Jeśli poprosimy dowolnego bikera o rozszyfrowanie skrótu XC prawdopodobnie tylko spojrzy na nas pobłażliwie. Takie samo pytanie o CX może wywołać małą konsternację… Cyclocross, inaczej przełaje, bo o nich oczywiście mowa, jako dyscyplina sportu były kiedyś uzupełnieniem dla kolarzy szosowych, chcących podtrzymać dobrą kondycję w okresie jesienno-zimowym.Obecnie szosowcy chętniej wsiadają zimą na górala niż na przełajówkę, W wydanej ostatnio książce „Rower”, pretendującej do kompendium wiedzy na temat cyklizmu, o przełajach nie znajdziemy ani słowa, a w Polsce o cyclocrossie prawie się nie słyszy.W przedostatnią niedzielę na zawodach CX w Zalesiu Górnym, w kategorii młodzików startowało zaledwie kilkanaście osób. Do Elity nie doczekałem, ale z późniejszej relacji jednego z zawodników wiem, że było podobnie. Zanim jednak wróciłem do domu, moją uwagę przykuł wykorzystywany sprzęt. Z niedowierzaniem patrzyłem na szosowe kształty i cienkie opony, nie pasujące zupełnie do podmokłego, pełnego kałuż i liści duktu po jakim pędzili zawodnicy. Postanowiłem to zbadać. Oto skromne rezultaty: Wbrew pierwszemu wrażeniu i oczywistemu pokrewieństwu, rowery przełajowe różnią się dość zasadniczo od zwykłej szosówki. Trudne jest wykonanie hybrydy, która będzie równie dobrze spełniała swoje zadanie na szosie jak i w terenie. Niewielkie prześwity we współczesnej szosowej ramie nie tylko utrudniają założenie szerszych opon, ale także grożą natychmiastowym zapchaniem błotem. W tej sytuacji ideałem jest specjalistyczna przełajowa rama z odpowiednim osprzętem, ale wydaje się, że akceptowalnym kompromisem byłaby budowa amatorskiego roweru CX na bazie, lekkiej ramy trekkingowej. Warto przy tym pamiętać o kilku szczegółach, które uczynią z naszego poczciwego rumaka prawdziwego przełajowego demona: Po pierwsze hamulce: Wymogi UCI zabraniają stosowania w przełajach hamulców tarczowych. Przepis ten sprawia, że w przełajówkach, jak chyba już w żadnych innych rowerach, nadal stosuje się hamulce typu cantilever. Dają one większą siłę hamowania niż zwykłe hamulce szosowe, mają dobrą modulację, są lżejsze niż V-breaki i w mniejszym stopniu niż hamulce szosowe ulegają zapchaniu błotem. Po drugie koła łańcuchowe i wielotryb: Koła są maksymalnie dwa. Często jednak montuje się tylko jedno. Ujęte jest ono wtedy w charakterystyczne dla CX ograniczniki uniemożliwiające spadanie łańcucha. Wymiary kół łańcuchowych są mniejsze niż w szosówkach i mieszczą się przeciętnie w granicach 38-48 zębów. Popularne są 42 zębowe. Wielotryb jest dla odmiany większy niż w szosówce a standard to 12-26 zębów. Po trzecie kąty ramy: Są mniej ostre niż w rowerze szosowym. Pozwalają na bardziej wyprostowaną pozycję, a w konsekwencji większą stabilność przy pokonywaniu trudnych odcinków. Po czwarte linki: W odróżnieniu od większości znanych szosówek, i analogicznie do lepszych górali linki poprowadzone są górą ramy. Lokalizacja ułatwia przenoszenie roweru na ramieniu i potencjalnie zmniejsza narażenie linek na zabrudzenia. Po piąte opony: Rozmiar naturalnie 700C. W zasadzie nie ma specjalnych wymogów, ale oczywistym jest, że istotną rolę będzie odgrywał bieżnik. Im klocki wyższe tym lepiej. To samo dotyczy szerokości, chociaż obowiązujące przepisy ograniczają ją do 35 mm. Popularne wymiary opon to np. 700x30. Do tych wszystkich różnic dochodzą wzmocnione: rama, koła i widelec. Czynią one z przełajówki odrobinę zbyt przysadzistą kolarkę, ale z drugiej strony wyjątkowo lekki… (hmm, trochę się boję to napisać, ale co tam, ryzyk-fizyk) rower górski... Gdzie jeździmy na takim sprzęcie? Oczywiście możemy wybrać się na zawody, ale o nich później. Budując bazę, przed kolejnym sezonem MTB, możemy na przełajówce pędzić równie dobrze po asfalcie i szutrze, jak po trawie, błocie i piachu. Jedną z korzyści jest fakt, że w każdej chwili możemy wziąć rower na plecy i przebiec się z nim kilkaset metrów. Brak amortyzatorów, które są rzadkością w przełajówkach, zmusza do unikania terenów z dużą ilością kamieni lub korzeni. Jednak bez przesady. Czas poświęcony na pokonywanie trudniejszych odcinków z buta łatwo jest odrobić tam, gdzie szosowe pokrewieństwo pozwala na osiągnięcie znacznie większych prędkości niż na standardowym góralu.
W trakcie zapoznawania się z możliwościami przełajówki (robiłem to z niekłamanym zachwytem), oświeciła mnie tyleż prosta, co do tej pory nie uświadamiana przeze mnie idea, że charakterystyka terenu, w którym dobrze sprawdza się ten rower, odpowiada charakterystyce co najmniej połowy tegorocznych Bike Maratonów. Czyżby mogła to być dobra alternatywa, (zwłaszcza na dystansach MEGA) na takich wyścigach jak Purda, Jastrzębia Góra czy nawet Świeradów? Muszę to sprawdzić w następnej edycji…. Podczas gdy wykorzystanie przełajówki w maratonach MTB jest sprawą dyskusyjną, to nie ulega wątpliwości, że jest to najlepszy rower do startów w zawodach cyclocrossu. Dopuszczalne jest co prawda użycie nawet zwykłych górali z prostą kierownicą (bez rogów), ale prawdopodobnie start na takim sprzęcie utrudni nam znacznie zajęcie czołowej lokaty. Generalnie, zawody w przełajach organizowane są w wymagającym, często bardzo dzikim, terenie. Zgodnie z wymogami UCI trasa powinna przebiegać drogami polnymi, leśnymi, łąkami oraz drogami utwardzonymi, w takiej zmienności, która pozwoli zawodnikom na odpoczynek po pokonaniu trudnego etapu. Istniejące wymogi stanowią ponadto, że 90% trasy musi być przejezdne na rowerze. Jeździ się pętle, z których każda musi mieć od 2,5 km do 3,5 km. Na trasie powinno znajdować się maksymalnie do 4 przeszkód (z czego jedna może być sztuczna) zmuszających do zejścia z roweru. Długość odcinka biegowego nie powinna przekraczać 80 metrów. Przeszkodą nie mogą być schody. Czas trwania wyścigu dla Elity wynosi ok. 60 minut. Jak łatwo wyczaić wyścigi są szybkie i jak ktoś powiedział: trzeba być przygotowanym na ból... Zawody CX rozgrywane są w okresie jesienno-zimowym. Sezon trwa od września do lutego. W Polsce ścigamy się od października do grudnia - właśnie znajdujemy się w 1/3 Pucharu Polski. Chętni do walki w tej, (chyba niezasłużenie) mało u nas popularnej dyscyplinie mogą znaleźć kalendarz imprez pod adresem: https://www.pzkol.pl/kalendarz/article_367.shtml (Niestety potrzebna jest licencja, co niestety nieco ostudziło zapał mój i pewnie zniechęci innych). Ktoś powie. Wyścigi na jesieni i w zimie? To nie dla mnie! Jestem po sezonie, a bazę buduje się na siłowni, basenie, trenażerze czy choćby na nartach. Nikt mnie nie namówi na wyścigi, gdzie połowę czasu jedzie się w strefie beztlenowej! To prawda, ale przecież nie absolutna. Wydaje mi się, że przełaje są dobrym rozwiązaniem dla tych, którzy nie chcą schodzić z roweru i przestać się ścigać nawet poza głównym sezonem. Stanowią też interesują alternatywę dla uczulonych na trenażer (tak jak to ma miejsce w moim przypadku)... Ale co tam amatorskie opinie. Oto fragment jak o cyclocrossie wypowiada się (w moim wolnym tłumaczeniu) legendarny trener Joe Friel: „ (…) CX ma wiele do zaoferowania. Ćwiczy zdolność kontroli roweru, dostarcza motywacji i jest wspaniałą zabawą. Są to ważne powody dla których warto spróbować. Nie należy się jednak spodziewać, że wysoka wydolność w strefie beztlenowej osiągnięta jesienią będzie trwała do wiosny. Jeśli tak się stanie jesteś kandydatem do krótkiego letniego sezonu. Nie oznacza to, że nie powinieneś startować w wyścigach przełajowych. Powinieneś jedynie rozważnie przemyśleć swój kalendarz startowy. Wszystkie wyścigi, w których masz zamiar uczestniczyć w całym roku, przełajowe, szosowe i MTB powinny być zaplanowane. Imprezy powinny być pogrupowane w kategorie A, B i C. W celu zachowania równowagi pomiędzy wytrenowaniem a przetrenowaniem starty należy ograniczyć do trzech lub czterech wyścigów kategorii A oraz dziewięciu do dwunastu wyścigów kategorii B. Pozostałe wyścigi w dowolnej ilości należy zakwalifikować do kategorii C (…) Jeżeli przełaje znajdują się w twojej kategorii B nie ma potrzeby szykować szczytu formy na jesień. Twoje wytrenowanie powinno być jednak w tym okresie nadal na wysokim poziomie. Trening w tym przypadku obejmuje ćwiczenia specyficzne dla CX razem z ćwiczeniami twojej „podstawowej” dyscypliny. Ćwiczenia CX to na przykład: jazda pod górę, jazda po bezdrożach lub szybkie wskakiwanie i zeskakiwanie z roweru. Jednakże większość treningu późną jesienią powinna być poświęcona zbliżającemu się sezonowi głównemu. (…) Jeżeli przełaje znajdują się w twojej strefie C, wtedy trenuj tylko pod kątem swojej „głównej” dyscypliny i weź udział w kilku wyścigach przełajowych. Dla przyjemności. Nie oczekuj podium. Jedź tak aby jedynie ukończyć wyścig i baw się dobrze. (…)” Tyle Joe Friel. Jak widać ostrożnie, ale raczej pro. Mnie osobiście przełaje zainteresowały na tyle, że postanowiłem spróbować. Na razie kanibalizuję ukochaną szosówkę na rzecz maszyny powstającej w oparciu o tanią, trekkingową ramę Accenta. Chcę wystartować na niej w jakimś najbliższym crossie. O wrażeniach dam znać, mam nadzieję, wkrótce...
Na przełaj przez zimę
Trochę o przełajach
Jeśli poprosimy dowolnego bikera o rozszyfrowanie skrótu XC prawdopodobnie tylko spojrzy na nas pobłażliwie. Takie samo pytanie o CX może wywołać małą konsternację Cyclocross, inaczej przełaje, bo o nich oczywiście mowa, jako dyscyplina sportu były kiedyś uzupełnieniem dla kolarzy szosowych, chcących podtrzymać dobrą kondycję w okresie jesienno-zimowym.