Giro po 3. etapie

Wypowiedzi i komentarze po 3. etapie Giro d´Italia

Drukuj

Niespodziewany przebieg miał trzeci etap tegorocznego Giro dItalia. Mimo względnie łatwej trasy, faworyci wyścigu przypuścili kilka zdecydowanych ataków i zaserwowali kibicom spore emocje.<br />

Niespodziewany przebieg miał trzeci etap tegorocznego Giro d’Italia. Mimo względnie łatwej trasy, faworyci wyścigu przypuścili kilka zdecydowanych ataków i zaserwowali kibicom spore emocje.

Teoretycznie spokojny etap miał dość emocjonującą końcówkę, po tym, jak na 25 kilometrów przed metą uaktywnili się Ryder Hesjedal (Garmin-Sharp) i Vincenzo Nibali (Astana), chcąc zgubić rywali, a przede wszystkim Bradleya Wigginsa (Team Sky). Ich ataki, choć nieskuteczne, ożywiły wyścig i pokazały, że każdy etap może przynieść zmiany, a kandydaci do zwycięstwa cały czas muszą jechać bardzo czujnie. Mimo, iż faworyci tego dnia pojechali ostatecznie na remis – nie licząc bonifikat czasowych Cadela Evansa (BMC Racing) i Hesjedala – to etap był bardzo emocjonujący.

Bohaterem tego dnia był jednak Luca Paolini (Katiusza), który zaatakował na zjeździe, gdy do mety pozostało już tylko siedem kilometrów. Włoch początkowo jechał z kilkoma rywalami, jednak po zdecydowany kontratak okazał się skuteczny i choć cały czas rywale mieli kolarza Katiuszy w zasięgu wzroku, to jednak wytrwałość i brawurowa jazda pozwoliły mu na sięgnięcie po zwycięstwo etapowe i koszulkę lidera wyścigu. „Wciąż trochę niedowierzam temu, co się stało” – powiedział wyraźnie wzruszony Paolini tuż po minięciu linii mety, ”celowałem w ten etap, myślałem już o nim przed startem wyścigu. I marzyłem, by kiedyś założyć maglia rosa. Naprawdę, nie wiem, co teraz powiedzieć” – mówił kolarz Katiuszy. Paolini jest już trzecim liderem Giro d’Italia po trzecim dniu rywalizacji. Wcześniej koszulkę lidera zakładali Mark Cavendish (Omega Pharma-Quick Step) oraz Salvatore Puccio (Team Sky).

O ogromnym pechu może mówić Michele Scarponi (Lampre-Merida), który jadąc w czołówce upadł na jednym z zakrętów. Włoch jechał za dwójką kolarzy Blanco Pro Cycling Team, a gdy ci upadli, Włoch również nie wyrobił na zakręcie i pojechał po asfalcie. Wściekły lider Lampre-Merida miał pretensje do dwójki z Blanco, jednak większym problemem okazał się być defekt roweru. Scarponi długo czekał na pomoc i dopiero po kilkudziesięciu sekundach Simone Stortoni oddał mu swój rower. Potem, z pomocą Przemysława Niemca Scarponi próbował zminimalizować straty, jednak i tak na metę zameldował się minutę po Paolinim i 44 sekundy po najgroźniejszych rywalach. „Ta dwójka upadła tuż przede mną, a ja instynktownie nacisnąłem na hamulce i też poleciałem. To się zdarza, ale szkoda, bo miałem nawet nadzieję na dogonienie Paoliniego” – powiedział po mecie zawiedziony Scarponi. „Trudno będzie odrobić te sekundy, dziś stracone. Nie wiem, gdzie mógłbym to uczynić. Ale na pewno nie zamierzam się poddawać” – powiedział Włoch, który obecnie w klasyfikacji generalnej zajmuje 22. miejsce, ze stratą 1.23 do lidera i 1.06 do Wigginsa.

Bardzo dobrze pojechał dziś Rafał Majka (Saxo-Tinkoff), który bardzo długo utrzymywał się w czołówce, a ostatecznie, razem z Michałem Gołasiem (Omega Pharma-Quick Step) ukończył etap w drugiej grupce pościgowej, ze stratą 50 sekund do zwycięzcy. Po dzisiejszym etapie Majka awansował z 18. na 2. miejsce w klasyfikacji młodzieżowej. Polak z Saxo-Tinkoff do lidera tabeli, Fabio Aru z Astany, traci 29 sekund.

Fot.: Sirotti

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj