Spis treści:
Ruch na drogach jest coraz większy, przybywa samochodów, przybywa rowerzystów, a infrastruktura drogowa nie zawsze za tym wszystkim nadąża. Ulice stają się zatłoczone, a zdarzeń niebezpiecznych i spornych w tej sytuacji nie brakuje. Jako rowerzyści musimy zadbać o przestrzeganie przepisów, dobrą widoczność na drodze oraz uwagę podczas jazdy. Mocne oświetlenie, nie tylko na noc, ale również do jazdy dziennej to ważny element naszego wyposażenia. Dla regularnie jeżdżących to – naszym zdaniem – podstawa. Naprawdę widać różnicę, kiedy kierowcy widzą nas wcześniej. Oczywiście mimo to sytuacji niebezpiecznych, spornych, a niejednokrotnie kolizji i wypadków nie brakuje. Dlatego coraz więcej rowerzystów i kolarzy korzysta z kamer rejestrujących jazdę. Właśnie po to, aby – gdy już dojdzie do nieszczęścia – móc skutecznie dochodzić swoich praw. Szczególnie, że nie raz przekonaliśmy się, że policja niejednokrotnie stawia rowerzystów w gorszym świetle i bardziej przychyla się do zdania kierowców… Navitel – firma specjalizująca się w nawigacjach i wideorejestratorach do samochodów – poszedł więc o krok dalej i przygotował zestaw produktów, które łączą w jednym urządzeniu rejestrator video i lampę rowerową. Są to tytułowe Navitel Flow DL800 na przód i tylny Flow BL800.
Oba produkty mają dość mocne lampy i kamery nagrywające w 4K. Mając je w rękach, w zasadzie od razu nasuwa się myśl, że wideorejestratory zintegrowane z oświetleniem to ciekawa ewolucja łącząca w jednym urządzeniu dwa produkty mające pomóc nam podnieść bezpieczeństwo podczas jazdy na rowerze w ruchu drogowym. Jeden jako środek zapobiegający niebezpiecznym sytuacjom, a drugi jako ewentualna ,,polisa ubezpieczeniowa”, gdy przyjdzie rozstrzygać o winie. Do naszej redakcji trafił komplet nowych Naviteli, a my sprawdziliśmy, jak w praktyce wypadają nowe lampo-rejestratory Flow DL800 i BL800!?
Podstawowe cechy obu produktów
Wideorejestratory zintegrowane z oświetleniem to zdecydowanie ciekawa ewolucja w świecie rowerowego sprzętu – jedno urządzenie pełni funkcję lampki i kamery jednocześnie. W zasadzie dla rowerzystów, którzy chcą mieć oba urządzenia, produkty od Navitela to naprawdę sensowna propozycja. W końcu lepiej zamontować w centralnym miejscu na kierownicy jedno urządzenie, niż upychać obok siebie dwa. Z tyłu – gdzie miejsca często jest jeszcze mniej – takie combo to również doskonały pomysł. Na rynku ten segment produktów obecnie mocno się rozwija, coraz więcej podobnych urządzeń jest dostępnych w sprzedaży, a współczesna technologia pozwala już zamknąć je w przyzwoitych gabarytach. Tak, aby dobrze zbalansować nieprzytłaczające wymiary i akceptowalną wagę z dobrymi parametrami kamery, oświetlenia oraz baterią, której pojemność pozwoli ,,obsłużyć” nawet długą trasę. Navitele, których używaliśmy na przełomie listopada i grudnia – choć nie pozbawione drobnych minusów – są tego potwierdzeniem.
Zacznijmy od cech wspólnych. Oba urządzenia nagrywają w 4K / 30 FPS, choć oczywiście możemy wybrać też gorszą rozdzielczość. Nasze doświadczenia podpowiadają jednak, że warto korzystać z 4K, bo to znacząco podnosi czytelność tablic rejestracyjnych, szczególnie kiedy jedziemy po drogach o mniej równych nawierzchniach i dochodzi temat gorszej stabilizacji obrazu. O tym jednak za moment… Obie kamery rejestrują materiał na kartach microSD i obsługują karty o pojemności do 512 GB. Navitele posiadają łączność Wi-Fi i tą drogą łączą się z zewnętrznymi urządzeniami. Na nich współpracują z aplikacją DVR Center. My korzystaliśmy z DVR Center na iPhone, a o naszych wrażeniach z apki również za moment przeczytacie. Aplikacja pozwala m.in. przeglądać nagrane materiały, zmieniać ustawienia, aktualizować oprogramowanie kamer oraz formatować karty pamięci.
Oba wideorejestratory ładujemy przez gniazdo USB-C, a mocowania, które mają na swoich korpusach są w standardzie Garmina. Co ważne, są wymienne i w komplecie nawet dostajemy zapasowe! Dla nas to spory plus, kilka tygodni temu jednemu z naszych redaktorów całkiem świeży Garmin bezpowrotnie poległ przy błahym upadku, podczas którego złamały się plastikowe skrzydełka mocujące komputer w uchwycie. Edge 530 nie ma opcji ich wymiany, więc sprawne urządzenie stało się praktycznie bezużyteczne… Tym bardziej chwalimy takie podejście! Poza tym fakt obecności standardu Garmina zapewnia elastyczność w instalacji, bowiem na rynku jest masa ciekawych alternatywnych mocowań. Na zdjęciach możecie zobaczyć, że z tyłu korzystaliśmy nie tylko z fabrycznego mocowania Navitela, ale też produktu innej marki. Jest tu duża swoboda wyboru, no i fajnie!
Przedni Navitel Flow DL800
Przedni wideorejestrator montowany jest na kierownicy przy użyciu uchwytu identycznego jak do komputerów rowerowych GPS. Fabryczny uchwyt Navitel pozwala założyć kamerę klasycznie na górze, ale również od spodu, aby na górze zostawić miejsce dla rowerowego GPS’a i my właśnie z tej opcji skorzystaliśmy. Oczywiście kamera ma opcję odwrócenia obrazu, aby od razu rejestrować jazdę w odpowiedniej orientacji. DL800 wyposażono w 2-calowy ekran, moduł GPS oraz przyciski do sterowania. Urządzenie waży realnie 240 gramów i ma prostokątny kształt trochę, przez co w rezultacie tworzy gabaryt przypominający powerbank. Zważywszy, że mamy tu dużą baterię, kamerę i lampę to w zasadzie nie jest wcale przytłaczająco duże. Owszem ma swoją objętość, ale podczas jazdy – w naszym przypadku – praktycznie całe zasłonięte było komputerem iGPSPORT BiNavi, więc realnie taki rozmiar absolutnie nie przeszkadza.
Światło przednie oferuje cztery tryby świecenia stałego, gdzie najmocniejszy ma maksymalną moc 430 lumenów oraz jeden intensywnie uderzający tryb migający. Obiektyw kamery posiada kąt 140 stopni, co pozwala uchwycić szeroki obraz drogi przed nami. Nagrywanie może odbywać się w jakości 4K lub gorszej, a dodatkowo urządzenie posiada cyfrową stabilizację obrazu (EIS i Super EIS).
Tylny Navitel Flow BL800
Tylna kamera, ważąca 137 gramów, montowana jest na sztycę za pomocą obejmy na rzep. Prosty system mocowania jest szybki w obsłudze, a kilka podkładek dostarczonych w zestawie pozwala dopasować się do różnych rowerów. BL800 nie posiada ekranu, ale status działania jest wskazywany przez małą diodę oraz sygnał dźwiękowy. Wszystko jest tutaj raczej proste i czytelne. Jest też wskaźnik naładowania baterii i dwa przyciski – jeden do sterowania lampką, a drugi do kamery. Obiektyw również ma kąt 140 stopni, a moduł GPS pozwala na geolokalizację nagrań. Tylna lampa oferuje 8 trybów świecenia oraz funkcję automatycznego światła stop. Maksymalnie generuje 90 lumenów. Podobnie, jak w przypadku przedniego Navitela mamy tu 4K i cyfrową stabilizację obrazu. Niższa masa i mniejsze gabaryty względem modelu na przód zdecydowanie są odczuwalne. Brak ekranu i mniejsze potrzeby w zakresie baterii (tylna lampa zawsze jest znacznie słabsza i nie potrzebuje aż tyle energii) powodują taki efekt. Lampka jest niewiele większa od dużych, mocnych lamp do jazdy dziennej, czy popularnych radarów zintegrowanych z oświetleniem. Na pewno nie przytłacza, ani nie przeszkadza swoimi gabarytami.
Obsługa, czas pracy i aplikacja
Oba urządzenia są mało skomplikowane, obsługa zarówno świateł, jak i kamery jest banalna, nawet bez czytania instrukcji. Ponadto co intuicyjnie udało nam się ogarnąć, z instrukcji dowiedzieliśmy się dwóch rzeczy – jaki skrót klawiszowy włącza Wi-Fi z przodu oraz jaki status wskazują poszczególne zachowania diody w lampie tylnej. Resztę domyśliliśmy się, bądź poznaliśmy mając zwykłe doświadczenia – jak każdy z nas – z komputerami i smartfonami. Nikomu Navitele nie powinny nastręczyć problemu. Podobnie w aspekcie montażu, który jest prosty i tu też nikt nie powinien polegnąć. Jedyna realna niedogodność to bardzo ciężko chodzące gumki osłaniające gniazdo ładowania i slot na kartę pamięci. Zdajemy sobie sprawę, że szczelność i brak dostępu dla wilgoci są tu kluczowe, ale ciężko się je otwiera, podobnie jak ciężko wyciąga się kartę. Nie trzeba tego robić, pewnie większość skorzysta z nagrywania w zapętleniu, ale ten jeden aspekt naprawdę nas irytował.
Aplikacja DVR Center jest czytelna i prosta w obsłudze. Pozwala łatwo zmieniać ustawienia i przeglądać nagrania, szybko aktualizuje oprogramowanie, co mogliśmy uczynić w trakcie użytkowania naszych testowych urządzeń. Średnio oceniamy łączność z aplikacją. Połączenie Wi-Fi działa, choć czasem wymaga chwili na wyszukanie urządzenia, a do tego – co jest naturalnym minusem tego protokołu komunikacji – jednocześnie możemy być połączeni tylko z jednym rejestratorem naraz. Głównie irytowało nas to, że niejednokrotnie inicjacja połączenia bywała opieszała. Podobną niedogodnością jest konieczność przełączania się między Wi-Fi kamery tylnej i przedniej, co strasznie wydłuża te pozornie proste czynności. Podgląd zarejestrowanych filmów w 4K też nie jest idealny, filmy trochę się przycinają, pomaga wrzucenie na moment pauzy i odtwarzanie po chwili. To nie są jakieś wielkie problemy, ale wydłużają czas obsługi aplikacji i analizy nagranego materiału.
Bateria, zważywszy jak dużo energii zużywają przeważnie kamery, trzyma naprawdę dobrze. Realnie w zimowej aurze przód pozwolił na 4 godziny jazdy z włączonym światłem w trybie strobo i nagrywanie w 4K. Przy wyłączonym Wi-Fi i wygaszonym wyświetlaczu, czyli tak jak w rzeczywistości będziecie zapewne jeździć. To naprawdę rozsądny wynik! Dodamy, że po osiągnięciu krytycznego dla kamery poziomu stanu baterii urządzenie przerywa nagrywanie, ale lampa nadal działa jeszcze około godziny w trybie strobo. Tył w trakcie 4 godzin jazdy z włączoną lampą i rejestracją obrazu w 4K zużywa około 85%, czyli tu baterii starcza na wyraźnie więcej pracy w pełnowymiarowym trybie. Istotną informację może być to, że urządzenia działają podczas ładowania, więc da się używać ich bez przerwy przez dłuższy czas.
Jak działają światła?
Przednie światło w DL800 sprawdza się zarówno w dzień, jak i w nocy, choć zdecydowanie produkt uważamy za przede wszystkim zestaw do jazdy z dnia. Maksymalne 430 lumenów pozwala sprawnie jeździć w ciemnościach, ale to nie jest szperacz, którym zrobicie sobie ,,dzień z nocy”, a po prostu lampa, która na drodze pozwoli zobaczyć dokąd i po czym jedziemy. Z kolei tryb strobo jest naprawdę mocny i – szczególnie w pochmurne dni – robi doskonałą robotę. W praktyce daje rowerzyście świetną widoczność i poczucie bezpieczeństwa. Tylna lampa BL800 również jest mocna, co w ruchu drogowym jest naprawdę ważne. Ciężko oceniać to obiektywnie, bo nie jechaliśmy sami za sobą, ale z Navitelami na pokładzie czuliśmy się bardzo szanowani podczas jazdy. Bycie odpowiednio wcześnie zauważonym ma w tym ważną, jeśli nie kluczową, rolę. Swoją drogą wydaje się, że w mieście, gdzie prędkości są małe i kierowcy mają szansę na dostrzeganie szczegółów, taka kamera działa też jako odstraszacz dla potencjalnie nierozważnych manewrów.
Jak działają wideorejestratory?
Nagrywanie w 4K daje naprawdę przyjemną jakość obrazu i ładne nasycenie kolorów, choć stabilizacja pozostawia trochę do życzenia, szczególnie na nierównościach lub poza szosą. W praktyce wygląda to tak, że dopóki jedziemy po równych drogach to zebrany materiał może pełnić nie tylko funkcję ,,taśmy z rejestratora”, ale nawet pamiątki z wyjazdu. Jednak przy wibracjach typowych dla kostki brukowej, zniszczonej szosy, czy szutru ograniczona stabilizacja wyraźnie pogarsza jakość obrazu. Czasem bywa też, że z tego powodu odczyt tablic rejestracyjnych jest nieco utrudniony. Problemy pojawiają się też, gdy jest mokro i ciemno, a mocne światło przednie w trybie strobo powoduje odblaski na tablicach. Tył całkowicie nie ma tego problemu. Generalnie uważamy – wertując nagrany materiał – że w jego oparciu bez trudu możemy dowieść, jak w rzeczywistości przebiegała sytuacja na drodze z naszym udziałem. Słowo jeszcze o tym, ile waży materiał. Godzina to około 16 GB, natomiast mała karta też sobie poradzi, bo – jak wspomnieliśmy – materiał może się zapętlać.
Podsumowanie
Navitel Flow DL800 i Flow BL800 to udany duet dla rowerzystów, którzy chcą połączyć mocne oświetlenie z funkcją wideorejestracji. Oba urządzenia oferują nagrywanie w 4K, solidną baterię, prostą obsługę oraz kompatybilne, wymienne mocowania w standardzie Garmina. DL800 sprawdza się świetnie jako przednia lampa do jazdy dziennej z dodatkiem niezłej kamery, a BL800 jako kompaktowa, mocna lampka tylna z przydatną funkcją światła stop. Choć aplikacja bywa momentami ociężała, a stabilizacja obrazu przy większych nierównościach mogłaby być lepsza, to całość wypada bardzo dobrze. W praktyce zestaw zwiększa widoczność, działa odstraszająco na nierozważnych kierowców i dostarcza wartościowego materiału w razie spornych sytuacji. To sensowna propozycja dla rowerzystów szukających jednego, zintegrowanego rozwiązania, które realnie poprawia bezpieczeństwo jazdy.
Ceny:
Navitel Flow DL800 - zł
Navitel Flow BL800 - zł
Strona producenta: navitel-poland.pl












