Spis treści:
Jednym z najważniejszych komponentów każdego roweru są opony. Jako jedyne mają kontakt z podłożem i w ogromnym stopniu wpływają na przyczepność, szybkość, nasz komfort podczas jazdy, bezawaryjność oraz to, na co danym rowerem możemy sobie pozwolić. W MTB XC dobre opony to podstawa! Najlepsze modele na rynku świetnie łączą lekkość i dynamikę z odpowiednią trakcją i odpornością na defekty. Nie da się ukryć, że zwykle im droższe opony, tym lepsze w terenie… więcej TPI, bardziej zaawansowana mieszanka gumy, lepsze technologie zastosowane podczas produkcji i bardziej precyzyjne wykonanie. To wszystko ma swoją cenę, ale jest naprawdę warte dopłacenia, bo akurat ogumienie to ten element wyposażenia, na którym oszczędzać nie warto. Tylna przerzutka Deore nie spowolni Was w stosunku do XTR’a, a tania opona na względem topowej już zdecydowanie!
Dlatego my zawsze powtarzamy, że topowe warianty opon, najlepsze mieszanki i oploty, są warte swojej ceny, bo różnice naprawdę czuć podczas jazdy! No dobrze… a co jeśli by porównać topowe opony, ale od różnych marek – bardziej budżetowej i takiej, która w świecie MTB uznawana jest za premium? W tym miejscu pojawia się HPT Europe, czyli dystrybutor opon CST i Maxxis na polski rynek, który dostarczył nam ogumienie do testu i pomógł zrealizować to ciekawe porównanie. CST jest znanym i cenionym brandem, który posiada bardziej budżetową ofertę, a Maxxis na rynku oponiarskim jest tym bardziej renomowanym graczem. Co jednak warte podkreślenia, obie te marki należą do tajwańskiego producenta Cheng Shin Rubber Industry Co., a ten test ma nam pomóc znaleźć odpowiedź na tytułowe pytanie – czy opony droższej marki okażą się szybsze na trasie XC?
Nowoczesne opony na technicznej rundzie
Zdajemy sobie sprawę, że porównywanie dwóch różnych opon jest trudne, bo już sam fakt innej rzeźby bieżnika ogranicza – w pewnym sensie – obiektywizm. Jednak to są właśnie typowe dylematy, przed którymi stajemy podczas zakupów. Ten test jest więc tak naprawdę bardzo życiowy…
Realizacja testu przypadła na końcówkę wiosny i w terenie panowały ultra suche warunki. Nasza konwencja była więc bardzo prosta. Wzięliśmy najszybsze dostępne w kolekcji opony do XC, które mają wszystkie topowe technologie danego producenta i szerokość między 2,35 a 2,4 cala. Ten rozmiar stał się wiodącym w świecie ścigania w XC i maratonach MTB, więc bezdyskusyjnie chcieliśmy, aby szerokość była zbieżna z tym, co najchętniej jest używane przed riderów.
Test wykonaliśmy na hardtailu, który pozwala na maksymalnie dobre czucie opon, a przy tym uwypukla ich braki. Porównanie odbyło się interwałowej rundzie ze spore liczbą zakrętów, stromych podjazdów i kilkoma dropami, bądź małymi hopkami. Oczywiście było też kilka zjazdów, które pozwoliły zweryfikować trakcję podczas pokonywania zakrętów i hamowania. Ziemna nawierzchnia na naszej rundzie była bardzo przesuszona. Do tego stopnia, że aż śliska. Próby dla obu opon realizowaliśmy na identycznym ustawieniu roweru i w tym samym stroju, a żeby było maksymalnie precyzyjnie odbyły się one z minimalną przerwą, która była konieczna na zmianę opon. Do jazdy użyliśmy dętek, a ciśnienie za każdym razem było identyczne – 21 PSI z tyłu i 19 PSI z przodu.
Oczywiście zmierzyliśmy czas każdej próby, a wszystkie podjazdy staraliśmy się jechać na identycznym przełożeniu i z taką samą intensywnością, jednak tu nie do końca chodziło nam o szukanie, która jest szybsza i stawia niższe opory toczenia. W internecie jest sporo porównań w kontekście szybkości opon, ale rzadko kiedy mówi się o tym jak dana opona pracuje na rzecz komfortu, płynności jazdy, przyczepności, czyli tego co jest w XC równie ważne. Dlatego u nas właśnie ten obszar potraktowaliśmy bardzo serio i o tych sprawach będziemy pisać najwięcej. Zresztą, zachęcamy Was też do obejrzenia naszego filmu z tego testu, bo w nim komentujemy jazdę ,,na żywo” i pada tam najwięcej ciekawych spostrzeżeń.
Opony, których użyliśmy
Porównywane opony to topowe modele w kolekcjach obu marek, które są dedykowane do XC i suchych warunków. Maxxis Aspen ST, czyli ,,lżej toczący się” wariant popularnego modelu Aspen, był faworytem tego zestawienia. Natomiast czoła miał mu stawić CST Jack Rabbit II Pro – nieco agresywniejsza (rzeźbą bieżnika) opona, która również dedykowana jest typowo na suche warunki. Aspen ST ma 2,4” szerokości, oplot o gęstości 170 TPI, topową mieszankę MaxxSpeed i wzmocnienie EXO Protection. Realna waga naszego kompletu wyniosła 699 gramów dla jednej sztuki i 706 gramów dla drugiej. Z kolei CST Jack Rabbit II Pro ma 2,35” szerokości, oplot 120 TPI, topową mieszankę 3C (trójskładnikową) i wzmocnienie EPS, a to wszystko składa się na realną masę 681 i 697 gramów. Patrząc na idealnie suche warunki i fakt, że ,,na papierze” Maxxis ma lepsze parametry oraz bieżnik idealny pod tak suchą trasę, upatrywaliśmy jego przewagi. Przyjęliśmy więc konwencję, że najpierw jedziemy na CST, a potem chcemy poczuć efekt ,,wow” i Maxxis pojedzie jako drugi. Czy tak było? Czytajcie dalej!
Pierwsza próba – CST Jack Rabbit II Pro
Na początek CST Jack Rabbit II Pro, które mimo niskiej masy dają poczucie dość ,,sztywnej” opony. Jej ścianki nie są tak elastyczne jak w Aspenie ST, co daje więcej pewności, kiedy na trasach pojawiają się kamienie, ale jednocześnie ,,takie zachowanie” opon zwykle oznacza gorsze toczenie. Pierwszy podjazd to jednak dość łagodna wspinaczka zakończona stromą i śliską ścianką, gdzie – już w pierwszej minucie próby – czuć, że trakcja CST jest bardzo dobra. Po niej następuje zjazd z lekkim trawersem i mocną bandą w lewo na końcu i tam również Jack Rabbit II Pro pozwala rozwinąć skrzydła zapewniając bardzo solidne trzymanie się trasy oraz dobre układanie do terenu. Wspomniana ,,sztywność” nie przeszkadza tej oponie skutecznie pracować. Następnie kolejny podjazd i zjazd, gdzie występuje jedno agresywne dohamowanie i przejazd przez zakręt w piachu – ponownie bardzo pewnie, jest tutaj odczuwalna trakcja zarówno na dohamowaniu, jak i w kopnej nawierzchni.
Potem długi stromy podjazd z najbardziej wyślizganym końcem podjazdu na całej rundzie, gdzie CST trzymało tego dnia idealnie. Po tym podjeździe zjazd ze sporym dropem, gdzie sztywne ścianki tylko potwierdzają swoją stabilność przy lądowaniach z dużej wysokości. Na koniec jeden podjazd i zjazd, po których Jack Rabbit II Pro wyłania się jako świetna opona na tą trasę i bardzo suche warunki. Było dynamicznie, było szybko, pod pełną kontrolą, ze swobodą na zjazdach i poczuciem luzu w terenie. Jednym słowem – tak jak trzeba! Czas: 3 minuty i 50 sekund.
Druga próba – Maxxis Aspen ST
Po założeniu opon na koła pada pierwszy wniosek – w teorii Maxxisy mają tylko 0,05” więcej szerokości, ale w praktyce ich objętość jest wyraźnie większa i profil czoła opony mocniej zaokrąglony. Potem kilka minut ,wjeżdżania się” w oponę i od razu da się poczuć, że toczenie jest tu lepsze, bowiem ST wyraźnie wolniej tracą prędkość. Ruszamy więc do kolejnej próby, pilnując aby tempo było identyczne. Pod górkę toczenia już nie czuć tak samo jak na płaskim, w grę wchodzi bardziej masa, która jest podobna w obu markach, więc różnicy nie da się tu odnotować. Pierwszy zjazd wykazuje jednak, że na ST (mimo, że to ich warunki) trzeba koncentrować się mocniej, hamować ostrożniej i ogólnie wykazać się większym czuciem w jeździe. Da się szybko, ale trzeba być bardziej uważnym! Ciekawe jednak było to, że tzw. ,,exit speed”, czyli prędkość z jaką opuszczaliśmy pierwszy długi zjazd była bardzo dobra i ,,za darmo” udało się pokonać spory fragment kolejnego podjazdu.
Pierwsze wnioski były proste – w dobrych rękach Aspen ST może być bardzo szybki, ale wymaga techniki i umiejętności, bo na zjazdach jest bardziej nerwowy. Kolejne sekcje tylko to potwierdziły, bowiem wszystkie śliskie fragmenty podjazdowe oraz agresywne dohamowania wiązały się z lekkimi poślizgami. Kontrolowanymi, ale wymagającymi od ridera uwagi. Czuć było, że jest szybko, ale trzeba było wkładać w jazdę więcej koncentracji. Efekt na mecie: 3 minuty i 49 sekund. Czyli podobnie, a nawet lekko szybciej, choć z poczuciem, że jazda wymagała nieco więcej dobrej techniki. Co najciekawsze, tętno było niższe o 3% w tej próbie, co dodaje tylko pikanterii całemu temu porównaniu. Choć celowo wspominamy o tym na końcu, bo zbyt dużo zmiennych wpływa na rytm serca, żeby 3% różnicy traktować jako statystycznie istotną…
Oczywiście można pytać, a co gdyby wziąć Aspena 170 TPI MaxxSpeed, czyli tego w nieco bardziej przyczepnej wersji (nie ST). Czy nadal wyczuwalne byłoby to świetne toczenie? Czy wówczas czas by się skrócił, a może poziom szybkości byłby jak w CST i oba zestawy wypadłyby identycznie? Tego nie wiemy, no i jak zawsze to zostawia fajne pole do indywidualnych eksperymentów, ponieważ dobre opony to nie tylko dopasowane do trasy i warunków, ale również umiejętności technicznych i stylu jazdy.
Wnioski
Nasz test pokazał przede wszystkim, że droższa marka nie zawsze oznacza wyraźnie szybszą jazdę na trasie XC. Maxxis Aspen ST okazał się minimalnie szybszy na mecie, ale różnica była symboliczna i okupiona większym wymaganiom w aspekcie techniki jazdy oraz koncentracji ridera. CST Jack Rabbit II Pro z kolei zaoferował bardzo wysoki poziom kontroli, przewidywalności i trakcji, dając więcej pewności szczególnie w trudniejszych, śliskich sekcjach. Finalnie oba komplety pokazały klasę topowych wyścigowych opon XC, ale zrobiły to w nieco inny sposób. Maxxis zyskiwał bardziej na maksymalnej prędkości i lekkości toczenia, a CST na balansie szybkości i łatwości prowadzenia. Na pewno widać, że sama marka i cena nie zawsze gwarantuje przewagę, a ponad wszystko przy wyborze opon równie istotne są warunki, styl jazdy i umiejętności zawodnika.











