Bosch Performance Line CX piątej generacji to bez wątpienia świetny silnik, na którym jazda w trudnym terenie stanowi czystą przyjemność. Mocny, precyzyjny, bardzo responsywny. Z jednej strony dysponujący wielką mocą i oferujący nam potężne wsparcie, a z drugiej bardzo przyjazny dla ridera, gdzie ma się wrażenie posiadania super mocy, ale pod genialną kontrolą. Brzmi trochę cukierkowo, prawda? No, ale takie są fakty, to obecnie chyba lider rynku pod kątem jakości działania wspomagania, czyli tego jak dozowana jest moc. Bo w końcu w trudnym terenie power to jedynie połowa sukcesu… niemniej ważne jest to, czy ta moc nam faktycznie pomaga, czy sprawia, że rower staje się niemożliwy do opanowania. Silnik CX znamy bardzo dobrze, bowiem – poza tym, że używaliśmy go w kilku rowerach – realizowaliśmy też dla Was jego test i recenzję. Znajdziecie ją tutaj: Test: Bosch Performance Line CX – jak jeździ 5. generacja jednego z najlepszych silników e-MTB!
Wówczas był to test przeprowadzony jeszcze w pierwszej wersji softu, gdzie maksymalny moment obrotowy wynosił 85 Nm. Wkrótce czekała na nas pierwsza aktualizacja, gdzie moment podniesiono do 100 Nm, a teraz – wraz z Performance 2.0 – zmiany są jeszcze bardziej obszerne. Tak na marginesie, przykład tego silnika to jest w ogóle ciekawa ,,ukryta zaleta” obecna w rowerach elektrycznych i komponentach elektronicznych, o której dawniej specjalnie nie myśleliśmy. Klient otrzymuje bowiem ciekawy bonus, w postaci tego, że jego rower może się rozwijać, mimo że teoretycznie po zakupie staje się coraz starszy. Rower elektryczny na CX’ie kupiony rok temu i zaktualizowany dziś to nadal ten sam model, ale w jeździe odczuwalnie inny sprzęt. No i fajnie! Poniżej obszernie omawiamy, co nowego Bosch przygotował tym razem oraz jak to wpływa na jazdę?
Aktualizacja Performance 2.0 – co nowego?
Choć marketingowo cyferki sprzedają się najlepiej to warto wiedzieć, że omawiana w tym artykule aktualizacja to nie tylko Waty i Niutonometry, bowiem zmian i ciekawostek jest znacznie więcej. Wszystkie dość wnikliwie omówiliśmy w osobnym artykule na portalu – Mocna aktualizacja do e-bike'ów z silnikami Boscha – a tutaj pokrótce je przypominamy. Przy każdej dodaliśmy od siebie krótkie komentarze.
Najbardziej głośną nowością jest dodatkowa moc, którą mamy poczuć dzięki podkręceniu trzech parametrów. Po pierwsze maksymalny moment obrotowy może teraz wynosić nawet 120 Nm. Po drugie moc szczytowa wzrosła do 750 Watów i choć nadal to wyraźnie mniej, niż u konkurencji, to warto rozumieć przyczynę takiej decyzji ze strony Boscha. Tu podstawą są przepisy UCI dla wyścigów e-bike, gdzie górny limit mocy szczytowej wynosi właśnie 750 W. Ponieważ Bosch mocno stawia na to, aby być ,,UCI legal” i nadawać się do rywalizacji to decyzja w tym aspekcie nie mogła być inna. No i trzecia ,,mocna” zmiana to zwiększenie tego, ile silnik jest w stanie zwielokrotnić naszą moc – teraz to aż 600% wsparcia przy prędkości do 15 km/h, a więc w najcięższym terenie. W sumie te trzy zmiany sprawiają, że jednostka ma wyraźnie mocniejszy charakter, a głównym znakiem zapytania przed tym testem, było – jak to wszystko wpłynie na jakość jazdy, bowiem głupio byłoby pogorszyć to, co było chyba największą zaletą ,,wersji 85 Nm”.
Póki co omówimy jednak nowości związane z Performance 2.0. Warto bowiem wspomnieć, że jest tu jeszcze kilka rzeczy. Choćby to, że znana już wcześniej funkcja Extended Boost teraz możliwa jest do samodzielnego ustawienia dla każdego trybu. W dużym skrócie chodzi o to, że możemy zaprogramować sobie indywidualnie, czy i jak mocno silnik będzie nas wspomagał po zakończeniu pedałowania, gdy my atakujemy jakąś trudną przeszkodę. Np. może to być skała, czy sekcja wielkich korzeni, na której chcemy mieć kopa mocy, ale nie możemy tam pedałować, bo zahaczymy korbami. Bosch zapewnia nam wówczas około 2 metrów jazdy ze wspomaganiem, ale bez pedałowania. Co ważne i potwierdzone w praktyce – system czujników i soft wiedzą kiedy atakujemy przeszkodę, a kiedy nie, bo tam gdzie chcemy nie pedałować Extended Boost się nie włącza. To, jak CX czuje i rozumie naszą dynamikę jest naprawdę fajne, ale o tym nieco później.
Ciekawą nowością jest też Drivetrain Tensioner, czyli funkcja ograniczająca jałowy ruch pedałów wynikające ze zwłoki na mechanizmie zapadkowym lub ratchet w tylnej piaście. Dzięki temu mamy mieć szybszą, bardziej bezpośrednią i precyzyjną reakcję silnika na nasze ruchy pedałami. Zmiany mamy też w sekcji ,,aplikacje i urządzenia”, bowiem Bosch jest już kompatybilny z urządzeniami Garmin, a lista komputerów kompatybilnych z Boschem ma się jeszcze powiększać. Będą to jednak tylko duże marki – Wahoo czy Sigma. Poza tym a aplikacji dostępna jest też funkcja Trick Check, coś przydatnego dla fanów jazdy grawitacyjnej, którzy chcą przeanalizować swoje przejazdy i loty.
Nieco obok samej aktualizacji softu Bosch zapowiedział również, że na koniec 2026 roku do sprzedaży trafi nowa ładowarka 12A, która ma gwarantować błyskawiczne ładowanie. Mówi się, że baterię 800 Wh do 50% ma ona ładować poniżej godziny. To świetny krok, szczególnie że większa moc i wyższy moment obrotowy naturalnie muszą podnieść koszt energetyczny, a więc szybsze rozładowywanie się baterii.
Wrażenia z jazdy – to nadal Bosch!
Nasze testy przeprowadziliśmy na elektrycznym rowerze enduro Trek Rail+, czyli maszynie na kołach mullet, ze skokiem 160 / 160 mm i mocno stabilną – gotową przejechać wszystko – geometrią. W jego ramie ukryta jest bateria 800 Wh. Tryb Turbo spersonalizowaliśmy pod swoje potrzeby, oczywiście pilnując, aby skorzystać z ,,nowości”. Padło więc na 120 Nm, 750 W i Extended Boost podkręcony na maksa lub prawie na maksa, w zależności od danej jazdy. Generalnie wszystko ustawione tak, aby sprawdzić jak dużo Performance 2.0 wprowadza zmian w zachowanie roweru.
Kilometry spędzone w wymagającym technicznym terenie przyniosły spore zaskoczenie, ponieważ całość nadal działa w typowym dla Boscha stylu. Mocy jest więcej, moment jest wyższy, ale rower nie stał się trudniejszy do opanowania. Nadal ma ten sam poziom kontroli, który przekłada się na ultra-łatwe ruszanie z miejsca pod strome górki, łatwość pokonywania przeszkód, czy doskonałą reakcję na nasze manewry i pedałowanie. Przy tym czuć, że jest to piekielnie mocna jednostka i strome ścianki da się podjeżdżać jeszcze bardziej dynamicznie, niż wcześniej. Podobnie na zjazdach, kiedy mamy krótkie sekcje agresywnego dokręcania pomiędzy zakrętami, wówczas kop mocy dostępny od razu jest bardzo wyczuwalny. Dzieje się to jednak w sposób trudny do opisania, bo w końcu ciężko wyjaśnić to, że tak dużo mocy daje poczucia przewidywalności, neutralności i jest łatwe do opanowania. No ale faktycznie tak to działa, bez zbędnych szarpnięć, bez kłopotów wynikających ze zbyt późnego odłączania się wspomagania. Naprawdę da się CX’a odebrać jako neutralnego, to nieco wręcz szokuje. Wiemy w końcu jak narowiste bywają 2-3 razy słabsze podstawowe silniki…
Z drugiej strony mamy oczywisty i zauważalny minus takiej aktualizacji, który przejawia się w szybszym zużywaniu się baterii. W naszym teście zasięgu autor tekstu (90 kg) pokonał 1700 metrów przewyższenia i około 45 km dystansu, co przełożyło się na 3 godziny zabawy w trudnym terenie masywu Ślęży i Raduni. To wartości dla takiej normalnej jazdy, gdzie zależało nam na szybkim przemieszczaniu się między kolejnym trailami, ale też z pewnym szacunkiem do baterii. Czyli wszystkie ścianki i trudne podjazdy na pełnym gazie i Turbo, a szutrowe dojazdówki przeważnie w trybie Tour+ (600 W i 85 Nm) lub fabrycznie ustawionym eMTB.
Ogólne wrażenia z aktualizacji są bardzo pozytywne, Bosch nie próbuje na siłę zabłysnąć i nie robi motocykla z roweru. To, co oferuje obecnie CX w naszej opinii jest i tak za mocne do potrzeb riderów, dlatego w normalnej jeździe tak chętnie schodzimy na niższe poziomy wspomagania, a maksymalne parametry wykorzystujemy tam, gdzie grawitacja i trudność podłoża od nas tego wymagają. Zmiany w stylu zachowania silnika są bardzo na plus, rower jeździ nie gorzej, niż wcześniej, a przy tym potrafi frunąć jeszcze szybciej pod strome ścianki. Czuć tutaj bezpieczny, spokojny i zrównoważony kierunek rozwoju, ale to dobrze. Rower e-MTB powinien być przyjazny i łatwy w kontroli, a w tym wypadku nasz Rail+ z Boschem CX’em (2.0) taki pozostał!
Podsumowanie
Podsumowując, aktualizacja Performance 2.0 nie zmienia Boscha Performance Line CX w zupełnie inny silnik – i właśnie to jest jej największą zaletą. Zwiększenie momentu obrotowego do 120 Nm, mocy szczytowej do 750 W oraz wsparcia do 600% daje wyraźnie więcej możliwości w najtrudniejszych fragmentach tras, ale nie odbiera systemowi tego, za co najbardziej go cenimy, czyli świetnej kontroli, płynności i przewidywalności działania. CX potrafi być bardzo mocny, a jednocześnie pozostaje przyjazny i łatwy do opanowania. Do tego dochodzą praktyczne nowości, takie jak bardziej rozbudowane ustawienia Extended Boost czy Drivetrain Tensioner, które dodatkowo poprawiają jego charakter. Ceną za dodatkową moc jest oczywiście większe zużycie energii, dlatego pełne 120 Nm warto traktować jako narzędzie do wykorzystania wtedy, gdy rzeczywiście go potrzebujemy. Po naszych jazdach trudno jednak nie dojść do wniosku, że Bosch obrał bardzo dobry kierunek – zamiast rewolucji dostaliśmy po prostu jeszcze lepszą wersję jednego z najlepiej działających systemów wspomagania na rynku.





