Pierwsze wielkie sukcesy
Na mistrzostwach świata w Oslo wystartowali w odrębnych kategoriach. W 1993r Armstrong był już zawodowcem, z kontraktem w grupie Motorola i miła na koncie zwycięstwo w Tour de France. Miał zadatki na niezłego kolarza klasycznego. Ullrich, choć dwa lata młodszy, wciąż był amatorem. Jan Ullrich zdobył w Oslo tytuł mistrza świata amatorów, czym zasłużył na kontrakt w niemieckiej drużynie Telekom. Tak naprawdę nie pamiętam zwycięstwa Ullricha. W 1993r kolarstwo zawodowe fascynowało na tyle, że wyścig amatorów uciekł mojej uwadze, tym bardziej, że został wygrany przez Niemca (pamięć rywalizacji narodowej z Wyścigu Pokoju była jeszcze zupełnie żywa). W wyścigu zawodowców kibicowałem Indurainowi, zwycięstwo bliżej nieznanego Amerykanina, który wygrał po zignorowanej przez tuzów ucieczce przyjąłem z pewnym zawodem.
Klątwa tęczowej koszulki
Zarówno Armstrong jak i Ullrich nie mogą zapisać sezonu 1994 do udanych. Lance odrodził się jednak w kolejnym roku, wygrywając m.in. Classica San Sebastian. Dodatkowo zapisano na jego konto wynik zneutralizowanego etapu po tragicznym wypadku Fabio Casartellego. Śmierć kolegi z drużyny znacząco wpłynie na dalszą karierę Armstronga, który dekadę później, w dniach swojej największej chwały, często wspominał Włocha a mijając mety wygranych etapów wskazywał na niebo ku pamięci mistrza olimpijskiego z Barcelony.
Talent Ullricha również dojrzewał powoli, w 1995r, w którym Miguel Indurain jako pierwszy wygrał piąty Tour de France z rzędu, młody Niemiec został mistrzem swojego kraju w jeździe indywidualnej na czas.
Choroba Lancea, dni chwały Jana
Drużyna Telekomu nie była w połowie lat dziewięćdziesiątych ekipą ze ścisłej czołówki. Zatrudnienie Bjarne Riisa wyniosło ją jednak na piedestał. Przy kontrowersyjnym Duńczyku Niemcy oszlifowali do końca swój diament. Kto wie, czy gdyby nie „team orders”, Jan nie wygrałby swojego Touru już w 1996 w wieku zaledwie dwudziestu trzech lat! Ullrich nie musiał jednak długo czekać na największy sukces swojej kariery. W 1997r. wygrał „Wielką Pętlę” przed znakomitymi góralami: Richardem Virenquem i Marco Pantanim. Choć na jednym z ostatnich etapów był blisko porażki, Ullrich cały wyścig wygrał z dużą, ponad dziewięciominutową przewagą nad drugim zawodnikiem. Jak się później okazało, było to szczytowe osiągnięcie Niemca – najlepsze lata jego kariery przypadły na sezony 1996 – 2000 a rok 1997 przyniósł najważniejszy sukces. W tym czasie Lance walczył z chorobą nowotworową, stracił pracę we francuskiej grupie Cofidis i prawdopodobnie nawet nie przypuszczał, że za trzy lata stanie się zmorą opromienionego sławą Ullricha.
Równi sobie
Rok 1998 stał pod znakiem Afery Festiny, która jednak została przyćmiona przez Marco Pantaniego, który zwyciężył w Giro d’Italia i Tour de France. Bezkompromisowy Włoch zmiótł na trasie do Paryża Jana Ullricha z najwyższego stopnia podium, czego wyrazem był heroiczny atak na przełęczy Galibier. Jan, choć już bardzo utytułowany, był ciągle młody i nie bardzo doświadczony, podczas Touru 1998 zapłacił również cenę za zbytnią pewność siebie. W wieku 25 lat miał jednak na koncie pierwsze i dwa drugie miejsca w Tour de France i nadal był na fali wznoszącej. Armstrong tymczasem po zakończeniu terapii wsiadł z powrotem na rower, znalazłszy oparcie w Johanie Bruynellu i nowo powstałej grupie US Postal. Na dobry początek swojego nowego życia wygrał wyścig dookoła Luksemburga oraz zajął czwarte miejsce podczas hiszpańskiej Vuelty. Po chorobie, z kolarza klasycznego, przeistoczył się w świetnego etapowca. Z Janem zmierzył się jednak dopiero w 2000r, ponieważ w sezonie 1999 podczas Tour de France Ullrich zmagał się z kontuzją kolana.
Armstrong swoje pierwsze zwycięstwo w Tourze zawdzięcza po części sporemu szczęściu, które pomogło mu uniknąć strat na pierwszych etapach (faworytem do zwycięstwa był Alex Zulle, który jednak nie odrobił start z pierwszej części wyścigu), po części zaskoczeniu, jakie spowodował swoim stylem jazdy, ale przede wszystkim znakomitemu przygotowaniu. Ekipa US Postal nie była wtedy jeszcze tak silna jak w latach późniejszych, dlatego też Armstrong w większym stopniu musiał sam zapracować na swój sukces. Powracający po kontuzji Ullrich, w ramach rekompensaty wygrał Vuelta Espana oraz mistrzostwa świata w jeździe na czas. Pokazał Armstrongowi, że jest silny i trzeba się z nim liczyć!
Sezon olimpijski przyniósł długo oczekiwaną konfrontację Ullricha z Armstrongiem. Podczas Touru górą był Amerykanin, podczas Igrzysk, dwukrotnie lepszy okazał się jednak Niemiec, pokonując Arsmtronga w czasówce oraz zdobywając złoto ze startu wspólnego. Rachunki wydawały się wyrównane, wszyscy oczekiwali na Tour w roku kolejnym.
"The Look"
Sezon 2001 przyniósł najbardziej spektakularne zwycięstwa Lancea Armstronga. W czerwcu pokonał w Tour de Suisse będącego świeżo po wygranej w Giro, Gilberto Simoniego, deklasując Włocha podczas górskiej czasówki, w lipcu zaś zniszczył Ullricha nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Słynne spojrzenie rzucone Niemcowi u podnóża l’Alpe d’Huez kończy tak naprawdę najlepsze lata Ullricha i równocześnie jest apogeum epoki Armstronga. Lance dominuje, Jan jedynie próbuje dotrzymać mu koła. Wyrazem całej sytuacji jest wypadnięcie Ullricha z trasy podczas etapu po porażce na trasie górskiej czasówki. Obaj kolarze wjeżdżają jednak razem na metę kilka dni później w Luz Ardiden, gdzie w geście uznania podają sobie ręce. Ten sam podjazd dwa lata później mocno podzieli obu zawodników, gdy atakującego Armstronga przewróci jeden z kibiców. Zobacz jak Armstrong pokonał Ullricha TUTAJ
W stronę końca
W kolejnym roku (2002), obaj zawodnicy znów się nie spotkali. Gdy Ullrich był zawieszony z powodu zażycia w dyskotece tabletki z amfetaminą, Armstrong z łatwością ograł na trasie Tour de France Josebę Belokiego – świetnego Baska, który również na przełomie 2006/07 zakończył sportową karierę. W okresie największych pojedynków Armstronga z Ullrichem, Beloki był „tym trzecim”, wyraźnie mocniejszym od reszty stawki, jednak nie będącym w stanie nawiązać równorzędnej walki z czołową dwójką. Gdy wydawało się, że jest w życiowej formie i jest w stanie pogodzić interesy Niemca i Amerykanina, przydarzył mu się fatalny upadek, który przekreślił dalsze aspiracje Belokiego. Tour de France 2003 był zdecydowanie najciekawszym wyścigiem „Ery Armstronga” – z atakującymi Baskami: Belokim, Mayo i Zubeldią, zadziornym Vinokourowem oraz będącym najbliżej zdetronizowania Lancea Ullrichem. Jan po wpadce z amfetaminą zmienił nieco środowisko, podpisał kontrakt z grupą Coast, która jednak wkrótce upadła. Zmontowana naprędce grupa Bianchi przyniosła ostatnie chwile chwały Niemca. Fenomenalna jazda na czas na etapie do Cap' Découverte, atak na zamglonym Tourmalet i upadek na finałowej czasówce przyniosły Janowi drugie miejsce raptem minutę za Lancem. W roku 2003 Armstronga zawiódł jego słynny profesjonalizm – najsilniejsza w historii drużyna USPostal nie była do końca zgrana, zawodziła technika i własny organizm. Piąte zwycięstwo i wyrównanie rekordu Miguela Induraina mogło być zaprzepaszczone przez przypadek, jakim było zahaczenie o reklamową torebkę trzymaną przez młodego kibica na finałowym podjeździe do Luz Ardiden. W wydawanych kolejno publikacjach Armstrong oskarżał Ullricha, że ten nie poczekał, gdy jego rywal upadł, Ullrich z kolei bronił się, że czekał a jego postawa fair play odebrała mu szansę powrotu na tron Tour de France. To był właściwie koniec wielkich pojedynków obu kolarzy. Lance rozpędem wygrał jeszcze dwa Toury, Ullrich na drugi stopień podium już nie powrócił, wygrywając jednynie Tour de Suisse w 2004 i 2006r. Media sugerowały obu zawodnikom zakończenie kariery, bo „ileż można” (wyrgywać w przypadku Lancea i nie móc wygrać w przypadku Jana). Poza tym, na horyzoncie pojawiła się nowa gwiazda – Ivan Basso, który zajął miejsce Ullricha na kole Armstronga a w 2005r. właściwie nie odstępował Amerykanina a nawet go atakował.
Emerytura
Co było dalej, wszyscy dobrze wiemy. Obaj zawodnicy zostali oskarżeni o stosowanie dopingu, i choć argumenty wydawały się być sensowne, żadnemu z dwójki kolarskich bohaterów przełomu wieków niczego nie udowodniono. Zamrożone próbki z 1999r kontra pseudonimy w kajecie hiszpańskiego lekarza doprowadziły do częściowego odbrązowienia postaci Armstronga oraz wcześniejszego zakończenia kariery przez Ullricha. Ullrich obejmując posadę konsultanta w niewielkiej grupie Volksbank nieco odsunął się w cień. Armstrong pozostaje w świetle flashy, startując w maratonie nowojorskim i pozując do zdjęć. Nadchodzi czas młodszych, być może jeszcze silniejszych niż oni: Basso, Valverde, Cunego. Pojedynki Armstronga z Ullrichem przeszły jednak do historii kolarstwa na równi z walką Coppiego z Bartalim, Anquetila z Pulidorem, Merckxa z Ocaną czy Fignona z Lemondem!
Lance vs Jan
Ubiegły rok był pierwszym bez Lancea Armstronga. Ten będzie pierwszym bez Jana Ullricha. Ci dwaj kolarze byli głównymi postaciami w zawodowym peletonie przełomu wieków. Ich wielka kariera rozpoczęła się w ten sam weekend podczas mistrzostw świata w Oslo w 1993r. Spotkali się w 2000r podczas Tour de France, gdzie Lance pogrzebał marzenia Jana