Epoka węgla powraca! - WCS Ritchey

Drukuj

Parę miesięcy temu krążyły plotki, że Ritchey eksperymentuje z materiałami takimi jak karbon. I oto okazało się, że w sezonie 2004 będziemy mogli kupić całą serię produktów wykonanych z włókien węglowych.

Parę miesięcy temu krążyły plotki, że Ritchey eksperymentuje z materiałami takimi jak karbon. I oto okazało się, że w sezonie 2004 będziemy mogli kupić całą serię produktów wykonanych z włókien węglowych.WCS Carbon to części sytuowane jeszcze wyżej niż klasyczny WCS. Jak przystało na produkty ekskluzywne, jakość wykończenia jest wzorowa, a dane techniczne imponujące. Wszystkie komponenty należą do najlżejszych w swojej klasie (przynajmniej tak twierdzi producent). Zadbano nawet o detale wykończenia, lakierowanie karbonowych powierzchni, dzięki czemu włókna błyszczą jeszcze piękniej. Przewidziano kilka modeli kierownic - prostą i podniesioną MTB oraz szosową. Podobno testowane są już także prototypy karbonowych mostków (jeździ na nich Thomas Frischknecht). Na razie nie jest możliwa seryjna produkcja.

Nowe karbonowe kierownice MTB wytwarzane są w wersjach do mostków o podwyższonej średnicy (oversize), co ma zapewniać większą wytrzymałość. Idealnym uzupełnieniem kierownic może być sztyca podsiodłowa, także z karbonu. W modelu tym nie tylko samą „rurkę” wykonano z kompozytu, ale także główkę sztycy. Jedynie elementy jarzemka pozostały z aluminium. Jak wiadomo, seria WCS nigdy do tanich nie należała, trzeba się więc spodziewać, że WCS Carbon będzie jeszcze droższy. Miło jest jednocześnie donieść, że także w najniższej grupie osprzętu, czyli Comp, zajdą daleko idące zmiany. Komponenty przeprojektowano, biorąc za wzór droższe serie. Jeden z przykładów udanego zabiegu to nowy mostek Comp z przodem na 4 śruby, bardzo przypominającym WCSa lub Pro. Inna ciekawa propozycja to mostek Pro a-head z regulowanym kątem nachylenia.

Ritchey modernizuje praktycznie wszystkie swoje produkty. Korby produkuje od kilku lat, ale kolejne wersje są coraz lepsze. Najważniejsza nowość w sezonie 2004 to niewielka zmiana koncepcji - wszystkie modele nadal będą montowane na środkach zakończonych wielowpustem, ale nie będzie to już system Octalink Shimano, lecz konkurencyjny standard ISIS. W ofercie Ritcheya znajdą się także odpowiednie środki suportu. Same korby to małe dzieła sztuki, szczególnie WCS, wyróżniający się także ciemnoniebieską barwą. Shimano udoskonala ciągle konstrukcję korb z drążkami pustymi w środku - Hollowtech, a Ritchey konsekwentnie lansuje drążone. Podobnie jest także w WCS-ie i tym razem jest on lżejszy od konkurencyjnego Shimano XT.

Bez wątpienia najrzadziej na naszej szerokości geograficznej spotkać będziemy mogli nowe koła szosowe Ritcheya, nie tylko ze względu na ich cenę. W Polsce jeździ po prostu mniej rowerów szosowych, niż we Francji, czy Włoszech. Jeśli jednak ktoś je zobaczy, na pewno nie pomyli z żadnymi innymi - obręcze są naprawdę wysokie, karbonowe i ozdobione naprawdę dużymi napisami. W związku z tym, że całe obręcze wykonane są z karbonu, kół da się używać wyłącznie z „oponodętkami”.

I jeszcze jedna informacja dla wszystkich fanów kultowego sprzętu - Ritchey przejął prawa do marki Syncros. Już w przyszłym sezonie w sprzedaży ma się pojawić cała seria produktów sygnowanych tym logo.

Tekst + Foto: Magazyn Rowerowy

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj