Test: Niedrogi rower gravelowy Tabou Gravo

Sprawdź, jak w terenie i na szosie spisuje się budżetowy rower szutrowy Tabou Gravo.

Drukuj
Rower gravelowy Tabou Gravo w akcji Michał Kuczyński

Gravo to jeden z najtańszych graveli dostępnych na rynku. Wygląda przy tym rasowo, a jego cechy mogą sprawić, że spodoba się wielu osobom szukającym uniwersalnego roweru.

Galeria
Galeria: Szutrowy Tabou Gravo Zobacz pełną galerię

Tabou jest polskim producentem, który zdecydowanie najmocniej czuje się w segmencie rowerów rekreacyjnych. Ich kolekcja dedykowana jest dla szerokiego grona odbiorców - przede wszystkim początkujących i średniozaawansowanych rowerzystów oraz dla osób, które traktują rower jako środek transportu. Nie dziwi więc fakt, że znakiem rozpoznawczym jednośladów z ich oferty jest zazwyczaj bardzo korzystny stosunek wyposażenia i jakości do ceny roweru. Dodatkowo na plus zaliczamy też fakt, że w Tabou zawsze otrzymujemy dożywotnią gwarancję na ramę i aż 3-letnią na osprzęt. 

Tym razem do redakcji na testy zawitał kolejny już w tym roku rower ze stajni Tabou, który również wpisuje się w powyższy schemat. Gravo jest bowiem solidnie wyposażonym gravelem, który jest też jednym z niewielu tego typu rowerów na rynku w cenie poniżej 3000 zł. Sprawdziliśmy go więc w szutrowo-szosowym zastosowaniu oraz podczas pokonywania commutingowych odcinków miejskich.

Podstawowy rower gravelowy - dla kogo?

Ponieważ Gravo to jeden z najtańszych rowerów szutrowych dostępnych na rynku, warto naszą recenzję zacząć od spraw zupełnie podstawowych, czyli ustalenia, że to sprzęt, który - owszem - oparty jest od A do Z o podstawowe komponenty, ale z zachowaniem wszelkich obowiązujących standardów. Mamy więc do czynienia z konstrukcją, która jest pełnoprawnym gravelem i pozwala poczuć szosową szybkość z terenową dzielnością w pełnej krasie i zachowaniem pożądanej ergonomii bez różnego rodzaju półśrodków. Co mamy na myśli? Zdarza się, że w części podobnych konstrukcji nie znajdziemy klamkomanetek albo znajdziemy mało ergonomiczne warianty 2x7, w których trzymając kierownicę w dolnym chwycie dokonacie jedynie redukcji biegu z tyłu, a na twardszą koronkę już nie zrzucicie. To może mało istotne detale z punktu widzenia rekreacji, ale warte podkreślenia w kontekście tej recenzji - Gravo jest bowiem podstawowy, ale wydaje się też po prostu kompletny w gravelowych kategoriach.

Na wstępie spotkania z szutrówką powinniśmy zadać sobie podstawowe pytanie - czy w ogóle potrzebujemy i szukamy gravela? To naturalnie nie przedmiot rozważań tego artykułu, natomiast warto mieć jednak z tyłu głowy, że każdy rower szutrowy będzie nastawiony na szybkość, jednak pozbawiony będzie też tak wygodnej pozycji i komfortu tłumienia drgań, jak choćby cross czy trekking. Tutaj kupujemy sportową szybkość i crossowo-trekkingową uniwersalność, kosztem nieco niższego komfortu. Celowo jednak o tym piszemy, bo mając około 3000 zł w kieszeni będziecie z pewnością rozważać alternatywne opcje. My chcemy abyście pamiętali, że wybierając rower z kierownicą typu baranek kierujecie waszą uwagę w stronę bardziej sportowej i aktywnej jazdy, a Gravo to jeden z tych rowerów na rynku, które pozwalają wjechać w świat graveli stosunkowo tanio. Jak więc Gravo wypada w praktyce? Śpieszymy z odpowiedziami.

 

 

 

Rama i widelec

 
 

 

Podstawą Gravo jest aluminiowa rama, której rury mają przekroje o zmiennych kształtach. Nie wiemy czy takie uformowanie było celowe i czemuś służyło, ale z pewnością budzi to (dobre) skojarzenia z bardziej zaawansowanymi ramami. Każdy proces obróbki kosztuje, a skoro tutaj zastosowano ich sporo, to znaczy, że rama jest nie jest jedynie podstawową konstrukcją. Ze spraw, które mogą być odczuwalne w trakcie jazdy, na pewno warto wymienić, że górne widełki tylnego trójkąta są połączone z rurą podsiodłową dość nisko. Takie rozwiązanie bardzo pozytywnie wpływa na ich zdolności tłumiące. W Gravo faktycznie czuć dobre rozpraszanie drgań, na pewno bardzo dużą ich część bierze na siebie siodło z solidną ilością wyściółki i opony o szerokości 38 mm, ale rama też zdaje się robić swoje. Tabou jest zdecydowanie wygodny podczas jazdy na siedząco po wertepach

W ramie Gravo spotykamy wewnętrznie poprowadzone linki przez dolną rurę ramy, co naturalnie podnosi estetykę całej konstrukcji oraz nadaje jej więcej szlachetności. Gravo ma też komplet otworów montażowych. Śmiało przyjmie do siebie pełne błotniki na drutach oraz bagażnik - jakże cenne akcesoria do podróżowania i commutingu. 

 
 

 

Widelec w Tabou został wykonany w oparciu o karbonowe widełki, które połączono z aluminiową rurą sterową - cieszy obecność włókna węglowego, choć sama rura sterowa przenosi sporo drgań kierownicę - co jest normalne w tej półce cenowej. Tłumienie nie jest złe - ponownie sporo robi szeroka opona - ale podczas jazdy na zjazdach z wertepami czuć, że kierownica trochę ,,bije po rękach”. 

Chwała za Shimano Claris

Napęd oparto o podstawową dwublatową korbę Shimano i 8-biegową kasetę oraz przerzutki i manetki z grupy Shimano Claris. Te ostatnie w znakomitym stopniu podnoszą ogólną jakość i ocenę całego roweru. Zresztą, tak na marginesie, zapewne są jego najdroższą składową. Świetnie leżą w dłoniach, a ich dźwignie lekko i precyzyjnie pracują. Trzymając je spędza się na Gravo większość czasu, dlatego niezwykle doceniamy jak wygodnie podpierają ręce i że w zasadzie na tym polu nie odbiegają od droższych modeli Shimano. Stanowią super ważny punkt kontaktu ridera z rowerem, który odpowiada zarówno za komfort i jakość sterowania rowerem.

 

 

Samo działanie przerzutek jest jak najbardziej poprawne i wystarczające do szutrowej jazdy, biegi da się zredukować pod obciążeniem na podjazdach, na płaskim wchodzą lekko. Jedyne z czym Claris sobie nie poradzi to takie typowo przełajowe mieszanie biegam o kilka na raz. Wtedy czuć, że mamy do czynienia z bardzo podstawowym osprzętem. Przełożenia, które uzyskujemy z korby o tarczach 50/34 i kasety 11-30 są twarde, nawet nieco zbyt twarde. Powodem takiego stanu rzeczy zapewne jest brak najtańszych korb z gravelowym stopniowaniem. Fakty są więc takie, że korba ma zębatki o szosowym rozmiarze. Na blacie 50T będziemy jeździć głównie po szosie i płaskich szutrach dobrej jakości. Na resztę trasy raczej zostaje mała zębatka o 34 zębach. Ponieważ rower nie należy do najlżejszych podczas stromych wspinaczek chciałoby się mieć bardziej miękkie przełożenia. W kontekście mniej wytrenowanych osób warto mieć to na uwadze. Na płaskich i pagórkowatych trasach biegów nie brakuje, ale już w bardziej górskim ukształtowaniu terenu może być za twardo. 

Pozostałe wyposażenie

 
 

 

Tarczowe hamulce mechaniczne to Shimano R317, po dotarciu hamują skutecznie, choć wymagają nieco siły do zatrzymania się z dużej prędkości na stromych zjazdach. Są całkiem dobre i łatwo dozuje się im siłę hamowania. Koła mają wysoki, stożkowy profil obręczy. Taki kształt wróży długie użytkowanie bez centrowania, nam nie udało się ich skrzywić, co potwierdza ich domniemaną wytrzymałość. Obręcze mają 17 mm wewnętrznej szerokości, nie jest to mało, choć chciałoby się nieco więcej dla szerokich gravelowych opon. Czuć, że ogumienie o szerokości 38 mm potrzebuje na tych felgach nieco więcej powietrza, aby nie zawijać się na zakrętach. Zastosowane opony to Schwalbe CX Comp - mają bardzo przyjazny bieżnik, a dość gładki jego środek lekko się toczy. Dzięki temu, jak już się rozpędzimy, rower łatwo utrzymuje wysoką prędkość i pozwala zapomnieć, że jedziemy sprzętem wciąż bardzo podstawowym. Z kolei boczne klocki w Schwalbe są wysokie i dobrze podpierają w zakrętach. Na tych oponach moża polegać zarówno na asfaltach i szybkich nawierzchniach, jak również w cięższym, leśnym terenie. Znowu duży plus dla Tabou - podobnie jak w przypadku wygodnego siodła i klamkomanetek, które stanowią podparcie dla ciała, tak w odniesieniu do opon stanowiących podparcie dla roweru dokonano dobrych wyborów. To znacząco podnosi jakość jazdy i końcową ocenę całego roweru - szczególnie tak prostego w konstrukcji jak gravel, gdzie brak amortyzacji winduje wartość opon i punktów kontaktu ciała z rowerem. Słowo należy się jeszcze kierownicy i owijce. Producent ustawia ją tak, aby dolny chwyt był bardzo przyjazny początkującym użytkownikom. Daje dobre oparcie podczas hamowania. Górny chwyt jest z kolei dość cienki, a sama owijka to jakiś korkowy model - dobrze leży w dłoniach, nawet gdy te są spocone. My jednak większość czasu spędzaliśmy z dłońmi na łapach. 

 

 

 

Pozycja i komfort

 

 

Na Gravo zasiada się komfortowo, choć pozycja jest dość sportowa. W zasadzie celniej należałoby powiedzieć, że może być sportowa. Fabrycznie bowiem rower ma sporo podkładek pod mostkiem i siedzimy mało pochyleni, ale to zostawia sporo pola manewru tym użytkownikom, którzy zechcą je wyjąć spod wspornika i pochylić się mocniej na kierownicę. My sprawdziliśmy go najpierw w wysokiej pozycji - ta sprawdzi się wśród typowo rekreacyjnych riderów, ale już po pierwszej jeździe mocno obniżyliśmy mostek, co znacząco poprawiło jakość prowadzenia roweru. O tym jednak zaraz. Pozycja po obniżeniu jest podobna do przełajowej, siedzi się ,,w rowerze”, a to znacząco ułatwia panowanie nad rowerem w cięższym terenie. 

 

 

Sylwetka kolarza jest stosunkowo pochylona, tak jak to jest zwykle w przypadku graveli. Do turystyki Tabou ma w ofercie świetne crossy i trekkingi, z kolei na Gravo siedzimy bardziej wyciągnięci i pochyleni, a rower po prostu układa nas w stosunkowo agresywnej pozycji. To procentuje podczas pedałowania w mocnym tempie oraz w trakcie jazdy z wysoką prędkością, kiedy taka aerodynamiczna pozycja jest zwyczajnie najbardziej efektywna. 

Sam komfort w aspekcie ,,amortyzowania” nierówności jest całkiem wysoki. Największą robotę wykonują tutaj opony oraz siodło, ale cała reszta też dokłada swoje trzy grosze, bo Gravo jako całość jest wystarczająco komfortowy na szutrowo-leśnych wyprawach. Zważywszy, że to konstrukcja w przeważającej większości oparta na aluminium jest nawet bardziej komfortowo, niż się tego spodziewaliśmy. 

Jazda i prowadzenie

Wspomniane ,,siedzenie w rowerze”, czyli rozkład masy powodujący dobre dociążenie środka i przodu roweru sprawia, że Gravo jest bardzo posłuszny na ruchy ciała. Pozostaje łatwy do wyczucia i opanowania, a do tego świetnie skręca. Przyznamy szczerze, że dał nam zaskakująco dużo frajdy na krętych, płaskich leśnych ścieżkach. Posłusznie reagując na ruchy ciała pozwala cieszyć się flow z jazdy. Czuć też, że geometria jest dosyć agresywna, bliższa przełajowej, niż ścieżkowo-gravelowej. Rower - jak już podkreślaliśmy - jest bardzo skrętny, ale za to nieco mniej stabilny na stromych zjazdach i bardzo stromych podjazdach. Stąd łatwo wywnioskować, że najwięcej frajdy odnajdziemy na nim w łatwym terenie (czyli zapewne tam, gdzie spędzicie nim 99% czasu). W zastosowaniu wycieczkowym na pagórkowatych trasach ten styl prowadzenia sprawdza się perfekcyjnie. 

Dynamika

 

 

Na polu ogólnej szybkości roweru najczęściej występuje silna korelacja dynamiki z ceną. Podobnie jest tutaj. Oczywiście czuć, że mamy do czynienia z rowerem entry level. Jako całość Tabou jest dość ciężki, a same koła też nie prezentują wagi piórkowej. To nic zaskakującego, ale przechodząc z roweru za 10 czy 15 tysięcy złotych wyraźnie czuć różnicę w dynamice przyspieszania oraz jakości i szybkości podjeżdżania. Z drugiej strony porównując go z crossem lub trekkingiem w podobnej cenie (3000 zł) czuć, że Gravo jest wyraźnie szybszy. Wracając do słów z początku całej recenzji - mając do dyspozycji taki budżet Gravo sprawdzi się u osób, którzy szukają roweru szybkiego. Natomiast należy jednocześnie pamiętać, że - w porównaniu do droższych graveli - jest to rower nieco ospały w przyspieszaniu za sprawą swojej masy. Warto też dodać, że Tabou już rozpędzony ładnie utrzymuje prędkość, lekko i sprawnie się toczy i znowu - bije tym na głowę crossy, trekkingi czy górale w podobnej cenie. 

Podsumowanie 

Tabou Gravo to sprawny i przyjemny w prowadzeniu gravel, który sprawdza się w zarówno w szutrowym, szosowym, jak i commutingowym zastosowaniu. Jest komfortowy, łatwy do opanowania i wyczucia, a w terenowej jeździe oferuje skrętne prowadzenie, które bardzo nam się podobało. To wszystko razem sprawia, że Gravo daje dużo frajdy z jazdy i zwyczajnie pozwala się dobrze pobawić na wycieczce. Nie spodziwajmy się po nim niesamowicie sportowych osiągów czy szosowej dynamiki, ale na pewno będzie to szybszy rower, niż trekking, góral czy cross w podobnej cenie. Podobnie w kwestii jakości i precyzji działania komponentów - nie będą takie, jak w przypadku roweru za 5-6 tys. zł, ale jako całość Gravo działa nawet w cięższym terenie i sprawdza się dobrze w swoim zastosowaniu. Jeśli szukamy roweru szutrowego, który nie zrujnuje budżetu, śmiało można rozpocząć z nim swoją gravelową przygodę.

 

Tabou GRAVO

  • Cena: 2899.00 PLN
  • Masa: 12,44 kg (bez pedałów)
  • Opis ramy: 700C / ALU / HYDROFORMING
  • Materiał: Aluminium
  • Widelec/amortyzator przedni: Karbon / Aluminium
  • Grupa napędowa: Shimano Claris
  • Przerzutka przednia: SHIMANO CLARIS R2000
  • Przerzutka tylna: SHIMANO CLARIS R2000
  • Ilość blatów i koronek: '2x8
  • Mechanizm korbowy: SHIMANO CLARIS R2000 / 50/34T
  • Suport: CARTRIDGE
  • Kaseta: SHIMANO HG31 / 11-30T
  • Łańcuch: KMC Z-8
  • Pedały: ALU
  • Rozmiar kół: 28" (700C)
  • Obręcze: ALU
  • Opony: SCHWALBE CX COMP / 700x38C
  • Manetki: SHIMANO CLARIS R2000
  • Dźwignie hamulca: SHIMANO ST-EF500
  • Hamulce: SHIMANO R317
  • Typ hamulców: Tarczowe mechaniczne
  • Kierownica: ALU / 400MM (48), 420MM (53), 440MM (58)
  • Owijka: VELO
  • Mostek: ALU / 75MM (48,53), 90MM (58)
  • Stery: NECO
  • Siodełko: ACTIVE
  • Wspornik siodełka: ALU
ROWERY Tabou

 

Strona producenta: www.tabou.pl