Spis treści:
Nowa odsłona elektrycznego roweru szosowego Orbei pozostaje wierna pierwotnym założeniom dla tego modelu. Jest to przede wszystkim rower szosowy, który ma być lekki i zwinny, a w prowadzeniu przypominać klasyczny sprzęt bez wspomagania. Z pewnością nie jest to maszyna z pogranicza turystycznej szosy i gravela, a właśnie rower, który docenią pasjonaci kolarstwa chcący mieć nieco lżej na podjazdach. Choćby po to, aby dotrzymać tempa mocniejszym fizycznie znajomym, czy po prostu pojechać dalej, wyżej i przeżyć więcej… Choć - o czym za moment - Gain’em na szutry również można wjechać bez najmniejszego problemu. Zapowiada się więc szybko i uniwersalnie, a wisienką na torcie jest niska masa, bowiem ten rower elektryczny waży naprawdę niewiele - Orbea deklaruje około 9 - 9,5 kg dla topowej wersji.
Lekki silnik Mahle X20 i większy zasięg
Od samego początku istnienia platformy Orbea Gain jest ona wspierana przez lekki silnik w tylnej piaście. Tak jest również obecnie. Najnowsza generacja Gain’a jest wspomagana przez jednostkę Mahle X20, czyli najlżejszy silnik tego producenta. Legitymuje się on maksymalnym momentem obrotowym 55 Nm. Zasila go zintegrowana z ramą bateria o pojemności 350 Wh. Oznacza to, że przy rozsądnym zarządzaniu energią można śmiało pokonać trasę o długości wyraźnie ponad 100 km. Oczywiście opieramy się o wyliczenia producenta. Orbea wprost podaje, że zasięg to tak naprawdę do 4000 metrów przewyższenia, bo jasnym jest, że silnik będzie używany głównie na podjazdach. Co więcej, istnieje też opcja dołożenia extendera mocowanego w koszyku bidonu, który dodaje nam kolejne 171 Wh.
Ważne jednak jest to, że system Mahle nie stawia żadnego oporu i po przekroczeniu prędkości wspomagania (25 km/h) będziemy czuć się tak, jakbyśmy pedałowali na normalnym rowerze. Do obsługi silnika służy panel na górnej rurze ramy, ale fabrycznie zamontowane są też dodatkowe przyciski na kierownicy. Dzięki nim bez odrywania rąk możemy przechodzić między trybami w górę i w dół. Jak zwykle w przypadku Mahle uwagę zwraca duża dyskrecja całego systemu. Mniej wprawny obserwator w zasadzie może nie zauważyć, że to rower z elektrycznym wsparciem.
Warto w tym miejscu przybliżyć koncepcję Enough Power, według której zbudowany został Gain. Orbea postawiła sobie za cel takie dostrojenie sposobu działania silnika, aby podawanie mocy wydawało się być maksymalnie naturalne. Równolegle koncepcja zakłada, aby maksymalnie zwiększyć również zasięg. W skład założeń Enough Power wchodzą też kwestie wizualne, dźwiękowe i ergonomiczne. Subtelne, zintegrowane elementy sterujące i wyświetlacz w połączeniu z niemal bezgłośnym wspomaganiem usuwają elementy rozpraszające uwagę, aby użytkownik mógł cieszyć się jazdą.
Oczywiście indywidualne stuningowanie silników X20 i innych montowanych przez Orbee nie byłoby możliwe bez ścisłej współpracy z firmą Mahle. Efektem jest sposób działania, w którym szczytowy moment obrotowy jest osiągany i podawany płynnie, dzięki czemu sprawia wrażenie naturalnego. Mówiąc prościej - silnik w Gain’ach działa tak, aby zgrać się z ludzkim ciałem. Maksymalne wspomaganie pozwala osiągnąć przy kadencji 75 - 95 obr./min, czyli w rytmie typowo używanym przez kolarzy podczas maksymalnego wysiłku.
Karbonowa rama z geometrią endurance
Nowa generacja Orbei Gain posiada konstrukcję ramy bazującą na lekkiej wyścigowej szosie Orca. Jest oczywiście karbonowa (OMR Carbon), a we wnętrzu ramy ukryta została bateria. Wyglądem Gain przypomina zwykły nowoczesny rower szosowy i - trzeba to przyznać - jest bardzo ładny. Geometria jednak nie jest stricte wyścigowa, a bardziej długodystansowa. Spokojnie można ją określić jako endurance - stabilną w prowadzeniu i z krótszym reach’em. Wszystko po to, aby pokrywać się z potrzebami grupy docelowej. Osoby, które chcą elektrycznego wsparcia z reguły oczekują łatwego i stabilnego prowadzenia oraz też nieco mniej sportowej pozycji, która pozwala być wyciągniętym, ale na tyle niewiele, aby nie męczyć pleców podczas dłuższej jazdy.
Co jeszcze?
Warto dodać, że mamy tu miejsce na opony o szerokości do 35 mm. Jednym słowem - przy założeniu odpowiedniego ogumienia - śmiało można zrobić z niego allroad’a i łączyć trasy szutrowe z asfaltowymi. Wśród interesujących patentów należy też wymienić zintegrowane oświetlenie, które zasilane jest z baterii silnika. Z tyłu jest ono wtopione w ramę i zakrywa sobą zintegrowany zacisk sztycy. Natomiast z przodu lampka została wbudowana w uchwyt komputera rowerowego. Nowa Orbea Gain występuje w 6 rozmiarach ramy - od XS do XL i jest też dostępna w wariancie aluminiowym, jednak tam nie ma zmian względem poprzedniej generacji i są w nich mniej zaawansowane silniki Mahle.
Linia modelowa
W kolekcji na 2023 rok na ten moment na stronie widnieją 4 wersje wyposażeniowe Gain’a. Dostępne są zarówno rowery na napędach 2x, jak również na 1x. Do sprzedaży mają wejść w lutym tego roku. Ceny wahają się od 33 999 zł do 49 999 zł.
Strona producenta: www.orbea.com
Strona dystrybutora: pol-sport.com







