
Wyścig dookoła Hiszpanii co roku jest jednym z najciekawszych lub wręcz najciekawszym wyścigiem etapowym w sezonie. Jest mocno obsadzony, niejednokrotnie lepiej niż osławione Giro di Italia, ma ciekawszą trasę niż najważniejszy w roku Tour de France, wreszcie oprawa TV jest na najwyższym poziomie. To, co podczas Tour de France jest nowinką, jak wyświetlana na ekranie telewizora wartość tętna zawodnika, podgląd sytuacji w czterech grupach na raz czy bezproblemowa orientacja realizatora w poszczególnych akcjach z peletonu na Vuelcie jest standardem od końca lat dziewięćdziesiątych. Cóż jednak z tego, skoro trzytygodniowe ściganie wokół Półwyspu Iberyjskiego uznawane jest za mniej prestiżowe niż niejednokrotnie słabiej obsadzone i nieciekawe Giro a same zawody nazywane są „Tourem pocieszania” lub „Tourem zmęczonych”. W tym roku trasa Vuelty jest wyjątkowo klasyczna – w ubiegłych latach organizatorzy zaskakiwali ciekawymi rozwiązaniami, szukali nowych, arcytrudnych podjazdów. Start w Granadzie, meta w Madrycie, po drodze Pireneje. Co prawda trasa omija legendarne Angliru w Asturii, jednak górale będą mieli wystarczająco wiele miejsc, na których dostaną szansę pokazania swych umiejętności. Przygotowano dla nich osiem etapów (6, 10, 11, 13, 14, 15, 17, 18) z czego aż pięć (!) zakończonych metą na podjeździe. Szczególnie interesująco zapowiadają się etapy: dziesiąty do Andory, z metą w znanej „kolarskiej” stacji narciarskiej Arclais oraz czternasty do Lagos da Covadonga. Do tego dwa długie i trudne odcinki jazdy indywidualnej na czas usytuowane w środku i na końcu rywalizacji (etapy 9. i 20.) oraz siedmiokilometrowy prolog – łącznie 93km samotnej walki z czasem. Trudnością Vuelty nie są jednak tylko najeżone trudnościami górskie etapy. Wielu faworytów traci szansę na dobre miejsce w klasyfikacji generalnej podczas pierwszych etapów, na których peleton dzielony jest przez wiatr, tym bardziej, że organizatorzy VeE decydują się na przygotowywanie krótszych etapów, przez co średnie prędkości rozwijane przez peleton są większe niż podczas innych wyścigów.

Podczas górskich etapów faworytami z pewnością będą trzykrotny zwycięzca wyścigu, celujący w czwarty, rekordowy triumf, Roberto Heras (Libert Seguros), który do pomocy będzie miał wspaniałą ekipę z Isidro Nozalem, Igorem Glez. Galdeano, Dariuszem Baranowskim, Josebą Belokim i Michele Scarponim na czele. Takich pomocników nie powstydziłby się nawet Lance Armstrong. Szyki zawodnikom Manolo Saiza będa próbowali pokrzyżować tacy specjaliści od jazdy w górach jak Francisco Mancebo (Illes Baleares), Oscar Sevilla (T-Mobile), Carlos Sastre (CSC), Portugalczyk Jose Azevedo (Discovery), Luis Perez (Cofidis) czy triumfator Vuelty z 2002r Aitor Gonzalez, który jest groźny zarówno w górach jak i podczas jazdy indywidualnej na czas. Swojej formy sprzed lat będzie szukał Angel Casero (C.V.), który po kilku latach chudych będzie próbował powrócić na tron hiszpańskiego Touru. Ten znakomity czasowiec wygrywał już Vueltę w 2001r, kiedy to potrafił podczas etapów jazdy na czas odrobić niewielkie straty, których doznawał w górach. Podobną sytuację ma Santiago Botero z Phonaku, jednak zawodnik ten już wiele razy pokazywał, że nie daje rady wytrzymać trudów trzytygodniowego ścigania i na jednym z etapów notuje większą stratę, która wyklucza go z walki o czołowe lokaty. Wielką niewiadomą jest start Ibana Mayo. Rewelacja Tour de France 2003 i Dauphine Libere 2004 może zarówno w cuglach wygrać cały wyścig jak i wycofac się na pierwszym większym podjeździe. Startujący gościnnie Włosi – Leonardo Piepoli czy Gilberto Simoni będą raczej szukali etapowych zwycięstw. Jedynym zawodnikiem spoza Półwyspu Iberyjskiego, który może zagrozić Hiszpanom będzie więc tylko Floyd Landis (Phonak). Dwóch Polaków, Dariusz Baranowski i Sylwester Szmyd będą pełnili w swoich zespołach pomocnicze role – Dariusz Baranowski jest bardzo cenionym „gregario” w swoim zespole. Jeżeli Szmyd będzie w podobnej fromie jak podczas wyścigu dookoła Portugalii, wtedy powinien dostać swoją szansę na kilku górskich etapach. Teoretycznie dla sprinterów przeznaczono sześć etapów, tym bardziej, że z powodu rozgrywanych w kilka dni po zakończeniu Vuelty mistrzostw świata w Madrycie, zawodnicy od rozgrywania końcówek z peletonu do Hiszpanii zjechali dość licznie. Petacchi, Boonen, Zabel, Steels, van Heesvijk, Simone Cadamuro, Paolo Bettini, Magnus Backstedt będą podczas Vuelty szlifowali swoją formę przed czempionatem w stolicy Hiszpanii. Przed ostatnimi mistrzostwami świata, których trasa przeznaczona była stricte dla sprinterów, tego typu taktykę obrał Mario Cipollini i okazała się ona słuszna. Czy jednak podczas MŚ w Madrycie zwycięży któryś z zawodników, którzy wybrali Vueltę (która tamże kończy się 18-go września), czy też jeden z tych, którzy wybrali przygotowania poprzez start w Tour de Pologne, dowiemy się 25-go września. Do tego czasu pozostaje nam kibicowanie na trasach obydwu tych wyścigów. FOTO: https://www.libertyseguroswurth.com