MTBM: Wygrana Hartla w Istebnej

MTB Marathon Istebna 4.10.2014

Karl Hartl (Kellys Bike Ranch Team) zwyciężył podczas ostatniej edycji MTB Marathonu w Istebnej. Na dystansie Mega wygrał Tomasz Dygacz

 

 

Ostatnia edycja MTB Marathonu została rozegrana w prawdziwych górskich warunkach, a mianowicie w Istebnej, która od lat gości kolarzy z całej Polski. Okolice Beskidu Śląskiego świetnie nadają się do uprawiania kolarstwa górskiego, dlatego wybór organizatorów był w pełni uzasadniony. Wyścig dla wielu kolarzy był również niezwykle ważny z perspektywy klasyfikacji generalnej, której losy nie były znane do ostatniej chwili. Zawodnicy tego dnia jak zwykle mieli do dyspozycji trzy dystanse czyli Giga, Mega oraz Mini 

Giga

Na najdłuższym i zarazem najtrudniejszym dystansie kolarze mieli do pokonania 65 kilometrów przy 2300 metrach przewyższeń. Górska charakterystyka wymagała bardzo dobrej kondycji, obfite opady deszczu zmusiły organizatorów do lekkiego zmodyfikowania trasy. Od samego startu odjeżdżać rywalom błyskawicznie zaczęli: Adrian Brzózka (JBG2 Team), Karl Hartl (Kellys) oraz Dominik Grządziel (Dobre Sklepy Rowerowe Author). Najmocniejszym z zawodników okazał się Brzózka, który bardzo szybko uciekł reszcie kolarzy. Hartl został nieco w tyle, jednak wciąż jechał przed Grządzielem. Stawka rozciągnęła się na tyle mocno, że kolarze większość dystansu pokonywali samotnie. Reszta peletonu nie miała większych szans na podium, liderzy byli tego dnia niezwykle mocni. Pierwszy na mecie zameldował się Brzózka, jednak z powodu licencji nie został on uwzględniony w wynikach końcowych. Tym samym Karl Hartl zgarnął zwycięstwo, a nieco ponad 2 minuty za nim przyjechał Dominik Grządziel. Na trzeciej pozycji został sklasyfikowany Marcin Gołuszka (Team ERG Bieruń).

2 miejsce: Dominik Grządziel

Istebna jest dla mnie szczególnym miejscem na mapie MTB Marathonu. Udało mi się tutaj wygrać w 2012 roku na dystansie Mega. Od startu na czoło wyszedł Adrian Brzózka, za nim zabrał się Karel Hartl oraz ja. Długo jednak nie jechałem z chłopakami, bo tempo Adriana było dla mnie sporo za mocne. Kilka chwil takiej jazdy wystarczyło jednakże na oderwanie się od reszty stawki i tak na mniej więcej 5-tym kilometrze rozpocząłem 3-godzinną czasówkę w górach!  Szybko straciłem czołówkę z widoku, za mną także było pusto. Jechałem więc sam, motywując się do mocnego naciskania na pedały. Szkoda, że opady deszczu spowodowały duże pokłady błota na ciekawszych fragmentach trasy i organizator był zmuszony zastąpić je asfaltowymi dojazdówkami. Ostatnie 15 km (pętla Mini) było już jednak bardziej terenowe i dawało sporo frajdy. Niezagrożony przez żadnego rywala dojechałem do mety, na której okazało się, że straciłem do Czecha 2 minuty, co mnie mocno zdziwiło, bo spodziewałem się większej różnicy.

Stawka kobiet na dystansie Giga była w Istebnej wyjątkowo mocna. Najlepszą zawodniczką okazała się Dasa Sverakova (Cyklotrenink.com) za nią przyjechała Katarzyna Galewicz (Twomark Specialized), a najniższy stopień podium przypadł Ewie Sodowskiej-Rebane (Twomark Specialized).

Mega 

Średni dystans był nieco łagodniejszy, zawodnicy musieli przejechać 46 kilometrów przy przewyższeniach rzędu 1600 metrów. Łagodniejszy profil trasy przekonał zdecydowaną większość kolarzy startujących tego dnia w Istebnej. Tutaj rywalizacja była bardzo zacięta, trzech zawodników większość dystansu jechała blisko siebie, a byli to: Mariusz Michałek (JBG2 Team), Michał Ficek (Cyclo Trener Team) oraz Tomasz Dygacz (Cyclo Trener Team). Walka o pierwsze miejsce rozegrała się na końcowych kilometrach maratonu. Tutaj na prowadzenie wyszedł Dygacz, który do samej mety nie odpuścił i tym samym zwyciężył. Niespełna 8 sekund za nim pojawił się Mariusz Michałek, a stawkę na podium uzupełnił Michał Ficek. 

Wśród kobiet najlepszy czas wykręciła Izabela Kłosowska (BLU Cersanit Team Refleks), na drugiej pozycji przyjechała Aneta Imielska (Mitsubishi Materials MTB Team), a trzecia była Karolina Kukuła (KSPO Arrow). 

(czytaj dalej)

Podobne artykuły