Trek Slash+: premierowe e-MTB enduro z lekkim wspomaganiem

Trek zaprezentował całkiem nową linię e-MTB - poznajcie Treka Slash+ czyli e-endurówkę w lekkim wspomaganiem od TQ

Drukuj

Czasy kiedy enduro kojarzyło się głównie z jazdą w dół odchodzą w zapomnienie! Trek zaprezentował właśnie całkiem nową linię e-MTB z segmentu enduro - poznajcie model Slash+ z lekkim systemem wspomagania od TQ i zawieszeniem typu high-pivot. Ciekawostek jest tu o wiele więcej!

Amerykański producent zaprezentował właśnie całkiem nową linię rowerów elektrycznych - na kanwie cenionej w świecie enduro konstrukcji modelu Slash zbudowano elektryczną endurówkę w postaci modelu Slash+. Podobieństw na linii obu modeli jest sporo, szczególnie że Trek w nowym Slashu+ zastosował niewielkich rozmiarów silnik TQ, który nie ingeruje mocno w konstrukcję klasycznego roweru i gwarantuje bardzo naturalne odczucia z jazdy. Idea stojąca za modelem Slash+ jest oczywista - widać, że Trek chciał zachować jak najwięcej charakteru "analogowego" Slasha, dając jednocześnie riderom możliwość jeszcze dłuższego katowania traili. Zapowiada się bardzo ciekawie, bo klasyczny Slash ostatniej generacji zapadł nam w pamięć jako zaskakująco dobrze podjeżdżające enduro, a teraz wzbogacony o wspomaganie systemu e-bike pozwoli podjechać i zjechać jeszcze więcej. Rachunek jest prosty - Slash+ daje nam jeszcze więcej radości z jazdy!

 

 

 

 

Zobacz też:

 

 

Kluczowe cechy ramy

Trek Slash+ bazuje na ramie wykonanej z włókna węglowego, która podobnie jak najnowszy Slash generacji 6. (którego mieliśmy okazję testować - link do materiału znajdziecie powyżej) oferuje zawieszenie typu high-pivot. Zarówno z przodu, jak i z tyłu spotykamy 170 mm skoku. High-pivot słynie w zasadzie z bezkonkurencyjnej czułości, co na szlaku przekłada się na uczucie ciągłego przyklejenia do ścieżki - więcej o tym, jak high-pivot działa w praktyce znajdziecie we wspomnianym teście klasycznego Slasha. Warto dodać, że w zawieszeniu high-pivot każdy jego element wpływa na charakter pracy - dlatego sporo uwagi przywiązano np. do rozmiarów kółeczek w prowadnicach. Górna prowadnica ma duże kółeczko o 19 zębach, które eliminuje problem kopania w korby i wspomaga efektywne pedałowanie. Seryjnie Slash+ stoi na zestawie kół mullet (29" z przodu, 27,5" z tyłu - za wyjątkiem rozmiarów ramy S, które stoją na kołach 27,5"). 

 

 
 

 

 

Kolejnym podobieństwem nowego elektryka do analogowego Slasha są możliwości zmiany ustawień geometrii czy charakterystyki pracy zawieszenia. Otóż do Slasha+ możemy dokupić zestaw sterów, który pozwala na 1-stopniową zmianę geometrii - albo na bardziej płaską, albo na bardziej stromą. Jeśli chodzi o regulację pracy zawieszenia - za sprawą insertu zlokalizowanego w miejscu montażu dampera do ramy możemy lawirować pomiędzy ustawieniem bardziej lub mniej progresywnym. Wystarczy zmienić orientację specjalnego insertu w ramie, co powoduje zmianę współczynnika dźwigni. Mniej progresywne ustawienie, w jakim Slash+ występuje seryjnie, jest odpowiednie dla większości riderów używających damperów powietrznych. Bardziej progresywne ustawienie polecane jest osobom o bardzo agresywnym stylu jazdy i... bardzo dobrze pasuje do charakteru pracy tłumików sprężynowych. 

 

 
 

 

 

Jeśli chodzi o geometrię, to Slash+ posiada kąt głowy ramy na poziomie 63,5 stopni - płasko, podobnie jak w jego analogowym odpowiedniku. Reach w rozmiarze M wynosi 448 mm. Efektywny kąt rury podsiodłowej to około 77 stopni zależnie od rozmiaru - ta wartość pozwoli na wygodne i efektywne pedałowanie. Geometria wzorowana na klasycznym odpowiedniku jasno pokazuje, że Slash+ zaprojektowany został do jazdy po najtrudniejszych ścieżkach - pełnię swojego potencjalu pokaże na dużych stromiznach pokonywanych szybko, na wszelkiego rodzaju dropach, ale i na naturalnym podłożu usianym korzeniami i kamieniami, gdzie high-pivot zrobi odpowiednią robotę. Z drugiej strony, wnioskując po naszych doświadczeniach z testu klasycznego Slasha, na Slashu+ będziemy mogli naprawdę wygodnie podjeżdżać - praktycznie tak, jak na rowerze ścieżkowym. Warto dodać, że w rozmiarówce modeli Slash+ zrezygnowano z rozmiaru ramy ML. Wartość chainstayu rośnie tu wraz z rozmiarówką, żeby zachować takie same właściwości jezdne dla wszystkich rozmiarów.

 

 

 

 

System wspomagania

Trek po raz kolejny stawia na lekki silnik od TQ, który stosował już chociażby w modelu EXe. Jednostka TQ-HPR50 oferuje 50 Nm momentu obrotowego i słynie z bardzo naturalnego charakteru pracy oraz bardzo cichej pracy. Do tego jest kompaktowy, dlatego Trek Slash+ nie tylko mógł zachować wymiary geometrii bliskie klasycznemu rowerowi, ale i wygląda jak analogowy sprzęt. Producent z Wisconsin postawił w Slashu+ na większą względem EXe baterię - akumulator o pojemności 580 Wh w całości zabudowano w dolną rurę ramy, ale zachowano możliwość jej demontażu - robimy to od dołu ramy przy użyciu klucza imbusowego. Trzeba przyznać, że rozmiar dolnej rury ramy praktycznie w ogóle nie zdradza, że w środku znajduje się bateria! Dodatkowo do Slasha+ można dodać zewnętrzną baterię montowaną w miejscu koszyka na bidon - w ten sposób uzyskujemy dodatkowe 160 Wh pojemności baterii. 

 

 
 

 

 

Minimalistyczny wyświetlacz systemu TQ wkomponowany jest w górną rurę ramy - jego ekrany można programować poprzez aplikację Treka. Całość systemu obsługujemy manetką zlokalizowaną na kierownicy. 

 

 
 

 

 

Linia modelowa

W gronie modeli Trek Slash+ znajdziemy dwa warianty wyposażenia - Slash+ 9.7 bazujący na komponentach z grupy Shimano SLX i XT (cena 35 699 zł) lub topową wersję 9.9 z elektronicznym, bezprzewodowo obsługiwanym napędem SRAM X0 AXS (cena 53 599 zł). Wszystkie modele można zobaczyć już na stronie producenta oraz nabyć w sieci dealerskiej marki.  

Strona producenta: trekbikes.com

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj