Na pierwszy rzut oka, Palomino wydaje się po prostu dziwny. Grube rury i metaliczny lakier najwyższej jakości będące wizytówką Kleina wyglądają jak z innej bajki w konstrukcji, do której z tyłu zamontowano „maszynerię” z czymś, co przypomina kawał amortyzatora z ciężkiego motocykla albo tłoka hydraulicznego z koparki. Bardzo mocno pochylona rura podsiodłowa powoduje, że przy zmianie wysokości siodełka, środek masy układu rower-rowerzysta przesuwa się mocno do tyłu albo przodu zmieniając przyczepność kół, właściwości na podjazdach i charakterystyki prowadzenia. Ze zgrozą odkrywamy, że korby są montowane do ruchomego łącznika! A więc odległość pomiędzy korbami i siodełkiem nie jest stała, tak samo jak w dawno zarzuconym systemie URT Treka (seria Trek Y, Gary Fisher Joshua itp.) albo po prostu w dowolnym hardtailu ze sztycą amortyzowaną!
W polskiej terminologii stosowanej w teorii mechanizmów układ taki jak Mono-Link nazywany jest czworobokiem przegubowym z członem o zmiennej długości albo mechanizmem korbowo-wodzikowym. Takie rozwiązania są od wieków spotykane w wielu rozwiązaniach technicznych: w silniku parowym, strugarkach w tartakach i w obrabiarkach, i w wielu, wielu innych. Od czworoboków przegubowych, występujących w doskonale znanych nam tylnych zawieszeniach wielo- i czteroprzegubowców różnią się tym, że w jednym z punktów obrotu wzajemny obrót przylegających do niego elementów jest zablokowany, natomiast jest możliwe przesuwanie się ich względem siebie.
Oczywiście to nie pracowite krasnoludki blokują obrót dwóch przesuwających się wzajemnie elementów.
W odróżnieniu od zwykłych wielo- i czteroprzegubowców, gdzie praca na zginanie tylnego amortyzatora jest skutkiem ubocznym niedokładności wykonania konstrukcji zawieszenia albo pochodzi od sił bezwładności działających na amortyzator, w konstrukcji Turnera bardzo duże obciążenia od tylnego koła dążące do zgięcia konstrukcji muszą być przeniesione przez elementy tylnego amortyzatora. Jest to podobna sytuacja jak w amortyzatorach przednich, ale tam ramię przyłożenia siły to tylko kilka centymetrów a tu ponad dwadzieścia!
Nic dziwnego, że tylny amortyzator jest potężny – taki musi być, żeby zapewnić nam możliwość odbycia wielu wycieczek zanim trzeba będzie wymienić tuleje ślizgowe! Produkowany jest przez Foxa. W środku znajduje się sprężyna w kąpieli olejowej. Pomimo wszystkich powyższych zastrzeżeń należy zwrócić uwagę na doskonałe zabezpieczenie amortyzatora przed zanieczyszczeniami przez umieszczenie go wewnątrz konstrukcji tylnego wahacza i zabezpieczenie harmonijką podobną jak w Head Shokach Cannondale`a.
Kompletna rama z tylnym amortyzatorem waży 2,59kg. Nie jest to szczególnie dużo przy 100mm skoku tylnego zawieszenia, ale przy cenie roweru pomiędzy 2699-4999Euro (w zależności od wersji) można oczekiwać niższej masy.Rower jest skompletowany w zależności od wersji (Palomino, Palomino Race, Palomino Team) na komponentach Shimano od LX do XTR, koła to Bontrager z oponami Klein Deathgrip. Amortyzatory przednie to w wyższych modelach Foxy Float RL o 100mm skoku a w niższych RockShox Duke SL o takim samym skoku.
Masa roweru to: 12,30kg (Palomino Race) i 12,82kg (Palomino).
Własności jezdne roweru są podobne do tych znanych z dawnych Treków Y. Pedałowanie w małym stopniu usztywnia zawieszenie. Podczas jazdy na siedząco amortyzacja tyłu działa bardzo dobrze i czule. Siły od tylnego koła z „delikatnością” rosyjskiej jednostki antyterrorystycznej Alfa pokonują opór tarcia statycznego. Sytuacja zmienia się gdy ciężar ciała przeniesiemy na pedały. Wtedy zawieszenie się częściowo usztywnia – na szczęście zdecydowanie nie w takim stopniu jak w dawnych Mantach. Wpływ ruchu osi korb na płynność pedałowania jest lekko wyczuwalny (szczególnie gdy się wie, że powinien występować przy takiej geometrii zawieszenia ;-)) ale można się do niego przyzwyczaić i nie jest irytujący. Rower ma duży rozstaw kół co powoduje, że jest wygodny podczas dłuższych wycieczek ale nie jest idealnym sprzętem na kręte ścieżki.
Klein Palomino to w polskich warunkach bardziej ciekawostka niż rower, którego zakup będziemy rozważać na wiosnę. Jako przykład alternatywnego podejścia do projektowania tylnego zawieszenia być może trafi kiedyś do annałów MTB ale na to musimy jeszcze trochę poczekać.
Tymczasem proponuję zastanowić się jak rozwinąć układ Mono-Link aby usunąć jego wady. Ja już mam swój pomysł! A co Wy zaproponujecie? Propozycje proszę na e-mail.