Marcin Karczyński - wywiad

Drukuj

Marcin Karczyński, ur. 6 lipca 1978 w Sanoku. Jeden z najbardziej utalentowanych kolarzy górskich w kraju, mistrz kraju juniorów, orlików i elity (1996, 1998, 2002). W latach 2003 2004 wygrywał klasyfikację generalną Skoda Auto Grand Prix MTB. Uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Atenach, gdzie zajął 24. lokatę. Uczestnik złotej sztafety na Mistrzostwach Świata w 2003r. W sezonie 2005 zmienił grupę na PSB - Atlas - Orbea i wielu kibiców liczyło na jego dalsze sukcesy. Niestety, po obiecującym początku nastąpił szereg problemów ze zdrowiem.

bikeWorld.pl:: Tegoroczny sezon dla Ciebie nie przebiega w pełni tak, jak można by się tego spodziewać, czym jest to spowodowane? Marcin Karczyński:Od początku obecnego sezonu, nękają mnie cały czas problemy zdrowotne. Do maja trzy razy przechodziłem grypę co wiązało się z kuracją antybiotykową. Kiedy wydawało mi się, że już jest wszystko porządku złapałem anginę. Po konsultacji z lekarzem zdecydowałem się na usunięcie migdałków. Chciałem się przygotować na drugą cześć sezonu, jednak w czasie rutynowych badań lekarskich i po rezonansie magnetycznym kręgosłupa okazało się, że konieczny jest zabieg chirurgiczny. Teraz niestety rower na ok. 2 miesiące poszedł w odstawkę. bW.pl: Przed sezonem zmieniłeś barwy klubowe. Dla większości kibiców było to spore zaskoczenie, gdy w Głuchołazach zobaczyli Cię w koszulce PSB-Atlas-Orbea. Dlaczego dokonałeś tej zmiany i jak czujesz się w nowej grupie? M.K.:Chciałem ścigać się na szosie i tym było to podyktowane. bW.pl: Czy w związku z jazdą dla nowego sponsora zmieniły się też Twoje plany sportowe? M.K.:Ścigając się na szosie z dobrymi zawodnikami będę miał możliwość bardzo dobrego przygotowania się do roku olimpijskiego 2008 i samego startu na Igrzyskach w cross country. bW.pl:Czy miałeś, po udanych dwóch sezonach w kraju, propozycje jazdy dla zagranicznych ekip? M.K.:Nie. bW.pl:Jak ma się poziom sportowy Skoda Auto Grand Prix MTB do zawodów w innych krajach europejskich? M.K.:SkodaAuto Grand Prix MTB ma kategorię E1, to już mówi samo za siebie, a co do poziomu to jest bardzo podobny do do tego spotykanego na imprezach w świecie. Od dłuższego czasu słyszy się, że kusi Cię kolarstwo szosowe. Czy uważasz, że Twój potencjał, jako kolarza górskiego powoli się wyczerpuje, czy raczej, podobnie jak Marek Galiński szukasz sposobu na dalszy sportowy rozwój? Co chciałbyś osiągnąć na szosie? M.K.:Podobnie jak Marek Galiński szukam dalszych możliwości rozwoju. Moim marzeniem jest być zawodnikiem ekipy Pro Tour, i ścigać się w najważniejszych wyścigach szosowych na świecie. bW.pl:Na szosie nie będziesz mógł jednak wykorzystać w takim stopniu jednej ze swoich głównych zalet – umiejętności zjazdowych. Gdzie nauczyłeś się tak dobrze zjeżdżać? M.K.:Na szosie na zjazdach też można nadrabiać :-) Dawno temu na jednym z moich pierwszych treningów na rowerze MTB na zjeździe przestraszyłem się stromego zjazdu. Upadłem i złamałem rękę. Od tamtej pory cały czas doskonalę umiejętności techniczne które są bardzo ważnym elementem treningu kolarza MTB. bW.pl:Dla wielu, szczególnie początkujących zawodników XC, to właśnie zjazdy są sporym problemem. Mięśnie, do pewnego poziomu, można wytrenować w ciągu sezonu czy dwóch, ale aby dobrze radzić sobie np. w Polanicy trzeba być nie lada specjalistą od jazdy na rowerze górskim. Co mógłbyś poradzić początkującym zawodnikom, jako najlepszy sposób na poprawienie techniki jazdy? M.K.:Dużo dają treningi techniczne przeprowadzane w zimie, wielu nie jeździ w terenie jak pada deszcz wybierając trening na szosie – błąd! Właśnie wtedy powinno się przeprowadzić trening z głównym nastawieniem na zjazdy. Wielu ludziom wydaje się, że na zajadach się odpoczywa. Tak, odpoczywają ci którzy pewnie zjeżdżają. bW.pl:Czy dla zawodnika ze ścisłej krajowej czołówki nie ma u nas zbyt mało wyścigów na odpowiednim poziomie? Jeśli chodzi o XC, to poza Skoda Auto Grand Prix MTB niewiele jest organizowanych prawdziwych wyścigów, zawody trwają zazwyczaj nie więcej niż godzinę. Gdzie młodsi zawodnicy mają się uczyć Cię gonić? M.K.:Zgadza się, jest mało wyścigów dla profesjonalistów, ale organizowanych jest coraz więcej imprez typu maraton MTB, gdzie można również podnosić poziom sportowy. Natomiast pierwsze starty na pewno na jakiś lokalnych-regionalnych wyścigach, a w myśl słów „apetyt rośnie w miarę jedzenia” przyjdzie czas na start poważniejszych zawodach i rywalizacja z lepszymi zawodnikami. bW.pl:Patrząc na różnice czasu dzielące czołówkę od dalszej części stawki, chwilowo nie widać na horyzoncie nikogo, kto mógłby wam zagrozić. Jak myślisz, który z młodszych zawodników będzie mógł się niedługo włączyć do walki o czołowe miejsca w kraju? M.K.:Jest kilkunastu młodych dobrych zawodników, ale nie potrafię jednoznacznie wskazać konkretnej osoby. bW.pl:W tym roku możemy oglądać wspaniały powrót – Mariusz Kowal odrodził się i znów odnosi sukcesy. W tej chwili jest więc już was trzech. Jak wpływa fakt posiadania jeszcze jednego wymagającego konkurenta na krajowym podwórku? M.K.:Mariusz Kowal był zawsze dobrym zawodnikiem, po prostu jak każdy i on miał lepsze czy gorsze sezony. Tak to jest w sporcie. bW.pl:A co sądzisz o Siergieiu Rysence? M.K.:Pozytywnie – więcej się dzieje. Rysenko Sergii to wartościowy kolarz. Obecny sezon jest dla niego owocny w sukcesy zarówno odnoszone na wyścigach w Polsce jak i na świecie. Przyjaźnimy się. bW.pl:Trzeba jednak przyznać, że od czasów, kiedy np. zawodnicy z Czech przyjeżdżali do nas i bez większych problemów wygrywali, minęło wiele czasu. Co wpłynęło na to, że Polacy zaczęli odnosić sukcesy w MTB, także na arenie międzynarodowej? M.K.:- Powstawanie profesjonalnych Polskich grup kolarskich - Rozwój cyklu SkodaAuto Grand Prix MTB - Starty Polaków w zawodach pucharu świata i innych imprezach dużej rangi To według mnie główne czynniki wpływające na poziom polskiego MTB. bW.pl: Czy, jeżdżąc w jednej grupie, często trenujesz z Markiem Galińskim? M.K.:Tak często zdarza się, że razem trenujemy, choć mamy nieco inne cykle treningowe. bW.pl: Ile dni w roku jesteś poza domem? Co na to Twoja żona? M.K.:Poza domem nie ma mnie ok. 240 dni. Najcięższy jak dotąd był ubiegły rok olimpijski aż 260 dni bez rodziny. Moja żona twierdzi, że jest szczęśliwa :) bW.pl: Jak wygląda typowy dzień zawodowego kolarza? M.K.:W wielkim skrócie: śniadanie – trening – obiadokolacja – masaż – sen. bW.pl: Jak długo chcesz się jeszcze ścigać? M.K.:Do czasu kiedy spełnią się moje kolarskie cele. bW.pl:Broniłeś w sobotę 18 czerwca pracy licencjackiej. Z jakim efektem? M.K.:Praca była oczywiście o kolarstwie i obroniona na ocenę 5. Dla zainteresowanych praca dostępna jest w archiwum Wszechnicy Świętokrzyskiej w Kielcach bW.pl:Dziękujemy za wywiad i życzymy powodzenia! Marcin Karczyński prowadzi swoją stronę internetową www.karczynski.pl, na której znajdziecie więcej informacji o nim. Foto: www.karczynski.pl, Maciej Łuczycki

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj