Mróz ActiveJet po Langkawi Challenge

Drukuj

Kolarze Mróz ActiveJet sprawili sporą nieszpodziankę swoją postawą na Langkawi MTB Challenge, rozegranym w Malezji. Po powrocie opowiedzieli nam o swoich odczuciach związanych z wyścigiem, rywalizacją ze światową czołówką i samym Langkawi.

bikeWorld.pl: Jadąc na Langkawi spodziewaliście się takich wyników?
Robert Banach: Patrząc na listę startową i miejsca zawodników w rankingu UCI, założyliśmy że dobrym wynikiem będzie zdobycie miejsca w drugiej dziesiątce.
Wojciech Halejak: Po ostatnich problemach zdrowotnych i bardzo ograniczonych przygotowaniach treningowych nie mogłem się spodziewać zbyt wiele. Mimo wszystko na wyścig pojechałem optymistycznie nastawiony.

bikeWorld.pl: Nie drżały wam nogi, gdy stawaliście na starcie z takimi zawodnikami, jak Burry Stander, Karl Platt, czy Chris Froome?
Wojciech Halejak: Lubię startować w dobrze obsadzonych wyścigach. Kolarstwo to nie boks zawodowy, tu różnica klas nie zabija.
Bartosz Banach: Gwiazdy, takie jak Stander, Platt czy Froome, to bardzo skromni zawodnicy. To oni byli bardziej ciekawi, jaki my poziom prezentujemy. Na początku wzięli nas za szosowców, którzy przypadkiem zjawili się na Langkawi.
 


bikeWorld.pl: Który etap wyścigu wspominacie najlepiej?
Bartosz Banach: Wszystkie etapy były wyjątkowe. Organizatorzy przygotowali 5 różnych etapów - maraton, XC, Uphill i kryterium MTB. Pierwszy etap to przeprawa przez prawdziwą dżunglę, a do tego tubylcy nas nastraszyli, że w lesie są kobry królewskie i tajpany. Oprócz małp, wielkich jaszczurek i zielonych węży, na całe szczęście tych jadowitych nie spotkaliśmy.
Wojciech Halejak: Każdy z etapów był inny, organizatorzy naprawdę się postarali przy przygotowaniu tras. Codziennie, wstając rano, byłem podekscytowany i nie mogłem doczekać się ścigania i tego, jaka trasa zostanie nam zaserwowana.

bikeWorld.pl: Robert, Ty miałeś ogromnego pecha, już drugiego dnia wycofałeś się z rywalizacji. Co dokładnie się stało?
Robert Banach: Z powodu bólów w okolicy żołądka, odwodnienia i wysokiej gorączki, musiałem wycofać się z wyścigu. Przyczyną niedyspozycji jest jakaś choroba, która towarzyszy mi od początku tego sezonu. Aktualnie jestem w trakcie badań diagnostycznych. Za jakiś czas będę mógł coś więcej powiedzieć.


bikeWorld.pl: Jak spędzałeś czas, gdy Twoi koledzy się ścigali?
Robert Banach: Zawsze byłem razem z drużyną. Pomagałem, jak mogłem. Podawałem bidony, smarowałem łańcuchy, czyściłem rowery. Chociaż w taki sposób mogłem przyczynić się do końcowego sukcesu. Na 4 etapie jechałem kilka minut za peletonem żeby w razie potrzeby wymienić koło czy rower. Nie nudziłem się.

 


bikeWorld.pl: Zamierzasz nadrobić stracony, jakby nie patrzeć też bardzo dobry trening, ściganiem się w przełajach?
Robert Banach: Teraz muszę zadbać o zdrowie – to priorytet. Ale w piwnicy już na mnie czekają dwie maszyny do cyclo-crossu, na dura-ace, szytkach i lekkich kołach. Ten sprzęt trzeba gdzieś przetestować.


bikeWorld.pl: Na każdym z etapów naprawdę niewiele odstawaliście od czołówki. Czego zabrakło w tych decydujących momentach?
Bartosz Banach: Brakuje nam startów w podobnych imprezach. Tylko tego. Oczywiście za tym stoją większe pieniądze w rocznym budżecie teamowym.
Wojciech Halejak: Chyba wszystkiego po trochu. Chłopaki z czołówki są świetne przygotowani technicznie i bardzo doświadczeni, zaliczają bardzo dużo startów na najwyższym poziomie, o przygotowaniu kondycyjnym już nie wspomnę. Mało zabrakło na pierwszym etapie, gdzie na 10 km do mety, doganiając czołówkę, pomyliłem trasę.

bikeWorld.pl: Możecie już stwierdzić, że nauczyliście się czegoś w bezpośredniej walce ze światową czołówką?
Wojciech Halejak: Chyba tak. Na tym poziomie liczą się detale, sekundy nadrobione na zakrętach, przygotowanie sprzętu czy dobór opon. Trzeba jeździć bardzo dynamicznie, dobrze zapoznać się z trasą przed wyścigiem, każdy szczegół przekłada się na lepszy wynik.
Bartosz Banach: Żeby wygrać na ciężkim wyścigu z dobrą obsadą trzeba zadbać o każdy szczegół. Wszystko musi być perfekcyjnie wykonane. Każdy gram, każda sekunda – wszystko się liczy. Takie zdolności można nabrać tylko poprzez praktykę. Teoretycznie wszystko wydaje się proste, ale w praktyce tak nie jest.


bikeWorld.pl: Sezon zaczęliście dość wcześnie i późno kończycie. Macie jeszcze jakieś plany na ten rok? Przełaje, czy odpoczynek?
Robert Banach: Żeby się rozwijać, cały czas trzeba napierać do przodu. Odpoczynek krokiem w tył. Zwalniamy na chwilę tempo i odpoczywamy aktywnie. Lada dzień ruszamy z przygotowaniem do przyszłego roku, a wyścigi przełajowe są zapisane w naszych planach treningowych.
Wojciech Halejak: Nadszedł czas na odpoczynek, myślę już o przyszłym sezonie.

bikeWorld.pl: Jak Wam się podobało na Langkawi?
Bartosz Banach: Cudowne miejsce, gdzie można odpocząć. Kryształowa woda i szerokie plaże, gdzie nie ma za dużo turystów. Cisza i spokój. Egzotyczna przyroda. Bardzo życzliwi ludzie. Klimat jest trochę uciążliwy, ponieważ od rana jest wysoka temperatura i duża wilgotność. Jak już się zaaklimatyzowaliśmy zrobiło się tęskno za Polską.
Wojciech Halejak: To piękne miejsce, wręcz wymarzone na wakacje. Tropikalny klimat, piękne krajobrazy, sporo możliwości aktywnego wypoczynku. Mam nadzieję wziąć udział w przyszłorocznej edycji wyścigu.


Fot.: Mróz ActiveJet 

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj