Po trzech tygodniach zaciętej walki od pięknej Sewilli po niej mniej urocze Toledo w przede dniu zakończenia wyścigu Dookoła Hiszpanii przyszła pora na wielki finał 65-tej edycji VaE. O etapie z metą na Bola del Mundo mówiło się od czasu prezentacji imprezy.
Teraz miało się okazać czy przeraźliwe strome ostatnie trzy kilometry tego podjazdu będą w stanie przetasować klasyfikację ustaloną w Pirenejach, górach Asturii i na wietrznej czasówce wokół Penafiel. Hiszpańscy kibice zastanawiali się czy ich faworyt Ezequiel Mosquera będzie w stanie odrobić 50 sekund jakie tracił do Włocha Vincenzo Nibalego.
Jak należało przypuszczać decydujący etap Vuelty rozpoczął się od gromadnego ataku harcowników. Po 15 kilometrach do przodu ruszyło 18 kolarzy, pośród których najwyżej klasyfikowani byli Rosjanin Wladimir Gusiew z Katiuszy (15 miejsce, + 12:35 straty) oraz Hiszpan Ruben Plaza z Caisse d’Epargne (16., + 14:12). W grupce tej było aż czterech zawodników belgijskiej ekipy Omega-Pharma, w tym zwycięzca dwóch etapów tegorocznej Vuelty Philippe Gilbert oraz klasowi górale tacy jak: Szwajcar Johan Tschopp z Bbox, Hiszpan David Arroyo z Caisse d’Epargne oraz rodak tego ostatniego, niebywale żywotny acz już 41-letni Inigo Cuesta z Cervelo. Na pierwszej premii górskiej Cruz Verde (31 km, kat. 3) uciekinierzy mieli już 3:25 przewagi nad peletonem. Po 59 kilometrach zysk harcowników osiągnął swe maksimum czyli 4:48.
W peletonie jednak zbyt wiele zespołów miało swój interes w tym by nie odpuszczać owej akcji zbyt daleko. Na podjeździe pod Alto del Leon (63 km, kat. 1) do poważnej pracy zabrała się ekipa Katiuszy i do premii górskiej, na której pierwszy zameldował się Gilbert, zniwelowała różnicę dzielącą peleton od ucieczki do 3:16. Na zjazdach do San Rafael (68 km) przewaga uciekających raz jeszcze wzrosła tym razem do 4:06. Jednak około półmetka etapu do pracy zabrała się drużyna wicelidera wyścigu czyli Xacobeo Galicia. Na pierwszej lotnej premii górskiej w La Granja San Ildefonso (103 km) czyli tuż przed pierwszym tego dnia podjazdem pod przełęcz Navacerrada peleton tracił już tylko 1:50.
Na podjeździe tym choć do mety pozostawało jeszcze blisko 70 kilometrów do śmielszego ataku przystąpili dwaj uciekinierzy. Ruben Plaza i Johan Tschopp (zwycięzca etapu na Passo Tonale w tegorocznym Giro d’Italia) odjechali swym kompanom. Z tyłu grupka zawodników postanowiła z kolei pożegnać peleton i przeskoczyć do rozpadającej się ucieczki. Byli wśród nich dwaj Baskowie z Euskaltel Mikel Nieve i Amets Txurruka (dwaj bohaterowie etapu do Coto Bello) oraz Francuz David Moncoutie z Cofidisu (lider klasyfikacji górskiej). Na Puerto de Navacerrada (120 km, kat. 1) jako pierwszy wjechał Plaza, tuż przed Tschoppem i około 20 sekund przed Francuzem Bielem Kadri z Ag2R oraz Cuestą. Grupka Moncoutie i Nieve traciła 1:20, zaś peleton kontrolowany przez zawodników Xacobeo, Liquigasu, Katiuszy i Saxo Banku 1:50.
Na zjazdach w kierunku Cercedilli grupka Moncoutiego i Nieve dogoniła grupę Arroyo, Cuesty i Gusiewa, po czym na 146 kilometrze ten kilkunastoosobowy oddział złapał prowadzących od dłuższego czasu Plazę i Tschoppa. Linię drugiej lotnej premii w Alpedrete (149 km) jako pierwszy przejechał Juan Jose Oroz z Euskaltel i chwilę później zaczął się drugi podjazd pod Navacerradę, tym razem od południowo-wschodniej, madryckiej strony. Tym razem jednak miał on zostać przedłużony o 3300 metrów morderczej, betonowej ścianki prowadzącej ku Bola del Mundo. Już po pierwszy kilku, najłatwiejszych kilometrach finałowego podjazdu na czele zostało tylko sześciu uciekinierów: Gusiew, Plaza, Cuesta, Kadri, Włoch Giampaolo Cheula z Footon-Servetto i Jose Vicente Toribio z Andalucia-Cajasur. Ich przewaga na 19 km przed metą wynosiła 1:08, lecz na skutek ostrej pracy zespołu Xacobeo Galicia po pięciu dalszych kilometrach zmalała do ledwie 33 sekund. Po 10 kilometrach podjazdu na czele zostali już tylko trzej najmocniejsi harcownicy czyli: Gusiew, Kadri i Plaza. Niemniej wobec szybkiego tempa w topniejącym peletoniku ich akcja zakończyła się na 9 kilometrów przed Bola del Mundo.
Chwilę później na nieśmiały atak zdecydował się francuski góral Remi Di Gregorio z Francaise des Jeux. Tymczasem w grupie faworytów trwała próba sił czyli wymiana zmian naprowadzeniu pomiędzy najważniejszymi pomocnikami dwóch kandydatów do końcowego zwycięstwa czyli Czechem Romanem Kreuzigerem z Liquigasu oraz Davidem Garcią Dapeną z Xacobeo. Na 5,5 kilometrów przed metą byliśmy świadkami ostniej akcji „maluczkich” gdy do przodu ruszyli Oscar Pujol z Cervelo i Amets Txurruka z Euskaltel. Niemniej już kilometr dalej pierwszy atak przypuścił Mosquera, który ponowił swą akcję na 4 km przed szczytem i zyskał nawet kilkadziesiąt metrów nad grupą Nibalego. Włoch podkręcił jednak tempo i doszedł Mosquerę na samym początku betonowej wspinaczki pod Bola del Mundo.
Ten wysiłek kosztował Sycylijczyka niemało gdyż na bodaj najtrudniejszym pierwszym kilometrze tego finału (średnio 12,5 %, z odcinkami 18 %) „Eze” znowu mu się urwał i w ciągu około półtora kilometra zyskał nad Nibalim 18 sekund. Za nimi ze stratą niespełna pół minuty do Mosquery jechał zaś kwartet kandydatów do trzeciego miejsca na podium czyli: Słowak Peter Velits z HTC-Colombia, Hiszpan Joaquin Rodriguez z Katiuszy, Luksemburczyk Frank Schleck z Saxo Banku i Irlandczyk Nicolas Roche z Ag2R. Mosquera stawał w pedały na najbardziej stromych fragmentach podjazdu, lecz Nibali jechał mądrez, swoim tempem i odrabiał straty do Hiszpana na nieco łatwiejszych odcinkach tego podjazdu. Ostatni kilometr zaczął ze stratą 14 sekund do kolarza z Galicji i mógł być prawie pewien, iż obroni prowadzenie w wyścigu. Na ostatnich kilkuset metrach zerwał się do ostatniej kontry i na 100 metrów przed meta doszedł Mosquerę. Ostatecznie jednak nie miał już sił, a może przede wszystkim chęci by go wyprzedzić na kresce. Dopiął swego czyli obronił prymat i przede wszystkim udowodnił wszystkim niedowiarkom, iż na najtrudniejszym podjazdów Vuelty jest w stanie wytrzymać atak jednego z najlepszych hiszpańskich górali.
Jutrzejszy ledwie 85-kilometrowy i zupełnie płaski odcinek do Madrytu zapowiada się na czystą formalność – zapewne zobaczymy czwarty triumf i zieloną koszulkę dla Marka Cavendisha. Tym samym już dziś możemy ogłosić Vincenzo Nibalego piątym w ogóle i pierwszym od 20 lat włoskim zwycięzcą Vuelta a Espana. Mosquera po trzech latach bezskutecznych prób wdrapał się w końcu na generalne podium Vuelty. Natomiast najniższy stopień na nim jako pierwszy Czecho-Słowak w historii Wielkich Tourów zajmie rewelacyjny Peter Velits.
1 Ezequiel Mosquera (Spa) Xacobeo Galicia 4:45:28
2 Vincenzo Nibali (Ita) Liquigas-Doimo 0:00:01
3 Joaquin Rodriguez (Spa) Team Katusha 0:00:23
4 Frank Schleck (Lux) Team Saxo Bank 0:00:35
5 Xavier Tondo (Spa) Cervélo Test Team 0:00:39
6 Nicolas Roche (Irl) Ag2R-La Mondiale 0:00:42
7 Mikel Nieve (Spa) Euskaltel-Euskadi 0:00:50
8 Peter Velits (Svk) Team HTC-Columbia 0:00:52
9 Christophe Le Mevel (Fra) FDJ 0:00:55
10 Remy Di Gregorio (Fra) FDJ 0:01:00
Mosquera na Bola del Mundo
65. Vuelta a Espana (28.08 - 19.09.2010, HIS, Hiszpania), etap 20. - San Martin de Valdeiglesias - Bola del Mundo 172.1km
Po trzech tygodniach zaciętej walki od pięknej Sewilli po niej mniej urocze Toledo w przede dniu zakończenia wyścigu Dookoła Hiszpanii przyszła pora na wielki finał 65-tej edycji VaE. O etapie z metą na Bola del Mundo mówiło się od czasu prezentacji imprezy.<br />




