Gravel, gravel co to w ogóle takiego? Wiele osób przyjmuje z prawdziwym przerażeniem rozsrastającą się kolarską terminologię i z niepokojem ogląda katalogi największych producentów rowerów. Cóż - rower jeszcze nigdy tak jak teraz nie był po prostu rowerem i niezależnie od tego, jak dziwnej dyscypliny sportowej byśmy sobie nie wymyślili, pewnie na rynku istnieje już sprzęt wprost do niej stworzony. Jednak wbrew pozorom gravel to wcale nie jest coś aż tak bardzo nowego - to raczej produkcyjna odpowiedź na pewien trend, który w wielu częściach świata ma się dobrze od dłuższego czasu.
Jak więc najlepiej wytłumaczyć zjawisko jakim jest gravel? Naszym zdaniem najlepsza definicja jaką można wymyślić traktuje o tym, że gravel to w świecie kolarstwa przełajowego odpowiednik endurance wśród szosowców. Czyli, mówiąc kolokwialnie, rower przeznaczony do pokonywania w terenie tras znacznie dłuższych, niż śniło się to organizatorom zawodów CX gdzie po godzinie - półtorej orki w błocie zwykle jest po sprawie. Na rowerze typu gravel ma się dać przejechać 300 km w siodełku w możliwie "normalnych" warunkach, bez traktowania tego wydarzenia w kategoriach "1000 km Fiatem 126p przez pustynię". Rowery gravel są więc dużo bardziej komfortowe niż przełajówki - od geometrii począwszy, na różnych rozwiązaniach podnoszących przyjemność jazdy skończywszy. Tak jak w przypadku endurance mamy tutaj ramy z krótszą górną rurą i nieco wyższą główką, co pozwala na zajęcie bardziej wyprostowanej pozycji. Mamy szersze kierownice, bardzo często z mocniej "rozgiętymi" rogami baranka, dzięki czemu poprawia się kontrola nad rowerem i pojawia się dodatkowe miejsce na montaż np torby na kierownicę.
Bagaż - to kolejna część historii związana z gravelami. Oprócz wyścigowych ambicji Amerykanów lubiących sprawdzić się na szutrowych rajdach, rowery tego typu są również bardzo często traktowane jako sprzęt turystyczny, idealny na długą wyprawę z biwakowym ekwipunkiem. Stąd możliwość montażu bagażników tylnych jak i przednich, dodatkowe mocowania do bidonów, a nawet specjalnych toreb zawieszanych u góry ramy.
Fuji kazało dość długo czekać na swoją propozycję roweru szutrowego, kiedy jednak rodzina Jari na dobre zadebiutowała, spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem. Marka generalnie mocno stawia na nowe, alternatywne drogi w świecie rowerów, które kiedyś znaliśmy jako "szosowe". Testowaliśmy już bardzo udany model endurance, czyli Gran Fondo - Jari to rower znacznie bardziej skoncentrowany na podbój bezdroży, w którym ogromny nacisk położono na wytrzymałość, funkcjonalność i kontrolę. Fuji nie boi się przy tym swoich własnych rozwiązań - ciekawie prezentuje się kierownica marki Oval, czyli nadwornego producenta akcesoriów i części produkowanych dla Fuji. Jest bardzo szeroka i ma charakterystycznie rozgięte rogi baranka, co pomaga ograniczyć obciążenie nadgarstków podczas jazdy na długi dystans, po gorszej nawierzchni.
Model Jari 1.3 to "średniak" w ofercie - Fuji oferuje również model wyższy oraz wersję tańszą. Marka o japońskich korzeniach przyzwyczaiła nas do bardzo uczciwego stosunku ceny do jakości swoich rowerów i nie inaczej jest w tym przypadku. Jari 1.3 wyceniono na 8699 zł.
Rama i widelec
W rowerach typu gravel ogromny nacisk kładzie się na wytrzymałość konstrukcji oraz jej możliwości jazdy w dosłownie każdych warunkach. Jari to doskonały przykład tego, jak powinien być projektowany gravel. Zacznijmy od ramy - jest aluminiowa i oferuje bardzo komfortową geometrię. Rower pozwala na zajęcie dość wyprostowanej pozycji za kierownicą i co może zaskakiwać, jest przy tym bardzo stabilny. Już na pierwszy rzut oka widać krótki chainstay oraz generalne przesunięcie pozycji rowerzysty do tyłu. W połączeniu z większym kątem wyprzedzenia widelca gwarantuje to odpowiednią stabilność przy większych prędkościach.
Ramę wyposażono w multum ciekawych mocowań i uchwytów. Na pokładzie znajdziemy aż trzy mocowania do koszyków na bidon, specjalne mocowanie do torby na górnej rurze ramy, uchwyty do błotników oraz bagażników. Przewody poprowadzono wewnętrznie, żeby nie przeszkadzały np. podczas noszenia roweru. Ciekawą opcją jest również specjalna gumowa wkładka pod górną rurą ramy, w miejscu w którym zwykle przerzucamy rower przez ramię.
Widelec modelu Jari 1.3 wykonano z karbonu. Osie obydwóch kół to coraz popularniejszy standard 12 mm, który szczególnie w rowerach typu gravel odnajduje się doskonale. W połączeniu z generalną solidnością konstrukcji szywne osi dają poczucie, iż rower ten został stworzony do naprawdę ciężkich wyzwań i jazda po najgorszych nawet drogach nie powoduje dyskomfortu związanego z myśleniem o tym, czy "coś mi tu zaraz nie odpadnie".
Wyposażenie
Napęd - Fuji postawiło na sprawdzoną grupę Shimano 105 połączoną z nowymi hydraulicznymi hamulcami RS505. Korba pochodzi od firmy FSA, model Omega Adventure oferuje dwa blaty 48/32T i został zaprojetkowany specjalnie z myślą o rowerach przeznaczonych do jazdy w ciężkich warunkach. W zestawieniu z kasetą 11 - 32T do dyspozycji mamy naprawdę optymalny zestaw przełożeń, z zapasem miękkich biegów na trudne podjazdy i gwarancją, że nie zabraknie nam "gazu" na długich, szutrowych zjazdach. Warto podkreślić iż korba FSA posiada zewnętrzne łożyska, znacznie lepiej sprawdzające się w trudnych warunkach, gdzie błoto, woda i kurz to raczej standard, a nie epizod.
Kolejny dość niespotykany w tej klasie cenowej element Jari to koła. Firma Stan's No Tubes jest świetnie znana fanom systemów bezdętkowych. Model ZTR Radler jest oczywiście tubeless ready i świetnie współpracuje z szerokimi oponami. To też ewenement - gumy Clement X'Plor MSO o szerokości 36c pozostaną jednym z najcieplej przez nas wspominanych elementów wyposażenia tego roweru. Są wręcz fantastycznie komfortowe na złej nawierzchni, zapewniają dobrą przyczepność, a przy tym są... szybkie. Tak szybkie, że nie mieliśmy kompleksów dołączać się do szosowych ustawek z wycinakami na szytkach. Wszystko stało się kwestią odpowiedniego ciśnienia.
Oval Concepts oprócz kierownicy dostarcza też mostek, siodło oraz sztycę. Tutaj mały przytyk - sztyca niestety nie jest karbonowa, co przy aluminiowej ramie pozwoliłoby jednak odczuwalnie podnieść komfort jazdy. Nie jest źle, głównie za sprawą miękkich opon, jednak karbonu w takich miejscach i w takich rowerach nigdy nie za wiele.
Tak skonfigurowany rower waży 9,8 kg. To naprawdę przyzwoity wynik - mówimy tutaj w końcu o dość pancernym rowerze do "ostrego tyrania", a nie wyścigowym przełaju.
Na szosie... i w terenie
Gravelowego Jari postanowiliśmy przetestować możliwie gruntownie. Dzięki zmiennej pogodzie rower miał przyjemność zaznać zarówno długich tras w pełnym PRZEDwiosennym słońcu, jak i przedzierania się przez błota i śniegi niepoddającej się jeszcze zimy. Jeździł z nami na szosowe ustawki, był na zawodach przełajowych, zjeździł chyba wszystkie okoliczne szutry - robił więc wszystko to, co dobrego gravela w jego rowerowym życiu może spotkać.
Zacznijmy od tego co najważniejsze. Komfort - pomimo braku karbonowego wspornika siodła rower jest naprawdę wygodny. Geometria bezdyskusyjnie sprzyja przyjmowaniu dość wyprostowanej pozycji za kierownicą, a Jari prowadzi się stabilnie. Jedyne co wymaga przyzwyczajenia to ów specyficzny kształt kierownicy. Świetnie sprawdza się w górnym chwycie - rower naszym zdaniem prowadzi się pewniej niż szosa z klasycznym barankiem, ręce też bardziej odpoczywają. Cuda zaczynają się dziać po zejściu na chwyt dolny - kiedy jedziemy rowerem nie obciążonym torbami i sakwami przy większych, szosowych prędkościach możemy mieć poczucie nerwowowści. Wszystko jest jednak kwestią przyzwyczajenia - podobnie jak fakt, iż w tej pozycji mamy strasznie szeroko (jak na szosowe standardy) rozłożone ramiona, co daje się odczuć jeśli chodzi o opory powietrza. Efektem ubocznym jest fakt, że pokochają Was wszyscy szosowcy podczas jazdy grupowej - przy tak "rozłożystej" pozycji za kierownicą nawet najwięksi kolarze będą chcieli jechać Wam na kole.
Rower bardzo miękko i komfortowo pokonuje przeszkody terenowe. Ogromna w tym zasługa opon Clement. Utrzymywaliśmy w nich ciśnienie około 4,5 atmosfery, co zapewniało iście jedwabiste pokonywania dziur w asfalcie czy nierówności szutru. Korzenie na leśnym dukcie - żaden problem, Kamienie, żwir - to wszystko elementy, które kompletnie nie robią na szutróce Fuji wrażenia. Odczucia są radykalnie inne niż w przypadku klasycznego roweru przełajowego, który dużo lepiej niż na twardym, kamienistym gruncie sprawdza się w błocie czy na trawie. Jari jest dużo stabilniejszy niż przełajki i skłania do dużo szybszego wchodzenia w zakręty. Zjazdy na drogach szutrowych pokonujemy z prędkościami rodem ze świata MTB - to połączenie dobrej pozycji za kierownicą oraz bardzo, bardzo przyczepnych opon Clement.
Zaskoczyło nas również to, jak lekko ten rower jedzie po asfalcie i to pomimo, że nie skorzystaliśmy z opcji przejścia na system tubeless. Pomimo obecności w oponach dętek rower bardzo lekko utrzymywał prędkość. Gumy Clement są też niezwykle ciche - do naszych uszu nawet przy większych prędkościach nie dochodzi męczące buczenie, tak charakterystyczne dla opon MTB czy przełajowych.
Połączenie solidnego, karbonowego widelca, sztywnych osi obydwóch kół, szerokich obręczy i opon powoduje, że mamy poczucie jakby żadna przeszkoda nie była w stanie powstrzymać nas na trasie. Fuji Jari wręcz skłania do brawury - na dobrze nam znanych leśnych singlach osiągaliśmy prędkości praktycznie identyczne jak na MTB. Absolutnie nie ma w tym rowerze śladów po szosowej chimeryczności - jest po prostu solidny. Prowadzi się precyzyjnie, nie protestuje kiedy zabierzemy go w trudniejszy teren, pozostawia bardzo duży margines bezpieczeństwa.
Oczywiście efektem ubocznym tak "pancernej" charakterystyki roweru są pewne braki w dynamice jazdy. Jest duże prawdopodobieństwo, że nie wygracie tym rowerem żadnego sprintu, nawet z wyścigowym twentyninerem. Bardzo szeroka kierownica, komfortowa geometria i generalna nadwaga sprawiają, że Fuji Jari 1.3 lubi równe tempo. Nawet chętnie je utrzymuje - nie przepada za to za gwałtownymi przyspieszeniami.
Ekspansja szosowych hamulców tarczowych otworzyła przez rowerami Gravel zupełnie nowe możliwości. Solidne hydrauliki od Shimano z tarczami 160 mm w połączeniu z bardzo dobrą trakcją opon Clement czynią cuda - ten rower hamuje rewelacyjnie szybko. To coś, o czym absolutnie musicie pamiętać jadąc w grupie z kolarzami na cantileverach lub dual pivotach - czas reakcji na hamowanie Fuji Jari 1.3 znacząco wyprzedza nawet to, do czego przyzwyczaiły nas nowoczesne rowery szosowe z tarczówkami. Trakcja, trakcja i jeszcze raz trakcja.
Napęd Shimano 105 to już klasyka gatunku. Grupa idealna dla osób, które chcą jeździć dużo i w każdych warunkach. 11 przełożeń, fajne stopniowanie - zwłaszcza w połączeniu z korba FSA. Do roweru gravel bardzo pasuje układ blatów na korbie, nieco inny niż ten znany z rowerów przełajowych. 48 zębów pozwala na osiąganie większych prędkości na długich odcinkach, a z drugiej strony użycie małego blatu 32T pozwoli nie wyzionąć ducha podczas dłuższych podjazdów.
Podsumowanie
Fuji Jari 1.3 to naszym zdaniem jeden z tych rowerów, który jest idealnym towarzyszem do wejścia w świat rowerów "nie-MTB". Zaskakuje swoją uniwersalnością, odbierając argumenty w dyskusji wszystkim tym, którzy jako wzór roweru do wszystkiego uznali wyłącznie MTB. Rower taki jak Jari to świetna propozycja zwłaszcza dla osób mieszkających z daleka od gór, które lubią pojeździć zarówno po szosie, jak i po lesie, a przy tym interesują je zdecydowanie dłuższe dystanse. Wygoda, solidna konstrukcja i niedrogie w utrzymaniu elementy eksploatacyjne sprawiają, że ten rower pozwoli przejechać tysiące kilometrów, o każdej porze roku i w bardzo zróżnicowanym terenie.
- Cena: 8699.00 PLN
- Rama: Aluminium
- Widelec: FC-440 Cross carbon monocoque, 12mm thru-axle w/ flat-mount
- Koła: Stan's NoTubes Radler, 32/32h, 12mm thru-axle
- Korba:FSA Omega Adventure, 48/32T
- Przerzutka tył: Shimano 105
- Hamulce: Shimano RS505
- Opony: Clement X'Plor MSO, 700 x 36c, 60tpi
- Waga: 9,8 kg
Strona producenta: www.fujibikes.com
Fot. Dawid Kaleta