Jak powszechnie wiadomo, polska aura nie należy do tych najbardziej sprzyjających naszym kolarskim zamiłowaniom - ciepłych i suchych miesięcy mamy zaledwie kilka, natomiast reszta roku zalicza się do dość kapryśnego okresu jesienno-zimowego, zwieńczonego niemniej wymagającym przedwiośniem. Kolarze to jednak twarde typy, więc trenować trzeba przez cały rok (bo przecież "wyścigi wygrywa się zimą") - w tym czasie jednak trzeba zadbać nie tylko o swoją motywację, ale i zwrócić wyjątkową uwagę na kondycję naszych dwóch kółek, które mówiąc delikatnie - lekko nie mają. Po pierwszych mokrych i błotnistych tygodniach jesieni w nasze ręce wpadły kosmetyki rowerowe marki Morgan Blue, które miały za zadanie sprawić, że nasze rowery poczują się chociaż przez chwilę jak w SPA (i nie chodzi tu o przełajowy Superprestige w miejscowości Spa).
Teraz trochę męskiego punktu widzenia - znacie to uczucie, kiedy Wasz rower z jakiś powodów musiał zostać brudny przez dłuższą chwilę (bo nie było czasu lub możliwości go dopieścić...)? To uczucie porównywalne do syutacji, kiedy coś naprawdę ciężkiego leży nam na sumieniu... po prostu koszmar. Z tego powodu chyba każdego z nas ucieszyłby taki zestaw, jaki trafił w nasze ręce - do testów dostaliśmy m.in. płyny do mycia rowerów oraz dedykowany preparat do mycia napędu, preparaty do pielęgnacji lakierów błyszczących i matowych, a także sporo akcesoriów, jak szczotki, gąbka czy uchwyt łańcucha. Z racji na to, że mamy okres przedświąteczny podpowiedź dla dziewczyn - jeśli nie macie pomysłu na prezent, to część z takich kosmetyków rowerowych wywoła na twarzach Waszych chłopaków / mężów / synów uśmiech porównywalny do tego, jaki wywołałby u większości z Was najlepsze z kobiecych kosmetyków (nie myślcie proszę, że myślimy stereotypowo - wyłącznie żartobliwie uogólniamy, ale coś w tym jest!).
Tytułem wstępu słów kilka o marce - znawcom tematu z pewnością Morgan Blue przedstawiać nie trzeba, a dla mniej wtajemniczonych w kolarskie prawidła - belgijska marka produkuje całą gamę kosmetyków do rowerów, smarów, ale i... uznanych przez najlepszych kolarzy świata kosmetyków do ciała. Wystarczy wspomnieć, że preparatów Morgan Blue używają mechanicy i zawodnicy takich ekip jak: Movistar, Katusha, Etixx-Quick Step, Giant-Alpecin, Tinkoff, AG2R, Lotto-Jumbo, FDJ, Cannondale-Drapac, Dimension Data... uff. Morgan Blue jest wiodącym produktem w peletonie z najwyższej ligi, pielęgnując i smarując rowery zawodników oraz ich sfatygowane ciała (przede wszystkim nogi). Swoją drogą to znamienne, że Morgan Blue to akurat firma belgijska, bo Belgowie z racji na tradycje przełajowe w walce z brudem rowerowym są światową potęgą.
Mycie napędu
Czas na konkrety - wraz z preparatami Morgan Blue poczuliśmy klimat zawodowego peletonu, więc postanowiliśmy zabawić się tym razem nie w kolarzy, ale w zawodowych mechaników, myjąc rower od A do Z i jednocześnie sprawdzając w praktyce działanie belgijskich produktów. Na pierwszy ogień poszedł napęd - po zamontowaniu roweru w stojaku ściągnęliśmy koło (aby lepiej i wygodniej wyczyścić kasetę), a w miejscu mocowania tylnej osi wylądował uchwyt łańcucha (tzw. chain keeper), zapobiegający obijaniu łańcucha o ramę oraz po prostu ułatwiający proces czyszczenia - ten element także dostarczył nam Morgan Blue.
Napęd naszej szosy był już mocno zaniedbany, a w środku ogniw spoczywała nieciekawa mieszanka starego smaru oraz brudu (podobnie było na zewnątrz oraz na koronkach kasety czy blatach korby) - mówiąc ogólnie: koszmar szosowca. Głównym preparatem użytym do czyszczenia napędu był Chain Cleaner, a więc aktywny środek czyszczący i odtłuszczacz, mający za zadanie rozpuścić stary smar i brud. Chain Cleaner dostarczany jest z atomizerem, który wkręcamy do butelki, ale z doświadczenia wiemy, że wygodnym sposobem jego rozprowadzenia jest też użycie pędzelka. Środek nanosimy na łańcuch równomiernie zarówno na wewnętrzne ogniwa, jak i na boki - właśnie tu przydaje się pędzelek, bo sam atomizer nie daje nam takiej precyzji rozprowadzenia środka. Pędzlem możemy też pokryć środkiem czyszczącym wózki przerzutek oraz blaty korby - zwróćcie uwagę, że od wewnątrz korba zwykle jest wyjątkowo zabrudzona - załatwcie ten problem...
Kiedy gołym okiem widzimy już, że łańcuch (i pozostałe elementy) pokryty jest środkiem, podobną czynność powtarzamy w przypadku kasety - spryskujemy ją równomiernie i rozprowadzamy pędzlem po całości. W takim stanie zostawiamy nasze elementy łańcucha na kilka minut, by środek odłuszczający odpowiednio rozpuścił brud. W tym miejscu zasadniczo moglibyśmy przejść do dalszego czyszczenia roweru, ale aby przesadnio nie mieszać - w trakcie mycia całego roweru możecie "z automatu" potraktować też gąbką Wasz napęd, wymywając rozpuszczony brud i smar. Jeśli nie to po prostu wypłuczcie wodą Chain Cleanera. Po wszystkim wycieracie łańcuch suchą szmatką - gołym okiem widać, że Chain Cleaner działając penetrująco rozpuścił niechciany smar, by woda mogła go swobodnie wypłukać - efekt jest praktycznie taki sam, jak w przypadku popularnego "shake'a" w benzynie, natomiast nie musieliśmy rozpinać łańcucha, co na wyścigach jest uznawane raczej za element niezbyt pożądany w procesie czyszczenia (mając do umycia 10 rowerów jednego wieczoru... no właśnie).
Podobnie sprawa ma się ze smarem na kasecie, chociaż tutaj Chain Cleaner ma zadanie nieco łatwiejsze, bo nie musi wnikać wewnątrz ogniwek łańcucha - rozpuszczony smar spłukujemy pod bieżącą wodą, a następnie szmatką koronka po koronce wycieramy. Efekt jest szybki i bardzo zadowalający. PRO!
1000 ml butelkę Chain Cleanera Morgan Blue wycenia na 58,90 zł - to jednoznacznie pokazuje, że belgijska marka plasuje się na poziomie cenowym najbardziej uznanych producentów kosmetyków na rynku, co zresztą jest w pełni uzasadnione. Warto jednak dodać, że o ile ceny nie należą do najmniejszych, to w Morgan Blue dostajemy nie tylko produkt na najwyższym poziomie, ale i o bardzo dobrej wydajności - ciężko nam sobie wyobrazić, na jak długo wystarczy 1000 ml preparatu takiego jak Chain Cleaner, ale będzie to... bardzo długo.
Mycie ramy
Podczas gdy Chain Cleaner rozpuszcza brud z napędu, zasadniczo możemy przejść do mycia ramy. Tutaj na pomoc przychodzą nam dwa preparaty Morgan Blue, bo do wyboru mamy szampon Bike Wash lub Mud-Off.
Z racji na to, że nasz napęd potraktowany został już osobnym preparatem, do mycia ramy na pierwszy ogień poszedł Bike Wash, czyli dość uniwersalny szampon do mycia powierzchni ramy (ale równie dobrze możemy go stosować do mycia lakierowanych powierzchni naszego samochodu) - preparat Bike Wash ma za zadanie z jednej strony wyczyścić powierzchnię, a z drugiej pozostawić warstwę ochronną, bo w jego składzie znajdziemy też wosk. Z tych zadań Morgan Blue wywiązuje się wzorowo - zabrudzenia usuwane są nadzwyczaj łatwo, a powłoka lakiernicza po wytarciu czy wysuszeniu wygląda po prostu lepiej. Bike Wash nie aplikujemy na ramę bezpośrednio, tylko tradycyjnie sporządzamy jego roztwór w wiaderku z wodą. Producent rekomenduje rozpuszczenie 100 ml na 10 litrów wody, ale trzeba mieć tego świadomość, że myjąc rowery w domu rzadko kiedy potrzebujecie aż 10 litrów (no chyba że myjecie kilka rowerów jednocześnie).
Mud-Off to po części droga na skróty względem dwóch poprzednich preparatów - nazwa podpowiada, że ma on za zadanie eliminować błoto. W praktyce jego zadania są zakrojone szerzej - Mud-Off jest środkiem aktywnym, mającym na celu rozpuszczenie najbardziej wymagających zabrudzeń na ramie (błoto, smary), ale i w napędzie. W praktyce więc nakładamy go bezpośrednio na ramę i napęd (np. za pomocą atomizera) i podobnie jak w przypadku Chain Cleanera odczekujemy 5 minut, pozwalając mu działać. Nie bójcie się - Mud-Off jest bezpieczny dla wszelkich powierzchni lakierniczych, ale i stali, chromu, plastiku, gumy... Następnie za pomocą gąbki i ciepłej wody spłukujemy całą powierzchnię, by na końcu wytrzeć ją tylko do sucha szmatką. Wrażenia? Jak najbardziej pozytywne, powierzchnia ramy wyczyszczona została wzorowo i duża część zabrudzeń z łańcucha także odeszła w niepamięć. Wydaje nam się jednak, że dedykowany wyłącznie do napędów Chain Cleaner ma lepsze właściwości penetrujące - pewnie za sprawą większej specjalizacji.
Słowo o zestawie szczotek - jeśli naprawdę dbacie o swój rower, to warto w takie akcesoria zainwestować. Szczotki Morgan Blue zdecydowanie przyspieszają i ułatwiają mycie roweru, nawet w jego najtrudniej dostępnych miejscach. Napisaliśmy, że warto, jeśli dbacie o rower - bo oczywiście łatwiej jest wszystko wypłukać myjką ciśnieniową, co zdecydowanie odradzamy - myjka automatycznie wymywa z dużą skutecznością smar z najważniejszych miejsc roweru - suportu czy piast - a tak się składa, że to właśnie te elementy naszej maszyny czyści się, mówiąc delikatnie, dość niewygodnie. W tym miejscu z pomocą przychodzi chociażby długa szczotka, którą łatwo możemy wygiąć i dopasować do czyszczonych przez nas miejsc - szybko, skutecznie i bez szkody dla kondycji naszego roweru.
Warto dodać, że o ile Bike Wash nadaje naszemu lakierowi lekkiego połysku i pozostawia powłokę ochronną, to w przypadku Mud-Off mówimy tylko o środku czyszczącym. Tak więc reasumując: Mud-Off to walka z najcięższymi zabrudzeniami, także środkami smarnymi w napędzie, z kolei Bike Wash to uniwersalny szampon do powierzchni lakierowanych, który czyści i wstępnie zabezpiecza lakier.
W tym miejscu trzeba wspomnieć, że należy unikać kontaktu preparatów do mycia takich jak wymienione powyżej Mud-off, Bike Wash czy Chain Cleaner z powierzchniami hamującymi - klockami oraz powierzchnią hamującą obręczy kół. Powód jest prosty - możemy w ten sposób pogorszyć jakość hamowania, co szczególnie mocno tyczy się preparatów pozostawiających po sobie "film" ochronny.
Pielęgnacja
Nie wiemy jak to jest w Waszym przypadku, ale w naszym redakcyjnym gronie zdecydowana większość załogi posiada w sobie pedantyzm godny najbardziej konserwatywnych szosowców. Pedantyzm względem czystego roweru rzecz jasna. Nie omieszkaliśmy zatem wypróbować również dwóch środków do pielęgnacji i ochrony lakieru w postaci preparatu Carbon Cleaner Matt Frame (do powierzchni matowych) oraz Carbon Polish (do ram wykończonych na połysk).
Po pierwsze Matt - każdy, kto miał kiedykolwiek rower w matowym wykończeniu wie, że o ile wygląda on genialnie, to równie genialnie ciężko utrzymać go w idealnej czystości (czyt. bez smug, zacieków i innych). Trzeba zacząć od tego, że preparat Carbon Cleaner nakładamy na suchą, wyczyszczoną powierzchnię - to wisienka na torcie w procesie mycia roweru. Spryskujemy całą ramę cienką warstwą i wycieramy suchą szmatką. Carbon Cleaner ma za zadanie usunąć wszelkie smugi z matowej powierzchni, ale i zabezpieczyć ją przed powstawaniem kolejnych - i faktycznie dzięki temu przez dłuższy czas możemy cieszyć się dobrą kondycją wizualną naszego matowego roweru, bo po zaaplikowaniu Carbon Cleanera możemy przez pewien czas ograniczyć się jedynie do przetarcia ramy szmatką.
Całkiem podobnie sprawa ma się z preparatem do powierzchni błyszczących - usuwa on ewentualne zabrudzenia przeoczone podczas mycia, ale przede wszystkim nadaje lakierowi połysku i tworzy na nim film chroniący lakier przed wodą i zabrudzeniami. Film działa antystatycznie, dlatego łatwiej wypiera kurz i brud, więc kiedy preparat działa, w wielu przypadkach będzie trzeba jedynie przepłukać czy przetrzeć lekko rowery, by szybko odzyskać świetny efekt błyszczącego lakieru.
Na koniec dwie kwestie - oba preparaty mają super zapach - przeznaczony do matu to cytrusy, z kolei ten błyszczący... ciężki do opisania, ale powala na kolana. Przy takich kosmetykach nie potrzebujecie odświeżacza powietrza w Waszym domowym warsztacie. Druga sprawa - także w tym przypadku unikajcie spryskiwania preparatami takimi jak Carbon Cleaner czy Carbon Polish klocków hamulcowych.
Nie zapomnij...
Morgan Blue zaopatrzyło nas w całą gamę swoich środków smarnych do napędu - niespósb opisać ich w jednym tekście, dlatego już teraz możemy zapowiedzieć - bądźcie czujni, bo materiał na ten temat też jest godny uwagi. Zmierzając jednak do meritum - nasz rower wraz z napędem pięknie lśni, ale nie możecie zapomnieć o nasmarowaniu łańcucha. Pamiętajcie - bezpośrednio po dokładnym myciu napędu zawsze nakładajcie smar. Jaki i w jaki sposób? To już opiszemy w "następnym odcinku" w przyszłości.
Podsumowanie
Nasze pierwsze spotkanie z marką Morgan Blue z najzwyczajniejszego mycia roweru uczyniło proces na miarę tego, z czym mają do czynienia mechanicy ekip zawodowych po największych wyścigach na świecie. Bez zawahania potwierdzamy, że Morgan Blue to produkty najwyższej jakości, które może i nie należą do najtańszych, ale odwdzięczają się poziomem swojego działania i wydajnością. Nie bez powodu zresztą używają ich najwięksi specjaliści w branży.
Specyfikacja
- Zestaw Morgan Blue: Zawiera zestaw chemii i szczotek, Chain Cleaner 1000ml, Bike Wash 1000ml, Race Oil 125ml, Chain Keeper, szczotkę do łancucha, szczotkę do kół, szczotkę uniwersalną, gabkę, szmatkę, płytę CD z poradami serwisowymi - 314,90 zł
- Morgan Blue Chain Cleaner - 1000 ml / 58,90 zł
- Morgan Blue Mud-Off - 1000 ml / 56,90 zł
- Morgan Blue Bike Wash - 1000 ml / 50,90 zł
- Morgan Blue Carbon Polish - 400 ml / 48,90 zł
- Morgan Blue Carbon Cleaner Matt - 400 ml / 48,90 zł
Katalog 2016 Morgan Blue
Dystrybutor: www.porebarowery.pl / bike-rs.pl






















