocy nam nie brakowało, wręcz przeciwnie, bo pod górę wręcz fruwaliśmy. Już po tej pierwszej ,,fittingowej” jeździe zauważyliśmy, że szybkość nowych czujników, poziom kontroli nad mocą i przyczepność jest tu o wiele lepsza, niż w poprzednim CX.  

 

Potem oczywiście przyszedł czas na górskie jazdy, które utwierdziły nas jedynie w przekonaniu, że na polu kontroli i przyczepności nowy Bosch jest doskonały. Podjazdy po głazach, luźnej ziemi, nawet mokrych korzeniach wychodziły nam doskonale. Do tego stopnia, że tam gdzie zwykle jeździliśmy w trybie e-MTB lub Tour (bo Turbo był zbyt mocny i traciliśmy trakcję) bez kłopotu wspinaliśmy się w najmocniejszym trybie Turbo. Nawet ruszanie pod mega strome odcinki jest teraz bardzo proste. 

 

Naprawdę wysoki poziom działania nowych czujników jest faktem, a to przekłada się na końcowy efekt bardzo naturalnego czucia roweru podczas jazdy, tylko z mega boostem mocy. Coś w rodzaju jazdy w przyspieszonym tempie, ale bez utraty poczucia panowania nad całością. Naprawdę świetne wrażenia z jazdy. Doświadczeni riderzy będą mogli się świetnie bawić na bardzo trudnych trasach – próbować jeszcze bardziej wymagających linii podjazdowych lub pokonywanie już znanych, ale szybciej. Natomiast początkujący z większą swobodą pokonają podjazdy, bowiem nawet trudne szlaki – przy odpowiednim balansowaniu ciałem – nie wymagają w zasadzie od ridera żadnej większej pracy. Generalna konkluzja jest taka, że zarówno na stromych, jak również maksymalnie krętych i zmiennych sekcjach, nowy Bosch daje bardzo dobrą kontrolę nad mocą. I to jest największa zaleta tego silnika, tu naprawdę czuć rozwój!

 

 

 

 

Cisza na zjazdach

Nowa jednostka według zapowiedzi Bosch’a ma być cichsza zarówno podczas wspinaczek, jak i na zjazdach. Zacznijmy od tego, co widać i czego nie słychać od razu, czyli faktu, że nowy Performance Line CX nie hałasuje podczas zjeżdżania. W trakcie toczenia się na wolnobiegu jest po prostu cicho, nic nie terkocze, nic nie stuka, nic nie puka. Jedynie słyszalne są klasyczne analogowe dźwięki pracującego zawieszenia, hamulców i kamieni oraz patyków uderzających o ramę, czy koła. To kolejne, duże usprawnienie!

 

Z kolei na podjazdach ciężko stwierdzić, czy jest ciszej. Być może odrobinę tak, ale nawet jeśli to poprzedni Performance Line CX nie był zbyt głośny, więc jakoś nie poczuliśmy, czy też nie usłyszeliśmy, żeby realne różnice były specjalnie odczuwalne. Jedyne co udało nam się odnotować to fakt, że przy wzroście temperatury – powiedzmy gdy pokonaliśmy w trybie Turbo około 400 metrów przewyższenia ciągiem – silnik zaczynał nieco głośniej pracować. Odczuwalnie dało się też wyłapać lekki spadek mocy, nie w dużym stopniu, ale ewidentnie, gdy systemowi robi się za ciepło, oprogramowanie dba o to, aby nie przeciążyć CX’a.

 

 
 

 

 

Jaki zasięg na baterii PowerTube 800 Wh? 

Kwestia zasięgu to oczywiście bardzo indywidualna sprawa, na którą wpływ ma masa czynników, ale klasycznie zrobiliśmy test zasięgu przy założeniu całkowitego nie szanowania baterii. Założenie było proste, wszystkie odcinki podjazdowe latamy w trybie Turbo piłując ile wlezie, a e-MTB, czy Tour wrzucamy tylko na jakieś niemal płaskie fragmenty szutrowe i asfaltowe. W sumie około 85% spędziliśmy więc w najmocniejszym trybie i będąc w nim w zasadzie zawsze wyciskaliśmy z niego maksymalnie dużo, a pozostałe 15% przypadło na jednostajne kręcenie w okolicy odcięcia wspomagania (25 km/h). Przy takim trybie jazdy rider o masie 87 kg, na rowerze o masie 25 kg i przy średniej temperaturze otoczenia około 14 stopni Celsjusza osiągnął 1700 metrów przewyższenia, a bateria miała jeszcze 2% energii. Oznacza to, że bez żadnego specjalnego oszczędzania, ale jeżdżąc po prostu normalnie można śmiało szacować, że 2500 m przewyższenia to taki wynik, który możemy przyjmować jako normę, gdy chcemy poszaleć na dużej mocy.

 

 

 

 

Podsumowanie

Nowy system wspomagania oparty o silnik Bosch Performance Line CX piątej generacji to kontynuacja świetnego działania znanego z poprzednich odsłon. Oczywiście zmiany na lepsze są i to bardzo odczuwalne. Przede wszystkim znacząco poprawiła się kontrola nad mocą. Wzrosła dzięki temu przyczepność, naturalność podawania mocy i szybkość reakcji, a także precyzyjność tego, co ,,daje” nam silnik. Samej mocy też nie brakuje, choć ona akurat nie wzrosła względem poprzedniej generacji. Jednak efekt, który wynika z lepszej kontroli nad momentem obrotowym, jakim dysponujemy, sprawia, że silnik wydaje nam się mocniejszy na wymagających sekcjach. Wreszcie jest też ciszej na zjazdach, gdzie motor w ogóle nie wydaje odgłosów. Przy okazji mamy nieco większą baterię i niższą masę. Czuć zmiany i rozwój!

 

Strona prodcuenta: www.bosch-ebike.com

 

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj