Trudno wyobrazić sobie lepszy moment na oficjalną premierę nowego roweru niż mistrzostwa świata rozgrywane w kraju, z którego pochodzi producent. Dobrze o tym wie Włoski Wilier, który zaprezentował URTĘ Ultimate, czyli najnowsze wcielenie swojej wyścigowej maszyny cross-country zaraz przed zawodami rozgrywanymi w tym roku w Val di Sole!
Diabeł tkwi w szczegółach
Na pierwszy rzut oka URTA Ultimate jest podobna do swojej poprzedniczki, czyli modelu URTA MAX SLR. Nadal mamy 120 mm skoku zawieszenia, damper umieszczony pod górną rurą czy charakterystyczny, "dodatkowy" trójkąt w miejscu łączenia rury podsiodłowej z górną rurą przedniego trójkąta. Tutaj jednak podobieństwa się kończą.
Pierwsze, na co zwracamy uwagę (choćby za sprawą kontrastującego koloru) jest zupełnie przeprojektowany rocker oraz łącznik dampera z górną rurą ramy. Obydwa elementy mają ażurową konstrukcję i zostały wykonane ze stopu. Mocowanie rockera zostało przesunięte bliżej rury podsiodłowej, co ma mieć istotny wpływ na charakterystykę pracy zawieszenia. Wilier zapewnia, że zmieniona kinematyka sprawia, że zawieszenie jest czułe na początku, ma większe wsparcie w środkowej fazie skoku przy jednoczesnej dużej progresji w końcowej jego fazie chroniącej przed dobiciami przy pokonywania naprawdę dużych przeszkód. Aby to osiągnąć skupiono się na dopracowaniu tzw. leverage ratio, czyli relacji pomiędzy ugięciem dampera, a efektywnym zakresem ruchu tylnego koła, która jest obecnie bardziej liniowa. Zwiększono również anti-squat, czyli eleminację wpływu pedałowania na pracę zawieszenia.
Przeprojektowano również tylne widełki, które zostały "wyprostowane" i pozbawione charakterystycznego łącznika oraz zmodyfikowano główkę ramy - górna pokrywa sterów tworzy jedną płaszczyznę z górną rurą, a do budowany ramy wykorzystano najbardziej zaawansowane włókna Toray.
Bardziej agresywna geometria
Jedną z najważniejszych zmian w nowej generacji jest odświeżona geometria. Producent twierdzi, że skupił się na optymalizacji pięciu parametrów: zasięgu (reach), wysokości (stack), efektywnego kątu rury podsiodłowej, wysokości suportu oraz kątem główki ramy. Zasięg wzrósł o 9 mm w rozmiarze L, osiągając obecnie 480 mm, a kąt podsiodłowy zmienia się z 75° na 76,8° we wszystkich rozmiarach. To bardzo istotna zmiana, przesuwająca kolarza bardziej nad suport i mająca na celu lepszy rozkład masy pomiędzy kołami, co jest szczególnie ważne dla zachowania trakcji podczas pokonywania stromych podjazdów.
Znacznie obniżono również środek suportu, co z kolei obniża środek ciężkości. Producent tłumaczy, że taki ruch jest możliwy w związku z trendem stosowania przez zawodników znacznie krótszych korb, co zmniejsza ryzyko zahaczania pedałami o przeszkody, co do tej pory wstrzymywało producentów przed "manipulowaniem" tym elementem geometrii. Z kolei stack pozostaje praktycznie bez zmian w stosunku do poprzedniej generacji, zachowując kompaktową i agresywną sylwetkę zawodnika na rowerze, którą dodatkowo "wspiera" nowy, zintegrowany kokpit (URTA BAR) o bardzo płaskim, wynoszącym aż -27° wzniosie.
Szybko czy technicznie?
Na deser ostatnia zmiana. We współpracy z Acrosem opracowany stery dające możliwość zmiany geometrii w zależności od wymagań danej trasy. W pozycji Technical Race kąt główki ramy wynosi 66,5° - została ona zaprojektowana z myślą o zwiększeniu zwinności i zwrotności na bardzo kręte trasy. Druga pozycja, nazwana przez producenta Fast Race zmniejsza kąt do 65,5°, zapewniając większą stabilność przy dużych prędkościach.
Dostępne modele
Producent w momencie premiery przygotował 5 modeli, wszystkie oparte na tej samej, ważącej około 1700 gramów (bez dampera) ramie. Do wyboru mamy konfiguracji zarówno z napędami Shimano jak i SRAM (tylko bezprzewodowo) oraz zawieszeniem FOXa jak i RockShox. W najtańszym wariancie URTA Ultimate została wyceniona na 7.500 EUR, z kolei topowy wariant kosztuje 13.900 EUR. Szczegóły znajdziecie poniżej:
producent: Wilier Triestina








