Test: Amortyzator Manitou Machete Comp 29"

Drukuj
Manitou Machete Comp 29 Tomasz Brzewski

Marka Manitou chociaż nigdy nie stała się największym graczem na rynku rowerowych amortyzatorów, to zawsze intrygowała. Postanowiliśmy sprawdzić, co ma do zaoferowania powietrzny model Machete Comp 29.

Pewnie część z Was zadaje sobie pytanie, jak się ma rynek części zamiennych takich jak amortyzatory w dobie istnego zalewu rynku nowymi rowerami? Czy ktoś jeszcze tuninguje rowery, skoro co dosłownie kilka miesięcy mamy kilkadziesiąt premier nowych maszyn? Cóż, wbrew pozorom grupa tych osób, które kupują tańsze rowery i z czasem modyfikuje je bardziej w kierunku swoich preferencji i coraz lepszych osiągów wcale nie maleje.

Na szczęście większość dużych i znanych producentów amortyzatorów rowerowych oferuje swoje najpopularniejsze modele nie tylko w wariancie OEM, a także jako pełnowartościowe, "sklepowe" produkty do kupienia osobno. Jedną z tych marek jest rzecz jasna Manitou, które po kilku latach zdecydowanego odwrotu zaczyna mocno walczyć o swoją pozycję na rynku.

Jesteśmy bardzo ciekawi, jak kojarzy Wam się tam firma. Dla większości osób z pokolenia, które wchodizło w kolarski świat w szalonych czasach popularności downhillu i freeridu gdzieś na początku lat dwutysięcznych, ta marka to legenda. Wtedy liczyły się tylko dwie firmy - Marzocchi i właśnie Manitou z legendarnymi modelami Sherman czy Dorado. Od tego czasu sporo się zmieniło - popularnośc Manitou spadła wraz z zakończeniem wielkiego boomu zjazdowego. Jednak od pewnego czasu charakterystyczne amortyzatory z odwrócona koroną można spotkać w coraz to większej ilości rowerów. A także można je kupić na własną rękę - tak jak testowanego przez nas Machete Comp 29.

 

 

 

 

"Machete don't text"

Cóż, nie mogliśmy się oprzeć temu cytatowi, bo za sprawą filmu Roberta Rodrigueza (to ten ziomek od Tarantino i Grindhouse) zapewne wiele osób czytając nazwę widelca Manitou przypomni sobie właśnie którąś z kwestii wypowiadanych przez surowego zabójcę granego przez Danny'ego Trejo. Pomimo agresywnej nazwy Machete (znaczy Maczeta) Comp w testowanej przez nas wersji to raczej dość subtelny sprzęt przeznaczony do XC, aczkolwiek dostępne są także wersje z większym skokiem, które jak ryba w wodze poczują się w rowerach trailowych.

Konkrety - Machete Comp ma 100 mm skoku, golenie o średnicy 32 mm i waży 2030 gramów. Wykonano go z aluminium (zarówno dolne, jak i górne golenie), ma sztywną oś przedniego koła 110 mm w standardzie Boost, więc pomieści także koła 27.5+. Na jego pokładzie znajdziemy sprężynę powietrzną oraz tłumik KwikToggle o bardzo prostej regulacji kompresji - można go ustawić w pozycji otwartej lub zamkniętej, w której jest po prostu zablokowany. W testowanym przez nas wariancie odbywa się to poprzez prostą manetkę mocowaną do kierownicy. Jeśli chodzi o regulacje, jest jeszcze nieodzowne pokrętło od tłumienia i taperowana rura sterowa. Widelec wyceniono na 1899 złotych.

 

 

 

 

Machete testowaliśmy w rowerze Accent Peak 29 TA, czyli w klasycznym hardtailu przeznaczonym do górskiego ścigania (swoją drogą bardzo rozsądnie wycenionym - rower z pełną grupą SLX i właśnie Machete kosztuje niespełna 5400 złotych). W ocenie skupialiśmy się więc przede wszystkim na sztywności, skuteczności i funkcjonalności blokady, oraz użyteczności widelca na typowych trasach maratonów.

 

 
 

 

Machete Comp pozytywnie nas zaskoczył, okazując się w praktyce znacznie ciekawszym widelcem niż konkurencja na poziomie RockShox Recon. Bardzo łatwo ustawić wartość ciśnienia powietrza tak, że osoba ważąca około 80 kilogramów będzie wykorzystywała cały skok, bez zbyt częstego dobijania. Duży plus dajemy za czułość na początku ugięcia, którą pozwala oszczędzić nieco ręce, bez ryzyka nagłego końca skoku przy okazji większej przeszkody.

Nie ma probemu z właściwym ustawieniem tłumienia, a blokada skoku działa skutecznie. Mamy jednak małe zastrzeżenia do manetki. O ile zablokowanie widelca jest dość proste, to już odblokowanie wymaga trafienia kciukiem w mały przycisk pod dźwignią. W ferworze walki na trasie nie jest to takie łatwe, zwłaszcza jeśli używacie także przedniej manetki przerzutki i dźwignia blokady widelca jest odsunięta od gripa. Dodatkowo po odblokowaniu widelca, lub jego zablokowaniu na manetce wymaga on nacisku, aby przeskoczyć w żądany tryb. Czyli - po zablokowaniu należy ugiąć lekko widelec, aby fizycznie się usztywnił. Analogicznie po odblokowaniu wymaga lekkiego nacisku, aby zacząć normalnie pracować.

 

 
 

 

Sztywność boczna przy wadze zawodnika na poziomie około 80 kilogramów jest na zadowalającym poziomie. Wymiana dętki wymaga od nas posiadania imbusa 6, który pozwoli wykręcić oś koła - nie ma niestety dźwigni, która umożliwiałaby obsługę beznarzędziową. Warto też pamiętać o tym, że gwint jest nie po stronie osi, a nakrętki kontrującej.

Reasumując

Machete Comp to bardzo udana konstrukcja, która pozwoli wejść na wyższy poziom wielu rowerom ze średniej półki. Widelec ten oferuje nam bardzo wysoką kulturę pracy i dobrą sztywność, a do mankamentów takich jak nie do końca przemyślana manetka myślimy, że można się przyzwyczaić - lub, z punktu widzenia Manitou, poprawić ten element na przyszłość. Co prawda wersja Comp spotkana w naszym Accencie była stworzona specjalnie dla tego producenta (OEM), ale w ofercie Manitou znajdziemy jeszcze kilka alternatywnych modeli - droższą wersję Machete PRO i bardziej ekonomiczne, ale bazujące m.in. na tym samym tłumiku modele Markhor. Wnioski? Jeśli szukacie możliwości stunningowania swojego roweru do maratonu i XC, to zdecydowanie warto się marką Manitou zainteresować bliżej.

 

Manitou Machete Comp
  • Skok: 100 mm
  • Sprężyna: powietrze
  • Oś: 15 mm, Boost
  • Blokada skoku: Tak, z manetki
  • Średnica goleni: 32 mm
  • Waga: 2030 g
  • Cena: 1899.00 PLN

Strona producenta: www.velo.pl

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj