Met Kaos - w stylu enduro

Drukuj

W górach o bezpieczeństwie decydują nie tylko umiejętności i odpowiedni rower. Czasami to nie wszystko.

Wystarczy chwila nieuwagi, niedostosowanie prędkości do panujących warunków lub zwykły pech, żeby długo wyczekiwany urlop w Beskidach przerodził się w tragedię. Nie trudno się domyślić, że najniebezpieczniejsze dla rowerzysty są urazy głowy. Nikogo więc nie trzeba przekonywać, że podstawowym wyposażeniem, na równi istotnym z samym rowerem, powinien być solidny kask.

Met Kaos został zaprojektowany specjalnie z myślą o ludziach, którzy nie zmarnują żadnej okazji, żeby poszaleć na górskich szlakach. Oczywiście w granicach rozsądku. Dla największych hardcoreowców Met proponuje bowiem lekkiego fullface'a – Para-Chute’a.



Kaos swoją stylistyką i bardzo solidnym wykonaniem wtapia się w coraz popularniejszy nurt enduro. Składająca się z dwóch części skorupa została „In-moldowana” z wewnętrzną pianką. Tylna część jest lekko opuszczona, żeby dodatkowo chronić potylicę. Kask posiada aż 22 otwory zapewniające dobrą wentylację nawet w najbardziej upalne dni. W środku znajdują się antyalergiczne gąbeczki wykonane z materiału Coolmax®. Są mocowane na popularnych rzepach i bez problemu można je odczepić i uprać.

Dopasowanie kasku do obwodu głowy możliwe jest dzięki systemowi Safe-T X. Dwie ruchome sprzączki można przesuwać po ząbkowanym pasku. Rozwiązanie to wymaga trochę więcej czasu i uwagi niż systemy z obracającym się kółeczkiem, ale po prawidłowym ustawieniu kask siedzi na głowie jak ulał i nic nie trzeba przy nim kombinować. Boczne paski regulowane są wygodnymi zatrzaskami, a pod szyją Kaosa zapina się czerwoną klamrą. Końcówka paska dodatkowo mocowana jest na gumce, dzięki czemu nie powiewa na wietrze i nie denerwuje podczas jazdy.

 



Kask posiada odpinany, wentylowany daszek, który zamocowany jest na czterech zatrzaskach. Można go więc bez problemu zdemontować lub wymienić w razie ewentualnego uszkodzenia.

Uwagę należy zwrócić również na świetne malowanie. Nie wspominając już o samej estetyce, jego jakoś i precyzja są na najwyższym poziomie. Dodatkowo skorupa pokryta jest bezbarwnym, matowym lakierem, który nie dość, że zabezpiecza farbę, to jeszcze nadaje Kaosowi niesamowitego szyku. Poza tym dla poprawy bezpieczeństwa po zmroku, producent nakleił z tyłu dwa odblaskowe elementy. Kaos w Polsce oferowany jest w trzech kolorach: oliwkowo-grafitowym, stalowym oraz w wersji dla pań, w kolorze perłowym.

 



Nie skłamię, jeżeli powiem, że jest to najwygodniejszy kask, w jakim jeździłem. Kaosa po prostu nie czuje się na głowie. Nic nie uwiera, ani nie przeszkadza. Pełen komfort. Lekki rozczarowanie daje jednak dokładny pomiar wagi. Dane producenta nijak mają się do rzeczywistości (wg. Meta jest to 250 g). W rzeczywistości kask w rozmiarze L waży 325 g, natomiast „eMka” 292 g (bez daszka – 264 g). Być może producent ważył samą skorupę, ale to trochę tak, jak podawanie wagi widelca bez rury sterowej. Tak czy inaczej wynik nie jest zły, ale w tej klasie cenowej nikogo nie rzuci na kolana.

 



Met Kaos to produkt z najwyższej półki. Nie dość, że może uratować nam życie, to dodatkowo czadowo wygląda i daje poczucie niesamowitego komfortu. Jakość wykonania i dbałość o szczegóły są również na najwyższym poziomie. Właściwie jedynym minusem jest cena. Trzeba bowiem przełknąć wydatek ponad czterech stówek.

Cena: 419 PLN
Rozmiary: M (53-56cm), L (57-59cm) - testowany

Dystrybutor: Velo (https://velo.com.pl/)


Met Kaos w BikeKatalog.


Foto: Wojtek „Failo” Zdebski, Maciek Łuczycki&Ampi

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj