Test: Tabou Kinetic Mono UP 1.0 W – ebike do miasta i na wycieczki!

Poznaj nasze wrażenia z jazdy na rowerze elektrycznym Tabou Kinetic Mono UP 1.0 W – nowości na 2023 rok!

Drukuj
Tabou Kinetic Mono UP 1.0 W Mariusz Sobczak

Tabou w kolekcji na 2023 rok po raz pierwszy w swojej historii przygotowało rowery elektryczne. Tymczasem nam udało się już przetestować jednego z premierowych e-bike’ów polskiego producenta – konkretnie e-trekkingowego Kinetic’a Mono UP 1.0 W. Poznajcie nasze wrażenia!

Galeria
Galeria: Rower elektryczny Tabou Kinetic Mono UP 1.0 W (2023) Zobacz pełną galerię

Tabou jest polskim producentem pochodzącym ze Szczytna, którego oferta zawiera przede wszystkim rowery rekreacyjne i użytkowe. Mówiąc prościej – w kolekcji tej marki znajdziemy masę atrakcyjnych cenowo jednośladów do codziennej jazdy, jak również sprzętu do amatorskiego sportowego i wycieczkowego kręcenia. Zwykle są to naprawdę udane konstrukcje, o czym zresztą świadczą nasze redakcyjne testy. Nigdy nie byliśmy rozczarowani produktami od Tabou, ani pod względem jakości wykonania ramy, ani tym bardziej samego montażu. Ponadto zazwyczaj możemy też mówić o świetnym stosunku cena/jakość w przypadku maszyn tej marki. Wszystko to sprawia, że jeśli szukamy udanego roweru w atrakcyjnej cenie to zwyczajnie warto brać Tabou pod uwagę. 

 

Tymczasem do naszej redakcji trafił absolutnie nowy rower ze stajni rodzimej marki – elektryczny Kinetic Mono UP 1.0 W. Na pierwszy rzut oka całkiem sensownie zbudowany rower ze wspomaganiem, przede wszystkim z mocnym centralnym silnikiem Ananda (z którym mamy naprawdę dobre doświadczenia) oraz baterią zintegrowaną z ramą. Co więcej, okazało się, że równie atrakcyjnie (co sama konstrukcja) zapowiada się też cena elektryka od Tabou, bowiem nasza testowana wersja kosztuje 8999 zł, czyli naprawdę dobrze! W tym miejscu warto jeszcze dodać, że linia rowerów elektrycznych Tabou w obecnym roku składa się z trzech modeli Kinetic UP, których ceny zaczynają się od 8499 zł i kończą na 10 999 zł. Rok 2023 jest w ogóle przełomowym sezonem w tej kwestii, ponieważ jest pierwszym, kiedy Tabou do swojej kolekcji włączyło rowery elektryczne. Mając to wszystko na uwadze, a do tego naprawdę dobre dotychczasowe wspomnienia z marką Tabou, z dużą ciekawością wyjechaliśmy w trasę oraz na miejskie ścieżki tytułowym Kinetic Mono UP 1.0! Czy elektryk polskiego producenta okaże się równie skuteczny co klasyczne rowery?

 

 

Rama i podstawowe informacje

W testowanej przez nas wersji – czyli Kinetic Mono UP 1.0 W – mamy do czynienia z aluminiową ramą unisex o bardzo mocno obniżonym przekroku. Takie rozwiązanie w obrębie kształtu głównego trójkąta jest oczywiście podporządkowane komfortowi wsiadania na rower i zsiadania z niego. Tego typu ramy są standardem w rowerach miejskich, choć faktycznie nasz Kinetic jest czymś w rodzaju hybrydy roweru do miasta z trekkingiem. Idealnie sprawdzi się na co dzień w mieście, choć bez problemu przewiezie nas wycieczkowo przez podmiejskie szosy, szutry, czy leśne dukty. Wprawdzie fabryczne opony są łyse i typowo skoncentrowane na jeździe po twardych drogach, jednak gdyby założyć tu inne opony śmiało można kręcić nim bardziej trekkingowo. Można więc traktować Tabou jako sprzęt z myślą o jeździe na co dzień (commutingowo), ale również z opcją wyskoczenia na weekendową wycieczkę. 

 

 

Szkielet Mono UP’a jest oczywiście aluminiowy i cechujący się słusznymi przekrojami poszczególnych rur, co jest konieczne dla zachowania odpowiedniej sztywności i wytrzymałości roweru elektrycznego. Od strony konstrukcyjnej – choć to pierwszy rok Tabou z e-bike’ami – nie można tej ramie niczego zarzucić. Całość jest sztywna, precyzyjna w prowadzeniu, a do tego wykonana i pomalowana schludnie. W oczy rzuca się również estetyczne wewnętrzne prowadzenie przewodów i ładne wtopienie się w linię ramy obudowy baterii. Wszystko w punkt i nie odbiegające od nowoczesnych konstrukcji innych producentów. Również na polu lokalizacji silnika, który jest montowany centralnie. Takie jednostki nie tylko zapewniają lepszą i bardziej czułą charakterystykę pracy, ale dodatkowo obniżają środek ciężkości roweru, co pozytywnie wpływa na stabilność prowadzenia. Wprawdzie w mieście to nie jest priorytetem, ale miło jest móc poruszać się bez stresu po zatłoczonym centrum, a nie na każdym rowerze wychodzi to tak płynnie.

 
 

 

Prowadzenie i pozycja na rowerze

Skoro wspomnieliśmy już o prowadzeniu to warto powiedzieć kilka słów więcej, bowiem na tym polu Tabou nie zawodzi i idzie w ślad za tym, co oferują ich klasyczne rowery. Sposób sterowania i styl jazdy Kinetic’iem UP’em są bardzo naturalne i wygodne dla rowerzysty. Rower pewnie pokonuje zakręty, bez zawahania połyka krawężniki i pozwala łatwo lawirować między samochodami, czy innymi uczestnikami ruchu. Rower daje poczucie dużej stabilności podczas jazdy, co przekłada się na ogólne wrażenie bezpiecznej jazdy, gdzie wszystko pozostaje pod naszą kontrolą. W tym obszarze procentują również dwie inne rzeczy. Po pierwsze mamy naprawdę skuteczne hydrauliczne hamulce Magura HS33. Natomiast po drugie dysponujemy silnikiem z dużym zapasem mocy, która może pomóc w krytycznych momentach. To wszystko sprawia, że na Tabou jeździ się po prostu dobrze i nie trzeba zanadto koncentrować się na rowerze. Całą uwagę możemy skupić po prostu na drodze. 

 

 

Drugim ważnym aspektem jest komfort jazdy. To zagadnienie rozumiemy dwojako – przez to, czy pozycja ciała jest wygoda oraz jak rower amortyzuje nierówności. W kontekście pozycji jest typowo miejsko i rekreacyjnie. Siedzimy mało wyciągnięci i wyprostowani, co jest wygodne na krótkich dystansach oraz podczas jazdy w cywilnej odzieży. Mało tego, wysokość pozycji możemy sobie dowolnie regulować w całkiem sporym zakresie, ponieważ na liście wyposażenia naszego roweru znajduje się regulowany wspornik kierownicy.

 

 

W kwestii komfortu jazdy, ale w aspekcie radzenia sobie z tłumieniem wibracji pochodzących od nawierzchni również jest dobrze. O naszą wygodę dba kilka użytecznych dodatków. Do gustu przypadł nam zestaw dbający o nasze pośladki i plecy, czyli wygodne miękkie siodełko oraz skutecznie działająca amortyzowana sztyca. Z przodu mamy z kolei amortyzator oraz komfortowe chwyty kierownicy z szerokim podparciem dłoni. Zresztą, dużo naturalnej amortyzacji oferują koła w rozmiarze 28”, które gładko i sprawnie przetaczają się przez chropowate nawierzchnie.

 

 

Silnik i jakość wspomagania

Sercem elektrycznego Tabou jest mocny silnik Ananda M80, który wspomaga nas – zgodnie z przepisami – do 25 km/h i jedynie wtedy, gdy sami (choćby lekko) pedałujemy. Poziom wsparcia tej jednostki jest naprawdę ogromny, można by w zasadzie powiedzieć, że jest nawet za mocny jak na jazdę po mieście. Maksymalny moment obrotowy to aż 80 Nm. Skutkuje to tym, że do jazdy w typowo miejskim lub wycieczkowym stylu używamy najsłabszych trybów wspomagania. Łącznie jest ich pięć – Eco, Tour, Sport, Turbo i Boost – natomiast zdecydowanie w płaskim Wrocławiu świetnie jeździło nam się na Tour. Ewentualnie czasem wbijaliśmy tryb Sport, gdy chcieliśmy poszaleć z bardziej dynamicznym ruszaniem. Piszemy o tym celowo, bo ewidentnie producent postawił na bardzo mocną jednostkę, która przewyższa to, co oferują typowe silniki do rowerów miejskich.

 

 

Z naszej perspektywy wygląda to następująco. W trybie Eco trzeba się trochę zmęczyć podczas kręcenia. Tryb Tour jest idealny do miejskiego i wycieczkowego stylu jazdy, ponieważ daje wydatną pomoc na starcie, a potem idealne wsparcie między 15 a 25 km/h, Sport to już mocny – jak na miejskie standardy – tryb, który przydaje się, gdy np. spieszymy się i chcemy co każde skrzyżowanie dynamicznie się rozpędzać do 25 km/h. Turbo i Boost bez zmęczenia pokonują podjazdy, można powiedzieć, że w zasadzie są zbyt mocne jak na ten rower i jazdę po terenach przeważnie płaskich. To żadna wada, ale trzeba rozsądnie zarządzać tym, z jakiego trybu korzystamy, ponieważ te najmocniejsze są prądożerne, a bateria ma stosunkowo niedużo, bo 420 Wh pojemności. 

 

Wśród istotnych kwestii warto wspomnieć, że stopień pomocy silnika jest ogromny, jeśli ktoś chce może po prostu poruszać nogami, a resztę zrobi za nas silnik. Osobną sprawą jest czułość silnika i czas reakcji na nasze pedałowanie, bądź jego zaprzestanie. Z naszych obserwacji wynika, że jednostka odbiega w tym zakresie od czołowych producentów, ale dramatu nie ma. Nie jest to niebezpiecznie, ani nie trwa szczególnie długo. Dwa obroty korby po starcie wystarczają do włączenia się wspomagania i około 2 sekundy trwa okres do odłączenia, gdy przestaniemy kręcić

 
 

 

Do obsługi całego systemu wspomagania służy kontroler, który znajduje się pod lewą ręką. Jest wygodny w obsłudze, a poza włącznikiem i przełączaniem między trybami pozwala też włączać i wyłączać światła (są one zasilane z baterii roweru) oraz przechodzić przez menu licznika rowerowego. Ten natomiast – w formie dużego i czytelnego wyświetlacza – znajduje się na środku kierownicy. Duże cyferki są łatwe do odczytania i ogólnie cały system Anandy jest przyjemny w odbiorze i prosty w obsłudze. Warto wreszcie wspomnieć, że bateria jest wyciągana w łatwy sposób, dzięki czemu możemy ją ładować zarówno w, jak i poza rowerem. To również istotne w kontekście codziennego użytkowania. 

 


Pozostałe wyposażenie 

Udana rama i mocny silnik spotykają się w Tabou Kinetic UP z solidnym i przemyślanym wyposażeniem. Możemy mówić o komponentach przeważnie ze średniej półki, bądź tańszych, ale przede wszystkim mądrze dobranych – oszczędzono tam gdzie można, a nie zrobiono tego w miejscach, gdzie mogłoby to zaszkodzić. Tak, aby finalnie dobrze się nam jeździło, a jednocześnie żeby rower nie rujnował budżetu w momencie zakupu. Na uwagę zasługują hydrauliczne szczękowe hamulce Magura HS33. Niegdyś był to bardzo popularny model, jeszcze w erze V-brake’ów stosowany nawet do ścigania się w MTB. Sami takich używaliśmy, ale przyznamy się, że już zapomnieliśmy, jak dobre są to hamulce. W suchych warunkach dorównują mocą tarczówkom, a dodatkowo mają bardzo przyjemną modulację. Poza tym warto wspomnieć napęd 1x8 oparty o przerzutkę tylną Shimano Acera, która działa w parze z komfortową i łatwą w obsłudze manetką obrotową. Odczuwalnym mankamentem – to w zasadzie główna wada w tym rowerze – jest niedziałające pokrętło blokady skoku amortyzatora. W praktyce blokada działa, jednak do jej włączenia potrzeba tyle siły, że w nie da się jej używać… Producent jednak zapewnił nas, że musiał to być po prostu wadliwy egzemplarz jednostkowy - sprawdzono kilka innych przykładów i wszędzie blokada działała prawidłowo. Na koniec dodamy, że oczywiście rower ma pełne wyposażenie dodatkowe, czyli porządne błotniki, stabilną nóżkę, blokadę tylnego koła oraz bagażnik. To wszystko sprawia, że po zakupie Tabou jest od razu gotowy do jazdy. 

 

 

Podsumowanie

Tabou Kinetic Mono UP 1.0 W to udany rower elektryczny, który sprawdzi się przede wszystkim w mieście, ale równie dobrze może służyć nam jako towarzysz rekreacyjnych wycieczek. Wyróżnia go przemyślana i nowoczesna konstrukcja oraz skuteczny dobór silnika, czy samych komponentów. Pomimo że to pierwszy rok, kiedy w kolekcji polskiej marki znajdziemy rowery elektryczne, to już są one naprawdę udane. Tabou dobrze odrobiło lekcję, skutecznie przeanalizowało rynek i stworzyło po prostu dobry rower elektryczny. Mamy tu udaną ramę, wygodną pozycję i przyjemne prowadzenie. Do tego mocny silnik i wyposażenie, na którym możemy polegać. Całość oferowana jest też w dobrej cenie i tym samym możemy śmiało traktować ten sprzęt jako ofertę godną polecenia. 

 

Cena: 8999 zł

Strona producenta: www.tabou.pl

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj