Test: Wyścigowe spodenki Assos Equipe RS S11 Long – sprawdziliśmy nowość 2024!

Poznaj nasze wrażenia z testów wyścigowych spodenek kolarskich Assos Equipe RS Schtradivari S11, które są nowością szwajcarskiego producenta na 2024 rok.

Drukuj
Assos Equipe RS S11 Long Szary Szum

Spodenki serii Equipe RS to model dedykowany do ścigania – lekki, aerodynamiczny, doskonale oddychający i dający największe wsparcie mięśniom podczas jazdy. S11 to ich najnowsza generacja, a my sprawdziliśmy jak cała masa najświeższych rozwiązań spisuje się jeździe!

Każda kolejna premiera spodenek Assos'a to ciekawe wydarzenie, bo w końcu to niełatwa sprawa, aby lepszymi uczynić jedne z najbardziej popularnych spodenek na rynku. Sami od około 10 lat używamy różnych modeli tego producenta i – gdy pojawia się jakaś kolejna premiera – zawsze zastanawiamy się, co jeszcze można zmienić… w produktach, które przecież i tak dobrze działają!?

 

Podobnie było tym razem, gdy w nasze ręce trafiły najnowsze spodenki Assos Equipe RS Schtradivari S11, czyli topowy model do ścigania się na szosie, którego konstrukcja jest podporządkowana efektywności naszej jazdy i pełnym wsparciu kolarza. Mamy tu więc minimalną masę, doskonałą oddychalność, krój aero przygotowany do mocno pochylonej sylwetki, ,,szybkie” materiały i kompresję dającą wsparcie pracującym intensywnie mięśniom. 

 

 

S11 jako nowa generacja w linii Equipe RS wypychają z rynku model S9 będący w sprzedaży przez długi czas i mający dobre opinie. Warto na wstępie dodać, że zmian jest tu cała masa, w zasadzie są one rewolucyjne do tego stopnia, że spodenki te można uznawać nie tyle za odświeżony model, a za zupełnie nowy i zbudowany wedle wyraźnie innego pomysłu. 

 

 

Ogólnie o nowościach w szortach Equipe RS S11 pisaliśmy w osobnym artykule: ASSOS EQUIPE RS S11: NOWE WYŚCIGOWE SPODENKI Z TOPOWEJ PÓŁKI!. Natomiast nasze  wrażenia zebrane podczas testowych jazd pozwalają stwierdzić, że nowe S11 są bliższe w odczuciach modelowi RSR Targa S9, aniżeli ,,regularnym” Equipe RS S9, czyli swoim protoplastą. Dla mniej wtajemniczonych przypomnimy, że Equipe RS to topowy model do ścigania, natomiast wersja RSR Targa to model o odchudzonej i bardziej aerodynamicznej konstrukcji idealnej na szybką jazdę w gorące dni. Ich test swego czasu również opublikowaliśmy na portalu: TEST: WYŚCIGOWE SPODENKI ASSOS EQUIPE RSR TARGA

 

 

Oczywiście pojawia się pytanie, po co aż tyle zmian, skoro poprzedni model był udany, ale taka właśnie jest filozofia Assos'a. Szwajcarzy zawsze dążą do doskonałości. Słuchają więc tego, co mówią klienci i sponsorowani przez nich kolarze, a następnie – korzystając z coraz nowocześniejszych technologii i materiałów – próbują zbudować jeszcze lepszy produkt. Czy tym razem to się udało? O tym wszystkim piszemy poniżej, ale najpierw opowiemy co zmieniło się najbardziej!

 

 

Całkowicie zmieniona konstrukcja spodenek!

Jako redakcja mamy ten przywilej, że testujemy masę produktów i dzięki temu możemy je sprawnie porównywać. Zanim przejdziemy do wrażeń z jazdy i tego, jak spodenki spisują się na szosie, najpierw w skrócie opowiemy Wam co – naszymi słowami – czuć od razu po założeniu S11 na ciało. Jak nowości konstrukcyjne są odczuwane, co widać gołym okiem i jakie są tego plusy oraz minusy. 

 

 

Pierwszą – długo oczekiwaną zresztą w serii Equipe RS – nowością jest możliwość wyboru między klasyczną nogawką, która w Assos'ie jest dość krótka jak na obecną kolarską modę, a opcją LongLeg, gdzie nogawki są o 3 cm dłuższe. Czekaliśmy na tą zmianę i do testu zamówiliśmy oczywiście wersję przedłużoną. Na zdjęciach możecie zobaczyć, jak długie są S11 w rozmiarze L na Mikołaju, który ma 193 cm wzrostu i prawie 90 kg wagi. 

 

 

Skoro jesteśmy przy nogawkach to warto dodać, że całkowicie zmieniło się ich wykończenie. Nie ma już taśmy ściągającej – jak miało to miejsce dotychczas – a jest cięta laserowo nogawka, która ma silikonowe wstawki. Warto dodać, że to patent zaczerpnięty ze wspomnianych wyżej RSR’ów. Z tą różnicą, że w Targa silikonowe wstawki są na całym obwodzie uda, a w S11 jedynie z tyłu. Taka zmiana została podyktowana faktem, że część klientów skarżyła się na lekkie odparzenia skóry spowodowane przez słońce operujące na przód ciała. My tego wprawdzie nie doświadczyliśmy, ale ok – dzięki temu jest jeszcze lżej i jeszcze bardziej z poczuciem drugiej skóry. Nowy sposób wykończenia jest nieodczuwalny dla nóg!

 

 

Następnie – idąc ku górze – mamy zasadniczą część spodenek, czyli nogawki i okolice miednicy. Tutaj Assos zastosował zupełnie nowy materiał, który jest wyraźnie cieńszy i bardziej delikatny, niż poprzedni. Ma lepiej oddychać, szybciej schnąć i nie pić potu (dzięki temu mniej ważymy na rowerze, a to ważne), a przy tym być bardziej aero i zapewniać mocniejszą kompresję. To informacje zebrane od producenta, w części z wrażeniami z jazdy oczywiście się do tego odniesiemy. Natomiast na pewno czuć od razu, że spodenki są lżejsze i przyjemniejsze dla skóry, materiał jest bardziej elastyczny i lepiej układa się do ciała. Opina je perfekcyjne, co daje poczucie drugiej skóry. Najwięcej różnic czuje się w obszarze miednicy oraz tego, jak delikatnie i bez presji pracują zakończenia nogawek.

 

 

Masa zmian czeka na nas w okolicy miednicy, w szelkach i w samej wkładce. Szelki w górnej części wydają się być takie same, ale z przodu na odcinku od pasa do klatki piersiowej pełną taśmę zastąpiły lepiej oddychające pasy z otworami wentylacyjnymi. To dobra zmiana, bo przecież i tak całe napięcie obsługuje górna część szelek – ta naramienna – więc dodatkowa wentylacja z przodu jest zawsze mile widziana. Rewolucja kryje się jednak z tyłu… Nie ma tutaj bowiem podwójnie wszytych taśm od szelek na lędźwiach, które były bardzo charakterystyczne dla modeli z generacji S9. Zawsze jeżdżąc gdzieś w grupie widać było właśnie po tym elemencie, że ktoś kręci w Assos’ach RS serii S9, natomiast teraz szelki są przyszyte tylko raz, na górze. Tamten patent zapewniał doskonałą stabilizację, natomiast teraz Assos twierdzi, że ich nowy materiał pozwala tak zapanować nad stabilizacją, że można odjąć ten specyficzny element. Przy tym, niejako przy okazji udało się odchudzić spodenki i poprawić oddychalność, bo skoro jest mniej elementów to cyrkulacja powietrza wzrasta. 

 
 

 

Na pewno odjęcie tego elementu to zerwanie z pewną bardzo charakterystyczną cechą… teraz S11 poznacie po tym, że mają na lędźwiach charakterystyczny odblaskowy pasek biegnący przez środek spodenek. Z kolei z przodu na cięciu spodenek przy brzuchu znika podgumowane wykończenie, a zastępuje je po prostu goły, ucięty materiał. Optycznie spodenki zyskują, są jednolicie czarne i nie mają wstawek, co czyni je prostymi i ponadczasowo eleganckimi

 

 

Jak sami widzicie rewolucja została dokonana w szelkach, materiale, wykończeniu nogawek, ale to nie koniec nowości. Kolejna gigantyczna zmiana kryje się we wkładce, czyli miejscu, z którego Assos znany jest najbardziej. Po pierwsze została ona wszyta w nowej technologii GoldenGate 2.0, czyli nadal jest tylko punktowo łączona ze spodenkami, aby przylegać do ciała niezależnie od pracy szortów, ale jest nieco inaczej wszyta. Szczególnie widać to z przodu, gdzie pampers przechodzi w specjalny łącznik i dopiero on kontaktuje się ze spodenkami. To ma zagwarantować jeszcze lepsze opasanie krocza. Sama wkładka ma też nieco inny kształt tyłu, który jest jakby mniej obszerny, a dodatkowo materiał jest bardziej delikatny w kontakcie ze skórą. Poprawiono też wentylację, co widać po większych otworach. Grubość to nadal 9 mm. Uff… jak sami widzicie sporo tego, a – uwierzcie nam – jedynie prześlizgnęliśmy się po najważniejszych sprawach i tym, co faktycznie gołym okiem widać i gołą skórą czuć. 

 
 

 

Lekkość i aerodynamika

Pierwsze uczucie, które odczuliśmy testując S11 i które w zasadzie powraca podczas każdej jazdy, to lekkość i delikatność nowego modelu. Spodenek nie czuć na nogach, ani w zasadniczej ich części, ani na nogawkach, które teraz nie wywierają żadnej presji. W zasadzie ciężko uwierzyć, że te spodenki mają jakąkolwiek kompresję, bo są tak lekkie i tak cienkie, że się o nich po prostu zapomina. Dodatkowo sam materiał jest bardzo miły dla skóry. Nie ma w sobie dozy szorstkości, a typową dla lycry miękkość. 

 

 

Duża elastyczność i brak jakichkolwiek wstawek – typu ściągacze, czy tylne pasy na lędźwiach z poprzedniej generacji – sprawiają, że Equipe RS S11 perfekcyjnie układają się do ciała, licując się wręcz z naszymi mięśniami i ścięgnami. Rezultatem jest poczucie tzw. drugiej skóry i perfekcyjnie aerodynamiczna sylwetka. 

 

 

Oddychalność i komfort jazdy

Podczas jazdy idealne ułożenie do ciała oraz dobre rozłożenie presji przez szelki gwarantują wysoki poziom wygody. Przede wszystkim czuć, że spodenki podążają z nami, nic nas nie ciągnie, nic nie uwiera, nic nie przeszkadza. Czy lecimy w górnym chwycie, czy w dolnym, czy składamy się do pozycji aero-hoods, by zaraz wrócić do normalnej lub wstać w korby. W każdym scenariuszu typowym dla intensywnej jazdy czuć, że spodenki totalnie nas nie ograniczają. I o to chodzi! Na plus jest również lekki i cienki, delikatny dla skóry materiał, który nie irytuje, ani nie grzeje. Dodatkowo lycra szybko schnie, więc od tej strony też otrzymujemy pełen komfort i wsparcie. 

 

Dużo można powiedzieć o samej wkładce, która na pewno jest bardzo miła i delikatna w kontakcie ze skórą, a dodatkowo wydaje się oddychać lepiej, niż w generacji S9. Sam pampers jest naprawdę wygodny. 

 

 

Nie jesteśmy jednak pewni, czy nowe spodenki są tak samo stabilne jak poprzednie. Z jednej strony kompresyjny materiał faktycznie trzyma je dobrze, z drugiej zaś brak podwójnie wszystych szelek nie pozwala spodenkom dążyć do symetrycznej pozycji względem naszych ramion. Zwróćcie uwagę, że konstrukcja jest całkowicie zmieniona, gdyż dwa elementy odpowiadające za stabilność zostały tu usunięte – S11 mają ,,lżejsze” ściągacze na nogawkach oraz inną konstrukcję szelek. W teorii miały być mimo to i tak jeszcze bardziej stabilne. Naszym zdaniem nie do końca tak jest – tzn. i tak i nie! Już tłumaczymy, o co chodzi…

 

 

Pamiętajmy, że kwestia dopasowania jest tematem bardzo indywidualnym. Jednym coś odpowiada, a innym nie i bardzo często zależy to od różnych kwestii osobistych, sylwetki i innych czynników. Według nas nowe spodenki są przede wszystkim czułe na dobre wstępne ułożenie. Co przez to rozumiemy… chodzi o to, żeby na etapie ubierania się zadbać, aby szwy na obu nogawkach były symetrycznie poukładane oraz aby dobrze S11 ułożyć w kroku. Jeśli zrobimy to krzywo, to spodenki będą miały tendencję do dalszej rotacji, ponieważ ściągacze nogawek są mniej opinające, niż dawniej, a tył ma więcej swobody na ruchy poza osią pionową, czyli poza płaszczyzną góra - dół. Brak schodzących nisko szelek daje im taką możliwość... Mówiąc prościej – jeśli założysz je lekko krzywo, to przy mocnych pochyleniach ta krzywizna się pogłębia, a potem wracasz do lekko krzywego punktu wyjścia. Stabilność więc jest bardzo duża, bo to właśnie ona nie pozwala ułożyć im się właściwie, gdy już wyjściowo ułożone są krzywo. Jeśli więc na etapie zakładania zrobicie to źle, to w trakcie jazdy będzie się miało wrażenie lekkiego rotowania spodenek, gdy przechodzimy w dolny chwyt, czy w jakieś bardziej aero ułożenia. To nie jest jakiś wielki problem, ale wedle naszych doświadczeń z poprzednimi Assos’ami nie nazwalibyśmy nowych S11 modelem o większej stabilności. Bowiem teraz jest ona inna, bardziej specyficzna – punktowo faktycznie jest duża, ale w całej rozciągłości starsze wydawały nam się fajniej opracowane... takie mamy subiektywne odczucia. Puenta jest natomiast taka, że podczas ubierania wskazana jest staranność i problem wówczas znika. 

 

 

Miejmy też na względzie, że wszystko zawsze jest kwestią mocno indywidualną. W tym artykule posługujemy się przykładem Mikołaja, który w naszej redakcji testował spodenki Equipe RS 11. Jego przypadek to dość duże dysproporcje w postawie ciała i mocna asymetria, która zawsze widoczna jest w tym, że jego miednica spoczywa na siodle nieco zrotowana. W przypadku nowych Assos'ów z nieco krótszą tylną częścią wkładki oznaczało to, że prawa strona pupy siedziała już na jej krawędzi, a lewa bardziej w głębi. Tak jest u niego zawsze i to nie wina Assos'a. Jednak dla tego konkretnego przypadku przykładowo RSR’y Targa testowane przez nas przed dwoma laty wydawały się bardziej pasować jego sylwetce. Equipe R z zeszłego roku również (TEST: ASSOS EQUIPE R S9 - WYŚCIGOWE SPODENKI W AKCEPTOWALNEJ CENIE!). Żebyście nas dobrze zrozumieli, nie mówimy o jakichś wadach, ale bardziej o tym, że nowy produkt ma masę zalet (oddychalność, elastyczność, dopasowanie, lekkość, aero-fit), ale są obszary, gdzie w naszym konkretnym przypadku starszy model, czy inne spodenki z wyścigowej kolekcji Assosa spisywały się lepiej.  

 

 

Czy są tu realne wady?

W ramach testów pokonaliśmy w tych spodenkach około 1000 km, bywały jazdy dłuższe i krótsze, wbrew ,,zaleceniom” trzy razy pojechały też na gravel. Przez ten czas nie rozczarowały nas i za każdym razem tak naprawdę zapominaliśmy o nich na ciele. Z wyjątkiem zimnych dni, bowiem te spodenki niezbyt nadają się do jazdy z nogawkami lub nakolannikami. Są produktem typowo letnim do jazdy ,,na krótko”. Minimalistyczne wykończenie nogawki z silikonowymi wstawkami jedynie z tyłu sprawia, że stosując je na nogawkach skazujemy się na powolne podciąganie się spodenek przez całą jazdę do tego stopnia, że w końcu zaczynają nam przeszkadzać w pachwinach. To typowy problem wielu spodenek od różnych producentów z takim wykończeniem nogawek i nie ustrzegł się go również Assos. Dlatego pamiętajmy, że nie warto brać ich na wczesnowiosenne i późnojesienne jazdy. Zresztą są na tyle cienkie i dobrze wentylowane, że byłoby nam zimno w nerki… 

 

 

Podsumowanie

Nowe spodenki Assos Equipe RS S11 wnoszą masę zmian, które sprawiają, że mamy do czynienia z zupełnie innym produktem, niż dotychczasowe RS’y. Najważniejsze i najbardziej odczuwalne zalety nowego modelu to rewelacyjny komfort wynikający z ich lekkości i elastyczności. S11 perfekcyjnie się układają i przylegają do ciała, dzięki czemu są maksymalnie aerodynamiczne i totalnie nie czuć ich na nogach. Do tego stopnia, że ciężko uwierzyć, iż ten model ma lekką kompresję w nogawkach! Bardzo doceniamy, że nareszcie model RS ma opcję przedłużonej nogawki. Ta faktycznie takowa jest i pozostaje blisko kolana przez całą jazdę. Na plus dodamy też rewelacyjnie delikatną w kontakcie ze skórą wkładkę oraz doskonałą oddychalność. Z kolei na minus – co zdarzało się już Assos'owi – należy wspomnieć ograniczoną kompatybilność z nogawkami/nakolannikami, ponieważ spodenki się na nich z łatwością podciągają. Dodamy też, że w naszym przypadku lepiej leżały modele S9, a szczegóły – dlaczego podejrzewamy, że tak się dzieje – wnikliwie omówiliśmy w tekście. Generalnie jednak widać, że Assos dąży do jak największego odchudzenia i wycieniowania tego produktu oraz poszukuje miejsc, gdzie można uzyskać jeszcze lepsze dopasowanie i robi to skutecznie! 

 

Cena: 250 Euro

Strona producenta: www.assos.com

 

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj