Trailówki i ścieżkowce od dobrych kilku sezonów uznawane są za najbardziej wszechstronną kategorię wśród rowerów MTB. Wydaje się, że nawet premiery kolejnych rowerów z pogranicza XC i trailu, które w skali imponującej rozszerzyły swoje zjazdowe możliwości, nie zagraża pewnej rynkowej pozycji ścieżkowców. I nie ma w powyższym nic dziwnego - ku naszemu zadowoleniu w polskich górach i regionach przygranicznych nabudowało się w ostatnich latach tyle ciekawych ścieżek, że posiadanie w swoim garażu własnej trailówki stało się uzasadnione. Zatem jeśli ktoś przekłada ponad superlekką wagę roweru jego zjazdowy potencjał i jednocześnie ceni nadal dość duże zdolności do podjeżdżania, jeśli ktoś lubi wybrać się na całodniową włóczęgę po górach i jednocześnie szuka więcej szybkości na zjazdach, pewnie kieruje wzrok właśnie w stronę ścieżkowców.
Rynek trailówek jest nasycony po brzegi - tak, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jest to jednak kategoria dość szeroka, a granice jej często się zacierają. Podobnie sprawa ma się z cenami - znajdziemy w ofertach budżetowe hardtaile o geometrii sprzyjającej pokonywaniu bardziej technicznych górskich szlaków, znajdziemy też carbonowe konstrukcje z pełnym zawieszeniem, którymi spokojnie możemy stanąć na starcie zawodów i jednocześnie czuć esencję zabawowego, zjazdowego potencjału trailówki. Pośrodku drabinki budżetowej w omawianym segmencie stoi bohater tego materiału, a więc rower z pełnym zawieszeniem, ale zbudowany na ramie aluminiowej - to Kellys Thorx w wersji 30 w wersji z kołem 29", bazujący na tym samym systemie zawieszenia, co bardziej znany, endurowy full Swag.
Szczerze mówiąc do testu tego modelu podeszliśmy z niesprawiedliwym z naszej strony dystansem. Otóż o ile Kellys jako producent kojarzy nam się głównie w kategoriach specjalisty od właśnie grawitacyjnego MTB (wystarczy spojrzeć na zjazdowy team fabryczny słowackiej marki lub jej zaangażowanie w lokalną scenę enduro), o tyle z trailówkami tego producenta mieliśmy różne doświadczenia - mamy tu na myśli carbonowy model Eraser (dziś już niedostępny w ofercie), który podczas testu kilka lat temu pokazywał raczej bardzo zachowawcze podejście do budowy roweru ścieżkowego. Powyższe niekoniecznie dobre wrażenia miał rozwiać nowy Thorx i zresztą od początku naszego spotkania obiecywał sporo - zapowiadał się jako taki solidny "Volkswagen" ze średniej półki cenowej, dzięki któremu przeciętny Kowalski będzie mógł zaznać wszelkich plusów tego, co rozumie się pod pojęciem nowoczesnej, progresywnej geometrii roweru z pełnym zawieszeniem. Czas na szczegóły!
Rama i system zawieszenia
U podstaw Thorxa stoi rama - w całości zbudowana z aluminium, które pozwala utrzymać cenę roweru w ryzach. Thorx może się podobać, bo chociaż w jego konstrukcji dzieje się sporo, to dużo też w ramie rur o prostych kształtach, które designersko kształtują cały rower. Do tego stopnia, że patrząc chociażby na górną rurę czy kształt sterówki możnaby pomyśleć, że mamy do czynienia z jakąś wysublimowaną stalówką.
Pisząc, że "dzieje się sporo", mamy oczywiście na myśli fakt obcowania z fullem o dość skomplikowanym konstrukcyjnie systemie zawieszenia Think Link. Kellys obiecuje, że powyższy system zawieszenia (przypomnijmy - taki znajdziemy też w Swagu) jest wzorowo odizolowany od pracy napędu czy układu hamulcowego. Kinematycznie mamy tu do czynienia z wirtualnym punktem obrotu. Skok zawieszenia tylnego Thorxa to 140 mm, co sytuuje tego fulla po stronie bardziej agresywnie zorientowanych ścieżkowców, nawet z lekkim endurowym zacięciem. Z przodu czeka na nas widelec o skoku 150 mm, zatem w parze z dużym kołem Thorx już na papierze obiecuje bardzo duże zdolności radzenia sobie z nawet wymagającymi technicznie zjazdami w górach.
No właśnie - warto to doprecyzować - Thorx w rozmiarze S i M dostępny jest z kołem 27,5", a także 29" dla rozmiaru M i L. Użytkownicy rozmiaru średniego mogą więc wybrać preferowany przez siebie rozmiar koła. W naszych rękach znalazł się Thorx na dużym kole, co zresztą było naszym wyborem, który wpisuje się w ogólnoświatowe trendy. Teraz duże koło lub mix dużego i średniego rządzi nawet w enduro czy DH.
Kilka słów trzeba poświęcić na zastosowane przez Słowaków standardy konstrukcyjne - generalnie Thorx ma na pokładzie wszystko, co powinien posiadać nowoczesny rower trailowy. Sztywne osie kół w standardzie Boost spotkamy z przodu i z tyłu, taperowana głowa sterowa - już wspominaliśmy. Suport - stety lub niestety mamy PressFit, czyli większa sztywność kosztem cięższego serwisu. Szczerze - w tego typu konstrukcji wolelibyśmy zwykły, wkręcany suport, który łatwiej da się samemu odkręcić w przydomowym garażu i wymienić - Thorx i tak nie jest maszyną do ścigania, więc nieco większa sztywność suportu nie jest tu kluczowa. W perspektywie własnoręcznego serwisowania roweru warto też pamiętać o wewnętrznym prowadzeniu przewodów - wygląda super, ale w momencie jakiejś awarii na pewno nieco wydłuży czas naprawy. Jednak coś za coś - przewody prowadzone wewnątrz nie tylko wyglądają bardziej estetycznie, ale przy okazji są lepiej chronione przed ewentualnym uszkodzeniem (niż np. kable prowadzone na dole ramy). Jeśli jesteśmy przy protekcji - warto zauważyć, że Kellys już fabrycznie wkomponował w ramę dwa zintegrowane protektory: pod łańcuchem i dolną rurą ramy. Wyglądają super!
Geometria
Poszczególne wartości w pełnozawieszonej trailówce Kellysa są raczej standardowe dla swojej klasy - nie ma tu mowy o przechyleniu w którąkolwiek stronę (na linii enduro vs XC). Czy kąty są zachowawcze? Moglibyśmy pokusić się o taki osąd - 67 stopnia kąta głowy ramy nie jest przesadnie agresywną wartością, natomiast pamiętać tu trzeba o tym, że mamy przed sobą spory zapas skoku widelca i duże koło, co i tak mocno podnosi zdolności zjazdowe roweru. Pozycja na Thorxie jest typowa dla ścieżkowca i spokojnie pozwala na komfortowe kręcenie przez cały dzień na szlaku - z przerwą na racuchy i kofolę w jakimś górskim schronisku. Warto odnotować, że Thorx dostępny jest tylko w trzech rozmiarach, więc widełki zakresu wzrostu dla każdego z rozmiarów są dość spore - w naszym przypadku tester miał 175 cm wzrostu i jeździł na rozmiarze M, więc wg rozpiski Kellysa testujący był na pograniczu S i M. Rozmiar M przypadł nam do gustu - preferujemy czuć pod sobą dłuższy rower, ale to kwestia całkiem subiektywna. Najważniejszym jest, że geometria Kellysa ma w sobie potrzebną do zachowania stabilnego, pewnego w trudnym terenie prowadzenia, czyli mamy tu tą słynną "progresywność". Jednocześnie za sprawą asymetrycznych "wygibasów" poczynionych w tylnym trójkącie udało się zachować krótki chainstay, który mierzy 429 mm - genialny wynik jak na 29-calowca.
Wyposażenie Thorxa 30
W linii modelowej spotkamy 3 warianty wyposażenia, gdzie trzydziestka jest tą środkową - nasz model wyceniony został katalogowo na 10000 zł bez złotówki - ta cena z pewnością przyciągnie uwagę poszukiwaczy budżetowego fulla "do wszystkiego". Co otrzymujemy w powyższym budżecie? Kellys jak zwykle specyfikuje Thorxa dość hojnie.
Po pierwsze mamy napęd 1x12 złożony głównie na podzespołach z grona nowego Shimano SLX M7100. Zasadniczo tylko mechanizm korbowy jest pozagrupowy (MT610). Zdecydowanie trzeba odnotować obecność potężnej kasety z tyłu - rozpiętość 10-51T w parze z 34-zębową koronką korby to uniwersalny zestaw, który pozwala zapomnieć o potrzebie używania przedniej przerzutki. Ogromny plus za działania hydraulicznych hamulców SLX - Kellys sięga w przypadku Thorxa po 2-tłoczkowe zaciski, które optymalnie wpisują się w potrzeby jazdy ścieżkowej. Jasne - najlepiej używać ich jak najmniej, jednak kiedy podczas lecenia piecem w dół będziecie w potrzebie, to SLX-y są jak czerwony, awaryjny guzik - pomogą zachować kontrolę. O grupie Shimano SLX M7100 pisaliśmy sporo w osobnym teście - szczególnie zainteresowanym polecamy lekturę tego artykułu: Shimano SLX M7100.
Po drugie - amortyzacja. RockShox 35 Gold to jeden z podstawowych amortyzatorów powietrznych Amerykanów do cięższych zastosowań, który pomimo swojej klasy budżetowej pozwala poczuć już dość przyzwoitą czułość pracy, która zyskuje na intensywności w droższych modelach. Kluczem tu jest zastosowana wersja z powiększonymi do 35 mm średnicami goleni, co zauważalnie przekłada się na sztywność boczną i jest odczuwalne podczas szybkiej jazdy w wirażach - szczególnie w przypadku cięższych użytkowników. Powyższy amortyzator w połączeniu z osią koła Boost i taperowanymi sterami stanowi bardzo sztywny zestaw, który pozwala cieszyć się precyzją prowadzenia na najwyższym poziomie. Z tyłu z kolei mamy damper RockShoxa Deluxe RT. Oba amortyzatory posiadają już na pokładzie powiększoną, negatywną komorę powietrzną DebonAir i to czuć przede wszystkim w pierwszej fazie skoku, gdzie amortyzacja jest najbardziej czuła.
Koła zbudowano na shimanowskich piastach i obręczach 29" i niewyróżniającej się szerokości obręczy, która jest oczywiście tubeless ready. Thorx 30 stoi na jednych z popularniejszych na szlakach Nobby Nicach i tak też jest w specyfikacji fabrycznej. W praktyce znaczy to tyle, że Thorx stoi na agresywnych gumach, które pozwalają cieszyć się z przyzwoitej trakcji w terenie, a opisane powyżej gumy Schwalbe są uniwersalne i nie stają się kulą u nogi chociażby podczas wspinaczek.
Dropper - na szczęście jest już z urzędu w specyfikacji - uważamy, że ten element w nawet najbardziej podstawowych trailówkach to swoisty "must have". Mamy zatem budżetową, ale zasadniczo bezproblemową sztycę regulowaną KS E20-I o sporym, 150-milimetrowym skoku. Z typowo trailowych elementów wyposażenia trzeba też wspomnieć o kokpicie - Kellys dołącza do trendu stosowania kierownic o powiększonej 35mm średnicy, co w naturalny sposób przekłada się na sztywność tego elementu. Szerokość kierownicy jest standardowa - 760mm nam odpowiadało, a dla osób o większej rozpiętości ramion pewnie lepszym wyborem byłby kokpit 780 mm.
Pozostałe wrażenia
Thorx 30 nie jest superlekką trailówką, bo i takiej w budżecie 4-cyfrowym na rynku nie spotkacie - w testowanym przez nas rozmiarze M osiąga na wadze wynik 14 kg, co jest po prostu wynikiem standardowym w swojej klasie. Ta masa nie przeszkadza podczas podjazdów. Oczywiście maratońskiej sprawności podczas wspinaczek Thorx nie oferuje, natomiast już nieco wolniejsze wspinaczki w duchu górskiej włóczęgi przebiegają sprawnie. Na pokładzie przydaje się możliwość całkowitego zamknięcia dampera (dźwignia do góry), który pozostawia tylko śladową zdolność ugięcia i oszczędza sporo sił na łatwiejszych technicnie podjazdach. Wspinaczki na Thorxie są wygodne za sprawą pozycji na rowerze - jesteśmy tu stosunkowo wyprostowani, a kąt podsiodłowy sprzyja równemu kręceniu. Podczas jazdy na małych prędkościach pod górę kierownica nie ma tendencji do myszkowania na boki, z czym borykają się bardziej położone endurówki.
Zdecydowanie najfajniejszą i najważniejszą cechą testowanego ścieżkowca jest charakter prowadzenia roweru. Daje on masę frajdy na zjazdach i pozwala czuć kontrolę nawet na większych szybkościach. Pomimo braku radykalnie płaskiego kąta głowy ramy Thorx dzielnie radzi sobie na technicznych zjazdach, a to za sprawą dużego zapasu skoku i zawieszenia. Duże koło też ma swój udział w poczuciu zjazdowej mocy - przetacza się po przeszkodach o wiele sprawniej, niż koło średnie. Z takim zestawem śmiemy twierdzić, że Thorx może pokusić się nawet o okazyjną wizytę na trasach enduro lub o start w jakiś łatwiejszych, krajowych zawodach tej dyscypliny. Oczywiście na zjazdowych OS-ach nie będzie rowerem najszybszym, bo dłuższe endurówki mimo wszystko pozwalają na bardziej radykalny łomot w dół, ale spokojnie pozwoli je pokonać i wybawić się do oporu. Zachowa też dla nas więcej sił podczas podjazdów.
Pomimo bycia 29-calowym fullem Thorx jest rowerem zwinnym. Prowokuje do zabawy na trasie, robienia whipów na hopkach czy bardziej agresywnego wchodzenia w trailowe wiraże. Także podczas podjazdów na krętych bielskich singlach rower nie miał problemu z mieszczeniem się w agrafki. Raz jeszcze zresztą warto wrócić do podjazdów, na których rower cechuje się genialną trakcją - tak za sprawą dużego koła, jak i wspierającego nas, czułego systemu zawieszenia. Jest, pisząc w jednym słowie - wszechstronnie. Czyli dokładnie tak, jak na ścieżkowcu być powinno.
Podsumowanie
Kellys Thorx 30 to po prostu bardzo racjonalny trop, jeśli szukacie pełnozawieszonego ścieżkowca i nie chcecie przepłacać. Rower oferuje wszelkie cechy, jakich oczekujemy po nowoczesnym rowerze trail - idealnie wypośrodkowane są w nim zdolności zjazdowe (gdzie wspiera nas duży zapas skoku i w naszym przypadku duże koło) i podjazdowe. Na Thorxie komfortowo pokonamy nawet długie wspinaczki, chociaż sam model nie należy do kategorii lekkich. Słowaccy product managerowie jak zwykle w sposób prokliencki podeszli do specyfikacji modelu i widać, że za wyposażeniem Thorxa stoją osoby, które jeżdżą MTB i wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi - postawiono na sprawdzone i świetnie działające w najbardziej wymagających zastosowaniach podzespołach Shimano SLX M7100 (łącznie z hydraulicznymi hamulcami). Nie zabrakło też na seryjnym wyposażeniu droppera. Plus należy się też za sam układ zawieszenia, który pracuje niezależnie od napędu czy układu hamulcowego. Solidny gracz w swoim segmencie, któremu warto przyjrzeć się naprawdę bardzo blisko.
Kellys THORX 30 29"

- Cena: 9999.00 PLN
- Rama: Aluminium, zawieszenie Think Link, taperowana sterówka, wew. prowadzenie linek, oś sztywna koła Boost 12x148mm
- Widelec: ROCK SHOX 35 Gold RL, DebonAir / Motion Control (150mm)
- Tłumik: ROCK SHOX Deluxe RT, DebonAir / Rapid Recovery / Open-Pedal (210x55mm) (140mm)
- Przerzutka tylna: SHIMANO SLX M7120 (napęd 1x12)
- Mechanizm korbowy: SHIMANO MT610-12 Hollowtech II (34T)
- Suport: SHIMANO Press-Fit BB71-41A
- Kaseta: SHIMANO CS-M7100-12 (10-51T)
- Łańcuch: KMC X12-1
- Rozmiar kół: 29"
- Obręcze: KLS Valor 2 Disc
- Opony: SCHWALBE Nobby Nic
- Manetki: SHIMANO SLX SL-M7100-IR Rapidfire Plus (I-Spec EV)
- Dźwignie hamulca: SHIMANO SLX BL-M7100
- Hamulce: SHIMANO SLX M7100 (tarczowe hydrauliczne)
- Kierownica: RACE FACE Ride
- Chwyty: KLS Poison
- Mostek: RACE FACE Ride
- Stery: FSA
- Siodełko: KLS Styx
- Wspornik siodełka: KS E20-I
- Waga 14 kg
Dystrybutor / Producent: www.kellysbike.com
Fot. Tomasz Makula











