Test: Plecak MTB Thule Rail 12L Pro

Tomasz Makula

Thule w świadomości rowerzystów zaistniało jako producent, który nie uznaje kompromisów na polu bezpieczeństwa podczas jazdy - i to widać praktycznie na każdym polu działalności skandynawskiej firmy. Szwedzi całą swoją filozofię działania postanowili wcielić również do plecaków MTB - i tak powstał model Rail 12 Pro.

Pewnie większości z Was Thule kojarzy się jako lider rynku bagażników rowerowych - i w sumie nie ma w tym nic dziwnego, bo faktycznie Skandynawowie na tym polu mocno zdominowali rynek. Najwyższy poziom bezpieczeństwa, który weryfikują w Thule testy jeszcze bardziej rygorystyczne, niż te wymagane przez prawo międzynarodowe, przeplata się w produktach Szwedów z wysoką funkcjonalnością i po prostu solidnym, dopracowanym wykonaniem. Działalność Thule jednak od dawna wykracza już także na inne segmenty rynku rowerowych akcesoriów, które to jednak posiadają zwykle sporo wspólnych mianowników - jednym z nich jest transport. Przyczepki dla dzieci, foteliki, walizki na rowery, sakwy i w końcu plecaki rowerowe dla przeróżnych zastosowań. Produkty Thule w każdym z wymienionych powyżej segmentów uznawane są za jedne z najciekawszych w klasie. I to popchnęło nas do zainteresowania się tematem szczególnie ważnym dla miłośników jazdy na rowerze po górach - mowa o bohaterze tytułowym tego tekstu, a więc plecaku Thule Rail 12 Pro.

Powyższy model jest tym najbardziej rozbudowanym w gamie plecaków Thule, zatem z urzędu ma kompleksowo zaspokoić wszelkie potrzeby górskich, rowerowych włóczęgów i miłośników bardziej ekstremalnych odmian MTB spod znaku enduro i trail. W tym miejscu warto wspomnieć, że w gamie modeli Rail znajdziemy jeszcze model 12-litrowy ale bez dopisku "PRO" oraz model 8-litrowy. Wszystkie z modeli Rail dostarczane są do nas z bukłakiem, co jest jedną z kluczowych cech tej linii. Zapytacie zatem - co tak naprawdę kryje się za "PRO" w nazwie testowanego przez nas wariantu? Chodzi o zastosowany tu protektor pleców.

 

 

 

 

Bezpieczeństwo

Thule w swoim nabardziej rozbudowanym modelu plecaka MTB jasno sygnalizuje, że model ten ma stanowić także kropkę nad i w temacie ochrony naszego zdrowia. Rail PRO posiada ukrytą wewnątrz (pomiędzy bukłakiem a tylnym panelem plecaka) wkładkę Koroyd. Ta wkładka pełni rolę protektora naszych pleców - jest ona demontowalna, więc jeśli np. będziecie potrzebować zwiększyć nieco pojemność plecaka, możecie ją łątwo wyciągnąć - do tego celu wystarczy odpiąć jeden rzep. Sam protektor jest bardzo lekki, w dotyku raczej twardy, a jego struktura (wzorowana na plastrze miodu) ma stanowić wytrzymałą osłonę naszych pleców. W perspektywie zastosowań enduro tego typu dodatek jest bardzo mile widziany. 

 

 
 

 

 

Będąc przy protektorach - na zewnętrznej części modelu Rail 12 PRO znajdziemy szelki dedykowane do przewocu ochraniaczy, spokojnie też przypniemy na zewnątrz szczękę naszego full face'a. Czy jest dedykowane miejsce na zamocowanie kasku? Raczej nie - ten, w momencie kiedy chcemy go ściągnąć np. na podjazd, musimy przytwierdzić wedle naszej inwencji do któregoś z pasków. Na zewnętrznym panelu plecaka znalazło się też miejsce dla odblaskowej wstawki i miejsca dedykowanego na przypięcie klipsa z lampką. 

 

 

 

 

Funkcjonalność

Jedną z kluczowych funkcji plecaków Thule Rail jest oczywiście nawodnienie - na pokładzie naszego Raila czeka 2,5-litrowy bukłak HydraPak, który łatwo można zdemontować i wyczyścić. Nie to jednak jest w Railu najciekawsze - Szwedzi wpadli na genialny w swojej prostocie pomysł, który na wyższy poziom przeniósł wygodę picia podczas jazdy. Otóż rurka bukłaka w Railu do szelek plecaka przytwierdzona jest za pośrednictwem magnesów. W praktyce znaczy to tyle, że po napiciu się nie musimy po omacku podczas jazdy szukać miejsca, do którego przytwierdzimy rurkę - w Railu ona sama trafia na swoje miejsce, bo po prostu przyciąga ją magnes. Podczas jazdy w trudniejszym technicznie terenie to przydatne, a na co dzień po prostu wygodne. Thule swój system nazwało ReTrakt i znajdziemy go też w innych modelach plecaków MTB tego producenta.

 

 

 

 

Ładowność

12 litrów pojemności, protektor pleców i bukłak na pokładzie - do testowanego Raila zapakowaliśmy najpotrzebniejsze akcesoria na 1 dzień wyprawy w góry. Szwedzki producent zaimponował nam tym, jak efektywnie zorganizował przestrzeń w głównej komorze - zastosowano siateczkowe kieszonki, wszystko ładnie oznaczono, żebyśmy sami nie musieli się zbyt długo głowić, gdzie schować łyżki do opon, gdzie pompkę do zawieszenia, a gdzie klucze z domu czy samochodu. W naszym Railu spokojnie zmieścimy potrzebne na trasie w przypadku awarii narzędzia, dętkę lub zestaw naprawczy opon, do tego trochę jedzenia i 1-2 elementy garderoby zewnętrznej, na wypadek gdyby pogoda zechciała nas w jakiś nieprzyjemny sposób zaskoczyć. Spokojnie do tego zestawu dołożymy jeszcze kamerę akcji z uchwytem i miejsca powinno jeszcze trochę zostać - tu dużo zależy od naszych umiejętności efektywnego pakowania. 

 

 
 

 

 

Na zewnątrz plecaka Thule przygotowało dla nas jeszcze jedną, mniejszą kieszeń zapinaną suwakiem (dobre miejsce np. na telefon czy portfel, bo mamy do niego dostęp bez konieczności otwierania całego plecaka) oraz ostatni, zewnętrzny segment otwarty - do niego najlepiej będzie wsunąć kolejny element garderoby. Zewnętrzną kieszeń zaciskamy poprzez zapięcie górnych pasków plecaka. 

Wnioski? Ładownośc Thule Rail 12L PRO spokojnie zadowoli bardzo szerokie grono kolarzy górskich - od tych, którzy MTB traktują stricte wycieczkowo, chcą wyjechać rano na szlak, po drodze zjeść racuchy w schronisku i jeszcze po drodze pobujać się na szlaku dojadając to, co zabraliśmy ze sobą z domu. Z drugiej strony taka pojemność zadowoli też riderów, którzy ścigają się w enduro - no i w tym wypadku podkreślamy, że dla bardziej ekstremalnie zorientowanych kolarzy Rail skrywa wyspecjalizowany protektor pleców.

 

(czytaj dalej)

Podobne artykuły