Jednak żeby podnieść swój poziom i rywalizować z najlepszymi nie tylko w Polsce, musiała trafić w dobre ręce. W ekipie Lotto znajdzie profesjonalną opiekę trenerską i obsługę. Bliskość z najlepszymi w kraju i czołówką światową zarazem, pomoże jej wprowadzić się jeszcze mocniej w kolarski świat.
- Niedawno zostałaś zawodniczką Lotto. Jak do tego doszło?
- Rozmowy trwały już jakiś czas. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik w Sobótce podczas szosowych mistrzostw Polski. Do grupy dołączyłam jednak dopiero w piątek poprzedzający zawody Grand Prix MTB w Bukowinie Tatrzańskiej.
- Czy nastąpiły jakieś drastyczne zmiany w twoich treningach odkąd jesteś w ekipie, czy jest jeszcze na to za wcześnie?
- Jest jeszcze za wcześnie. Jestem w ekipie trochę ponad dwa tygodnie, a w tym czasie miałam już dwa starty: MTB w Bukowinie i szosowy etapowy wyścig w Czechach - Krasna Lipa. W międzyczasie odpoczynek i przejażdżki, także nie było sensu stawiać wszystkiego na głowie. Jednak na pewno trener Piątek ma swoją wizję i będzie udoskonalał to, co dotychczas robiłam z ojcem.
- Jesteś teraz w ekipie razem z bratem Kryspinem. Czy to pomaga, czy przeszkadza?
- Zdecydowanie pomaga! To bardzo miłe, że możemy razem jeździć w Lotto. Jestem tu nowa, choć z członkami grupy znam się długo. Obecność brata pomoże mi wgryźć się w szeregi zespołu. Chcę go serdecznie pozdrowić, bo Kryspin jeszcze dochodzi do siebie po groźnie wyglądającym upadku w Bukownie. Na szczęście nic się nie stało, ale jego występ na zbliżających się mistrzostwach Polski stoi pod znakiem zapytania. Trzymaj się Kryspin!
- W tym roku w kategorii juniorek w Polsce jesteś najlepsza. Kto jest twoim największym rywalem, a raczej rywalką?
- Zdecydowanie Ola Dawidowicz. Wiem, że to z nią będę bezpośrednio rywalizować. Ostatnio dobrze jeździła jeszcze Kasia Soluf, ale wiem, że najgroźniejszą moją rywalką jest właśnie Ola.
- Czyli podczas mistrzostw Polski MTB w Olsztynie/k. Częstochowy może zagrozić ci tylko Ola?
- Wydaje mi się, że tak. Jest teraz w doskonałej formie, co pokazała w Moskwie.
- Kto zatem wygra rywalizację pośród juniorek w niedzielę, w Olsztynie podczas MP MTB?
- Tego jednoznacznie nie można powiedzieć. Mam nadzieję, że to będę ja. Zawsze się jedzie, po to, żeby wygrać. Nie znam także jeszcze trasy. Jest jeszcze jedna rzecz, której się obawiam. W zeszłym roku strasznie prześladował mnie pech - mistrzostwa Europy: przebita opona, mistrzostwa świata: odkręcony pedał, mistrzostwa Polski: zepsuła się przerzutka. Mam nadzieję, że pech mnie wreszcie opuści. Teraz chcę odwetu, chcę żeby te mistrzostwa były takim przełomem. Chcę je wygrać.
- Jak traktujesz mistrzostwa Polski? Jak to ważna dla Ciebie impreza?
- Jeżeli chodzi o nasz kraj to mistrzostwa Polski to zdecydowanie najważniejsza dla mnie impreza. Kto by nie chciał jeździć biało-czerwonej w koszuli z orłem na piersi przez cały rok? Wygranie mistrzostw to duży prestiż, to złoty medal...
- Czy jacyś zaprzyjaźnieni kibice przyjadą do Olsztyna cię dopingować?
- Raczej najbliższa rodzina. Wiem, że cała rodzinka się wybierała, ale co z tego wyjdzie - nie wiem...
- Przyjedzie twój chłopak?
- Nie przyjedzie, bo... (śmiech), bo nie mam chłopaka. Przyjaźnie się z kimś, ale to nie jest związek.
- W takim razie witamy w ekipie i życzymy powodzenia.