Patentem w patent

Drukuj

Scott USA planuje zaprezentować w następnym sezonie nowy rewolucyjny rower do XC z pełną amortyzacją. Informacja jest interesująca sama w sobie, ale jeszcze ciekawsza jest kryjąca się za nią historia.

Scott USA planuje zaprezentować w następnym sezonie nowy rewolucyjny rower do XC z pełną amortyzacją. Informacja jest interesująca sama w sobie, ale jeszcze ciekawsza jest kryjąca się za nią historia.Otóż podstawową przyczyną rozpoczęcia prac nad następcą Geniusa jest... problem patentowy. Scottowi nie udało się po prostu dogadać ze Specializedem w sprawie zawiasu Horst Link, do którego Spec ma wyłączne prawa, przez co Genius nie może być sprzedawany w USA.

18 miesięcy walki. Historia niczym z amerykańskiego serialu o prawnikach, ale tak naprawdę jak to zwykle bywa, także w tym przypadku, tłem całej sprawy są po prostu pieniądze. Przy okazji prześledzić można zawiłe zasady rozgrywek między firmami, zwykle skrzętnie skrywane i nie zawsze korzystne dla klientów. Żeby nie było wątpliwości - nie mam nic przeciwko prawom patentowym, tyle, że niekiedy związane z nimi obostrzenia prowadzą na manowce. Mam jednak wrażenie, że tym razem to Specialized sam sobie zaszkodził. Pytacie dlaczego? Przez ponad 18 ostatnich miesięcy Scott walczył ze Specializedem przy pomocy prawników, chcąc w końcu wprowadzić Geniusa na amerykański rynek. Broniąc swych praw patentowych, Specialized skutecznie blokował dystrybucję modelu, który doskonale sprzedaje się w sześćdziesięciu innych państwach świata. Nie widząc szans na powodzenie w sądzie, Scott zdecydował w końcu o przyspieszeniu prac nad następcą Geniusa, którego nie będą dotyczyć żadne problemy patentowe. Widząc ostatnie modele Scotta, takie jak Ransom, sądzić można, że będzie to naprawdę mocne uderzenie. Jak jednak doszło w ogóle do starcia? Adrian Montgomery, dyrektor PR Scotta, stwierdził: "Horst Link nigdy nie był decydującym elementem konstrukcji Geniusa", dodał jednocześnie: "gdy rower został stworzony w 2003 roku, Scott nie był sprzedawany w USA, gdzie patent jest zastrzeżony, więc konflikt nie istniał. Wartość Geniusa reprezentuje nasze niemal 20-letnie doświadczenie w obróbce karbonu i możliwości technologii CR1 zastosowanej w projekcie" [cytat za: "Bicycle Retailer and Industry News" (BRAIN)]. To, czego Montgomery nie mówi to fakt, że Scott próbował kupić patent od Specializeda... O co tu chodzi? W centrum całej dyskusji znajduje się powód sporu - zawias, zwany Horst Link. Dla tych, którzy nie są zorientowani w zawiłościach konstrukcji zawieszeń rowerowych - jest to para przegubów znajdujących się na dolnych rurkach tylnego widelca, tuż przed hakami tylnego koła. Nazwa pochodzi od wynalazcy zawiasów Horsta Leitnera, który stworzył wyposażone w nie zawieszenie w 1991 roku i zastosował w rowerach AMP. Po tym, jak AMP zbankrutowało w końcu lat 90-tych, patent był stosowany w serii modeli FSR Specializeda, aż został wykupiony przez wielkie "S" w 1998. Odtąd to Specialized decyduje o tym, kto może, bądź nie, używać zawiasów Horst Link. Co takiego jest w "magicznym" zawiasie? Otóż ten niepozorny szczegół decyduje o tym, jak będzie pracować zawieszenie. Generalnie, najczęściej przywołuje się argument o optymalnym prowadzeniu tylnego koła, dzięki modyfikacji drogi, jaką przebywa jego oś. W miejsce prostego łuku znanego z jednozawiasowców, jest to zmyślnie wyznaczona trasa (zwykle zbliżona do prostej - a to dzięki przesunięciu wirtualnego punktu obrotu wahacza daleko przed rower), co w efekcie daje wysoką czułość amortyzacji i mniejszą podatność zawieszenia na wpływ napędu. Istotniejszy jest jednak inny powiązany z tym efekt, bowiem zastosowanie Horst Linka sprawia, że amortyzacja pozostaje aktywna także podczas hamowania. Jak ważny jest to szczegół, wystarczy sobie wyobrazić długi zjazd naszpikowany przeszkodami i pomyśleć, co się dzieje, gdy tył przestaje działać na podobnych wybojach. Dla osób niezorientowanych zawieszenie jednozawiasowe z punktami pośredniczącymi (np. z Kony) wygląda bardzo podobnie do zawieszenia czterozawiasowego z Horst Linkiem. W tym pierwszym jednak, zawias znajduje się nie poniżej haków, ale tuż nad nimi. Różnica jest szczególnie wyraźna w modelach z dużym skokiem, wystarczy ostrzej zahamować na zjeździe - usztywnienie amortyzacji jest wyraźne. Trzecia droga Ze wspomnianych wyżej powodów Horst Link stanowił logiczny wybór dla wielu firm, ale po zakupie patentu przez Specializeda sytuacja się znacząco zmieniła. Lista byłych płatników jest długa - m.in. GT, Giant, Colnago, Elsworth, Kestrel, czy Intense. Część z nich używa Horst Linka do dziś, płacąc za licencję, ale dziwnym zbiegiem okoliczności są to raczej małe firmy, nie zagrażające pozycji rynkowej Specializeda. Tym większym Spec po prostu przestał sprzedawać prawa. Kropka. Brak możliwości kupienia patentu, a z drugiej strony chęć uniezależnienia się od Specializeda sprawiła, że prace projektowe ruszyły pełną parą. Da się w ten sposób wytłumaczyć narodziny zawieszeń takich jak I-Drive, czy "floating pivot point" (zbliżone, ale nie identyczne do amortyzacji z wirtualnym punktem obrotu Santa Cruza). Z pierwszego korzysta dziś cała rodzina marek koncernu Pacyfik (mi.n. GT, Mongoose, choć pod różną nazwą), z drugiego m.in. Giant, Haro, czy Iron Horse. Nawiasem mówiąc, koszty wymyślenia I-Drive pociągnęły GT na dno, firma straciła samodzielność i została wykupiona przez Pacyfika (wcześniej znanego z mało kultowych Huffy). Na własne zawieszenie zdecydował się także Scott. Stworzył coś, co nazwano ILS ("intelligent linkage system"), czyli amortyzację zbudowaną wokół specjalnego tłumika. Tyle, że tu także pojawił się nieszczęsny zawias, nawet jeśli według Scotta nie stanowił sedna rozwiązania. Konflikt interesów zaistniał dopiero w momencie, gdy Scott USA postanowił po latach nieobecności powrócić z rowerami do Stanów. USA w nazwie tym razem jest mylące, bowiem dziś centrala firmy mieści się w Szwajcarii, a najważniejsze fabryki na Dalekim Wschodzie. Patent Horst Link obowiązuje zaś tylko w USA, a może aż, bo to największy rynek rowerowy na świecie. I tu wkroczyli prawnicy... Ciąg dalszy historii już znamy. Świetlana przyszłość (chyba...) Scott oficjalnie twierdzi, że nic wielkiego się nie stało i mówi, że ma w zanadrzu inny wielki przebój, czyli Ransoma. Podobno wielkość zamówień przerosła wszelkie oczekiwania, tym łatwiej więc przyszło zrezygnować firmie z walki o Geniusa. Nowe starcie czeka nas już za rok, bo Scott zapowiada, że łatwo nie odpuści segmentu fulli o skoku zawieszenia od 3 do 5 cali. Firma podkreśla przy tym, że dzięki posiadaniu własnej fabryki, specjalizującej się w produkcji kompozytów, nie jest ograniczona w żaden sposób w kreowaniu nowych wizji. Nowy sprzęt do XC pojawi się po prostu trochę wcześniej, niż było to pierwotnie planowane. I ma być to prawdziwy karbonowy high-end. Ciekawe, jak odpowie na to Specialized.... Powyższa historia nie jest jedyną dotyczącą patentów w małym rowerowym światku. Niewiele osób wie, że Rock Shox w 2002 roku omal nie zbankrutował, uwikłany w walkę o dwa patenty, SRAM być może tylko dlatego mógł go przejąć. Dziś w sądach trwa też spór pomiędzy Pacyfikiem, a Trekiem i Maverikiem, także dotyczący zawieszeń. Może przynieść interesujące rozwiązania... Można by powiedzieć, że prawa patentowe stanowią dziś zmorę w wielu dziedzinach biznesu. Jednak z jednej strony - chronią własność intelektualną, z drugiej - czasem rozwijają kreatywność. Gdybyśmy to jeszcze tylko my nie musieli płacić za prace badawcze

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj