Milan - Sanremo oczami Sirottiego

Drukuj

Milan Sanremo po raz trzeci w historii zakończył się zwycięstwem Oscara Freire z Rabobanku. Hiszpan, który triumfował już w latach 2004 i 2007, przez cały wyścig jechał mądrze, był wręcz niewidoczny, by uderzyć w decydującym momencie.

Jeszcze niedawno sam występ Freire, a także jego forma na La Primavera, była zagadką, jako że podczas niedawnego Tirreno – Adriatico dopadła go choroba, która siłą rzeczy musiała odbić się na dyspozycji trzykrotnego Mistrza Świata. Podczas Wyścigu dwóch mórz Freire nie błyszczał i w związku z tym nie był uznawany za największego faworyta do triumfu w sobotnim wyścigu.

Trzej Włosi - Fabrice Piemontesi (Androni Giocattoli), Aristide Ratti (Carmiooro NGC) i Diego Caccia (ISD – Neri) - zaatakowali krótko po starcie...


... lecz byli skazani na porażkę - peleton, choć puścił ucieczkę na ponad 20 minut, w końcu wziął się do roboty


Także dwaj Francuzi - Maxime Bouet (Ag2R) i Yoann Offredo (FdJ) nie mieli szans w starciu z zasadniczą grupą
 

Jednak Freire, jak na sprintera, po górach jeździ bardzo przyzwoicie, a po Tirreno – Adriatico zdążył dojść do siebie, dlatego też nie miał problemów z pokonaniem dwóch kluczowych dla losów wyścigu podjazdów – Cipressa i Poggio. Potem już pozostał finisz z niewielkiej grupki, na którym pokonał takich asów sprintu jak Boonen czy Petacchi. Przed niedzielnym wyścigiem z Gandawy do Wevelgem Freire, który wygrywał już na tej trasie w 2008 roku, pozostaje najwyżej notowanym faworytem.

Mimo to ataki nie ustawały - każdy z kolarzy marzył o wygranej


Poggio - decydujące momenty wyścigu


Kolarze nierzadko ryzykowali - zwłaszcza na zjazdach
 

Dla Boonena, z kolei, którego drugie miejsce jest najlepszym wynikiem w historii startów w MSR, sobotni wyścig był znakomitym przygotowaniem i sygnałem wracającej dobrej formy przed brukowanymi klasykami i po słabych występach w Omloop Het Nieuwsblad i K-B-K, Belg z Quick Step musi być znów postrzegany jako jeden z głównych faworytów zbliżających się wyścigów.
Podobnie jak Filippo Pozzato (Katiusza), który choć finiszował kilkanaście sekund za zwycięzcą, to jednak na Milan – Sanremo pokazał się z bardzo dobrej strony, cały czas jadąc w czołówce i atakując na ostatnich kilometrach, czym poniekąd zaskoczył swoich rywali.

Tom Boonen (Quick Step) i Filippo Pozzato (Katiusza) jechali bardzo czujnie


Wizyty u dyrektorów sportowych było dość częste


To był dzień Oscara Freire
 

Milan – San Remo, choć różni się od nadchodzących klasyków, był doskonałym obrazem formy głównych postaci tej części sezonu. Dobry występ zaliczyli także Thor Hushovd (Cervelo TestTeam) i Daniele Bennati (Liquigas – Doimo), dla których MSR jest dobrym prognostykiem przed kolejnymi wyścigami. Wciąż nie można tego powiedzieć o Marku Cavendishu (HTC-Columbia), szukającym wciąż formy, jednak będącym daleko od jej znalezienia.













 

FOTO: Sirotti

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj