Materiał zawiera treści reklamowe

50-lecie istnienia TREK – oto najważniejsze momenty i przełomowe rowery w historii firmy!

Trek ma już 50 lat – poznaj historię marki oraz jej przełomowe modele!

Drukuj

Dziś Treka nikomu przedstawiać nie trzeba. Nie każdy jednak wie, że historia firmy ma już 50 lat! Amerykańska marka zaczynała jak większość – od zera, w małym blaszanym zakładzie. Chcąc udowodnić światu, że Amerykanie też potrafią tworzyć dobre ramy i budować rowery… Trzeba przyznać, że udało im się!

 

 

Cała historia zaczęła się w latach 70. ubiegłego stulecia, kiedy dwa przeciwstawne charaktery w osobach Dicka Burke’a i Bevila Hogga połączyły swoje siły. Jeden to romantyczny wizjoner, drugi pragmatyczny biznesmen. Zgrali się jednak na tyle, że ich znajomość przerodziła się w biznes i powstanie Treka. Do współpracy zaprosili pasjonatów projektujących i lutujących własne rowery – Mike’a Appela, Dicka Nolana i Tima Isaaca. To był ich pierwszy zespół, który w 1976 roku w tzw. stodole w Waterloo w stanie Wisconsin rozpoczął tworzenie stalowych ram lutowanych srebrem.

 

 

 

 

1976 – Trek oficjalnie zaczyna produkcję

W pierwszym roku działalności wyprodukowano 904 ramy, wszystkie ze stali pochodzącej z Włoch, Japonii i Wielkiej Brytanii. Budowane wówczas rowery były czymś, co dziś można by nazywać turystycznymi, touringowymi szosami. Wtedy jeszcze nie było MTB, crossu czy trekkingu. Były rowery szosowe wyścigowe oraz turystyczne z barankiem. Do tego rowery miejskie w holenderskim stylu i to w zasadzie tyle. Warto dodać, że USA w tamtym czasie miało też zupełnie inną pozycję na światowym rynku rowerowym. Kolebką technologiczną była Europa – przede wszystkim Włochy i Francja – rozkręcała się też Japonia, natomiast przed Trekiem i innymi amerykańskimi markami była jeszcze długa droga, aby udowodnić, że ich rowery są równie dobre co europejskie.

 

 
 

 

 

Historia pokazała, że to się udało. Firma sama opracowała i rozwinęła wiele ciekawych patentów i technologii. Poza tym przejęła też kilka naprawdę znaczących firm z dużym zapleczem wiedzy i mocy produkcyjnych – m.in. Garego Fishera, Diamanta, Kleina czy Bontragera. To wszystko sprawiło, że obecnie Trek jest jednym z największych producentów rowerów na świecie i jedną z najsilniejszych oraz najbardziej rozpoznawalnych marek na rynku, a dokładnie w 2026 roku przypada 50-lecie jej istnienia. Poznajemy najważniejsze momenty w historii firmy!

 

 

 

 

Lata 80. – wejście w masową produkcję rowerów

Rok 1980 to dwa bardzo ważne momenty w historii. Po pierwsze pojawia się model 412, który swoją jakością i poziomem technologicznym potwierdza, że Trek to już nie tylko mała rzemieślnicza manufaktura, ale pełnoprawny producent mogący wytwarzać na masową skalę. Poza tym, również w 1980 roku, Trek kupuje ziemię pod budowę nowego, większego zakładu produkcyjnego. Tu cała historia zaczyna nabierać tempa. W 1982 roku w kolekcji pojawia się pierwsza wyścigowa szosa – model 957 – wyścigowa rama z krwi i kości wykonana z rur Columbus, ze zlicowanymi mufami Nikko i osprzętem Campagnolo Super Record. Absolutny top w tamtych czasach!

 

 

 

 

Chwilę później, w roku 1983, Trek prezentuje swój pierwszy rower górski, model 850! Dalej zaczynają się ciekawe eksperymenty technologiczne. W 1985 roku Amerykanie prezentują aluminiową ramę (Trek 2000) klejoną specjalnym lotniczym klejem! Chwilę później, w 1987 roku, budują karbonową ramę Trek 2500, łączoną na aluminiowych mufach, oczywiście technologią klejenia. W 1989 roku kładą podwaliny pod to, jak dziś wyglądają karbonowe rowery, tworząc model Trek 5000 na ramie w całości wykonanej z karbonu!

 

 
 

 

 

Lata 90. – narodziny technologii, które widujemy do dziś!

Trek jest już naprawdę dobrze rozpędzony, ale wcale nie zwalnia. W 1991 roku do kolekcji dodaje rower MTB z przednim amortyzatorem – model 990, który podkreśla, że górale to mocny segment rynku i Trek nie zamierza go odpuścić.

 

 

 

 

Oczywiście szosa nadal pozostaje najważniejszym obszarem technologicznych zbrojeń i w 1992 roku powstaje Trek 5500 – wyścigówka z karbonu OCLV, jak pewnie kojarzycie, ta technologia jest z Trekiem do dziś! MTB też się rozpędza, bowiem w 1994 roku Trek prezentuje karbonowego fulla, a rok później kolejnego FS z charakterystyczną ramą OCLV w kształcie Y.

 

 

 

 

Pamiętajmy jednak, że w tamtych czasach w sporcie właściwie istnieje tylko szosa i tor, dlatego tak ważny dla pozycji marki jest sponsoring drużyn. W 1996 roku powstaje poważna współpraca, kiedy Trek staje się sponsorem i dostawcą sprzętu Team Saturn. Chwilę później, pod koniec lat 90., Trek zostaje sponsorem grupy US Postal, w której barwach jeździ m.in. Lance Armstrong czy – uwaga, polski akcent – Darek Baranowski! Tu zaczyna się kawałek pięknej historii i gigantycznej popularności rowerów szosowych Treka. Historii, która kończy się smutno, ale świadomi kibice kolarstwa z pewnością nadal doceniają wartość tamtych sukcesów. A tego, ile wizerunkowo Trekowi to dało bądź zabrało, nie da się zapewne policzyć. Na pewno taka współpraca to zawsze ogromny impuls do rozwoju technologii, aby kolarze dysponowali absolutnie najnowocześniejszym sprzętem!

 

 

Małą ciekawostką z zupełnie innego bieguna jest też pierwszy rower elektryczny ElecTrek – wówczas eksperyment, propozycja roweru do miasta ze wspomaganiem, mający realny zasięg na poziomie 32 kilometrów.

 

 

 

 

Wchodzimy w XXI wiek

Im bliżej teraźniejszości, tym więcej ciekawych wydarzeń i coraz więcej modeli w kolekcji. Rynek się rozwijał, firmy i technologie też, a Trek nie zostawał w tyle. Działo się naprawdę wiele, dlatego wymienimy jedynie fundamentalne modele. W roku 2000 w kolekcji pojawia się Trek Fuel – rower MTB, którego nazwa jest obecna w kolekcji do dziś i obecnie stanowi sprzęt do wszechstronnej, agresywnej jazdy po górskich ścieżkach. A wtedy był to sprzęt o bardziej sportowym (XC) usposobieniu.

 

 

 

 

W 2002 roku w ofercie pojawia się Project One, czyli usługa będąca do dziś w ofercie, która pozwala spersonalizować malowanie i wyposażenie roweru. W 2004 roku do kolekcji wchodzi Trek Madone – zupełnie nowa wyścigowa szosa, która zrywa z nazewnictwem opartym na numerach.

 

 

 

 

Trek nie odpuszcza też segmentu MTB. W 2005 roku w kolekcji pojawia się pierwszy rower freeride’owy tej marki, czyli Session. Z kolei dwa lata później, w roku 2007, Amerykanie prezentują ścieżkowego fulla Fuel EX z systemem ABP, który jest obecny w ich grawitacyjnych MTB do dziś.

 

 

 

 

Rok 2008 to kolejna generacja Madone, tym razem z charakterystycznym masztem, który będzie potem obecny w wielu innych rowerach szosowych i przełajowych Treka. Rok później, w zasadzie chwilę przed rewolucją w Pucharze Świata XCO, kiedy zawodowcy zaczęli przechodzić z kół 26” na 29”, Trek pokazał wyścigowego fulla cross-country – model Top Fuel na karbonowej ramie OCLV z bardzo ciekawą konstrukcją i masztem podsiodłowym.

 

 

 

 

W 2013 roku – początkowo jako broń dla Fabiana Cancellary na Paryż–Roubaix – pokazano model Domane, czyli komfortową szosę z systemem amortyzacji IsoSpeed. Wkrótce nastąpi boom na rowery endurance, a Domane będzie – i jest nadal – jedną z najpopularniejszych tego typu platform na rynku. Kolekcja rowerów szosowych mocno się w tym czasie rozwija, bo w 2015 roku Trek zaprezentował Émondę, czyli superlekki model, który w topowej wersji ważył 4,65 kg!

 

 

 

 

Rok 2016 przyniósł jeszcze wielkie „wow”, bowiem to wtedy w ofercie zagościła kosmiczna, aerodynamiczna Madone z hamulcami szczękowymi zintegrowanymi z ramą. Do dziś ten model jawi się jako dzieło sztuki. Skomplikowane w swej konstrukcji, ale fenomenalnie jeżdżące! Powoli docieramy do obecnych czasów, warto więc wspomnieć 2019 rok, czyli wejście do kolekcji pierwszego gravela – Treka Checkpointa. Chwilę później, w 2020 roku, do oferty dołącza full XC, który łamie wszelkie schematy. Supercaliber łączy cechy hardtaila i fulla, ma 60 mm skoku z tyłu i 100 mm z przodu.

 

 
 

 

 

Ciekawych rowerów można wymienić oczywiście znacznie więcej, ale my skończymy na 2024 roku i elektrycznym rowerze trailowym – modelu Fuel EXe. To lekki elektryk z cichym, bardzo naturalnym wspomaganiem dostarczanym przez jednostkę TQ, który naszym zdaniem odmienił i mocno rozpędził segment lekkich rowerów elektrycznych. Nam pokazał, że elektryk może się lekko i zwinnie prowadzić. Dziś to coraz bardziej powszechne, ale wówczas to było coś!

 

 

 

 

Sami widzicie, jest tego trochę, pozostaje życzyć Trekowi kolejnych, co najmniej tak samo owocnych pięćdziesięciu lat! Po więcej ciekawych rowerów oraz inspirujących, zajawkowych zdjęć z historii marki wpadajcie na stronę TREK: trekbikes.com

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj