Giro po 16. etapie

Wypowiedzi i komentarze po 16. etapie Giro d\'Italia

Drukuj

Emocje niczym na najtrudniejszym górskim etapie zaserwowali kolarze kibicom na 16. etapie Giro dItalia. Na, z pozoru niegroźnej końcówce etapu, faworyci wyścigu zaciekle atakowali i walczyli o sekundy.<br />

Emocje niczym na najtrudniejszym górskim etapie zaserwowali kolarze kibicom na 16. etapie Giro d’Italia. Na, z pozoru niegroźnej końcówce etapu, faworyci wyścigu zaciekle atakowali i walczyli o sekundy.

Sygnał do ataków dał Michele Scarponi (Lampre-Merida), który jeszcze na podjeździe pod Andrate podkręcił tempo i rozciągnął grupę faworytów. Tempo kolarzy Astany dodatkowo ją uszczupliło, a atak Carlosa Alberto Betancura (Ag2R La Mondiale) tuż przed szczytem wzniesienia zapoczątkował wymianę ciosów. Do Betancura dołączył Samuel Sanchez (Euskaltel Euskad), gonił Vincenzo Nibali (Astana), a na jego kole trzymać się próbował Scarponi. Ostatecznie przed końcem zjazdu cała grupka się zeszła, a ataki rozpoczęły się na nowo. Aktywni byli zwłaszcza kolarze Astany, mając wiele możliwości, ale oprócz Tanela Kangerta atakowali także Robert Gesink (Blanco), Scarponi, Rafał Majka (Saxo-Tinkoff), czy Rigoberto Uran (Team Sky).

Ostatecznie na mecie najlepszy okazał się Benat Intxausti (Movistar), który finiszował najszybciej z trójki, w której byli jeszcze Przemysław Niemiec (Lampre-Merida) i Tanel Kangert. Hiszpan, który wcześniej – po 7. etapie – założył koszulkę lidera wyścigu, nie mógł uwierzyć w swój sukces. „Nie dociera to do mnie jeszcze. To niesamowity wyczyn. Wiedziałem, że dziś mogę dobrze pojechać, bo wczoraj, w dniu przerwy, czułem się bardzo dobrze” – mówił po etapie Intxausti, „dla mnie głównym celem na Giro było zwycięstwo etapowe. Koszulka lidera była czymś wspaniałym, a jej strata przykra, ale teraz spełniłem swoje marzenie i mogłem unieść ręce w górę na mecie” – dodał Hiszpan, który w klasyfikacji generalnej plasuje się na 9. miejscu, ze stratą 5.47 do lidera.

Znakomicie pojechał Niemiec, który zabrał się w decydujący odjazd, choć pozostaje pewien niedosyt po finiszu, na którym kolarz Lampre-Merida zajął trzecie miejsce. Dobra jazda w końcówce i strata Mauro Santambrogio (Vini Fantini-Selle Italia), który nie zabrał się do grupki faworytów, pozwoliła Polakowi awansować na piąte miejsce w klasyfikacji generalnej, tuż za nominalnego lidera swojej ekipy, Scarponiego.

O sporym pechu może mówić Robert Gesink (Blanco). Holender na ostatnich kilometrach jechał bardzo aktywnie, kontrolując ataki kolarzy Astany, i zabrał się w odjazd razem z atakującym Tanelem Kangertem, Przemysławem Niemcem (Lampre-Merida) i Intxaustim. Kolarz Blanco dużo pracował na czele tej grupki, by dowieźć przewagę do mety, jednak na 2km przed kreską miał defekt, który wykluczył go z walki o zwycięstwo. Ostatecznie na mecie zameldował się ze stratą 23 sekund do zwycięzcy, na 17. miejscu.

Rafał Majka i Carlos Alberto Betancur, dwaj kolarze walczący o maglia bianca. Zarówno jeden, jak i drugi atakowali w końcówce, ale ostatecznie na metę wjechali w jednej grupce. Po dzisiejszym etapie Kolumbijczyk wciąż ma 5 sekund przewagi nad Polakiem i wydaje się, że losy klasyfikacji młodzieżowej rozstrzygną trzy ostatnie etapy przed finałem w Brescii.

Fot.: Sirotti

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj