Test: Grupa Shimano SLX M7100 nowej generacji

Nowa 12-biegowa grupa części Shimano SLX M7100 1x12 została przez nas sprawdzona w maratonach MTB, jeździe po górach i na interwałowych treningach XC.

Drukuj
Shimano SLX M7100 Michał Kuczyński

Jeszcze zanim rozpoczęliśmy testy nowego SLX’a wiedzieliśmy jedno: z jego ceną i technologicznymi parametrami seria M7100 oznaczała rewolucję dla riderów. Nowy SLX otwiera topowe technologie Shimano oraz napędy 1x12 na jeszcze szersze grono kolarzy. Nową grupę sprawdziliśmy dogłębnie na wszelkich frontach - od treningów górskich po najbardziej wymagające maratony.

Na przełomie wiosny i lata bieżącego roku Shimano pokazało nowe grupy napędowe XT i SLX w opcjach 1x12 i 2x12. Oczywiście z niemałą ekscytacją pisaliśmy o tym, bo był to istotny moment w branży rowerowej. Obie grupy hojnie czerpią technologie z topowego XTR’a i przede wszystkim są 12-biegowe. Oznacza to, że fani napędów 1x, którzy chcą cieszyć się zakresem przełożeń podobnym do osiąganego w grupach 2x10 i 2x11, nie muszą już patrzeć tylko w stronę sramowskiego napędu Eagle (500%). Shimano oferuje bowiem bardzo rozwinięte produkty, a nowy napęd XTR, XT i SLX w kwestii rozpiętości przewyższa nawet protoplastę 1x12 (Srama) i oferuje aż 510% zakresu przełożeń. 

Można by jeszcze długo rozwodzić się na temat ,,fajności” tej premiery - sporo "suchych" faktów o nowościach pisaliśmy już w osobnej prezentacji: Nowości Shimano: Deore XT M8100 i SLX M7100. Niecałe dwa miesiące po tym jak Shimano pokazało światu nowego SLX’a, testowa grupa trafiła do nas. Otrzymaliśmy wariant 1x12 z zębatką 34T i kasetą 10-51T oraz do kompletu grupowe hamulce w wersji do XC. Zanim zamontowaliśmy grupę i rozpoczęliśmy testy, dokładnie się jej przyjrzeliśmy i wskazaliśmy ciekawostki i rozwiązania, które skrywa nowy SLX: Prezentacja video: Shimano SLX M7100 1x12. Naszej uwadze - jak okazało się już w trakcie użytkowania - umknęło jedno z nowych rozwiązań, o czym nieco niżej.

 
 

 

1x12 - kierunek ewolucji napędu MTB

Bez dwóch zdań każdy, kto spróbował jazdy na grupach 1x, wie co mamy na myśli, gdy mówimy, że jedna tarcza z przodu jest po prostu lepsza. Genialne uproszczenie, brak zaangażowania ridera w decydowanie ,,który blat”, tylko jedna manetka do obsługiwania. Do tego super łatwe czyszczenie, lepsze zachowanie w błotnistych warunkach i niższa masa roweru. Mimo wszystko jeszcze do niedawna zawsze pozostawało to jedno ,,ale” - brakowało zakresu, a inaczej mówiąc - cierpiało się na brak dostatecznie twardych lub odpowiednio miękkich przełożeń. Oczywiście przyszedł Sram z grupą Eagle i rozpiętością 500%, jednak cena samej kasety Amerykanów jest tak wysoka, że wielu z nas wolało nadal ,,cierpieć” wspomniane wyżej braki w zakresie, na rzecz tańszej eksploatacji roweru. Dlaczego więc nie wrócić na 2x? To dość proste - jeden blat jest zbyt fajny, żeby wracać na dwa! Żeby nie być gołosłownym, dodamy, że testowa grupa trafiła do roweru w miejsce napędu, gdzie kasetą też był SLX, tyle że z poprzedniej generacji (M7000). Ze swoją rozpiętością 11-46 dawała ona jedynie 418% zakresu… Nowy SLX jest więc rewolucyjny przede wszystkim za sprawą gigantycznego zakresu, który oferuje największą i jednocześnie najtańszą na rynku tak szeroką rozpiętość przełożeń. Warto przy okazji pamiętać, że Shimano jest w swojej filozofii działania ostrożne i lansuje pewne trendy i rozwiązania dopiero wtedy, gdy jest czegoś pewnym w ponad stu procentach. Możemy więc powiedzieć, że ta premiera potwierdza, iż 1x to właściwy kierunek już nie tylko dla tych ,,którzy mają pod nogą”, ale dla wszystkich kolarzy górskich.

 

 

 

 

 

Montaż 

 

Grupa została zamontowana do fulla przeznaczonego do jazdy typu XC/Maraton. W trakcie instalacji zmienialiśmy zębatkę w korbie i mogliśmy zapoznać się z nowym standardem mocowania tarczy. Jest ona mocowana bezpośrednio na oś i wymaga dokręcenia specjalnym kluczem, który Shimano dostarcza w komplecie (choć pewnie nie otrzymuje się go w zestawie z rowerem, który ma M7100). Montaż zębatki wymaga w każdym razie wyjęcia korby z roweru, użycia jednego narzędzia i jest bardzo prosty. Wiemy jednak, że po wybraniu jednej zębatki w odpowiednim dla siebie rozmiarze, nie będzie już potrzeby dokonywania zmian koronki w zależności od typu trasy (tak jak często trzeba było robić w 1x11), bo to co osiągniemy poradzi sobie praktycznie wszędzie. Nasze testowe 34T x 10-51T umożliwiało jazdę z komfortową kadencją na prędkościach od 4 km/h do 52 km/h. 

 

 
 

 

Z istotnych obserwacji ,,z serwisowego stojaka”, należy wymienić fakt, że nowa korba ma krótszą oś, niż poprzednia generacja korb Hollowtech II, co będzie istotną informacją dla użytkowników liczących, że przełożą sobie do nowej grupy posiadane już mierniki mocy typu Stages czy Inpeak. Stare lewe ramię nie jest kompatybilne z nową grupą. Drugi komponent, o którego montażu warto napisać nieco więcej, to kaseta. Montuje się ją na bębenek Micro Spline. W momencie, gdy zakładaliśmy SLX’a do naszej testówki, był on dostępny tylko w kołach i piastach Shimano, a także do piast DT Swiss i Mavic. Musieliśmy więc dozbroić koła w nowy bęben, aby zamontować kasetę. Warto o tym pamiętać, decydując się na przejście na nowy napęd. Dobra wiadomość jest jednak taka, że w ostatnim czasie Shimano ogłosiło zmianę kryteriów przyznawania licencji na technologię Micro Spline i zapewne wkrótce możemy się spodziewać wysypu piast z takimi bębnami od wielu producentów. Resztę komponentów zakłada się ,,po staremu”, a dzięki obejmie I-Spec EV otrzymujemy duży zakres regulacji położenia manetki, co bardzo nam się podoba. 

 

 

 

Poligon testowy

Napęd trafił do roweru, który regularnie bierze udział w maratonach MTB. Poza nimi czasami lata po górskich szlakach albo jeździ po interwałowej trasie XC z mnóstwem zmian biegów w trakcie. Jednym słowem - łatwo nie miał! Warto dodać, że został sprawdzony bardzo wszechstronnie - były interwałowe maratony, jak choćby Bikemaraton Obiszów, gdzie manetka zmiany biegów nie przestaje pracować przez cały dystans, bo zmiany tempa następują bez przerwy. Zaliczył Bikemaraton Karpacz - typowy górski wyścig w dobrych warunkach, czy Bikemaraton Ludwikowice Kłodzkie, który był tak błotnistą edycją, że każdy czytelnik, który tam był, już wie o czym mówimy i współczuje naszej testowej grupie. Do tego cztery mniejsze wyścigi, wycieczkowe jazdy w Beskidach i w Sudetach. Całość uzupełniały wspomniane treningi XC. Razem około 700 km w wymagającym terenie i stylu jazdy, który oczekuje precyzji, szybkości i pewności działania. 

Jazda

Zanim przejdziemy do opisywania poszczególnych komponentów, chcielibyśmy podzielić się z wami naszymi ogólnymi przemyśleniami. W zasadzie musimy zacząć od pochwał, bo te SLX’owi M7100 się zwyczajnie należą. Przez wspomniany okres napęd po prostu dobrze działał, a jego obsługa sprowadzała się do czyszczenia, smarowania i mikro korekt naciągu linki za pomocą śrubki baryłkowej w manetce. Była to praca pewna, skuteczna i taka której... w zasadzie się nie spodziewaliśmy. Wysoki poziom kultury pracy zaskakuje! Ani razu nie zdarzyło nam się, aby redukcja bądź wbicie twardszego biegu się nie powiodło. W obie strony SLX działa dość szybko i precyzyjnie. Praca jest cicha, a przede wszystkim pewna i zawsze skuteczna. Szybkość z jaką łańcuch przesuwa się po koronkach kasety jest wystarczająca do rywalizowania o podium w wyścigach i - tym bardziej - zwyczajnego jeżdżenia po górach. Zakres dostępnych przełożeń jest ogromny, a kultura zmiany biegów daleko lepsza, niż w przypadku grupy Sram GX Eagle, którą należy stawiać za bezpośredniego konkurenta SLX’a. Z istotnych spraw dodamy jeszcze, że łańcuch ani razu nie spadł nam z tarczy w korbie. Jedyne co nieco boli, szczególnie w kontekście ścigania się, to masa. Względem XT większość nadwagi tworzy sama kaseta, natomiast XTR to wagowo już zupełnie inna liga. Oczywiście między tymi trzema grupami różnice są nie tylko wagowe i jeśli kogoś stać, warto inwestować w XT (tu szczególnie dla manetki i kasety) oraz w XTR’a, gdzie czuć, że mamy do czynienia z high-endem w każdym calu. Natomiast w naszej opinii grupa SLX jest w stanie zaspokoić wymagania większości użytkowników rowerów MTB - od kolarzy ścigających się w maratonach, przez fanów ścieżkowej jazdy, aż po lekkie enduro. Nowy SLX to taki osprzętowy sweet spot, gdzie za relatywnie niską cenę otrzymujemy bardzo dużo, a potem płacimy już nieproporcjonalnie dużo za stosunkowo niewielkie usprawnienia. 

 

 

 

Przerzutka tylna

 

 

Przerzutka M7100, pasująca do kasety o rozpiętości koronek 10-51, ma oczywiście bardzo długi wózek z dużymi kółkami. Wydaje się on jednak nieco krótszy względem Srama Eagle’a. Nie udało nam się w niego zebrać przez 700 km żadnego patyka, co uznajemy za sukces - z pewnością również nasz, ale być może też sama konstrukcja wózka jest w jakiś sposób bardziej odporna na zbieranie  traw i gałązek z trasy. Działanie komponentu stoi na wysokim poziomie - mocne sprzęgło bardzo mocno stabilizuje i trzyma w ryzach łańcuch podczas jazdy na wertepach. Nic nie hałasuje w trakcie kręcenia po dziurach. Zmiany biegów są pewne, nieekstremalnie błyskawiczne, ale sprawne i wystarczająco szybkie, po prostu na dobrym poziomie. Najszybsze tam, gdzie skoki między ząbkami są małe, nieco wolniejsze na dużych koronkach kasety. Ani razu nie zdarzyło nam się oczekiwać, aż łańcuch leniwe przeskoczy na oczekiwaną zębatkę, a to duże zaskoczenie. Oczywiście wiemy, że to nie tylko zasługa przerzutki. Obserwując SLX przez ponad miesiąc spodziewamy się, że założenie manetki XT jeszcze bardziej przyspieszyłoby naszą testową grupę. W całym układzie napędowym przerzutka działaniem odstaje bardzo niewiele (jeśli w ogóle) od grup wyższych. SLX traci tylko na zastosowaniu cięższych materiałów, co w ogóle nie wpływa na jakość zmieniania przełożeń.

Manetka 

 

 

Z jednej strony mamy świetne opinie o całym zestawie M7100 i samej manetce również, ale jesteśmy świadomi, że prawdopodobnie głównym ogranicznikiem całej grupy jest właśnie ten komponent. Jej działanie jest bardzo poprawne, pod palcem dźwignie stawiają wyraźny opór, jednak na tyle łagodny, by klikanie nie męczyło palców. Skoki dźwigni są dość głębokie. Raczej nie może być mowy o przypadkowym naciśnięciu i niechcianej zmianie biegów. Charakter pracy nie jest tak brutalny i twardy jak w Sramie, ale jednocześnie, wydaje się być ,,mocniejszy”, niż w starszej generacji. Nam praca dźwigni odpowiadała, choć - tak jak pisaliśmy na początku - jesteśmy świadomi, że tu są główne ograniczenia M7100. Redukować można o 3 biegi, natomiast nawet przy czystym pancerzu i nowej lince, ruch kciuka potrzebny do wykonania tej operacji jest na tyle duży i wymagający, że woleliśmy kliknąć trzykrotnie. Na twardszy bieg można zrzucić tylko o jedną koronkę, co zapewne nieco mniej spodoba się kolarzom jeżdżącym w bardzo interwałowym terenie, czy lubiącym szybkie starty i finisze. Generalnie we wspomnianym wcześniej stylu jazdy (głównie XCM) absolutnie to nie przeszkadza. Mieliśmy okazję zapoznać się z XT i wiemy, że skoki dźwigni i szybkość pracy tamtej manetki jest trochę jak sportowa skrzynia biegów w porównaniu do cywilnej. Pytanie jednak brzmi: czy jest to potrzebne większości z nas? Dobrze jest być świadomym różnic, warto pamiętać, że można akurat ten jeden element w grupie wymienić na wyższy, ale trzeba też śmiało powiedzieć, że SLX jest wystarczający do wygrywania wyścigów. Działa zwyczajnie, ale dobrze. Dodatkowym atutem i małą ciekawostką jest jej niższa masa, aniżeli tej z grupy XT. Cyngle mają antypoślizgowe żłobienia, co poprawia grip między palcami, a manetką - sprawdziliśmy w masakrycznym błocie. Testowaliśmy wariant na wspólnej obejmie z klamkami SLX (I-Spec EV) i rozwiązanie to - poza poprawą estetyki kokpitu - gwarantuje dużą możliwość regulacji na boki oraz pochylenia manetki do nas lub w przeciwnym kierunku, co wpłynie na kąt pod jakim cyngle są usytuowane względem naszej dłoni. Z ważnych kwestii dla użytkownika warto jeszcze wymienić, że dostęp do śruby baryłkowej, którą reguluje się naciąg linki tylnej przerzutki jest łatwy, a sama śrubka chodzi dosyć lekko. Wszelkich korekt można śmiało dokonywać w trakcie jazdy. 

Mechanizm korbowy

 

 

O samej korbie wspomnieliśmy już kilka słów w akapicie poświęconym wrażeniom z montażu testowej grupy. Konstrukcja ramion SLX’a, czyli technologia Hollowtech II, sprawia, że mamy do czynienia z bardzo lekką konstrukcją - to godne uwagi szczególnie zważywszy cenę, za jaką korba jest oferowana. Dodatkowo jest bardzo sztywna i zapewnia bezkompromisowy transfer mocy z pedałów na napęd. Jej wykończenie zdaje się być trwałe i odporne na lekkie otarcia, a jedyne miejsca, gdzie widać gołe aluminium, to punkty, które uderzyły o głazy podczas atakowania kamienistych, górskich szlaków. Zębatka w naszym testowym egzemplarzu miała 34 zęby, które przez okres testu nie zużyły się zanadto - częściowemu przetarciu uległa jedynie zewnętrzna, czarna powłoka. Kształt zębów został zaprojektowany specjalnie pod kątem nowego, 12-rzędowego łańcucha, który w dobrych warunkach pracuje na koronce bardzo cicho. Podoba nam się również, że na maksymalnych przekosach łagodne szczyty zębów nie trą zanadto o łańcuch i nie ma się wrażenia, aby tam napęd stawiał większy opór. W trakcie błotnej masakry, którą zaliczyliśmy, łańcuch - rzecz jasna - pracował na tarczy korby dość głośno, ale ani razu nie trafiło nam się jego podwinięcie, bądź zaciągnięce. W zasadzie nie możemy się do niczego przyczepić, bo cały mechanizm korbowy po prostu spełniał swoje zadanie w stu procentach bezbłędnie. 

Kaseta i łańcuch

 
 

 

Na deser zostawiliśmy sobie nową kasetę oraz łańcuch. Tym komponentom należą się pochwały, albowiem w naszym odczuciu, znacząco wpływają na jakość i wysoką kulturę pracy napędu. Oględziny kasety wykazują, że zęby dokładnie powycinano i wyfrezowano, przygotowując rampy służące do wspomagania łańcucha zarówno we wrzucaniu, jak i zrzucaniu łańcucha pomiędzy koronkami kasety. Podobnie jak same płytki łańcucha, którym nadano charakterystyczny kształt. Już od pierwszych jazd czuć, że spasowanie i współpraca nowego łańcucha z 12-rzędową kasetą jest bardzo precyzyjne i płynne. Biegi przeskakują lekko, łatwo i zdecydowanie zarazem, a jednocześnie dość cicho i bez trzasków, czy innych niepożądanych dźwięków. Mamy za sobą wiele objeżdżonych napędów 1x12 i wiemy, że często daleko im do super precyzyjnej pracy. Są wrażliwe, ponieważ skoki między koronkami są minimalne (minimalny ciąg linki), a dodatkowo długi wózek tworzy na dolnym kółku dużą dźwignię, więc nawet minimalne zgięcie haka powoduje słabą pracę przerzutek. W SLX, który ma przejechane już ponad 700 km i jest podstawową 12-rzędową grupą Shimano, napęd działa rewelacyjnie. Ani razu nie zdarzyło nam się, aby coś nie wskoczyło, coś przeskoczyło, czy cokolwiek zwlekało. Dodatkowo, napęd nie jest głośny. Warto dodać, że już po pierwszych 70 kilometrach i jednym starcie w wyścigu na kasecie widoczne były małe zadziory, jednak - jeśli kaseta zachowuje się tak jak jednostkowy SLX - spokojnie powinna, mimo tego, pojeździć kilka tysięcy kilometrów i przyjąć kilka kolejnych łańcuchów. Sprawdzaliśmy też zużycie łańcucha - po przejechanych 700 kilometrach kwalifikuje się on już do wymiany. 

Hamulce 

 
 

 

Zaciski i klamki nowego SLX’a zostały zaciągnięte do nowej grupy wprost z wersji M7000. To sprawdzona dwu-tłoczkowa konstrukcja zacisków, która dobrze współpracuje z klamkami o niewielkich i bardzo ergonomicznych dźwigniach, które mają na pokładzie wszelkie niezbędne ambitnym amatorom MTB regulacje. Wszystko jest na pozór podobne do poprzedniej grupy, poza jednym elementem, który mocno wpływa na sztywność całej klamki. O tym właśnie nie wspomnieliśmy podczas prezentacji video… W M7100, wzorem XTR’a i XT, obejmy mocujące odsunięto w stronę środka kierownicy, a tuż przy chwycie zastosowano dodatkowy punkt oparcia klamki o kierownicę. Tym samym obecnie kontaktuje się ona z kierownicą w dwóch miejscach (tym nowym punktem oraz obejmą) i wyraźnie czuć podczas jazdy, że klamka jest sztywniejsza, choć faktycznie sztywniejszy jest oczywiście sam korpus i przy mocnym hamowaniu nie poddaje się tak, jak dawniej. Wpływa to na poczucie większej precyzji i stanowi małe, ale miłe usprawnienie. Może nie podnosi znacząco naszych możliwości spowalniania, ale jest odczuwalne jako zwiększenie jakości pracy naszego centrum dowodzenia i czucia hamulców.

 

 

W kwestii pracy nie mamy się do czego przyczepić - bardzo wygodne, małe klamki doskonale leżą w palcach. Modulacja jest łatwa do wyczucia i wyraźnie widzimy, że im mocniej naciskamy, tym mocniej układ spowalnia. Siły hamowania dotychczas nam nie zabrakło, podobnie jak nie udało nam się znacząco przegrzać układu. Zaobserwowaliśmy jednak ciekawą rzecz. Poprzednio, kiedy używaliśmy zacisków XT, zdarzało nam się, że klamka mocno twardniała wraz ze wzrostem temperatury w układzie. Tutaj z kolei podczas pokonywania podobnych tras nie miało to miejsca. Hamulce SLX, mimo że na oko widać, iż są nieco ,,taniej” wykończone, niż XT, w trakcie naszych jazd sprawdziły się bardzo dobrze i w zasadzie nie możemy powiedzieć, by czymkolwiek (poza regulacjami, których w XT jest więcej) odbiegały od droższych braci. Po około 550 terenowych kilometrach przedni hamulec wymagał uzupełnienia oleju mineralnego. Tył nie wymagał jakichkolwiek prac serwisowych.

Podsumowanie

Jesteśmy pod dużym wrażeniem, jak dobra i bezobsługowa jest nowa grupa. W zasadzie po montażu po prostu cieszyliśmy się bezbłędnie działającym napędem i mocnymi hamulcami. Do tego zapewnia ogromny zakres przełożeń, który sprawia, że ciężko wyobrazić sobie moment, kiedy zabraknie nam obrotu. Grupa jest kompletna, a każdy komponent zwyczajnie dobrze działa. Sprawdziliśmy to zarówno podczas mocnej jazdy po górach, jak również na trasach wyścigów. Oczywiście dla wielu ograniczeniem będzie dość wysoka masa, jednak tutaj wiele pomoże wymiana kasety na tą z grupy XT. Z kolei, dla oczekujących bardziej dynamicznej pracy manetki, dobrym posunięciem może być uzpełnienie grupy SLX o manetkę XT. W naszej opinii są to jednak ruchy zbyteczne, bo to co oferuje M7100 jest absolutnie wystarczające, by w trakcie jazdy nie myśleć o napędzie i hamulcach, tylko cieszyć się trailami, widokami lub skupić się na rywalizacji. 

 

Ceny poszczególnych komponentów:

  • Przerzutka tylna - 292 zł
  • Manetka - 160 zł
  • Mechanizm korbowy, bez zębatki i wkładu suportu - 422 zł
  • Zębatka - 177 zł 
  • Kaseta - 459 zł
  • Łańcuch - 133 zł
  • Kompletny hamulec tylny: 447 zł
  • Kompletny hamulec przedni: 425 zł

 

Strona dystrybutora: Shimano MTB Polska

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj