Test: Opony MTB Pirelli Scorpion (XC / Maraton)

Sprawdziliśmy trzy modele opon Pirelli z linii Scorpion MTB: M Lite 2,2”, H 2,2” oraz R 2,2”.

Drukuj

Sukcesy Pirelli na arenie motocrossu czy doświadczenia z szosowymi oponami włoskiej marki sprawiały, że do testu terenowych opon z linii Scorpion MTB podeszliśmy z ogromną dozą ciekawości i zajawki. W boju sprawdzamy trzy modele opon z linii Scorpion MTB, które zaprojektowane zostały przede wszystkim z myślą o ściganiu.

Po wieloletniej przerwie Pirelli w 2017 roku powróciło na rynek rowerowego ogumienia. Jako pierwsze swoją premierę miały szosowe Pirelli P-Zero, których recenzję mogliście już u nas czytać: Test: Opony szosowe Pirelli P-Zero Velo. W obecnym roku włoska marka zaprezentowała opony przeznaczone do rowerów górskich – linię Scorpion MTB.

Gdy tylko nowe Pirelli pojawiły się w magazynach, otrzymaliśmy do testu kilka z nich. Konkretnie były to 3 modele ogumienia. Komplet uniwersalnych, wyścigowych Scorpionów MTB M Lite 29x2,2”, jedną przeznaczoną na twarde nawierzchnie oponę Scorpion MTB H 29x2,2 oraz Scorpion MTB R 29x2,2” - oponę, która została opracowana specjalnie pod tylne koło i zaleca się jej używanie wyłącznie jako opony napędowej. Więcej informacji o technologicznych i konstrukcyjnych aspektach nowych gum Pirelli zawarliśmy w tekście: Pirelli Scorpion - całkiem nowe opony MTB - polecamy jako lekturę dla najbardziej zainteresowanych!

 

 

 

Montaż i testowy poligon 

Wszystkie Scorpiony przetestowaliśmy w rowerze typu XC / Maraton z pełnym zawieszeniem, a opony założone były (oczywiście bez dętek) na felgach o szerokości wewnętrznej 22 mm. Testy odbywaliśmy w dość suchych warunkach, głównie na twardej ziemnej nawierzchni, suchych kamieniach i korzeniach - cóż, takie mamy w 2019 lato. Na szczęście trafiły się też błotniste warunki, choć większość przebytych kilometrów spędziliśmy na suchych trasach. Trafiło się dzięki temu również sporo piachu. Udało się zaliczyć 4 wyścigi: dwa prawdziwie górskie, wymagające maratony MTB oraz dwa dynamiczne, interwałowe wyścigi w Wielkopolsce. Nim przejdziemy do poszczególnych opon, słowo jeszcze o montażu - w przypadku naszych felg i każdej z otrzymanych opon był iście banalny. Założenie, szczególnie pierwszego rantu, wymagało nieco siły, ale nie mieliśmy problemu, by cały proces instalowania Pirelli obsłużyć bez łyżek. Opony leżały ciasno, dzięki czemu samo wstrzelenie na ranty obręczy wymagało dosłownie muśnięcia przez ciśnienie kompresora. Jedno mocniejsze uderzenie powietrza sprawiło, że opona zaczęła zamykać się na kole. Podobnie w kwestii uszczelniania - dość gruba guma (również w wersji Lite) nie przepuściła w żadnym miejscu uszczelniającego mleczka. Cały proces zakładania przebiegł szybko i bezproblemowo, a raz nabite powietrzem Pirelli dobrze trzymają ciśnienie przez długi czas.  

 

 

 

 

Scorpion MTB M Lite 

Wersja Lite z założenia jest przeznaczona dla użytkowników nastawionych na osiągi - ma mieć lepszą dynamikę i niższą masę, niż wariant bez dopiska Lite. Producent jednak, jak sam twierdzi, nawet w wyścigowej wersji stawia na pierwszym miejscu bezawaryjność i nie schodzi z masą zbyt nisko. Odchudzone Scorpiony nie należą więc do wagowej klasy ,,piórkowej”, choć testowy zestaw w rozmiarze 29x2,2”, zaskoczył nas masą niższą, niż zapowiadana przez producenta. Mieliśmy dwie takie opony i obie ważyły identycznie: 675 gramów zamiast katalogowych 695 g. Idealna w naszym przypadku powtarzalność może zwiastować, że ,,ten model tak ma” i jest po prostu lżejszy niż zapowiadało Pirelli. Minimalne ciśnienie zalecane wg producenta do jazdy w systemie tubeless to 2 Bary. My pokusiliśmy się momentami o zejście z ciśnieniem nieco niżej i oscylowaliśmy pomiędzy 1,5 i 1,9 bara, żeby wydobyć ze Scorpionów jeszcze więcej wyścigowego jadu (lżejsi kolarze oraz Panie pewnie też będą preferować takie ustawienie ciśnienia). Wersja Lite w kolekcji Pirelli odznacza się bardzo fajną w odbiorze sztywnością oplotu i ścianek bocznych. Z jednej strony są one dużo bardziej plastyczne niż w wersji zwykłej (nie Lite), z drugiej zaś, mimo tego, że ogólnie pracują płynnie, to pozostają sztywne i nie pozwalają oponom zbytnio wywijać się na zakrętach. Mamy więc do czynienia z oponami, które pozwalają jeździć na niskim ciśnieniu, które precyzyjnie układają się do terenu za sprawą miękkości całej struktury (osnowy i gumy), a jednocześnie wciąż są na tyle sztywne, że ścianki nie poddają się w zakrętach. To nam się podoba!

 

 

 

 

Wspomniane dobre układanie do terenu oraz uniwersalny bieżnik sprawiają, że ,,M-ki” sprawdzają się jako opony na każde warunki - jest więc dokładnie tak, jak chwali się Pirelli. Opony tej serii bardzo pewnie radzą sobie na suchej, nawet bardzo twardej ziemi, świetnie kleją się szutru i kamieni, a w lekkim błocie można wciąż spokojnie atakować łuki w mocnym pochyleniu. Podobnie dzieje się na trawersach, gdzie Scorpiony M Lite potrafią zaskoczyć na błocie - za którymś razem orientujemy się, że sami jedziemy wolniej, niż testowane opony pozwalają. Bieżnik nie jest przez prodocenta dedykowany raczej na największe błoto czy kleistą maź, której akurat nie udało nam się tego lata doświadczyć. Na "standardowym" błocie, które zakleja lżej, opony radziły sobie świetnie. Ich ogólną cechą jest łatwość panowania i przewidywalność, ponieważ moment zerwania przyczepności jest tu łatwo wyczuwalny i następuję delikatnie, a nie nagle i agresywnie.

 

 

 

 

Bieżnik doskonale trzyma się kamieni, a chęci do agresywnego ich atakowania dodaje wysoka odporność na defekty. Nasze dotychczasowe terenowe jazdy sprawiły jedynie otarcia gumy. Gumowa powłoka nigdzie nie została uszkodzona, nadgryziona, ani tym bardziej przedziurawiona. Spod grubej warstwy gumy w żadnym punkcie nie wydostaje się też ani jedna nitka oplotu. To robi wrażenie i zachęca do odkręcania manetki gazu na trudnych zjazdach. Każdy medal ma jednak dwie strony, bo Scorpiony Lite nie należą do najlżejszych opon w swojej klasie. Toczenie pozostaje na dobrym poziomie - opony są szybkie i nie odstają od typowych modeli cenionych przede wszystkim wśród osób regularnie ścigających się.

Zestaw Scorpionów M w wersji Lite to dobra opcja dla użytkowników, którzy jeżdżą po zróżnicowanych nawierzchniach i szukają opon, które pozwolą płynnie pokonywać większość fragmentów każdej trasy. Przy tym nie będą musieli oszczędzać się na zjazdach i bać o defekty, choć w zamian zgodzą się na minimalny kompromis w kwestii masy.

 

 

 

 

 

 

Scorpion MTB R 

Napędowa Pirelli w rozmiarze 29x2,2” ważyła faktycznie 718 gramów, czyli mniej niż katalogowe 740 g. Kolejne miłe zaskoczenie. Dodatkowo opona w wersji 2,2” jest wyraźnie szersza niż model H i M również w wersji 2,2". Widać to gołym okiem, a pomiar wykazał, że różnica to ponad 1 mm! Oczywiście sprawdzaliśmy na tej samej obręczy.

Scorpion na tył mocno odróżnia się od pozostałych modeli od Pirelli. Już pierwsze jazdy dają wyraźnie odczuć, że cała opona wydaje się być twardsza niż pozostałe testowane Scorpiony. Wydaje się, że mamy zbyt wysokie ciśnienie, choć to akurat dobrze, bo takie zachowanie pozwala schodzić niżej i niżej bez uczucia pływania opony w agresywnych łukach. Napędowa opona nie jest też tak miękka i elastyczna w kwestii dopasowywania się do podłoża, jak Lite M czy nawet H. Różnice między nimi wyraźnie czuć.

 

 

 

 

W ekstremalnie suchych warunkach, na bardzo twardej ziemi czy w kopnym piachu, R napędza skutecznie - porównywalnie z największymi rywalami z segmentu XC. Suche warunki nie wymagają dużej odporności i twardości, którą w ,,R-ce” wg katalogowego opisu obiecuje nam Pirelli. W lekkim błocie tylny Scorpion radzi sobie całkiem dobrze, nie odstaje od modelu M, a dodatkowo pozwala wyostrzyć grip dzięki zejściu niżej z ciśnieniem, co jest możliwe dzięki większej objętości całej opony. Żywiołem tej gumy w naszym odczuciu są jednak trasy kamieniste, im twardszy kruszec i głazy, tym dla nich lepiej. Bardzo sprawnie poruszają się w takich warunkach, a oględziny po użytkowaniu ich w takim terenie wykazały, że guma nigdzie nie jest rozcięta, a żaden klocek bieżnika nie został uszkodzony czy np. naderwany. To ważne, bo mając za sobą m.in. Ultra Bike Maraton w Szklarskiej Porębie spodziewalibyśmy się mocniejszego ,,nadgryzienia” protektora. Nasze obserwacje wskazują więc, że im trudniejszy i bardziej skalisty teren, tym większa korzyść z używania Scorpionów R. Na ziemnych czy piaszczystych trasach nie czuć benefitów, natomiast na kamiennych trasach zarówno droga hamowania, przyczepność, jak i odporność na uszkodzenia jest bardzo wysoka.

R-ki toczą się w naszych odczuciach nieco gorzej niż pozostałe testowane opony Pirelli, natomiast różnice nie są duże. Wciąż możemy zaklasyfikować Pirelli Scorpion R jako szybkie opony XC / maraton. Przyznamy, że podczas testów ich nie oszczędzaliśmy i po około 200 km w wymagającym terenie zauważyliśmy ślady delikatnego starcia, co jest raczej normalne w wyścigowej rzeczywistości. Oczywiście wszystko pozostaje kwestią warunków, stylu jazdy i wielu innych czynników, ale H, która też świetnie spisuje się tylnym kole, zużywa się wg naszych obserwacji nieco wolniej. 

 

 

 

 

Scorpion MTB H 

W przypadku modelu dedykowanego na najtwardsze, kamieniste i szutrowe trasy, tendencja wagowa była odwrotna, niż w pozostałych oponach, które do nas trafiły. W rozmiarze 29x2,2” zamiast zapowiadanych 695 gramów, nasz testowy egzemplarz faktycznie osiągnął na wadze 717 g. Nie stanowi to dla nas problemu, ale warto odnotować. MTB H sprawdza się najlepiej w środowisku, z myślą o którym stworzył je włoski producent - opona pewnie trzyma się kamieni, spodoba się także jeżdżącym sporo na nawierzchni typowej dla sztucznych tras takich jak np. polsko-czeskie single w Świeradowie Zdroju. Bardzo dobrze działa też na pozostałych szybkich nawierzchniach. Twarde szutry, asfalty i bruki, niezależnie czy suche, czy mokre na ,,H” mogą być pokonywane agresywnie. Zarówno w zakrętach czy podczas mocnych depnięć można liczyć, że opona nie będzie miała tendencji do ślizgania się. "H" używaliśmy głównie na tylnym kole - na przednie chętnie spróbowalibyśmy wersji Lite (na czuja twierdzimy, że działałaby jeszcze lepiej!). H sprawdza się nie tylko tam, gdzie podłoże jest skałą lub kruszcem. Bardzo sprawnie trzyma się na ziemnych ścieżkach, a jej zachowanie na lekkim błocie pozytywnie nas zaskoczyło. Dopóki mowa o śliskiej nawierzchni, która nie jest na tyle miękka, że tworzą się w niej głębokie koleiny, Scorpion H wciąż zapewnia bardzo dobrą trakcję, a gęsty bieżnik sprawnie się oczyszcza. Takie działanie sprawia, że jako uniwersalny zestaw na sporą część wyścigów MTB można stosować H jako opona na tył w zestawie z M jako przednią. Szczególnie, że ten model wydaje się toczyć zdecydowanie najszybciej spośród testowanych Scorpionów, a to w sportowej rywalizacji ma niebagatelne znaczenie. Dodatkową zaletą jest również wysoka odporność na defekty i jakiekolwiek uszkodzenia gumowej powłoki, co zresztą jest ogólną cechą całej linii opon MTB Pirelli. 

Na koniec warto przypomnieć jedną z cech, która opony Pirelli czyni dość unikalymi w skali całego rynku - to że Włosi dzierżą w ręce zaawansowaną i wytrzymałą mieszankę gumy już wiemy, ale na uwagę zasługuje fakt stosowania tejże mieszanki na całej grubości opony. Powyższe daje gwarancję, że opona będzie zachowywać się tak samo zarówno na początku jej używania, ale i w dalszej przyszłości. To z kolei w perspektywie jazdy na długich, maratońskich dystansach jest ogromnie ważne i stanowi kolejną cegiełkę do klasyfikowania opon Pirelli jako produkt z wyższej półki. 

 

Ceny: Wszystkie modele w rozmiarze 29x2,2" kosztują 215 zł / sztuka.

Strona dystrybutora: www.porebarowery.pl

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj