92.Tour de France. Bye bye Lance!

Drukuj

<a href="javascript:Fotka('ppg_fotki/foto_big/8_3244_25_07_05.jpg','','')"><img hspace="5" align="left" vspace="5" src="ppg_fotki/foto_small/8_3244_25_07_05s.jpg" alt="" /></a>Przekraczając linię mety na Polach Elizejskich w Paryżu Lance Armstrong wygrał po raz siódmy wyścig Tour de France i zakończył karierę kolarza zawodowego. Zawodnik ten nie dość, że przeszedł do historii jako ten, który największą liczbę razy wygrał Wielką Pętlę, ale również ten, który zmienił oblicze kolarstwa. O ile mówienie o Armstrongu jako o wielkim kolarzu jest problematyczne w kontekście innym niż Tour de France, o tyle styl, jaki przez lata wypracowała drużyna kierowana przez Johana Bruynella (najpierw US Postal, później Discovery Chanel), oparty na najnowszych technologiach zarówno w dziedzinie sprzętu jak i medycyny sportowej a także absolutnemu podporządkowaniu się jednemu celowi sprawił, że kolarstwo szosowe nie jest już takie samo.

Przekraczając linię mety na Polach Elizejskich w Paryżu Lance Armstrong wygrał po raz siódmy wyścig Tour de France i zakończył karierę kolarza zawodowego. Zawodnik ten nie dość, że przeszedł do historii jako ten, który największą liczbę razy wygrał „Wielką Pętlę”, ale również ten, który zmienił oblicze kolarstwa. O ile mówienie o Armstrongu jako o wielkim kolarzu jest problematyczne w kontekście innym niż Tour de France, o tyle styl, jaki przez lata wypracowała drużyna kierowana przez Johana Bruynella (najpierw US Postal, później Discovery Chanel), oparty na najnowszych technologiach zarówno w dziedzinie sprzętu jak i medycyny sportowej a także absolutnemu podporządkowaniu się jednemu celowi sprawił, że kolarstwo szosowe nie jest już takie samo.Armstrong, choć nie bez trudu wygrał swój jedyny etap w tegorocznym Tourze – jazdę indywidualną na czas w St.Etienne. Co prawda wraz z drużyną miał na koncie jeszcze pierwsze miejsce w czasówce drużynowej, jednak aż do przedostatniego etapu nie udało mu się wygrać samodzielnie. Silny opór Amerykaninowi stawił jednak Jan Ullrich (T-Mobile), który do Armstronga stracił zaledwie 23sek na 55km trasie. W pierwszej części trasy nieźle pojechał również Ivan Basso (CSC), na pierwszym punkcie kontrolnym nawet prowadził, jednak gorzej pojechał techniczną część trasy a do tego w końcówce osłabł. Uzyskana w górach przewaga nad najgroźniejszymi rywalami umożliwiła mu jednak zachowanie drugiej pozycji a poza tym młody Włoch samotną próbę z czasem ukończył na dobrym, piątym miejscu. Prawdziwym przegranym tego dnia był Michael Rasmussen (Rabobank), który po serii upadków i defektów spadł w klasyfikacji generalnej z trzeciej na siódmą lokatę. Ostatni etap, w dniu triumfu Lancea wygrał niespodziewanie po długim finiszu Alexander Vinokourow (T-Mobile) i dzięki bonifikacie awansował na piąte miejsce w klasyfikacji generalnej. Zieloną koszulkę zwycięzcy klasyfikacji punktowej obronił Norweg Hushovd (Credit Agricole), choć zdecydowanie najlepszym sprinterem, który ukończył tegoroczny TdF był Australijczyk Robbie McEwen (Lotto Davitamon). Mistrz Australii stracił jednak szansę na maillot vert po dyskwalifikacji na jednym z początkowych etapów, która odebrała mu niezbędne do walki o zielony trykot punkty. W klasyfikacji górskiej pewnie wygrał Rasmussen, który pomimo niepowodzenia na czasówce, dzięki wygranemu etapowi w Wogezach i znakomitej jeździe w górach może z pewnością zaliczyć ten Tour do udanych. Najlepszym „młodzieżowcem” (biała koszulka, zawodnicy do lat 25) został Jaroslav Popovych (Discovery Chanel), dość prawdopodobny sukcesor Armstronga w drużynie Bruynella. Era Armstronga zakończona. Swój ostatni Tour de France Amerykanin zdecydowanie bardziej niż nogami, wygrał głową. Zaczął od znakomicie pojechanego prologu, następnie przez wszystkie górskie etapy jechał razem z najlepszymi, co prawda, pomimo prób, nie będąc w stanie ich zgubić, ale czekając na słabsze dni Ullricha, Basso i Vinokourova, dzięki wydatnej pomocy swojej drużyny przez Alpy i Pireneje bez strat a na finałowej czasówce zaakcentował fakt, że i w tym roku był najlepszym (choć niekoniecznie najmocniejszym) kolarzem w peletonie „Wielkiej Pętli”. Podobnie jak w latach ubiegłych skoncentrował się na tym jednym wyścigu i wygrał go bardzo pewnie. Jego główny rywal w tym roku, Ivan Basso miał natomiast przejechane Giro d'Italia, w którym, do momentu zatrucia był liderem a także wygrał dwa etapy (trudny górski i jazdę indywidualną na czas) a i tak był w stanie zmusić Armstronga do najwyższego wysiłku, szczególnie w Pirenejach, gdzie wielokrotnie atakował Amerykanina i niewiele brakowało, by ten uległ naporowi dwudziestoośmioletniego Włocha. To Basso właśnie, wraz z Damiano Cunego i Alejandro Valverde stoją na czele nowego pokolenia kolarzy, które przywraca nadzieję w to, że prawdziwi wielcy mistrzowie ścigają się dłużej niż 3 tygodnie w roku. Basso, przez wiele lat prowadzony spokojnie ku szczytom sławy ma taki potencjał, że jest w stanie wygrać i Giro i Tour w jednym roku. Cunego i Valverde zaś mogą powalczyć w wielkich tourach a także w klasykach, obaj bowiem nie dość, że znakomicie podjeżdżają, ale również potrafią szybko finiszować. Być może któryś z nich w najbliższych latach oprócz odgrywania kluczowej roli w wyścigach etapowych zostanie mistrzem świata. Istnieje więc szansa na renesans zawodowego kolarstwa, na emocje nie tylko podczas Tour de France i oczekiwanie na pojedynek Armstrong – Ullrich. Sytuacja „Kaisera” jest w obliczu końca ery Armstronga tym trudniejsza, że Amerykanin był podobno główną motywacją dla Niemca w przygotowaniach do tego wyścigu. Wydaje się jednak, że pomimo obietnic („zamierzam jeździć tak długo aż znów wygram Tour”), czas Ullricha również dobiega końca i będzie on musiał ustąpić miejsca młodszym i bardziej żądnym sukcesu kolarzom. Tak czy inaczej bez Armstronga w peletonie akcje Ullricha idą w górę. O jego życiowej pasji, jaką jest kolarstwo i Tour de France możecie przeczytać w biografii, która ukazała się nakładem wydawnictwa Buk Rower: Jan Ullrich „Wszystko albo nic”. Za nami 92. Tour de France, jednak kolarstwo to nie tylko wyścig dookoła Francji. Co prawda organizatorzy TdF stoją w opozycji do cyklu Pro Tour, to jednak punkty do tej klasyfikacji zostały za niego przyznane. Walkę o kolejne kolarze stoczą już w niedzielę w Hamburgu, podczas klasycznego wyścigu, który dotychczas zaliczany był do klasyfikacji Pucharu Świata. Tom Boonen, Paolo Bettini i Danilo di Luca będą mogli pokazać pełnię swoich możliwości. Wyniki wyścigu: 1 Lance Armstrong (USA) Discovery Channel 86.15.02 (41.654 km/h) 2 Ivan Basso (Ita) Team CSC 4.40 3 Jan Ullrich (Ger) T-Mobile Team 6.21 4 Francisco Mancebo (Spa) Illes Balears-Caisse d'Epargne 9.59 5 Alexandre Vinokourov (Kaz) T-Mobile Team 11.01 6 Levi Leipheimer (USA) Gerolsteiner 11.21 7 Michael Rasmussen (Den) Rabobank 11.33 8 Cadel Evans (Aus) Davitamon-Lotto 11.55 9 Floyd Landis (USA) Phonak Hearing Systems 12.44 10 Oscar Pereiro Sio (Spa) Phonak Hearing Systems 16.04 11 Christophe Moreau (Fra) Credit Agricole 16.26 12 Yaroslav Popovych (Ukr) Discovery Channel 19.02 13 Eddy Mazzoleni (Ita) Lampre-Caffita 21.06 14 George Hincapie (USA) Discovery Channel 23.40 15 Haimar Zubeldia (Spa) Euskaltel-Euskadi 23.43 16 Jörg Jaksche (Ger) Liberty Seguros-Würth 24.07 17 Bobby Julich (USA) Team CSC 24.08 18 Oscar Sevilla (Spa) T-Mobile Team 27.45 19 Andrei Kashechkin (Kaz) Credit Agricole 28.04 20 Giuseppe Guerini (Ita) T-Mobile Team 33.02 Klasyfikacja UCI Pro Tour: 1. Danilo Di Luca (Włochy/Liquigas) 184 pkt 2. Lance Armstrong (USA/Discovery Channel) 139 3. Aleksander Winokurow (Kazachstan/T-Mobile) 136 4. Tom Boonen (Belgia/Quick-Step) 120 5. Alessandro Petacchi (Włochy/Fassa Bortolo) 111 6. Jan Ullrich (Niemcy/T-Mobile) 98 7. Santiago Botero (Kolumbia/Phonak) 95 8. Oscar Freire (Hiszpania/Rabobank) 94 9. Paolo Savoldelli (Włochy/Discovery Channel) 92 10. George Hincapie (USA/Discovery Channel) 89 FOTO: https://www.team-csc.com/

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj