Spis treści:
Marin, jak przystało na jednego z protoplastów kolarstwa górskiego w ogóle, dziś kojarzony jest przede wszystkim z tworzeniem właśnie rowerów MTB (i generalnie tych dyscyplin MTB nastawionych bardziej na zabawę na szlaku, niż na ślepą pogoń za urywaniem sekund podczas Pucharów Świata XC). Legendarny producent z Kalifornii zresztą swoich zamiarów nie kryje, a nawet dumnie się nimi afiszuje, znacząc lakier wielu ze swoich konstrukcji maksymą "Made For Fun" - takie znamiona otrzymały właśnie dwa modele, które zawitały w naszych redakcyjnych progach, a więc Rift Zone 2 oraz B-17 1.
Aby mieć kompletną panoramę sytuacji, do powyższego grona musimy dodać jeszcze model Hawk Hill - trzy powyższe modele zbudowane zostały na ramie praktycznie bliźniaczej, która dzieli ten sam charakter oraz system zawieszenia. Różnice? To głównie zastosowanie innego rozmiaru kół - Hawk Hill bazuje na rozmiarze 27,5", Rift Zone stoi na kołach 29", z kolei B-17 to linia rowerów z kołami 27+.
Wszystkie z powyższych modeli należą do segmentu trailówek, który nie tak znowu dawno temu, bo na przestrzeni kilku ubiegłych lat, eksplodował masą nowych platform, w których to możliwości rowerów górskich, jeśli chodzi o ich wszechstronność i uniwersalność, przesunięte zostały o lata świetlne do przodu. Wszystko za sprawą zastosowania kilku znaczących dziś modyfikacji, które bazują przede wszystkim na nowoczesnej, progresywnej geometrii, dopełnianej o krótkie mostki i szerokie kierownice. Rewolucja trailowa obrodziła też przy okazji popularyzacją "nowego" rozmiaru koła, jakim jest 27+. I chociaż dziś pewnie nikomu nie trzeba już tłumaczyć czym są koła z oponami o potężnej szerokości około 2,8 - 3,0", to mimo wszystko bardzo kuszącą okazała się nam możliwość pojeżdżenia na dwóch praktycznie bliźniaczych rowerach, które różnią się przede wszystkim właśnie rozmiarem koła.
Podobieństwa / Konstrukcja
Warto zacząć od tego, że zarówno Rift Zone 2, jak i B-17 1 są modelami, które możliwie bezboleśnie dla naszego domowego budżetu mają pozwolić na zakup fulla gotowego na wyzwania jazdy po górskich ścieżkach. Znaczy to tyle, że oba powyższe modele w swoich "klasach" należą do bardziej atrakcyjnych cenowo konstrukcji, do czego zresztą Marin zdążył nas już na polskim rynku przyzwyczaić. Co za tym idzie? Rift Zone 2 to wariant ze środka drabinki modelowej i wyceniony został na 6999 zł, z kolei B-17 1 otwiera linię modeli rowerów dzielących nazwę z legendarnymi bombowcami Boeinga i kosztuje katalogowo 7899 zł.
Oba rowery zbudowane zostały z aluminium serii 3 6061 i bazują na tym samym układzie zawieszenia MultiTrac, które jest jednozawiasem z popychaczem (chodzi o dodatkowe ogniwo umieszczone na górnej rurze tylnego trójkąta) i liczy sobie 120 milimetrów skoku. W obu maszynach spotkamy standardy konstrukcyjne, które dla bardziej ambitnych poszukiwaczy zjazdowej adrenaliny są gwarantem zwiększenia sztywności bocznej roweru - sztywne osi Boost z przodu i z tyłu i taperowane stery.
Nasz duet posiada niekompletne wewnętrzne prowadzenie linek, co jest ukłonem w stronę ułatwienia serwisu roweru, ale i zaburza nieco schludny wygląd dolnych rur. Część z przewodów poprowadzono wewnątrz ramy. Bohaterowie tego tekstu są przygotowani na montaż sztyc regulowanych i zresztą oba modele w swoich seryjnych specyfikacjach właśnie takowe posiadają - plus dla Marina, bo tego typu sztyca to w rowerach trailowych dziś już obowiązek i całe szczęście, że kalifornijski producent na dropperach nie oszczędza.
Różnice w geometrii
Możemy śmiało powiedzieć, że B-17 oraz Rift Zone łączą w sobie ten sam charakter - Marin zapragnął stworzyć tu możliwie uniwersalne rowery, na których zarówno wygodnie podjedziemy, jak i będziemy mogli dać upust adrenalinie podczas szybszych zjazdów w górach, na co pozwala nowoczesna, progresywna geometria roweru trailowego. Trzeba jednak pamiętać, że za sprawą różnych rozmiarów kół oraz faktu, że B-17 posiada widelec o 130 mm skoku, a Rift Zone'a wyposażono w wideł o 120 mm ugięcia, zachodzą tu mimo wszystko pewne różnice w geometrii. Oba rowery testowaliśmy w rozmiarach M.
Nie zmienia to faktu, że oba modele stanowią dość podręcznikowy przykład trailówek nastawionych na uniwersalność. Kąt głowy ramy dla B-17 (27+) wynosi 67 stopni, natomiast Rift Zone tę wartość ma na poziomie 67,5". Rift Zone posiada 6 mm dłuższy reach w rozmiarze M. Jeśli chodzi o różnice, to naturalną jest wysokość środka suportu - rower na kole 27+ ma go oczywiście niżej (B-17 to 323.5 mm, z kolei Rift Zone 337.5 mm - warto dodać, że ta wartość w sporej mierze odpowiada za odczucia z jazdy, pozwala bowiem odpowiednio obniżyć środek ciężkości, ale też im mniejsza powyższa wartość, tym łatwiej będzie zawadzić korbą o podłoże). Reszta wymiarów dla obu modeli jest praktycznie identyczna - oba trailowe fulle Marina mają jednakową wartość chainstayu, co mówi nam od razu o tym, że możemy żonglować w opisywanych przez nas rowerach rozmiarami kół i mieć w garażu swojego rodzaju 2 w 1 (maksymalnie zmieścimy tu koło 29" z oponą 2,6"). Baza kół - także w obu jest zbliżona. Jednakowo zostały skrojone tu kokpity, które stanowią kropkę nad i w "nowoczesności" naszych Marinów - bardzo krótki mostek i kierownica szeroka na 780 mm to gwarancja pewnego prowadzenia w terenie i... problemów ze zmieszczeniem się w drzwiach mieszkania / piwnicy.
Pierwsze wrażenia i cechy wspólne
Zdecydowanie wiodącym atutem obu testówek jest geometria, chociaż nie ma się co oszukiwać - tego typu podejście do budowy rowerów wśród marek, które chcą liczyć się na scenie rowerów trailowych, jest już standardem. W obu przypadkach możemy liczyć na wygodną pozycję na podjazdach i bezproblemowe trzymanie kadencji. Warto wyrzucić nieco podkładek spod mostków, co spowoduje osiągnięcie nieco bardziej agresywnej pozycji i umożliwi pokonywanie bardziej stromych zjazdów oraz da lepsze dociążenie przodu na zjeździe. Naprawdę nie musieliśmy długo oswajać się zarówno z B-17, jak i Rift Zonem - to po prostu bardzo solidnie skrojone rowery, które zachowując bardzo dobre możliwości podjazdowe, dadzą nam także masę zabawy podczas zjazdów w górach i to nawet na tych bardziej technicznych ścieżkach. Za sprawą wyważonych kątów i niezbyt dużego skoku podjeżdżanie na Marinach jest przyjemne, a kierownica nie ma tendencji do błądzenia. Trzeba jednak pamiętać, że mamy tu do czynienia z rowerami, które seryjnie ważą w okolicach 15 kg, więc nie należą do mistrzów lekkości. O tym jak oba rowery radzą sobie na wspinaczkach piszemy nieco więcej przy okazji omówienia rozmiarów kół.
Pamiętajcie, że mamy tu do czynienia z platformą o 120 mm skoku, więc w Bike Parkach raczej nie poszalejecie, ale już większość kompleksów tras enduro objeździcie z niemałą zajawką. Zawieszenie w testowanych Marinach działa jak na jednozawias przystało - nie występuje tu tzw. pedal kickback, ale wprawiony w bojach zawodnik zaobserwuje zależność procesu hamowania od pracy zawieszenia (usztywnianie). MultiTrac jednak wdzięcznie wspiera nas w walce z podjazdami i nie buja przesadnie, pomagając wspinać się w cięższym terenie - cecha, która w trailówce jest zawsze w cenie!
Dobrze oceniamy sztywność boczną rowerów na szybkich i krętych zjazdach - to zasługa m.in. wspomnianych powyżej sztywnych osi i generalnie dobrego usztywnienia na łożyskach zawieszenia. Musimy jednak zaznaczyć, że tester nie należy do najcięższych (65 kg). Nie zmienia to faktu, że Marin w powyższej kwestii na pewno w żadnym względzie nie odstaje nawet od droższych rowerów ze swojego segmentu.
Koła: plusy vs duże
Zdecydowaną, zaznaczaną przez dosłownie każdego, kto miał do czynienia z oponami 27+, zaletą tego rozmiaru jest... trakcja. Koła 27+ zbudowane są na szerszych obręczach i szerszych oponach, w których stosujemy niższe ciśnienie i w ten sposób sprawiamy, że opony dosłownie kleją się do podłoża. Ma to swoje plusy na podjazdach, bo nie tracimy przyczepności, ale także na zjazdach. I właśnie za ten element ceniliśmy B-17 i jego koła - bombowiec przetacza się pewnie po każdego rodzaju nawierzchni i daje nam po prostu zastrzyk dużej pewności siebie. Szeroka opona dodaje do całości odczuć z jazdy komfortu, bo odpowiada za tłumienie drgań najmniejszych nierówności, z którymi zawieszenie oparte o podstawowe tłumiki RockShoxa niekoniecznie radzi sobie najlepiej (w modelu Rift Zone chyba mimo wszystko lepiej ustawić nieco większy SAG).
Oczywiście 27+ ma też swoje minusy - koła te są odczuwalnie cięższe i generują większe opory toczenia. Jeśli jedziecie szutrowy lub asfaltowy podjazd o długości kilku kilometrów, możecie się na B-17 solidnie wynudzić. Szeroka opona z kolei będzie wspierać Was podczas pokonywania bardziej technicznych wzniesień w lesie - np. usianych korzeniami. Tu kluczowe jest ustawienie odpowiedniego ciśnienia w oponie, co samo w sobie w kołach z plusem nie jest prostą sztuką i przyda się tam nieco doświadczenia. Sytuację ciężkiej masy rotującej znacząco poprawi zalanie kół 27+ mlekiem, bo wyrzucenie dętki zawsze stanowi solidny krok do przodu w wylajtowaniu roweru. Nie zmienimy natomiast zdania, jakoby koła z plusem największy sens miały w hardtailach - wydaje nam się, że to właśnie bez tylnego zawieszenia rowery z kołami 27+ wyciskają z tego rozmiaru najwięcej benefitów.
Koła 29-calowe w Rift Zone czynią go rowerem szybszym, ale i nieco tylko bardziej wymagającym pod względem techniki jazdy. Doświadczony zawodnik pewniej będzie czuł się tu dobrze na wyższych prędkościach, bo wydaje się, że i stabilność prowadzenia 29" jest nieco wyższa (co w sumie może być zaskoczeniem, biorąc pod uwagę bardziej stromy kąt głowy ramy i delikatnie krótszą bazę kół). Duże koło nadal wydaje się sprawniej przetaczać po przeszkodach. Cały czas też mamy tu do dyspozycji sporą powierzchnię styku opony z podłożem, więc i przyczepność koła cały czas jest bardzo dobra. Jeśli mielibyśmy posłużyć się uproszczeniem, które zwykle spłyca wszelkie rozważania, to 27+ polecalibyśmy osobom, poszukującym większej dawki komfortu jazdy oraz pewności siebie w pokonywaniu zróżnicowanych, bardziej technicznych nawierzchni, natomiast 29" rekomendujemy riderom nastawionym na szybkość zjazdów i podjazdów, którzy lubią tu i ówdzie urwać kilka sekund na Stravie.
Wyposażenie
Oba testowane modele posiadają niemalże bliźniacze wyposażenie, co może pociągać wśród niektórych zaskoczenie różnicą w cenie - otóż B-17 stojący na średnim kole z plusem jest o 900 zł droższy niż jego bliźniak z kołem 29-calowym. Różnice w specyfikacji są subtelne i ograniczają się do zastosowania nieco innych widelców od RockShoxa - w B-17 jest to Recon Gold RL, podczas gdy w Rift Zone mamy model Recon RL. Oba widelce są oczywiście powietrznne, mają sztywne osi Boost i generalnie nie cierpią na brak sztywności bocznej. Druga różnica to oczywiście opony oraz koła i tu widać, że zestawy z plusem są po prostu... droższe. B-17 stoi na bardzo solidnych i dobrze układających się w wirażach gumach Vee Tire o typowej dla plusowców szerokości 2,8 cala, z kolei obręcz posiada słuszne 38 milimetrów szerokości. Rift Zone toczy się na gumach Vee Tire Crown Gem o standardowej szerokości 2.3". W obu rowerach mamy oczywiście obręcze i opony tubeless ready - i polecamy korzystać z tego dobrodziejstwa, które pozwoli obniżyć nienajmniejszą masę kół.
W przypadku reszty specyfikacji Marin po równo dał braciom i obdarował ich dokładnie tym samym - napęd 1x11 zbudowano na doskonale znanej manetce i tylnej przerzutce SRAM NX. Układ dopełnia korba FSA Comet, która mimo wszystko stanowi pewnego rodzaju oszczędność - całe szczęście, że mamy tu zęby narrow-wide, więc łańcuch z blatu nie spada. Oba modele mają na seryjnym wyposażeniu sztyce regulowane TranzX, które w rozmiarze M mają 120 mm skoku.
Warto jeszcze wspomnieć o hamulcach - otóż już po klamkach hamulcowych widać, że mamy tu do czynienia z modelem niskim, a dokładniej mówiąc jest to zestaw Shimano M315. Japońska hydraulika niezmiennie cieszy się dobrą sławą i nawet w przypadku modelu o konotacjach rekreacyjnych siła hamowania jest dobra, jednak w rowerach MTB pokroju naszych testowych B-17 oraz Rift Zone nieco irytująca jest długość klamek - przywykliśmy do klamek, które możemy obsługiwać jednym palcem, jak na MTB przystało. Ten element po zużyciu pewnie wymienicie na bardziej zaawansowany, bo chociaż działa dobrze, to potencjał naszych bohaterów aż prosi się, by poczęstować je czymś bardziej predystynowanym do ciężkiej jazdy w terenie.
Tym bardziej, że Marin zastosował tu wzorowo skrojony kokpit - krótki, 45-milimetrowy mostek i bardzo szeroka kierownica pozwala czuć tu pełnię kontroli nad rowerem na technicznych trasach.
Podsumowanie
B-17 oraz Rift Zone udowadniają, że Marin ma jeden z najlepszych patentów na budowę trailówek w racjonalnych cenach, które konstrukcyjnie nadążają za najważniejszymi trendami na rynku. Oba testowane rowery dostarczą nam po prostu masę zabawy na szlaku - są to rowery zbudowane dla jazdy rozrywkowej, do zabawy na ścieżkach enduro, są zwrotne i prowadzą się stabilnie. Czytaj - wszystko tak, jak powinno być. Bohaterowie tego tekstu mają dość neutralne geometrie i wpisują się w obecne standardy - i nie oszukujmy się - większość z nas właśnie taką charakterystykę doceni, bo to ona stanowi o uniwersalności tego typu rowerów. Jeśli szukacie ciekawie wyposażonego fulla, zbudowanego na bardzo udanej ramie, to z czystym sumieniem polecamy zarówno B-17, jak i Rift Zone'a. Wybór koła pozostawiamy Wam - my chyba lekko skłaniamy się ku 29-calowcu i chociaż jest to subiektywna opinia osób w redakcji, to ciężko zapomnieć 900 zł oszczędności w kieszeni.
Marin B-17 1
- Cena: 7899.00 PLN
- Koła: 27,5"+ (650B Plus)
- Rama: Series 3 6061 aluminium / zawieszenie MultiTrac / Sztywna oś Boost 148mm / Stery Tapered
- Widelec: RockShox Recon Gold RL 27.5+, 130mm, 110x15mm Boost
- Damper RockShox Monarch R Debonair, 210x50mm
- Obręcze Marin Aluminum Double Wall, 38mm
- Piasty Formula
- Opony Vee Tire, Crown Gem 27.5x2.8"
- Przerzutka tylna / manetka SRAM NX 1x11
- Korba FSA Comet, Modular 1x, 30T Direct Mount
- Łańcuch KMC X11 Extra Light
- Kaseta SunRace 11-Speed, 11-42T
- Hamulce Shimano BR-M315
- Kierownica Marin Mini-Riser, 6061 Double Butted Aluminum, 15mm Rise, 780mm Width, 4º Up, 9º Back
- Mostek Marin 3D Forged Alloy, 45mm
- Sztyca regulowana TranzX Dropper Post, YSP15
Marin Rift Zone 2
- Cena: 6999.00 PLN
- Koła: 29"
- Rama: Series 3 6061 aluminium / zawieszenie MultiTrac / Sztywna oś Boost 148mm / Stery Tapered
- Widelec RockShox Recon RL 29”, 120mm, 110x15mm Boost
- Damper RockShox Deluxe R Debonair, 210x50mm
- Obręcze Marin Aluminum Double Wall, 29mm szerokość
- Piasty Formula
- Opony Vee Tire, Crown Gem 29x2.3"
- Przerzutka tylna / manetka SRAM NX 1x11
- Korba FSA Comet, Modular 1x, 30T Direct Mount
- Łańcuch KMC X11 Extra Light
- Kaseta SunRace 11-Speed, 11-42T
- Hamulce Shimano BR-M315
- Kierownica Marin Mini-Riser, 6061 Double Butted Aluminum, 780mm Width, 4º Up, 9º Back
- Mostek Marin 3D Forged Alloy, 45mm
- Szyca regulowana TranzX Dropper Post, YSP15
Dystrybucja: www.marinbikes.com/pl
Fot. Tomasz Makula

















