Startuje 102. Giro d’Italia

Drukuj
Sirotti

W tę sobotę zaczyna się Giro d’Italia – pierwszy z trzech Wielkich Tourów i zarazem dla wielu najpiękniejszy z nich. W tym roku także, po raz pierwszy ze statusem ekipy World Tour, wystartuje w nim ekipa CCC.

Pierwszy z trzech Wielkich Tourów od lat wzbudza największe emocje wśród części kibiców ze względu na swoją trasę, która przez wielu uważana jest za nadzwyczaj trudną, a warunki pogodowe i dynamika wyścigu sprawiają, że od lat walka o maglia rosa jest niezwykle ciekawa, przeważnie też do ostatniego kilometra.

W tym roku także, podczas 102. edycji Giro d’Italia, kolarze walczyć będą o zwycięstwo od samego startu, aż do ostatniego dnia wyścigu. Rywalizację klamrą spinają bowiem czasówki – pierwsza w Bolonii o długości oraz trzecia w Veronie. Po drodze, w drugim tygodniu wyścigu, kolarze także będą walczyć na czas. Widać więc, że podczas tegorocznej edycji Giro d’Italia sekundy wywalczone podczas jazdy indywidualnej będą kluczowe, jednak tradycyjnie podczas Giro istotna będzie też walka w górach – wysokich, stromych i często mało przyjaznych o tej porze roku.

Góry nadejdą jednak dopiero w drugiej części wyścigu, ale wcześniej wiele etapów będzie pagórkowatych, szybkich, na których może dziać się sporo. A kandydaci do zwycięstwa muszą się mieć na baczności każdego dnia, poczynając od startu w Bolonii, bo czasówka, choć zaledwie 8-kilometrowa, to kończy się trzykilometrowym podjazdem. Kolejne dni kolarze spędzą w pagórkowatych Toskanii, Umbrii, czy Lazio, więc spodziewać się można zarówno szybkiego tempa, wielu ucieczek, jak i nerwowych ostatnich kilometrów, na których sprinterzy walczyć będą o swoje.

Dlatego, choć właściwe emocje związane z walką o maglia rosa zaczną się nieco później, to jednak pierwsze dni mogą dać kibicom wiele emocji i niespodzianek, innego rodzaju – heroizmu uciekinierów, walki sprinterów i pokazowych akcji Włochów. Piątek, 24 maja, będzie pierwszy prawdziwym górskim etapem wyścigu i od razu poważnie sprawdzi kandydatów do podium. Odcinek z Pinerolo do Ceresole Reale, kończący się przy jeziorze Serru, to ponad 44 kilometry wspinaczki na metę, z kolei dzień później kolarzy na czeka pięć premii górskich. W kolejnych dniach peleton wspinać się będzie na Passo Gavia, najwyższy szczyt tegorocznego wyścigu, Mortirlo, Passo Manghem czy Monte Avena – a to tylko niewielka część podjazdów w ostatnim tygodniu wyścigu. Może się więc zdarzyć, że – co w sumie jest niemalże tradycją ostatnich lat walki o maglia rosa – koszulka lidera  zmieniać będzie właściciela dość często, a dopiero ostatni etap wyłoni zwycięzcę wyścigu.

Wśród kandydatów do podium i do triumfu w klasyfikacji generalnej wyścigu wymienia się przede wszystkim byłych zwycięzców – Vincenzo Nibalego (Bahrain-Merida), Toma Dumoulin (Team Sunweb), ale gotowych walczyć o wygraną jest kilku kolarzy, bohaterów poprzednich edycji – Simon Yates (Mitchelton Scott), Miguel Angel Lopez (Astana), Mikel Landa (Movistar), czy Primoz Roglic (Jumbo-Visma). Gdzieś za nimi jest Rafał Majka, który będzie przewodził ekipie Bora-hansgrohe, mając do pomocy Pawła Poljańskiego, i który liczy, że znów włączy się w walkę o najwyższe lokaty.

Na starcie stanie też ekipa CCC Team, po raz pierwszy w Wielkim Tourze jako ekipa World Tour. W minionych sezonach pomarańczowi startowali we Włoszech z mniejszymi lub większymi sukcesami, a ostatnio bardzo dobry wynik uzyskał Jan Hirt, który w 2017 był 12. w generalce. W tym roku kolarze CCC nastawiają się na walkę o zwycięstwa etapowe, a głównym kandydatem ma być dwukrotny triumfator etapowy z Giro, Fran Ventoso, startujący w wyścigu po raz siódmy. Oprócz Hiszpana szanse na etapowy triumf mają sprinter, Jakub Mareczko, który trzykrotnie był drugi na etapach włoskiego wyścigu, a także Laurens Ten Dam, który w przeszłości dał się poznać jako jeden a najwaleczniejszych kolarzy w peletonie. Victor de la Parte będzie startował we Włoszech po raz trzeci, walcząc w generalce, a swój debiut w wyścigu zaliczą Josef Cerny oraz Amaro Antunes i jeden z dwóch Polaków w składzie, Kamil Gradek. Oprócz niego w składzie znalazł się jeszcze Łukasz Owsian.

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj