Peter Sagan (Cannondale) finiszował najszybciej na mecie 7. etapu Tour de France w Albi. Słowak, po trzech drugich miejscach, odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w tegorocznym wyścigu i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji punktowej.
Sagan po sprinterskim finiszu wyprzedził Johna Degenkolba (Argos-Shimano) i Daniele Bennatiego (Saxo-Tinkoff). Słowak, który do tej pory trzy razy był drugi i raz trzeci na sprinterskim finiszu, tym razem okazał się najszybszy, ale niewątpliwie skorzystał na nieobecności swoich najgroźniejszych rywali, którzy odpadli na jednym z podjazdów. Mark Cavendish (Omega Pharma-Quick Step), Andre Greipel (Lotto-Belisol), czy Marcel Kittel (Argos-Shimano), nie wytrzymali tempa narzuconego przez ekipę Cannondale na Croix de Mounis i na metę przyjechali prawie 15. minut za zwycięzcą.
Prowadzenie w klasyfikacji generalnej zachował 12. na mecie, Daryl Impey (Orica GreenEdge), a w peletonie, na czwartym miejscu, na metę przyjechał także Michał Kwiatkowski (Omega Pharma-Quick Step) i zachował białą koszulkę najlepszego młodzieżowca.
Dzisiejszy etap, z Montpellier do Albi, był ostatnim etapem przed wjazdem w wysokie góry w Pirenejach, więc zarówno uciekinierzy, jak i sprinterzy chwili wykorzystać swoją szansę, a to, z kolei, zwiastowało walkę do ostatnich kilometrów etapu. W trakcie 205.5km ścigania kolarze pokonywali cztery podjazdy, jednak nie były to wzniesienia, które mogły sprawić większe kłopoty sprinterom.
O 12.19 kolarze wyruszyli z Montpellier i od razu do ataku przystąpił Sep Vanmarcke (Lotto-Belisol), do którego dołączyło pięciu innych kolarzy, ale peleton zlikwidował tę ucieczkę błyskawicznie. Szybko jednak zawiązała się kolejna ucieczka, w której byli Blel Kadri (Ag2R La Mondiale) i Jens Voigt (Radioshack Leopard). Ta dwójka miała 15 sekund przewagi na 10. kilometrze, a w jej powiększeniu pomogła im kraksa, do której doszło w zasadniczej grupie, w której leżeli między innymi Edvald Boasson Hagen (Team Sky), Nairo Quintana (Movistar) a także Christian Vande Velde (Garmin-Sharp), który wycofał się z wyścigu. Peleton zwolnił nieco, dzięki czemu prowadząca dwójka 5 kilometrów dalej miała już ponad 2 minuty zapasu. Ich przewaga rosła błyskawicznie i po przejechaniu 26 kilometrów wyniosła 6.40. Było to jednak najwięcej, na ile pozwolił im peleton.
Praca ekip Cannondale, Argos-Shimano, Lotto-Belisol, Omega Pharma-Quick Step i Orica Green Edge sprawiła, że strata zasadniczej grupy do liderów zaczęła topnieć. Szczyt pierwszego wzniesienia - Col de 13 Vents – na 80. kilometrze minęli 4.15 za dwóją liderów. Po krótkim zjeździe kolarze pokonywali Croix de Mounis, gdzie bardzo mocne tempo narzucili kolarze Cannondale, rozrywając peleton i sprawiając, że wielu kolarzy – w tym Mark Cavendish (Omega Pharma-Quick Step), Andre Greipel (Lotto-Belisol), Marcel Kittel (Argos-Shimano) i Matt Goss (Orica GreenEdge) – odpadali od peletonu. Pięć punktów na premii górskiej zgarnął Kadri, co oznaczało, że to właśnie Francuz obejmie prowadzenie w klasyfikacji górskiej po tym etapie.
Po przejechaniu nieco ponad 100 kilometrów, gdy peleton był coraz bliżej uciekinierów, Voigt spróbował jeszcze solowej akcji, ale ledwie 3 kilometry po doścignięciu Kadiego, peleton dogonił także doświadczonego Niemca. Na 115. km peleton, który prowadzili kolarze Cannondale z Peterem Saganem, miał ponad dwie minuty przewagi nad grupką, w której byli najgroźniejsi rywale Słowaka. Pod ich nieobecność Sagan zdołał wygrać też lotny finisz, znacznie powiększając swoją przewagę nad rywalami. Chwilę później zaatakował były lider wyścigu, Jan Bakelants (Radioshack Leopard), za którym pojechali Cyril Gautier (Europcar) i Juan Jose Oroz (Euskaltel). Ich przewaga nad peletonem nigdy nie była duża i nie przekraczała minuty. Z tyłu, z kolei, koledzy Greipela zaciekle gonili czołówkę, ale Niemiec, widząc, że przewaga nie maleje, podziękował im za pracę i postanowił odpuścić walkę o zwycięstwo.
Na czele uciekinierzy walczyli o zachowanie przewagi, jednak nie byli w stanie obronić się przed rozpędzonym peletonem prowadzonym przez ekipę Cannondale. Koledzy Sagana zlikwidowali ucieczkę zaledwie na 3 kilometry przed metą i zdominowali finisz, perfekcyjnie rozprowadzając Sagana na ostatnich metrach. Słowak bez problemu wykończył ich pracę, pokonując na kresce Degenkolba i Bennatiego.
Fot.: Sirotti